Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Projekt: Karton


komiksy · komentarzy 55

Karton - roody
Bałtycki Festiwal Komiksu obfitował w wiele ciekawych wieści, o których mogliście już przeczytać w paru miejscach. Co ciekawe, nasze rodzime, nieustannie rosnące w siłę serwisy komiksowe (by ludziom żyło się lepiej, a komiks trafił pod strzechy) niemrawo donoszą o tychże wieściach, głównie prezentując zdjęcia pleców uczestników festiwalu. Ale czemu tu się dziwić, skoro przedstawiciele połowy serwisów „patronujących” imprezie w ogóle nań nie dotarli? Naturalnie wszyscy wiedzą, że taki stan rzeczy jest spowodowany embargiem informacyjnym narzuconym na serwisy komiksowe przez organizatora festiwalu i wylobbowanym zresztą przez Kolorowe Zeszyty, Motyw Drogi i blogi, które mają mnóstwo czasu na nieuczciwe zagrywki w walce o czytelnika (by ludziom żyło się jeszcze lepiej, a komiks trafił na salony). To tytułem wstępu i pre-suplementu do jednej z najbliższych publikacji na Kolorowych Zeszytach. Wracając do meritum – co było tym niusem, o którym serwisy nie poinformowały, a zdecydowanie powinny?

Jak się zapewne domyśliliście, chodzi o projekt „Karton”. Chcielibyście pewnie, żeby to był miesięcznik komiksowy, w którym w realistycznym stylu prezentowane byłyby perypetie speców od przeprowadzek i emocjonujące życie producentów tektury falistej. Też bym tak chciał. Niestety, „Karton” będzie kwartalnikiem nastawionym na historie humorystyczne i obyczajowe w cartoonowej oprawie, a założeniami projektu są: regularność, publikacja seriali i niska cena. Głównodowodzącymi „Kartonu” jest trio młodych tenorów polskiego komiksu: Tomek Pastuszka, Piotrek Nowacki i Bartosz Sztybor. Chłopaki w trakcie klarowania się formy „Kartonu” przygotowali listę ok. stu nazwisk, które po kolei wykreślali, tak by na koniec otrzymać garstkę osób rysujących w cartoonowym stylu i niezawalających terminów – niech ten fakt świadczy o ich podejściu do sprawy.

Karton - Ewa Juszczuk

„Karton” zapowiada się bardzo interesująco – na 36 stronach w czerni i bieli będziemy mogli znaleźć pięć stałych serii oraz komiks-niespodziankę od specjalnego gościa numeru. Wszystko to w kolorowej okładce i zapowiadanej cenie poniżej ośmiu złotych. Wewnątrz:

  • Marek Lachowicz z shortami z uniwersum „Człowieka Paroovki”
  • Piotrek Nowacki i Bartosz Sztybor z serią „Oby do piątku trzynastego”
  • Tomek Pastuszka z komiksem „Soren”
  • Ewa Juszczuk i Tomek Pastuszka i ich „Flatties”
  • Marcin Surma – obyczajówka „Kek”
  • Przemysław Surma – „Diogenes” – jedyny kolorowy komiks w „Kartonie”, znajdujący się po wewnętrznej stronie okładki
  • Bartosz Szymkiewicz i Maciej Łazowski, którzy jeszcze nie wiedzą, co pokażą. Wszyscy fani przeprowadzek mogą słać do nich listy (preferowany wymiar: 20x30x40 cm) z podaniami.
  • Za okładki odpowiedzialny będzie Jakub Tschierse, czyli roody, autor naszego nagłówka.

