Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Zrób sobie nazistę


gry · komentarzy 48

O, Herr Flick, zwiąż mnie i mów mi brzydkie rzeczy po niemiecku!
Gram sobie w „Batllefield: Heroes” od kilku miesięcy i wraz ze wzrostem liczby graczy na serwerach, zaczęła się wśród nich objawiać dość niepokojąca tendencja, a mnie zastanowiło, czy twórcy na pewno poszli w dobrym kierunku tworząc kreskówkowy odpowiednik realiów II Wojny Światowej.

„Battlefield: Heroes” oparte jest na ciekawym pomyśle. W ramach serii realistycznych wojennych strzelanin pojawiła się gra, która stawia przede wszystkim na bieganie i strzelanie – zabawę w wojnę. Nie ma właściwie wątpliwości, że wydawca gry, Electronic Arts, próbuje w ten sposób przyciągnąć do serii graczy młodszych i mniej zaawansowanych, a nie tylko hardkorowych pasjonatów drugiej wojny. Dlatego „Battlefield: Heroes” ma kolorową kreskówkową grafikę, przyjemną muzykę i zabawne udźwiękowienie, a sterowania nią można nauczyć się w ciągu piętnastu minut. Nie zapomniano o elementach czyniących z niej całkiem grywalną strzelaninę: możliwości korzystania z pojazdów, wyboru broni czy jednej z trzech klas postaci. Nie bez znaczenia jest pseudorpgowy system rozwoju bohatera i zmiany jego wyglądu. A wszystko to prawie za darmo.

Nic się nie kojarzy... No nic...

Mimo niepoważnej oprawy, „Battlefield: Heroes” pozostaje grą osadzoną w realiach II wojny światowej, czego nie maskuje nazwanie walczących ze sobą armii Royals i Nationals. Obydwie są bardzo wyraźnie wzorowane na wyglądzie prawdziwych oddziałów, a może raczej na stereotypowym ich wyobrażeniu. Nationals mają kanciaste szczęki, czarne ubrania i ostre rysy twarzy, Royalsi zaś przypominają dobrych wojaków Wuja Sama lub flegmatycznych angielskich komandosów. Kwestia detali wyglądu pozostawiona została graczowi – za zdobyte Valor Points możemy nabyć odróżniające nas od innych elementy stroju, zaś te bardziej oryginalne dostaniemy tylko płacąc twórcom prawdziwe pieniądze.

Zastanawia mnie, czy EA i DICE nie poszli za daleko w kwestii stylizowania wyglądu herosów. Bohaterowie gry choć są postaciami kreskówkowymi, stanowią odbicie stereotypów na temat wyglądu oddziałów niemieckich. Podobna jest flaga w barwach czerwono-biało-czarnych, pojazdy oraz stroje. Nie są może doskonale zgodne z historycznymi, jednak czarne płaszcze, hełmy z czaszkami i oficerskie czapki budzą dość jednoznaczne skojarzenia. Nazwy ubrań także nie pozostawiają wątpliwości – znajdziemy tu m.in Secret Police Jacket, a niegdyś pojawiły się Interrogation Gloves. Wprawdzie za większość lepiej wyglądających ciuchów i dodatków trzeba zapłacić prawdziwymi pieniędzmi, jednak wydaje mi się, że EA i DICE przekroczyły pewną granicę umożliwiając graczom upodobnienie swoich radosnych żołdaków do oficerów SS lub funkcjonariuszy gestapo. Oczywiście można też wybrać stroje stylizowane na mundury z I wojny albo zgoła niewojskowe lub dowolną kombinację tych elementów…
Można i tak...
…ale gracze zasadniczo starają się trzymać klimatu i traktują tę grę bardziej jak kolejną część Battlefielda, niż cartoonowy niepoważny shooter. Część grających w ogóle nie decyduje się na przebieranki, pozostając przy domyślnym mundurze, co nie zmienia faktu, że przynależność do wyglądających mrocznie i groźnie Nationals jest czymś fajnym i w dziwaczny sposób sprawiającym radość. Nieoficjalne statystyki mówią, że jest to chętniej wybierana strona konfliktu. Należy też wspomnieć o nielicznych, acz znaczących, przypadkach, graczy przyjmujących imiona kojarzące się z dowódcami Trzeciej Rzeszy lub samym Adolfem Hitlerem. Niektórzy zapędzają się za daleko, tworząc sygnatury na forach i avatary uzupełnione o dość istotny symbol, którego im wyraźnie brakuje w fladze Nationals. Inni potrafią wykrzykiwać w czasie rozgrywki „Hail Nationals” lub podobne, kojarzące się z Trzecią Rzeszą, hasła.

