Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Najgorsza kapela świata – występ trzeci i czwarty


papier · komentarzy 11

Najgorsza Kapela Świata

Pierwszy tom portugalskiej „Najgorszej kapeli świata” nie okazał się wcale taki najgorszy, może nie przypadł do gustu wszystkim, ale taka jest już dola „dziwnych” komiksów. Teraz nakładem wydawnictwa Taurus na rynku pojawił się tom drugi, który siłą rzeczy pozbawiony jest elementu zaskoczenia i posmaku nowej ciekawostki. Co nie oznacza, że nie warto po niego sięgnąć.

Opisywany w marcu zeszłego roku przez Łukasza tom, zawierający w sobie dwa pierwsze albumy wydania portugalskiego, jest jednym z moich ulubionych komiksów wydanych w 2008 roku i bardzo często polecam go różnym – niekoniecznie komiksowym – znajomym, jako rzecz na tyle uniwersalną, że warto ją znać. Drugi tom w ogóle i w szczególe nie różni się za bardzo od „występu pierwszego i drugiego” – znowu mamy kilkadziesiąt dwuplanszowych historii opowiadających o dziwnych mieszkańcach dziwnego miasteczka. Jeżeli komuś nie przypadł do gustu ten klimat na początku, to kolejna jego dawka raczej go nie przekona, jednakże osoby, które tak jak ja polubiły komiks José Carlosa Fernandesa, powinny być zadowolone.

Konstrukcja „Najgorszej kapeli świata” jest na tyle otwarta, że Fernandes może tworzyć kolejne historyjki dopóki się nie znudzi, albo nie zabraknie mu pomysłów. Na znany z pierwszych 60 opowieści obraz miasta, następne 48 nanosi nowe szczegóły – postacie, ulice i obsesje. Większość z tych historii można spokojnie obronić jako pojedyncze komiksy – wątki co prawda coraz mocniej przeplatają się na drugim planie, ale tak naprawdę nie ma zbytniego znaczenia, kim w danym momencie jest bohater – oczywiście zawsze miło jest się dowiedzieć, na jakiej to nowej obrzydliwości zarabia Mengel, ale w rzeczywistości liczy się sama obrzydliwość a nie osoba inwestora.

Najgorsza Kapela Świata

Strasznie lubię krzywy uśmiech, jaki wywołuje na mojej twarzy lektura „Najgorszej kapeli świata”. Niby chichoczę nad absurdem kolejnych zmyślonych zawodów czy pasji, ale po chwili łapie mnie myśl, że przecież ja w swoim życiu zajmuje się równie nieważnymi czy głupkowatymi rzeczami i czytając „Kapelę” chyba najbardziej po prostu śmieję się z samego siebie. Podobnie bawi mnie szukanie granicy pomiędzy tym, co Fernandes traktuje poważnie a co nie. Bo co tu o sobie myśleć, gdy człowiek zaczyna się zgadzać z niektórymi poglądami Kaspara Grosza, lidera jednoosobowej Ludowej Partii Idiosynkratycznej? Kto tu jest wariatem? Opowieści Fernandesa trafiają do mnie z kilku różnych stron głównie dlatego, że pomimo bycia „dziwnymi komiksami”, są całkiem uniwersalne i przystępne dla każdego.

Portugalskiemu autorowi zdarzają się jednakże mniej celne opowiadania, jak zbyt oczywiste żarty z rozbuchanego aparatu biurokratycznego, nic niemówiące statystyki lub nieuczące niczego szkoły wyższe, jednakże zazwyczaj jest to jedynie kilka historii na tom, co można mu wybaczyć. Od strony graficznej poziom jest ten sam – nadające komiksowi klimat starej pocztówki sepie oraz wyraźniej pociągnięte czernią postacie na pierwszym planie. Oczywiście dla każdego zdolnego rysownika nie jest to szczególny wyczyn, ale jakoś za każdym razem Fernandes zaskakuje mnie, że tworząc takie multum postaci, każda w gruncie rzeczy wygląda inaczej i w jakiś sposób na tyle zapada w pamięć, że można ją wyłowić wzrokiem z drugiego planu i skojarzyć z inną historią.

Nie wiem czemu, ale żyłem w przekonaniu, że tom drugi „Kapeli” będzie tomem ostatnim i że to wszystko w temacie tego komiksu. Okazuje się, że nie – nieprzetłumaczone zostały jeszcze dwa oryginalne albumy, które u nas zostaną wydane, miejmy nadzieję, gdzieś w 2010 roku jako tom trzeci. Przy tej częstotliwości ukazywania się kolejnych komiksów, trudno będzie się Fernandesem znudzić – zwłaszcza, że „Kapela” to nie jest komiks, który da się przeczytać za jednym zamachem, konieczne jest mniejsze dawkowanie.