Zaostrzając apetyt, streszczę część serii. „Oby do piątku trzynastego” odpowiada na męczące wszystkich pytanie: co robią seryjni mordercy, gdy nie mordują? Możemy się spodziewać dużej dozy humoru, czego koronnym przykładem jest bohater imieniem Flitlicz. W „Sorenie” Tomek Pastuszka też bierze się za mniej popularną stronę typowych opowieści, mianowicie zajmie się sąsiadem superbohatera, czyli kimś stale żyjącym w czyimś cieniu. Najbardziej wyczekiwanym przeze mnie komiksiem jest chyba „Flatties” rysowany przez Ewę Juszczuk, którą wspomaga w scenariuszu Tomek Pastuszka. Jest to opowieść o czterech dziewczynkach z cyrku – akrobatce, treserce, czarodziejce i mimie – które po jego zamknięciu muszą stawić czoła zwykłemu społeczeństwu. Ich typowo cyrkowe zdolności będą nastręczać wielu problemów, a narratorką będzie dziewczynka-mim. Obaj bracia Surma pokażą obyczajówki – Marcin skupi się na trolejbusach i podróżach w czasie, a Przemek na rodzinie wraz z jej sympatycznym psem. Podczas BFK prezentowano materiały dotyczące „Kartonu”, do zobaczenia w galerii poniżej.

karton - Surma
Im dłużej patrzę na te grafiki, tym bardziej żałuję, że całość „Kartonu” nie będzie w kolorze, bo już same promosy „Flatties” rozpalają moje wszystkie dwa zmysły. Tomek Pastuszka tłumaczy, że chce trafić do jak najszerszego grona odbiorców, dlatego walczy, by choć trochę zbliżyć się do ceny pięciu złotych za egzemplarz. „Karton” w piątą rocznicę śmierci „Produktu” będzie próbował być tym, czym nawet temu drugiemu do końca być się nie udało – rasowym magazynem komiksowym, ze stałą liczbą serii, publikowanym regularnie i dostępnym w szerokiej dystrybucji. Patrząc na skład i zapał ekipy zaangażowanej w ten projekt, mogę powiedzieć, że naprawdę wierzę w jego powodzenie. Uważam, że paski.org i hell-hotel.com doskonale się sprawdzą jako inicjacyjne platformy promocyjne, a „Karton” pokaże nie tylko potencjał jego twórców, ale też internetu, bo to od działań podjętych w sieci będzie w dużej mierze zależał sukces finansowy magazynu. Motyw Drogi nie może się doczekać pierwszego numeru planowanego na październik i dołoży wszelkich starań, by wspierać tę niecodzienną, oddolną wręcz, inicjatywę.

komentarzy 55

  • kekekeke

  • KARTON widziałem, choć nie na beefce i jestem pod sporym wrażeniem. Jednym zdaniem – zapowiada się rzecz na naprawdę światowym poziomie.

  • gilo (z pracy)

    bardzo ciekawie się to zapowiada.

  • Ciekawe który serwis jako pierwszy skopiuje to info. Bo to przecież łatwiejsze niż dogadanie się z Asu w sprawie podesłania materiałów.

  • Znakomita sprawa! I już przed premierą jest mózg za szybką!

  • Łukasz i jego legendarny sarkazm z powrotem na MD, łzy wzruszenia zakryły mi oczy i już tam dalej nie doczytałem co on tam napisał.

  • ciekawe jaki rodzaj papieru będzie… w ogóle nie mogę się doczekać

  • Łukasz żyje! HE IS ALIVE!
    Widzę, że wieści o Twojej śmierci były troszkę przesadzone. Będziesz jutro na grillu?

    O projekcie nie słyszałem, ale się zapoznam. Przekonał mnie FLITLICZ!

  • Że regularnie, że po osiem złotych, że w szerokiej dystrybucji?
    Aha, a mi z oka pociąg jedzie, patrzcie, jakie ma zdobienia na burtach…

  • Myślę, że KARTON ma więcej szans powodzenia niż „tajemnicze nowe wydawnictwo mające wydawać zeszytówki”.

  • Macieju, jakie znowu wydawnictwo? Bo nic o tym nie słyszałem. Zarzucisz może źródło?

  • nie ma co dumać ino trzymać kciuki, bo i tak wkrótce przekonamy się sami.

  • @Maciej

    Drugi pociąg mi oka jedzie. A za nim czołg, lufa mu się błyszczy.
    Oślepnę przez Was.

  • Nie Ty jeden.