Nie jestem przeciwny obecności Nazistów i swastyk w grach – jest to część historii i kolejne odsłony „Call of Duty”, „Medal of Honor” albo „Enemy Territory” mogą pomóc w upamiętnianiu istotnych faktów i budowania świadomości wydarzeń drugiej wojny. Wspomniane tytuły także umożliwiają granie po stronie niemieckiej, jednak nie wiąże się to z ubieraniem swojego wojaka w esesmański płaszcz, by budził większy szacunek na polu bitwy. „Battlefield: Heroes” mimo lekkiej oprawy i stylu rozgrywki nie potrafi oderwać się od skojarzeń z najgorszą stroną drugiej wojny. Jednakże twórcy gry nie zdecydowali się na umieszczenie w niej prawdziwych armii i przypisanych im symboli, czując chyba, że byłoby to niestosowne w kolorowej strzelaninie nastawionej na zabawę. Co jednak nie przeszkodziło im np. używać dość oczywistej kolorystyki. Mamy więc dziwną sytuację, gdzie nic nie jest powiedziane wprost, ale wymowa całości jest wystarczająco czytelna i może być rażąca. Powód jest dość jasny – stawiając na pełną historyczność i umieszczenie np. swastyk, EA doczekałoby się zakazania „BF: H” w Niemczech oraz kontrowersje w innych krajach. A to oznacza mniejsze zyski…

My, dzielna armia nacjonalistów

Jeśli ktoś spytałby mnie – kreowanie zabawnych Nazistów, którzy są na swój sposób cool i traktowanie kurtki gestapowca jako fajnego gadżetu, jest zbyt blisko granicy i wywołuje niesmak. Nie ma w tym żadnej wartości edukacyjnej, gra raczej trywializuje grozę jaką niosły ze sobą mundury SS, robiąc z żołnierzy zabawnych Niemców w stylu „Allo Allo”. Zdania graczy również są podzielone – ze skrajnościami włącznie:

IM A NATIONAL AND PROUD TO LOOK LIKE A NAZI

Sami twórcy też chyba zauważyli problem ze stylizacją armii Nationals – banowani są gracze o imionach nawiązujących do Adolfa i jego podwładnych, a na forum zostało ocenzurowane m.in. słowo „Nazi” czy „Kraut”. Może należało pomyśleć przed stworzeniem gry i zdecydować się na tradycyjne armie Czerwonych i Niebieskich – jak twórcy konkurencyjnego „Team Fortress 2”. A tak karykaturalna stylizacja żołnierzy w „Battlefield: Heroes” ani nie uczy, ani do końca nie bawi…

gry

komentarzy 48

  • o nie, ktoś w internecie zachowuje sie niedojrzale! co teraz zrobimy?!

  • khlik: nie zrozumiałeś.

  • karolkonw

    coś jest na rzeczy…
    przykłąd o ile Apple banowało gry na iphona które w tytule grafie lub gameplay’u pozwalaly sobie na zabawe w „ciemną stronę mocy” o tyle teraz nie ma z tym żadnego problemu
    być może chodzi po prostu o pieniadze zły niemiec juz sie opatrzyl niemeic zabijajacy rusków, aliantów w ogólności jest ciagle nie do końca ograny

  • ktos sie wczuwa W ŚWIAT GRY, a ty nazywasz to ‚złym’ bo CI sie zle kojarzy ;] ‚troche’ to dziwne…
    mi sie niemcy z nazistami kojarza, usunmy ich z mapy :D