Przy okazji, kącik komiksowego purysty: ja rozumiem, że trudna sytuacja na rynku, niepewność jutra, ale gdy tom drugi jest niższy od pierwszego o prawie dwa centymetry, to chyba coś tu jest nie tak. A pisząc „coś” mam na myśli sposób, w jaki oba komiksy wyglądają obok siebie na półce. Nie za dobrze wyglądają. Mam nadzieję, że tom trzeci będzie miał wymiary przynajmniej zbliżone do drugiego. Bo inaczej… poproszę Łukasza aby napisał, co sądzi na temat wszystkich literówek jakie można znaleźć w polskim wydaniu. Zrozumieliśmy się?

komentarzy 11

  • Nigdy bym nie pomyślał, że będę się na tyle nudził w robocie, że moje komentarze zaczną pojawiać się jako jedne z pierwszych pod nowymi tekstami na MD ;) Ale do rzeczy:

    „gdzieś w 2009 roku jako tom trzeci” – wnioskując z dalszej części tekstu, wydaje mi się, że chodziło Ci o rok 2010. Mam rację?

    Ps: w końcu oficjalnie zostało wyjawione jaki jest prawdziwy cel istnienia istoty zwanej Łukaszem…

  • Tak, słusznie, w 2010, skoro na jesieni dopiero zaczną tłumaczyć.

  • Łukasz to nie jest prawdziwy człowiek, to program do korekty kmh.
    A pierwszym tomem Kapeli się jarałem bardzo, więc nabędę kolejne.
    PS Wiesz, że rynek komiksowy w kraju upada, kiedy kolejne wydawane komiksy są coraz mniejsze od poprzednich.

  • kurde, literówki. Czyta to pięć osób, a i tak są. A prosiłem, i obiecano mi, że dostanę do redakcji przed puszczeniem do drukarni . I nie dostałem. Stąd i pomylona kolejność tekstów w jednej historyjce. grrr

    a z początkiem tłumaczenia 5 i 6 może sie trochę opóźnić, co nie zmienia faktu, ze w 2010 będzie kolejny tom.

    pozdr

  • Z doświadczenia wiem, że nieważne ile osób czyta, tylko jak czyta.

    Natomiast z kupnem drugiego tomu „Kapeli” noszę się dość długo (a tak jak u Konrada, jedynka to jeden z moich ulubonych komiksów zeszłego roku). I nie powiem – noszę się dlatego, że jak przeczytałem o zjedzonych literach ź to sobie pomyślałem, że jak w ogóle może przejść taki błąd, a skoro taki przeszedł, to jakie jeszcze są. Więc, dbając o własne zęby, dalej się noszę z kupnem.

  • Święta racja z tym dawkowaniem. Pierwszy tomik czytałem głównie podczas zażywania kąpieli. Parę stron, góra 2, 3 historyjki naraz do tego zimne piwko :) albo lampka wina.
    Na drugi tom się napaliłem i zaraz po zakupie zabrałam się za czytanie. No i mnie zamuliło. Bardzo specyficzny komiks.

  • ale z tym „ź” to jakaś tajemnicza sprawa jest, bo zamiast niego jest puste miejsce, jakby w czcionce nie było znaku. Cudnie po prostu.

    a czytać trzeba ze zrozumieniem :lol:

    „nie powiem – noszę się dlatego, że jak przeczytałem o zjedzonych literach ź to sobie pomyślałem, że jak w ogóle może przejść taki błąd, a skoro taki przeszedł, to jakie jeszcze są.” – ja czytałem na jeden raz i pewnie inne literówki przegapiłem. Więc ciężko mi bronić, że większych i bardziej garbatych wielbłądów nie ma. O kilku rzeczach, które zauważyłem, wspomniałem na Gildii. Heh, chyba miejsce korektora się zwolni ;-)

  • klik klik piękne ujęcie ; (

  • titos, chyba nie do tego wpisu ten koment miał iść :).

    Tymczasem przeczytałem „Najgorszą kapelę świata” #2, która bardzo mi się podobała. Literówek nie było strasznie dużo. Raczej zastanawia duża liczba ortografów (takich, które nie powstają na skutek literówki, a świadomego działania i niewiedzy) oraz bardzo słaba interpunkcja. Takie rzeczy jak „przejżystość”, „błachostka”, „aleji” to tylko część, którą zapamiętałem. Z „ź” sprawa jest o tyle ciekawa, że wyrazów, w których „ź” występuje w komiksie jest 3 (o ile dobrze nalczyłem) – dwa razy „ź” się nie pojawia, raz tak (nie pamiętam w jakim wyrazie, ale w pierwszej części).

    „Najgorsza kapela świata” jest najgorzej zredagowanym pod kątem błędów komiksem, jaki czytałem od czasów „Oskara Eda”. Raczej fuszerka, choć komiks dobry.

  • tajemnicy literki „ź” nie podejmuję się rozwiązać. Tajemnice ortograficzne raczej da radę, przy pomocy słownika. Raczej…ekhm…wstyd :-/

Dodaj komentarz