Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Przeskoczyć nudę


animacja, film · komentarzy 6

tokititle
Według zasad kina najpotężniejsze moce zawsze wędrują do najmniej myślących postaci, które nie wiedzą co z nimi zrobić i jak wykorzystać potencjał. Jeśli nie znudził się wam ów koncept zapraszam do obejrzenia „O Dziewczynie Skaczącej Przez Czas”, opowiadającej o nastolatce, która w tajemniczy sposób uzyskała umiejętność podróżowania w czasie i używa jej do rozwiązywania szkolnych i miłosnych problemów.

Mając 16 lat wiele razy słyszałam, że liceum to wspaniały okres w życiu człowieka i że właśnie czekają mnie trzy cudowne lata. Oczywiście, wszystko okazało się nieprawdą, moja szkoła raczej mnie irytowała, miałam tylko paru znajomych i przepadałam za niewielką ilością przedmiotów. Nie chciałam, w przeciwieństwie do wielu osób, aby „beztroskie czasy liceum” trwały wiecznie, śpieszyło mi się na studia. Dlatego też oglądając „Toki wo Kakeru Shojo” czułam się dziwnie – główna bohaterka, Makoto, jest już w ostatniej klasie, ale wciąż nie wie co zrobi po zakończeniu szkoły, w dodatku temat traktuje po macoszemu, woli grać w baseball niż choć chwilę pomyśleć o swojej przyszłości. Jej dwaj najlepsi przyjaciele to Chiyaki i Kouske, z nimi nastolatka spędza najwięcej czasu, na rzucaniu piłką lub śpiewaniu w karaoke. Oglądając początek filmu widz wie, że w życiu Makoto nie ma żadnej powagi, celu a nawet głębi. Wszystko jest płynne i kruche. Pozostają dwie kwestie – kiedy takie życie runie, oraz czy uda się je potem odzyskać.
friends
O dziwo, życie bohaterki wcale nie zmienia się gruzy w momencie uzyskania tytułowej umiejętności skakania przez czas. Wręcz przeciwnie – nowa moc tylko wspomaga beztroskie działania, teraz każdy byle błąd może zostać naprawiony a wspaniała godzina spędzona na grze przedłużona. Prawdziwy problem wychodzi od strony jej relacji z dwoma przyjaciółmi – gdy Chiyaki pyta się Makoto czy nie zostałaby jego dziewczyną. Nastolatka nie jest sobie w stanie z tym poradzić, jest to dla niej zbyt poważne pytanie, wymagające wielu wyrzeczeń i przemyśleń. Dlatego woli go… nie usłyszeć. Cofa się w czasie parokrotnie aby udaremnić Chiyakiemu wypowiedzenie tych słów a następnie zaczyna go unikać. Dopiero to zdarzenie prowadzi do największej ilości komplikacji, z którymi Makoto będzie musiała się borykać aż do końca filmu.

„Toki wo Kakeru Shojo” to opowieść o dorastaniu, nabieraniu powagi i wchodzeniu w nowy etap życia. Prócz tego film ilustruje jak krucha potrafi być przyjaźń damsko – męska, co bardzo mu się chwali. Postacie są dobrze nakreślone, Makoto nie jest może najmądrzejsza, ale widz potrafi ją zrozumieć, nawet jeśli sam nigdy w podobny sposób się nie zachowywał. Mylące są natomiast wszelkie tłumaczenia dotyczące podróży w czasie, opowieści o odległej przyszłości i inne techniczne zawiłości. Sam fakt, że urządzeniem pozwalającym na skoki okazuje się mały orzech, wydaje się być dość dziwny (to wcale nie spoiler). Niezrozumiała jest również zasada, według której jeśli coś nie zdarzyło się Makoto, to musi się po prostu zdarzyć komuś innemu w tym samym momencie. Przywodzi to myśl reguły „równo wartej wymiany”, lub teorie, że ilość pecha na dzień w świecie musi pozostać taka sama, niezależnie od tego kto będzie owego pecha miał.
jitensha
Choć przesłanie ma sens, gubi się ono nieco w długości filmu, technikach czasoprzestrzennych i zakończeniu. Animacja momentami się nudzi, zawiera „dłużyzny” i bywa przewidywalna. Oczywiście ruchy postaci są płynne, a tła bardzo dopracowane ale nie zapełnia to luki. Przekomiczna jest scena biegu Makoto, przy której śmialiśmy się z bratem do rozpuku, stawiając raz na to, że wygra kamera, której bohaterka nie może doścignąć, a raz, że to nastolatka wygra i zostawi kadr w tyle. Rozbawiły nas również same podróże w czasie – Makoto naprawdę musi skoczyć aby użyć swych umiejętności, a od długości skoku zależy jak daleko w czasie się cofnie. Ważniejsze skoki są podkreślone przez ukazujące się obrazy trybików zegarowych (jakaż to oryginalna metafora!) i pędzące konie, w stylu malarstwa Van Gogha. Graficznie produkcja jest raczej lekka, czuć w niej lato i ciepłą pogodę, kolory są jasne, a postacie proste. Za ich design odpowiedzialny był Yoshiyuki Sadamoto, znany szerszej publiczności z takich produkcji jak „Neon Genesis Evangelion” oraz „.hack”.

Na pochwałę zasługuje polskie wydanie przez Anime Virtual. Do DVD dołączona jest mała książeczka opowiadająca o literackim pierwowzorze historii, autorze i różnicach pomiędzy filmem a opowiadaniem i innymi adaptacjami. Pozwala to lepiej zrozumieć zamysł całego przedsięwzięcia. Osobiście, po jej przeczytaniu, stwierdziłam że wolałabym oryginalne zakończenie, gdyż filmowe pozostawiało duży niedosyt. Sama płyta jest złoto pomarańczowa, z rysunkiem Makoto na środku. Koszt to ok. 50 zł.

komentarzy 6

  • Ciesze się ,że ktoś ogląda takie animacje, bym ja nie musiał już tego robić :-) To taka teoria w której ilość obejrzanych animacji dziennie musi się zgadzać, ale nie ważne kto to zrobi.

  • Zobaczysz, kiedyś jeszcze będziesz tęskniła do tych beztroskich czasów liceum, khe khe!

  • Grubs: jakbyś podawał prawdziwe maile w formularzu komentarzy, to byś wiedział, czemu Twój się nie pojawił. Dzięki za wskazanie błędu.

  • Chciałbym mieć tę złoto-pomarańczową płytę z rysunkiem ^___^

  • Anime miałem okazję obejrzeć jakiś czas temu… i było średnie. Niby wszystkie patenty dobrego anime są, ale za szybko robi się nudno i bezpłciowo.
    Za to z plusów trzeba nadmienić całkiem udany, główny art promocyjny. Prosty, acz przyjemny dla oka :)

  • Eee, podróże w czasie są nie realistyczne ;) Tzn. ja ich b.nie lubię. :P

Dodaj komentarz