  • A odnośnie samego banowania – różnie z tym bywa. Zdarza mi się, że gram z „adolfami” albo jakimiś siksami, które co chwila krzyczą „Hail Hitler” i tym podobne kwestie. Cieszy to, że pojawili się admini, którzy w miarę szybko wykopują takich osobników a także ostatnio prowadzona ankieta, w której na pytanie „jakie stroje chcielibyście mieć w grze” gro osób odpowiedziało, że zabawne (ninja, kosmita, pirat) aniżeli realistycznie oddające wygląd prawdziwych żołnierzy.
    Inną kwestią pozostaje też to, że stroje typowo kojarzące się niepochlebnie są w dużej mierze płatne. No, ale durne, amerykańskie dzieciary wydają dolary, byle by tylko wyglądać jak naziści :/

  • Słowa klucze: gra i internet. Zabrakło dystansu. Bo w gruncie rzeczy to kwestia smaku.

  • ja jeszcze nie spotkałem w grze żadnego xHitlerax czy -=Hessa=-, ani nikogo krzyczącego faszystkowskie hasełka. Właśnie dlatego wydawało mi się, że to podobieństwo do oddziałów III rzeszy jest wśród graczy tabu, wszyscy wiedzą, nikt nie daje faka. Ale z tego co tu przeczytałem wnioskuję, że jest trochę inaczej.
    Co się tyczy ubrań. Ostatnio gdy można było kupić stroje Em Dżeja za darmowe Valor Pointsy, wszyscy się na nie rzucili. Problemem nie jest więc chęć wyglądania jak Hans gestapowiec, a brak ubrań które pozwalają wyglądać inaczej.

  • „Nie ma w tym żadnej wartości edukacyjnej, gra raczej trywializuje grozę jaką niosły ze sobą mundury SS, robiąc z żołnierzy zabawnych Niemców w stylu “Allo Allo””

    Hm, mnie „Allo Allo” bawiło, podobnie jak nasze rodzime „Jak rozpętałem II wojnę światową”.
    Wartości edukacyjne w grach? W strzelankach? No soooorry, stary teraz to pojechałeś… Może jeszcze powiesz że „CoD” albo „MoH” to gry stworzone aby nauczyć historii a całe to strzelanie to tylko przykrywka? A „Fallout” to głos przeciwko broni jądrowej? xD
    Po to twórcy „Batllefield: Heroes” jednak nie dali prawdziwych swastyk, żeby jednak nie „trywializować grozy” tych symboli. Więc w sumie nie rozumiem Twojego oburzenia. Gdyby można było w tej grze biegać Hansem ze swastyką na ramieniu i zabijać rytualnym sztyletem oficera SS z okrzykiem „Deine Ehre heisst Treue”, o! To byłby powód do oburzenia.

    Pozdrawiam
    Piotrek M.

  • Ej, ale fallout to jest glos przeciwko broni jądrowej.

  • Geez, a GTA przeciw przestępczości, Medieval potępia średniowiecze (no bo przecież ciągłe wojny, do tego skrytobójscy itd). ;]
    Szukanie „przekazu” w grach komputerowych to już według mnie lekka paranoja.

  • Fallout jest głosem przeciwko broni, a „MoH” i „CoD” mają walor edukacyjny – udział (choć pozorowany) w szturmie rosyjskich piechurów na Stalingrad świetnie pokazuje realia i grozę wojny. Nie zastąpi książki, ale może być powodem do sięgnięcia po nią. Może wspomagać nauczanie…

    Skoro nazista wzbudziłby w Tobie (i innych) oburzenie, to po co zbliżać się do tej wizji, tworząc prawie nazistów, w łudząco podobnych kolorach i mundurach? Ale nie stawiając kropki nad i, by w razie czego (oskarżeń) móc się wycofać – bo to wcale nie są naziści, są tylko podobni.

    Mnie „Allo Allo” nadal bawi, ale filmem wojennym tego nie nazwiesz.
    Nie jestem oburzony – tak sobie dumam.

