Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Prototype nawalanki idealnej


gry · komentarzy 6

Prototype vs Zombie!
„Prototype”, albo jak wolą spece od PR – [Prototype], to zadziwiający tytuł. Nie ma w nim praktycznie ani jednego oryginalnego elementu, ale ich połączenie daje wyjątkowo strawną miksturę, zwłaszcza jeśli przyjmować ją w małych dawkach.

Ustalmy jedną rzecz – „Prototype” daje kupę zabawy. Cóż bowiem może być lepszego od wcielenia się w obdarzoną supermocami postać, u stóp której leży cały Manhattan, pełen wojska, mutantów i ludności cywilnej. W dodatku bohatera nie krępują żadne lateksowe gatki, etos herosa i amerykańska flaga na torsie. Alex Mercer pragnie się dowiedzieć kim jest, skąd ma nadnaturalne umiejętności i czemu obudził się w kostnicy – niezbyt to swoją drogą oryginalne – i żeby poznać prawdę nie cofnie się przed niczym.

„Prototype” daje kupę zabawy, pomimo faktu, że tak naprawdę jest zbieraniną elementów z różnych gier, w które wielokrotnie już graliśmy. Eksploruje do cna schemat zręcznościówki o superbohaterze i bardzo niewiele do niego wnosi. Choć wydaje się, że mamy olbrzymie możliwości, to wiele z nich zostało ledwie zasygnalizowanych i aż się proszą o lepsze wykonanie. Bo „Prototype” jest dobry, ale mógłby być jeszcze lepszy, gdyby poprawiono te elementy:
Fatality!

1. Supermoce
Najważniejszy element wpływający na radochę z grania – Alex ma ich sporą ilość, a standardowo każdą można rozwijać za zdobyte punkty doświadczenia – choć tak naprawdę część gracz wykupuje tylko z ciekawości. Oprócz szeregowych ciosów dostępne są potężne dewastatory, zdolne zrujnować całą ulicę. I właściwie nie brakuje mi tu niczego, poza odrobiną oryginalności. Twórcy Alexa bezczelnie skopiowali moce rozmaitych herosów – z wyglądu przypomina nieco Venoma (ma nawet mackę), może wykształcić sobie szpony niczym Wolverine, pięści na miarę Thinga albo zbroję godną Predatora, a do tego adekwatne ostrze i tryb widzenia. Brakuje mi czegoś, co czyniłoby tę postać szczególną – choć może na to wyróżnienie zasługuje…

2. Moc konsumpcji innych
Właściwie żadne określenie nie oddaje istoty tej zdolności – Alex jest w stanie wchłonąć, zaabsorbować lub, jak kto woli, skonsumować dowolną osobę, by pożywić się jej energią życiową. Dodatkowo uzyskuje możliwość zmiany kształtu w tę postać, a od ważniejszych dla fabuły osób kradnie też wspomnienia lub umiejętności. Trochę szkoda, że nie rozwinięto możliwości jakie daje konsumowanie konkretnych osób – aż się prosi o możliwość szerszego dowodzenia żołnierzami, hakowania systemów obronnych – stary „Messiah” niech będzie przykładem. Tu rodzaj skonsumowanego człowieka właściwie nie ma wpływu na grę – nie licząc kilku dowódców wojskowych. Brak mi też bonusów wynikających z konsumowania innych mutantów – nie można się w nie zmienić, a tylko raz zdarza się, że zdobywamy w ten sposób nową umiejętność – resztę trzeba już kupić normalnie. Polowania na mutanta odpowiedniego rodzaju byłby bardziej ekscytujące…
Kaboom!
3. Fabuła
Twórcy wpadli na bardzo ciekawy pomysł jej przedstawienia. Oprócz klasycznych przerywników w grze, Alex zdobywa strzępki wspomnień konsumowanych postaci. Są to świetnie zrealizowane filmiki, gdzie przeplatają się zdjęcia, video i urywki gry. Całość układa się w olbrzymią sieć, a uzupełniając kolejne kawałki, układamy spójną historię. Cóż jednak z tego, skoro fabuła jest skrajnie przewidywalna: wymykające się spod kontroli tajne eksperymenty, rząd USA tuszujący efekty za pomocą sił specjalnych i amnezja głównego bohatera. W połowie gry odechciewa się szukać kolejnych wspomnień, bo cała intryga jawi się nam jak na dłoni. Dramatyczne zwroty akcji niby są, lecz także do zgadnięcia.

4. Inteligencja przeciwnika
Przeciwnicy w „Prototype” stanowią wyzwanie tylko dlatego, że jest ich dużo. Ale i tak pościg można zgubić chowając się za rogiem lub w bramie i zmieniając wygląd. Żołnierzy nie dziwi, że z zaułka, w którym ścigali Alexa wychodzi sierżant lub księgowa. A tylko lekkie podejrzenia wywołuje facet w garniturze spadający z nieba na środek ulicy. Nie rozpoznają także oryginalnego wyglądu Alexa. Może spokojnie spacerować między patrolami – dopóki nie zaatakuje, żołnierze są jak ślepi.
Running up that hill
5. Małe zróżnicowanie misji
Mimo zdolności przemiany, większość misji sprowadza się w efekcie do radosnej rozwałki, a zadań skradankowych jest ciut za mało – i prawie zawsze można je alternatywnie rozwiązać za pomocą… chamskiej rozwałki. Pojawia się niby możliwość cichej infiltracji baz wojskowych, ale czuć tutaj niewykorzystany potencjał. A może twórcy nie chcieli, by Alex by zmutowanym Hitmanem? Ja bym się nie obraził, gdyby czasem trzeba było kogoś dopaść po cichu i nie dać się wykryć. Do poprawienia w „Prototype 2”.