  • Polskie środowisko komiksowe – równie skuteczne co masturbacja. W gruncie rzeczy w języku matematyki wygląda to o wiele dosadniej: polskie środowisko komiksowe = masturbacja. Hmmm.

  • Misiael, poproszę o argumenty. Bo napisałeś parę komentarzy, z których wynika tylko tyle, że uważałeś w przedszkolu na zajęciach wyrównawczych.

  • Misiael jest po prostu zgorzkniałym starcem.

  • jakbyście potrzebowali ilustracji w kolorze na okładke plakat, czy bannery flashowe w necie czy strone www to walcie do mnie jak w dym – zresztą możemy obgadać 23ciego. joł.

  • eee, „W “Sorenie” Tomek Pastuszka też bierze się za mniej popularną stronę typowych opowieści, mianowicie zajmie się sąsiadem superbohatera, czyli kimś stale żyjącym w czyimś cieniu.”
    ???

  • No co? :]

    Sąsiad superbohatera, żyjący w jego cieniu, komiks, o nim właśnie. Sąsiedzie, sorenie. Sorenie ;).

  • A to będę kupować. Na razie Ewa najlepiej daje radę.

  • Pierwszy na świecie 19-letni zgorzkniały starzec. Tak, to ja.
    Argumenty – proszę bardzo.
    W Polsce w epoce post-TM-Semicowej mimo najszczerszych chęci, mimo wielokrotnych prób nie udało się zainstalować na naszym rynku żadnej zeszytówki, która przetrwałaby dłużej, niż meduza w wielkim piecu. A przecież próbowano, i to z takimi tuzami jak Brian Michael Bendis (Ultimate Spider-Man), Mark Millar (Ultimate X-Men) czy Garh Ennis (Punisher v3). Skoro więc żadna z tych gwiazd amerykańskiego komiksu nie dała rady przebić się w naszym kraju, to szczerze wątpię, by – było, nie było – niszowa publikacja ma szansę zagościć na naszym rynku w szerokiej dystrybucji na dłużej, niż dwa-trzy miesiące.
    Oczywiście, ja jestem całym sercem (i kieszenią) za tym projektem, ale dotychczasowe doświadczenie każe mi postawić wotum nieufności.

  • Z naszego podwórka podałbym jeszcze przykład Ziniola, kurczącego z każdym numerem nakład.

  • „Ziniol” ma ten problem, ze jest drogi i w pełni zaspokaja gusty (zarówno jeżeli chodzi o teksty, jak i komiksy) bardzo niewielkiej liczby osób. Do tego jest nierówny. Kiedyś się kupowało „Produkt”, który spełniał oczekiwania z miejsca. Dzisiaj kupuję „Ziniola” i dupa, bo wiem na pewno jedynie to, że „Fotostory” będzie wporzo.

    Jeżeli chodzi o TM-Semic… Misiael, naprawdę nie chcę Ci wypominać wieku, ale gdy TM-Semic kończył żywot, to Ty miałeś ile? 10? 11 lat? Nie do końca jestem przekonany, że wiesz jak to wyglądało.

    Chcę tylko przypomnieć, że po TM-Semicu „Produkt” trwał 4 lata. Że w latach 2004-2006 (z problemami ale zawsze) wyszło 6 zeszytów „Osiedla Swoboda”. Nie będę się wypowiadał w sprawie zeszytówek, które wymieniłeś, bo to jest zupełnie co innego. Ty mówisz o superbohaterach, na których nie ma takiej mody jak kiedyś. Chcę tylko przypomnieć, że „Wartości rodzinne” sprzedają się w porządku i że niebawem wyjdzie kolejna ich część. Że już nie wspomnę o komiksie „Hard” dostępnym w Kolporterach.

    Pojęcie „szeroka dystrybucja” jest oczywiście płynne. Kiedyś to było kilka tysięcy egzemplarzy w kioskach, teraz to jest już nakład 3-4 razy wyższy od nakładu przeciętnego zina sprzedawany m.in. w internecie i sklepach specjalistycznych. „Ziniol” startował z 1000 egzemplarzy i gdyby się powiódł skok na Empik, to moglibyśmy mówić o szerokiej dystrybucji.

