Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Epoka Lodowcowa 3: Konkluzja


animacja · komentarzy 21

epokatytul
Choć obawiałam się, że prześpię połowę filmu, wybrałam się z koleżanką do kina na trzecią część Epoki Lodowcowej. Kupiłyśmy wielki popcorn (którego część potem wysypałam niechcący na podłogę), nie dostałyśmy okularów 3D, bo nie było go w Złotych Tarasach (jak to?) i usiadłyśmy w pustawej sali obok grupki dzieci. Przed filmem nie było reklam ani trailerów (po raz drugi: jak to?) toteż o mały włos byśmy się spóźniły. O dziwo, podczas seansu żadna z nas nie zasnęła, a ja dostałam olśnienia i zrozumiałam potrzebę powstania filmu „Epoka Lodowcowa 3: Era Dinozaurów”.

Powód dla którego powstała owa animacja jest nadzwyczaj prosty – przejrzysta i wyraźna konkluzja całej serii. Nareszcie historia o przyjaźni, rodzinie, przyjaźni, koleżeństwie, rodzinie, przyjaźni i przede wszystkim rodzinie i przyjaźni dostaje swoje przyjazne i rodzinne zakończenie. Poprzednie części pozostawiały mnóstwo przestrzeni na spekulacje, a ostatni film wyjaśnia wszystkie nieścisłości oraz odpowiada na podstawowe pytania, które zadaje sobie każdy poważny widz:
1. Czym jest przyjaźń?
2. Czym jest rodzina?
3. Jak wygląda mamuci poród?
diego
Zajmijmy się jednak fabułą. Para mamutów znanych z poprzednich części oczekuje dziecka. Przyszła mama jest nadzwyczaj spokojna, ojciec (Maniek) jednak lata po całej dolinie i buduje place zabaw z liści i lodu. Tygrys Diego dochodzi do wniosku, że przez życie rodzinne skapcaniał (!) i odchodzi od przyjaciół. Leniwiec Sid boi się samotności i znajduje 3 jaja niesprecyzowanego dinozaura, który był na tyle mądry że zostawił je na lodowej pustyni. Z jaj wykluwają się małe dinusie, a Sid postanawia stać się ich matką. Niestety prawdziwa mama odkrywa puste gniazdo i wyrusza na poszukiwania dzieci. Gdy tylko znajduje leniwca i młode, bez zbędnych ceregieli łapie całą gromadę w paszczę i zanosi do (uwaga!) wielkiej podziemnej jaskini dinozaurów, które wcale nie wymarły. Maniek wyrusza z odsieczą, a co najdziwniejsze towarzyszy mu żona (?), choć jest w ostatnim miesiącu mamuciej ciąży (brawa za instynkt macierzyński). W kotlinie spotykają nowego bohatera o imieniu Buck, będącego kalką postaci Jake’a z filmu „Bernard i Bianka w krainie Kangurów” (świetna animacja). Czeka ich dużo niebezpieczeństw, ale każdy wie że smutnych zakończeń raczej tu nie będzie. W międzyczasie po ekranie skacze też wiewiórka, razy dwa.

Widz może podziwiać mnóstwo dynamicznych ujęć, takich jak lot na pterodaktylu, które w ekspresowym tempie zostaną przerobione na etapy gry komputerowej, oraz rozległe krajobrazy świata dinozaurów. Więcej graficznych rewelacji nie dostrzegłam, po prostu solidne 3D. Design dinusiów jest klasyczny do bólu, nikt nie fantazjował przy pracy nad ich wyglądem, a szkoda, bo skoro i tak naginamy historię/biologię do własnych potrzeb, to można by ją też ubrać w jakieś ciekawe szaty. Oczywiście dopuszczam do siebie myśl, że przedstawiona w filmie sytuacja jest prawdopodobna, ale na prehistorii znam się tyle, co i na historii, czyli w ogóle. Zakładam więc, że podziemna jaskinia wcale nie wymarłych dinozaurów w Epoce Lodowcowej nie mogła mieć miejsca, co oznacza, że twórcy mogli pozwolić sobie na dużo więcej dowolności.
buck
Wróćmy do kwestii przyjaźni i rodziny. Przesłanie filmu jest tak jasne, że siła naszego słońca nie jest w stanie go przebić. Rodzina jest najważniejsza, przyjaźń jest najważniejsza, zawsze można się dogadać, trzeba dbać o innych. Dla każdego dorosłego jest to komunał, ale dla grupy docelowej filmu (podejrzewam: 6-13 lat?) wspomniane morały mogą być użyteczne, zwłaszcza jeśli zagnieżdżą się gdzieś w podświadomości milusińskich. Należy pamiętać: Epoka Lodowcowa to film DLA DZIECI. Jeśli macie takowe, śmiało idźcie z nimi do kina, nawet jeśli się wynudzicie, to maluchy będą się śmiały do rozpuku, a w dodatku może jeszcze się czegoś nauczą.

Podsumowując, film zły nie jest, w ładny i sensowny sposób kończy serię, co się chwali. Jeśli okaże się że gdzieś trwają już prace nad Epoką Lodowcową 4, pochwała zostanie zabrana, ale miejmy nadzieje że do tego nie dojdzie. Osobiście mamuty i wiewiórki już mi się znudziły. Dinozaury mogłabym jeszcze pooglądać.

komentarzy 21

  • Dzieckiem już nie jestem, co zauważam niestety ostatnio coraz częściej np. oglądając SWAT KATS stąd prawdopodobnie Epoka trzecia nie podobała mi się.
    Sytuacja w sumie analogiczna do Shreka trzeciego, silny motyw prorodziny, za dużo bohaterów, więc w 90-100 minut nie da się zbudować między nimi bardziej rozbudowanych relacji, ani problemów. I co najśmieszniejsze akurat w tej dziedzinie najbardziej błyszczał wiewiór… Ach te jego rozterki, co wybrać, tak bliskie nam mężczyznom :)

  • Oh, to ludzie chodzą do kina na Epokę Lodowcową po coś innego niż wiewiór?