  • Co do Fallouta – poza „głosem przeciwko broni jądrowej” można by to też traktować jako głos nt. władzy oderwanej od społeczeństwa, starającej się przetrwać u sterów za wszelką cenę (Overseer w jedynce, Enclave w dwójce)

  • @Orion: heh, swietne podsumowanie :) ale ja akurat bym chcial zobaczyc wojne oczami niemcow…

  • Oj Orion, Orion, to właśnie przez takie wypowiedzi jak Twoja, gry nie są traktowane poważnie. To, że Ty tego nie dostrzegasz z pozycji swoich 18 lat nie zmienia faktu, że gry mogą, i powinny, służyć jako równoważny nośnik przekazu w kulturze – tak jak film, książką, komiks etc.

    Nie widzenie tej siły w tym medium, to jest dopiero paranoja!

  • Po pierwsze primo: mój wiek tutaj akurat nie ma żadnego znaczenia. Wypominanie wieku w dyskusji jest niepoważne.
    Po drugie primo: Tyś powiedział. Ja jednak uważam że gry powinny służyć rozrywce. A nie nauce, zwłaszcza historii. Bo historii, będącej mi zresztą rzeczą bardzo bliską, nie da się nauczyć z gier, filmów, komiksów. Z prostej przyczyny. Jest zbyt skomplikowana. I jak nie nauczysz się nic o średniowieczu z Medievala tak też nic nie nauczysz się o II wojnie z CoD czy MoH. Mimo, że są dość wierne realiom. Ostatecznie można zgodzić się ze stwierdzeniem Pawła – że to wspomagacze nauki. Tylko z drugiej strony, w pewnym sensie tak traktuje się filmy, a każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o historii wie że filmy wiernie oddające realia historyczne (zwłaszcza wojenne) można policzyć na palcach jednej ręki. Później mi taki koleś z klasy mówi że gadam na lekcji głupoty, „bo na filmie było inaczej”. Bo film ma licencję na prawdę. I gdyby gry naprawdę miały nieść przekaz, to wtedy byłyby kolejnym źródłem cholernych uproszczeń i nieporozumień. Co w efekcie mogłoby doprowadzić do jeszcze większej niewiedzy. Ergo, chyba już lepiej zostawić grom rozrywkę, a naukę szkole i środkom dydaktycznym ;]

  • Jak rzucasz niepoważne uwagi, to trudno je traktować poważnie. I przepraszam, za postarzenie Cię o dwa lata.

    I nie wiem skąd pomysł, że gry czy film miałyby zastępować lekcje historii – po prostu i to i to może służyć do opowiadania o różnych rzeczach, na równych prawach. To samo, co Ty teraz mówisz o grach, kiedyś mówiono o komiksach, że przecież to tylko rozrywka, a jeszcze wcześniej, o filmach. A mimo tego, coś się stało, że i to i to medium zaczęło być traktowane poważnie. Dlaczego więc tak miałoby się nie stać z grami?

  • Orionie, nikt nie mówi, że gry mają Cię kompletnie nauczyć historii, bo to bzdura Mają za to pewne problemy sygnalizować – niektórym, tak jak Tobie, będzie się chciało zgłębiać temat. A gdy już go zgłębisz i poczytasz, gry faktycznie obnażą swoje uproszczenia. Ale od czegoś trzeba zacząć. A dziś do dzieciaków łatwiej dotrzeć grami. Jak ktoś na nich poprzestanie, to będzie wiedział jeszcze mniej niż wcześniej – bo podadzą mu okrawki wiedzy.

    Czemu pod płaszczykiem zgrabnej fabuły i akcji nie powiedzieć czegoś ważnego?

    Sam kiedyś połknąłem tomiszcze o broni białej a zainspirowało mnie Diablo 2 – chciałem się przekonać jak to z tą mnogością oręża było. ;)

  • „Ty teraz mówisz o grach, kiedyś mówiono o komiksach, że przecież to tylko rozrywka, a jeszcze wcześniej, o filmach. A mimo tego, coś się stało, że i to i to medium zaczęło być traktowane poważnie. Dlaczego więc tak miałoby się nie stać?”