  • HARD JEST DOSTĘPNY W KOLPORTERACH?! Ach, szczęśliwy dniu!

  • W sprawach TM-Semica orientuję się na tyle dobrze, bym mógł dyskutować na ten temat bez wielkiego ryzyka fau pax.

    Piszesz, że dziś nie ma mody na superbohaterów. Ja piszę, że jest, bo przecież ludzie masowo chodzą na „Iron Mana”, „Wolverine’a” i tak dalej, choć w naszym mlekiem i miodem płynącym kraju komiksów z tymi bohaterami dziś się nie wydaje i ich zdobycie jest trudne.

    Mieszkam w małym mieście (trochę ponad 30 tys. mieszkańców) i jeśli chodzi o jakąkolwiek dostępność do komiksów, to mogę liczyć jedynie na sprzedaż wysyłkową, turystykę handlową etc. Z opowieści starszych kolegów wiem, że TM-Semiki w moim mieście były w każdym kiosku, a to, że komiksy śp. DK! zalegały w moim osiedlowym kiosku to pamiętam już sam. Na dzień dziś kupuję regularnie tylko Star Warsy, bo tylko to jest.

    Poprzez „szeroką dystrybucję” rozumiem fakt, że wchodząc do punktu sprzedaży prasy w takiej zapadłej dziurze jak moja, mogę kupić sobie daną pozycję.

  • No to, skoro komiksy DK zalegały, to jak to jest z tą modą na superherosów? Co innego chodzić na efektowny film akcji, a co innego czytać komiksy o podobnej tematyce przecież.

  • Chodzenie na filmy o herosach jest powszechnie akceptowaną rozrywką – pan w dresie zabiera panienkę, tatuś córeczkę, kupują colę, piwko, popcorn i ryczą ze śmiechu.

    A komiksy (nie tylko o herosach) są dla pryszczatych nerdów bez dziewczyn.
    Proste.

  • pawelk, tu się zgodzę. w pierwszej połowie lat 90-tych, w złotych latach Marvela w Polsce musiało być u nas zatrzęsienie nerdów.

  • Misiaelu, wtedy jeszcze nie był rozpowszechniony Internet i nie za bardzo były dostępne inne rozrywki.

  • No, teraz to w Polsce nerdów ze świecą szukać, nie to co w latach 90!

    :)

  • znowu zmierzacie do tematu mainstreamu w Polsce – czy istnieje i jak go zdefiniować.

  • Rob ma rację – nawet nie chodzi o inne rozrywki, a o skany zeszytówek z sieci i sklepy z oryginalnymi trade’ami.

  • Skany skanami, ale ja wolę wziąć do ręki fizyczny, namacalny komiks, w miarę możliwości w rodzimym języku. Francuzi nie mają takich problemów. Czyli u nich Internetu, skanów i oryginalnych trejdów niet?

  • Francuzi mają kulturę czytania komiksu zakorzenioną od lat 30.
    I w ogóle kulturę – mp3 też mniej kradną.

    Ty wolisz wziąć do ręki komiks, inni wolą zachować kasę w portfelu. Zeszytówki z herosami nie są czymś, na co fani komiksu chcą wydawać kasę. Chętnych na nie jest mniejszość.
    Abstrahując od tego, że większość społeczeństwa w ogóle nie uznaje kupowania/czytania jakichkolwiek komiksów za poważne.

  • > Skany skanami, ale ja wolę wziąć do ręki fizyczny, namacalny komiks, w miarę możliwości w rodzimym języku.

    No to akurat Ty i pewnie sporo osób tutaj również. A są osoby, które regularnie łykają skany zza oceanu – coś, czego nie mogłyby zrobić 15-20 lat temu.

    Francuzi nie mają takich problemów. Czyli u nich Internetu, skanów i oryginalnych trejdów niet?