  • karolkonw

    no sie zgadzma w 100% zly nie jest swietny nie jest jak na koncowke serii to fajnie jak bedzie sikłel kolejny to wodzu co wódz…

  • Ja widziałam film w 3D w okularkach i byłam zadowolona bardzo – świetne ujęcia i bardzo fajne animacje dinusiów. Jako fanka tych wielkich gadów byłam wniebowzięta i mało mnie obchodziły jakieś dziecięce mamuty (w sumie ten wątek mnie irytował) i skupiłam się na allozaurowej mamuśce : )
    Właściwie, mnie mało co interesowały wątki główne a rozkoszowałam się parkiem jurajskim.

  • Mnie zastanawia jedno. Jak właściwie w Stanach teraz tylko 25% rodzin, to rodziny nuklearne, a reszta to samotni rodzice, partnerzy bez ślubu, etc., to kiedy dzieci zaczną czuć się niedowartościowane, oglądając takie filmy? Na ekranie tak pięknie, a w domu nie ma taty, czy mamy lub przynajmniej boją się na trwałe związać.

  • Zapomniałem jeszcze napisać o wątku poszukiwania tożsamości seksualnej przez Sid’a :) i podtekstach seksualnych… ;)

  • JAPONfan

    @ Daniel: mamuty zyja bez slubu. Dinozaury są symbolem samotnego wychowywania mlodych. A tygrysy szablozebe to para gejow.

  • E jakby były same wiewióry to bym się może wybrał…

  • The director annouced a fourth film to be released sometime withen 2013, having the characters of the film, frozen in present day, and unthawed, running into troubles with humans and the technology we have today.

    Za Wikipedią.

  • @Rob – brzmi czerstwo.

  • „Przed filmem nie było reklam ani trailerów (po raz drugi: jak to?) toteż o mały włos byśmy się spóźniły.”

    Kurwa. Czyli jakbyscie weszly w polwie trailerow to wszystko gra? Nie, kurwa. Trailery to czesc filmu. Jebane burole, na każdym seansie sie taki trafi – dziesiec minut po zgaszeniu swiatel wpierdala sie do sali, swieci komorka, szuka miejsca, drze swoją buracką japę do swoich burackich znajomych… KURWA. TROCHE KULTURY MOZE NASTEPNYM RAZEM, CO WY NA TO?!

  • sggrth: grzeczniej proszę następnym razem.

  • @Rob – Była kiedyś taka kreskówka o mamucie którego odmrozili i żył w dzisiejszych czasach.
    Ja nie wiem czy się skuszę na trzecią część. Dwójka była dla mnie już wystarczająco katorgą podczas ogladania.
    A przyznam, że pierwsza była bardzo zabawna. Poza scenami z Wiewiórem. Wiewiór nigdy nie był śmieszny. Był znośny do połowy pierwszego filmu, ale potem to już stało się po prostu żałosne. Oparcie akcji marketingowych i zrobienie kilku krótkometrażówek na tym jednym słabym pomyśle z Wiewiórem szukającym żołędzia. Silly!

  • Jeśli macie takowe, śmiało idźcie z nimi do kina, nawet jeśli się wynudzicie, to maluchy będą się śmiały do rozpuku, a w dodatku może jeszcze się czegoś nauczą.

    >> że jeśli nawet masz ogon, to się nim nie odsiusiasz.

    Wg mnie w filmie było parę miejsc, w których aż się prosiło o wprowadzenie kolejnych gagów pod dzieci (np moment w którym Roody przykrywa łasicę łapą – śmiało można było to przerobić na słynną grę z trzema miskami i szukaniem pieniążka) ale może to by było już nie do wytrzymania dla starszych. Wiewiór, bele, faktycznie głupio wypadł. I to razy dwa, Zuza prawdę pisze.

    A popcorn to obowiązkowo. Tylko że po raz kolejny po seansie poczułem się zażenowany, że w czymś takim uczestniczyłem… (to kiedy ten nowy Potter?!)

  • JAPONfan

    @ r.sienicki: była tez taka kreskowka o dinozaurze ktory zył w cudownych latach 80.

    najlepsze sa pingwiny.

  • Denver ostatni dinozaur. „He’s my friend and a whole lot more”, cokolwiek by to nie znaczyło.

  • Ale on miał swoich radosnych przyjaciół na deskorolkach i grał na gitarze elektrycznej, a nie szukał żołędzi i tym podobnych.

  • hm gdyby nie łascica to film byłby kiepski. Byłem w sumie w kinie, tylko dlatego ze kumple szli. Nho ale koniec końcem nie byl taki zły. Pare wrzutów było fajnych. Łasica jest miszcz :)

    I pierwsza zasada==> Słuchaj Sie BAKA :)

  • @sggrth
    KURWA. TROCHE KULTURY MOZE NASTEPNYM RAZEM, CO WY NA TO?!

    Owszem, następnym razem proszę o odrobinę kultury przed wysłaniem komentarza :)

  • tobolandia

    zajebiaszczy film poprostu zajebiaszczy

Dodaj komentarz