    No dobrze, to jak wyobrażasz sobie grę poważną? Poruszającą tematy takie jak „Persepolis” czy choćby ostatnio przywoływane na blogu Gonza „Bez komentarza” (o którym notabene mamy dwa kompletnie różne zdania)? Ja nie wyobrażam sobie takich gier. Jeśli ktoś takie wymyśli to brawa dla niego, jak to się sprzeda to gromkie brawa.
    Ale wydaje mi się że w sumie troche niepotrzebnie odeszliśmy od tematu, kiedy podałem przykład nauki historii poprzez film.

    „I nie wiem skąd pomysł, że gry czy film miałyby zastępować lekcje historii”

    Nic takiego nie napisałem. Nie miałyby oczywiście zastępować nauki, ale „nieść przekaz”, tak? Z drugiej strony gry mają dotrzeć do jak największej ilości ludzi, to nie kino niezależne ani literatura poważna, to jest produkt który ma się sprzedać. Więc trzeba je zrobić na tyle prostymi, aby zrozumiał je każdy przygłup. A to prowadzi do nieścisłości. I tu już dobre chęci „przekazania” czegoś ważnego trafiają na barierę ludzkiej głupoty. Co z tego, że autorzy mieli dobre chęci, aby dać ważny przekaz, skoro muszą go uprościć? Dobrymi chęciami piekło wybrukowane.

    Podsumowując: jak już pisałem, mogę zgodzić się z Pawłem piszącym o wzbudzeniu zainteresowania jakąś rzeczą poprzez grę, ale nie sądze żeby gry mogły w sposób RZETELNY czegokolwiek nauczyć same z siebie.

    Pozdrawiam

  • >No dobrze, to jak wyobrażasz sobie grę poważną? Poruszającą tematy takie jak „Persepolis” (…). Ja nie wyobrażam sobie takich gier. Jeśli ktoś takie wymyśli to brawa dla niego, jak to się sprzeda to gromkie brawa.

    Gier poruszających w fabule poważne tematy jest OD CHOLERY.

    Konrad sam napisał na Motywie artykuł o grach tego włoskiego studia co to nazwy nie pamiętam. Ja dodałbym do tego wszystkie możliwe Tycoony z możliwością nielegalnych posunięć w grze.

  • Orion: Jeżeli spojrzysz na rozmiary rynku gier dostrzeżesz, że tak jak we wszystkim, jest nurt główny i niezależny. Skoro filmy potrafią być głupawe, nastawione na szeroki sukces komercyjny, i głębokie, o mniej ambitnych oczekiwaniach finansowych, to tak samo będzie z grami. Jak z każdą dziedziną sztuki. Grałeś w „Bioshocka”? Mnie ta gra poraża swoim klimatem upadłej utopii, pokazuje co się dzieje, gdy ludzie dążą do ideału bez względu na koszty, wykracza znaczniej dalej poza schemat strzelanki.

    W zeszłym roku pisałem o Super Columbine Massacre RPG, niezależnej grze na temat strzelaniny w amerykańskiej szkole, tej samej, o której Moore nakręcił „Zabawy z bronią” a von Sant „Słonia”. Jest za darmo, jest mocno amatorska, można ją traktować jako eksperyment, ale ściągnij i zobacz.

    Jeżeli porównany poziom skomplikowania dzisiejszych gier z tymi z początku lat 80, z miejsca dostrzeżemy przepaść jaka dzieli. Wtedy, to były stateczki strzelające do robaczków – dzisiaj gry potrafią opowiadać wielgachne fabuły, wzruszać, straszyć, skłaniać do rozmyślań. Choć oczywiście masz racje powątpiewając w to – na dzień dzisiejszy mało który z twórców gier głównego nurtu ma odwagę poeksperymentować, zbyt duża kasa w tym leży.