    Pewnie są, tylko pytanie czy jest popyt na superbohaterów, o których wspomniałeś wcześniej przy okazji TM-SEMIC – chyba nie do końca

  • „Abstrahując od tego, że większość społeczeństwa w ogóle nie uznaje kupowania/czytania jakichkolwiek komiksów za poważne.”

    Na szczęście to się powoli zmienia. Wiadomo – najpierw boom na Gaimana na polu literackim (Nigdziebądź i Amerykańscy Bogowie stały się jak na nasze skromne nakłady bestsellerami), więc teraz Egmont drukuje wszytstko, co choćby leżało obok Gaimana. „Sandman” wyniósł komiks na wyżyny sztuki (choć to sprawa dyskusyjna, ale obiegowa opinia laikatu jest jednoznaczna) i posiadanie go na półce jest powodem do dumy, nie zażenowania. Dalej, Sandman się skończył, więc Egmont drukuje Lucka, Carey’a mianując drugim Gaimanem (kończą się niewydane w Polsce komiksy Neila, więc trzeba wyhodować sobie nową gwiazdę). I tak krok po kroczku… Jeszcze będzie w Polsce komiksowa kultura czytelnicza, zobaczycie.

  • Z tą kolejnością Gaimana w Polsce jest tak, że „Sandman” i jedna ze wspomnianych przez Ciebie książek ukazały się mniej więcej w tym samym okresie, komiksy nawet wcześniej.

  • Owszem, ale więcej osób zna książki Gaimana, niż jego komiksy. Przynajmniej w naszym kraju.

  • No i co z tego?

  • Nie bardzo rozumiem jak popularność komiksów jednego autora można przekładać na popularność komiksu w ogóle. Zresztą, wydaje mi się, że ten „boom na Gaimana” jest mocno przez niektórych przeceniany.

  • Skil: Dokładnie. Dla masy ludzi komiks to Thorgal i Tytus i nie czują żadnej potrzeby wychodzenia dalej.

  • „Na szczęście to się powoli zmienia. Wiadomo – najpierw boom na Gaimana na polu literackim (Nigdziebądź i Amerykańscy Bogowie stały się jak na nasze skromne nakłady bestsellerami), więc teraz Egmont drukuje wszytstko, co choćby leżało obok Gaimana. “Sandman” wyniósł komiks na wyżyny sztuki”

    Gdyby Tolkien wydał komiks, też wyniósłby go na wyżyny sztuki. Ale ja jestem wielkim fanem Gaimana, więc pewnie mam mocno spaczone zdanie :P

  • Gaimana skreśliliśmy z naszej 100-osobowej listy.

  • karolkonw

    najpierw doza flejma:

    generlanie fajnie bombielek piszesz pisze a ja nadal nie wiem kto i co w sensie wyda to bo palujesz sie jakby to Prószyński &Sk weszli w to zaraz po zakończeniu tytusa….

    flame mode off
    szeroka dystrybucja oznacza mam nadzieje wyjście z cienia 300 sztuk?
    przynajmniej bym sobie zyczyl tego patrząc na skład

  • Wyda asu, jaszczu i sztybor. Nie jako zin, ale już na legalu, jako magazyn.
    Szeroka dystrybucja w tym przypadku oznacza mniej więcej nakład 500-600, jeszcze to się klaruje. Chociaż chłopaki na pewno mają ambicje, żeby był większy, jeżeli się później uda.

  • karolkonw

    no to trzymam krosingpenis zeby sie udalo
    i kupie

  • nie mogę się doczekać, zapowiada się miodnie!

  • Ha. Czekamy, czekamy :)

  • byłem dziś w empiku i pytam czy jest karton to nikt nie wiedział że coś takiego w ogóle istnieje, no i oczywiście nie mieli ;/

  • O ile nic nie przekręciłem, to chyba cały nakład już się rozszedł niestety.

  • kilka zostało
    ale nie na tyle by rozdzielić na empiki.
    Zbyt się grzebali z papierkami i decyzjami i jak już co do czego to Kartona nie było na tyle.
    Wisi w sklepach internetowych jeszcze i na stronie.

Dodaj komentarz