6. Uproszczone miasto
Mało modeli budynków, ludzi i samochodów oraz niewielka ich szczegółowość to cena jaką płacimy za olbrzymi i tętniący życiem teren do eksplorowania. Razić też może fakt, że miasto zostało podzielone na strefy kontrolowane przez armię i mutantów, które kończą się nieco zbyt ostro, a między nimi jak gdyby nigdy nic toczy się normalne życie. Chwilami miałem wrażenie, że nie ma żadnej kwarantanny. Na szczęście z czasem chaos się powiększa. Poza tym Nowy Jork dotknięty infekcją wygląda fenomenalnie – spanikowane tłumy, korki uciekających samochodów, wojsko pacyfikujące mutantów. Podział na strefy jest nieco sztuczny, ale twórcy fajnie zagrali kolorami – sektory miasta opanowane przez mutantów pokolorowane są z lekkim przesytem barwy czerwonej i dodatkiem zabrudzeń, zaś sektory neutralne są czystsze i w bardziej pastelowych barwach – świetnie to wygląda, gdy przemierzamy miasto skradzionym helikopterem. Wygląda to ciekawiej niż w powstającym równolegle i bazującym na podobnym pomyśle „Web of Shadows”. Choć tam akcja działa się wszędzie, to elementy infekcji wyglądały nieco jak kartonowe dekoracje.

Nie ufaj swoim żołnierzom

Pewnie można by wywlekać kolejne zarzuty – ale nie ma po co. To marudzenie fana gier tego typu, który liczył, że w „Prototype” będzie spełnieniem marzeń i opus magnum gatunku, a dostał niezłą fuzję różnych gier superbohaterskich. Jest blisko ideału, bowiem po przymknięciu oka otrzymujemy grę bardzo dobrą, a wspomnianych zarzutów się z początku nie zauważa. Na początku „Prototype” oszałamia. Oszałamia otwartym światem, gdzie biegamy po dachach i ścianach niczym Altair na sterydach, szybujemy między wieżowcami, z rozpędu wskakujemy na helikopter, by po chwili rozbić go w środku stada mutantów. Oszałamia widowiskowością walki i potęgą bohatera, który ciska samochodami, rozjeżdża ludzi czołgiem i niszczy budynki (co prawda tylko niektóre). „Prototype” to miasto, masa i masakra – naprawdę czuć tu potęgę bohatera, a jeśli komuś mało supermocy, to na ulicy leży wojskowy sprzęt i broń – wystarczy brać. Tempo, adrenalina, mnogość sposobów walki – to się w tej grze liczy i takich wrażeń gra oferuje naprawdę mnóstwo – nawet jeśli kosztem innowacyjności. Choć pewnie nie zechcecie jej przechodzić drugi raz – z powodu liniowości i braku wyborów moralnych. Za to jest tryb ponownego przejścia z całym zdobytym zestawem mocy – bo o czad i zniszczenie tu chodzi. Aczkolwiek jeśli w którymś momencie ziewniecie dyskretnie, to przypomnijcie sobie o tym tekście.

Jedno mnie tylko uwierało w „Prototype” – ta gra jest bardzo brutalna. Co prawda jest to brutalność tak groteskowa i przerysowana, że żaden dojrzały człowiek nie weźmie jej poważnie. Ale jednak potraktujcie serio [18] na pudełku. Niejedno już w grach widziałem, a tu czułem lekki dyskomfort, gdy pod gąsienicami czołgu ginęły dziesiątki uciekających na ślepo cywilów.

A na bonus – jak błyskotliwie udowodnić, że „Prototype” jest lepszy od „Infamous”.

gry

komentarzy 6

  • „czułem lekki dyskomfort, gdy pod gąsienicami czołgu ginęły dziesiątki uciekających na ślepo cywilów. ”

    ale nawet nie przyszlo ci do głowy żeby ich omijać, co? ;D
    moralność głównego bohatera fajnie wyśmiał yahtzee w swojej recenzji kliku klik

  • Próbowałem, ale na pewnym etapie gry jest taki chaos, że się nie da. ;)

  • „Na początku “Prototype” oszałamia. Oszałamia otwartym światem, gdzie (…) szybujemy między wierzchowcami…”
    :)

  • Nakryłeś nas i nasz przekaz podprogowy dotyczący najważniejszego elementu w komiksach – pleców konia ;).

  • JAPONfan

    Mother superior jump xbox360. Szzit kolejna gra dla ktorej powinienem zanabyc pudło.

  • TonicKing

    Gralem, jest swietna

Dodaj komentarz