    Rob: to były gry ze studia Molleindustria

  • Nie zagłębiając się w temat edukacyjnych walorów pewnych gier (dla mnie sam fakt, że gra może skłonić do dalszych poszukiwać jest dużym plusem), chciałem przypomnieć tekst Olafa Szewczyka, który pojawił się w growej części dziennikowej „Kultury”. Była tam mowa o kontrowersjach związanych z „B: H”, ale trochę innego rodzaju niż to podano wyżej. Mianowicie autor zarzuca twórcom, że trywializują II wojnę i jej ofiary, właśnie przez taką cartoonową otoczkę. Jako przykład był tam podany D-Day. Artykuł był pisany przed premierą gry, więc autor nie znał wszystkich szczegółów, ale jeśli ktoś ma dostęp to polecam ten tekst, jako ważny głos w dyskusji.

    Jeśli coś pomieszałem, a jest ktoś kto ma ten tekst (przeszło roczny, bodajże) pod ręką, to niech mnie poprawi…

  • O, zaciekawiłeś mnie tym „Super Columbine Massacre RPG!”. Sprawdzę :)

    Artykułu o grach wcześniej nie widziałem, na Motyw zaglądam od niedawna.

    „Ja dodałbym do tego wszystkie możliwe Tycoony z możliwością nielegalnych posunięć w grze.”

    No z tym nie do końca bym się zgodził. W grze „Liga Polska Manager”, jak sama nazwa wskazuje kierowałeś drużyną piłkarską. Można było wręczać łapówki, ale według mnie nie czyni to gry „zaangażowaną”, podobnie jak nielegalne posunięcia w Tycoonach. Owszem, jest to jakieś zwrócenie uwagi na problem, ale raczej takie niesmiałe. A mi chodziło o gry które będą hitami a mimo to poruszą „ważne kwestie”. Bo te gry Molleindustria, owszem są „zaangażowane”. Tylko praktycznie nieznane. I dlatego, przynajmniej narazie smiem powątpiewać w siłę gier komputerowych jako medium mające możliwość przekazać coś więcej niż rozrywka. Przynajmniej na tym etapie rozwoju rynku gier.

  • Orion: nie ważne, że ogół, czy też rynek, nie zna tych gier i nie zdaje sobie sprawy z możliwości medium, ważne, że Ty już je znasz :)

    I myślę, że wielu kibiców się zgodzi, że łapówki w świecie piłki, to „ważne kwestie” :)

  • orion@
    „No dobrze, to jak wyobrażasz sobie grę poważną?”
    o chłopie, teraz to żeś poruszył temat wodospad. Skrótowo powiem że tęgie głowy (nawet w polskiej blogosferze) szukają drogi do skutecznego wykorzystania medium którego po raz pierwszy, sednem jest interakcja. Bo tak naprawde to mając ten nieoszlifowany diament, to uber medium, robi się tylko rozbudowane puzzle. „Narazie”.
    btw. nawet na motywie byl jakis tekst o grach jako nie tylko rozrywke. warto wylukać.

    Rob@ fallout to tez taki troche anarchy in the usa. W ogole w falloucie (dwoch pierwszych) mozna sie doszukac miliona różnych rzeczy które wiekszosci gier ciagle sa obce. Nie moja wina że wiekszosc ludzi woli szukac sposobow jak dorwac power armora w pierwszych dziesieciu minutach gry.

    @kmh
    bo to wszystko wyglada tak że najpierw (eighties) były gry robione chałupniczo (podwaliny pod korporacje), potem coś pomiedzy profeską a amatorszczyzna gdzie juz faktycznie powstaly i urosly w sile korporacje przez które gry w czasie prawie dziesieciu lat sie nie rozwijaly. Bo powiedzmy sobie szczerze że od ’95 do ’05 jedyną istotną zmianą było samoregenerowanie się zycia i chowanie za przeszkodami. Dla mainstreamu nie było alternatywy i gry wpadły w regres. Dopiero w sumie niedawno zaczeła raczkowac jakas alternatywa (tales of tales, ice pick lodge).

  • Wg. mnie to trochę paranoja oskarżać grę, kiedy to coponiektórzy gracze bez piątej klepki niezdrowo się podniecają nazistami. Jeśli gra bardzo wiernie odzworowuje realia II WŚ (CoD, MoH), to wszystko jest cacy, ma wartość edukacyjną, można wcielić się w alianta i z zimną krwią ukatrupić tych głupich Niemców, którzy wyglądają naprawdę realistycznie i krzyczą z bólu bardzo adekwatnie. Ale jak pokazuje się nazistów bez swastyki i z przymkęciem oka, ale można się w nich wcielić, to już coś jest nie tak?

    Wychodzi na to, że możemy strzelać do tych przebrzydłych Niemców ile wlezie, w końcu to oni byli „tymi złymi”. Nawet granie czerwonoarmijcami jest w porządku, bo nie ważne, że wywozili ludzi na Syberię, ważne, że w połowie zmienili front i byli „tymi dobrymi”.

    Całkowicie rozumiem tezę, że BF:H niebezpiecznie zachacza o przekolorowanie faszystów, i ukazanie okrucieństw II wojny światoej jako bieganie po łące i strzelanie do ludzików w pastelowych kolorach. Choć jej nie popieram.

    Odnoszę wrażenie, że wokół IIWŚ zawsze była i jeszcze długo będzie niezdrowa atmosfera. Aż trudno mi sobie wyobrazić stereotypy Japończyków na jej temat i ich mentalność. Gdyby na moje miasta zrzucili atomówki, byłbym trochę paranoidalny.

  • bo to pierwsza gra gdzie można grać naziolami nie nazywającymi sie naziolami? wolfenstein też miał axisów. fanów hitlera jest masa, zwłaszcza w stanach, to już wliczone ryzyko i to wliczone w pisanie regulaminu przy tworzeniu gry. Zresztą nie znam społeczności internetowej która nie ma w regulaminie słowa o zakazie propagowania nazizmu itp.

    ot istota internetu i jego anonimowości. że zwyrodnienia z ludzi wychodzą.

  • SpellCaster: zdefiniuj „zdrową atmosferę” jaka może panować dokoła drugiej Wojny Światowej. I Holocaustu. I Nazizmu.

  • Spell: naprawdę nie widzisz różnicy między ukazywaniem realnego pola bitwy z Aliantami i Nazistami (a niech nam dadzą nimi grać, pokażą piekło żołnierza walczącego za idee, w które nie wierzył/wierzył za bardzo) a kreskówkową grą, gdzie Naziści to sympatyczne chłopaki i można im kupić fajne czarne ciuszki z czaszkami? A tak w ogóle nie są Nazistami, są tylko podobni, więc można nimi grać bez problemów moralnych.
    To jest hipokryzja – a grę przedstawiającą w miarę rzetelnie (@powyższa dyskusja z Orionem) losy żołnierza SS raczej bym pochwalił za jej walor edukacyjny.

    To samo do titosa – nie sama obecność Nazistów w grach jest zła, czy odkrywcza, a sposób ich przedstawienia.

    Prościej: zróbmy kreskówkowych nazistów i gestapowskie ciuszki, bo są fajni i źli, tak jak gracze lubią, ale bez swastyk, bo Niemcy nam gry zakażą, a PEGI podskoczy, a poza tym to niestosowne.

  • JAPONfan

    Bele, zakończ no dyskusje zdjeciem Stewiego w nazi stroju.

    Ja meine liebie, kazda komedia z nazistami isch nich zehr gut. Nein.

    Nie serio? Pokazywania Hitlera jako kolesia który palił ganje i mówił „bejbe” jest wporzo.

    It’s a game. Sa gry edukacyjno-historyczne spod znaku Channel History. Taka to gra
    Ale zaraz coz to za gra? Ano uczesnitkiem amerykasnkiej rewolucji zabijam zulusa. Myslicie ze Zulusom jest milo jak im sie przypomina jak mysl techniczna spowodowała ze gineli z obozach zagłady?
    It’s a game.

    Sa film hisoryczne o Hilterze sa i komedie. Są gry historyczne o nazistach sa i zabawne.

    Nie wszystkich smiesza komedie o Hilterze. Ale maja swoich odbiorcow. Tak samo gry.

    Prawo Gwoodwina zostało spełnione zanim zaczeła sie dyskusja wiec ze spokojem moge napisac: Wiecie czym sie kończy chec wprowadzenia jedynie slusznego pogladu?

  • tak się wcinajac:
    była taka gra Panzer General w dodatku 3 części były
    naziolska gra
    o wpływie „edukacyjnym” łatwo się przekonać przeglądajać strony poświęcone bitwom stworzonym rpzez fanów…
    jasne że to zadne uczenie historii po prostu inna forma nerdostwa a’la figurki marvela

    takie inne modelarstwo

  • Japon: dzięki Kapitanie Oczywistość, po raz kolejny Twoje usługi były nieocenione. Bez Ciebie tracilibyśmy czas na niepotrzebne waśnie.

  • JAPONfan

    No Prob. Jestem po to by zabijac dyskusje.

    So Long, and Thanks for All the Fish

  • @konradh:

    >>khlik: nie zrozumiałeś.

    Chyba za poważnie albo za trudno piszecie ostatnio, bo kolejny raz widzę, jak ze smutkiem zmuszony jesteś to sieknięcia tym tekstem.

  • Na to wychodzi właśnie.

  • Wolałem, jak MD było mniej zaangażowane.

  • ciekawe ile musiałbym zapłacić za strój pasiaki dla mojej postaci, o taki: klik klik
    pewnie musiałbym oddać moje złote zęby

  • @Orion, @kmh:
    Gra nie musi być specjalnie skomplikowana, żeby poruszać ciężkie/ważne tematy i dawać do myślenia. Ot, jest sobie takie Passage. 5 minut wystarcza.

  • @asu: praktycznie identyczne z typowym wzorem flanelowej piżamy w Wojsku Polskim. Szkoda, że nie wiedziałem, że chcesz, jak byłem w armii, to bym ci wyniósł kilka kompletów.

    Hm, wiesz co, przekopię szafę, być może jeden gdzieś mam. „Na wieczną rzeczy pamiątkę” wzięty.

    @pawelk: źle się wyraziłem. Nie MD zaangażowany, tylko redakcja ;)

  • Z wymowy artykułu wnioskuję, że powinny być produkowany pouczające gry o II wojnie światowej. Ale bez Niemców, bo są gorszący.
    Przecież naziści byli taką samą stroną konfliktu jak alianci. Nie wymagam „równouprawnienia” ich w grach. Ale… czy dojrzałym jest traktowanie zwycięzców jako tych dobrych?
    Osobiście chętnie grałbym esesmanem, ale jestem graczem dyskryminowanym przez twórców. Czy czeka mnie ostracyzm społeczny? Oskarżycie mnie o niepoprawność polityczną?

  • > Ale… czy dojrzałym jest traktowanie zwycięzców jako tych dobrych?

    Czy czymś niedojrzałym jest traktowanie tych, co rozpoczęli wojnę, jako tych złych?

  • No dokładnie, Rob.

  • W przypadku Drugiej Wojny Światowej, obozów zagłady – holocaustu – nie można mówić o „poprawności politycznej”. A raczej o sumieniu. Czy takie poczucie ma osoba czerpiąca przyjemność w identyfikowaniu się z nazistami?
    @Ziober
    nie myl kręgosłupu moralnego z poprawnością polityczną.

  • Masz w 100% rację, asu, chociaż obawiam się, że Ziober może tu wyjechać z łagrami, gwałtami na niemieckich kobietach, Hiroszimą i Dreznem. Chociaż to w sumie byłoby trochę bezsensowne zagranie w stylu „a u was biją Murzynów”, bo jednak alianci nie zaprojektowali sobie Endlosungu.

  • Nie, nie, zawsze argumentem jest: „a co z Czerwoną Armią, ona jest już cacy?”

  • Zacznijmy od tego, że żadna armia nie jest cacy ;]

Dodaj komentarz