Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Patos patosem wódkę pogania


książki · komentarzy 17

patroltitle
Całkiem niedawno obejrzałam po raz drugi film „Nocna Straż” i doszłam do wniosku, że jest on w miarę przyzwoity. Przyszło mi też na myśl, że skoro film „daje radę”, to książka Siergieja Łukjanienki, na podstawie której jest zrobiony, musi być po prostu świetna. Dostałam ją na urodziny, usłyszałam dużo pochlebnych opinii, zabrałam się do czytania… i załamałam się.

„Nocny Patrol” to opowieść o dwóch instytucjach działających na terenie Moskwy, patrolach, kontrolujących siebie nawzajem, działających na bardzo wymyślnych zasadach które czytelnik czasami rozumie, a czasami nie. Członkami organizacji są Inni, osoby obdarzone mocą, nazywane również magami. Inny może być Jasny albo Ciemny. Jasny mag należeć będzie do Nocnego Patrolu, a Ciemny do Dziennego. Obie strony szczerze się nienawidzą, ale utrzymują delikatną równowagę – wszystko żeby zapobiec rzezi do której mogłoby dojść. Głównym bohaterem jest zwyczajny mag, analityk–informatyk, Anton Gorodecki. Dużo pije i myśli, ale zazwyczaj nie o tym co trzeba. Nie ma żadnych specjalnych umiejętności ani planów, ale z jakiegoś powodu znajduje się w centrum wydarzeń. Kto widział film i zastanawia się co z jego potomstwem – które w filmie jest niezwykle ważne – może przestać się ekscytować. Ów wątek, który czynił film ciekawym i trzymał fabułę w ryzach, nie występuje w książce. Zamiast tego mamy wymuszone moralne dylematy i pożal się Boże intrygę.

nooot

O czym tak naprawdę jest „Nocny Patrol”? O grupie niezdecydowanych Rosjan, pracujących w trochę fajniejszym KGB, zakrapiających wódką wszystkie swoje wyimaginowane wyrzuty sumienia i przekombinowane problemy. Każdy bohater co trzy strony musi się żalić na trudy pracy w patrolu, na hipokryzje wyższego kierownictwa, na układ z Dziennym Patrolem, na przyszłość bez perspektyw, na pogodę, na brudną Moskwę, na nieudane życie osobiste i wszystko co można jeszcze wymyślić. Najgorsze jest jednak to, że dialogi i monologi związane właśnie z marudzeniem i moralnymi rozterkami są niesamowicie patetyczne, ale nigdy nie prowadzą do konkluzji. Temat dawania Ciemnym licencji na czynienie zła (każda strona pozwala na coś drugiej) jest wałkowany po tysiąckroć, a czytelnik zawsze dochodzi do tego samego wniosku: „Ależ oni mają przerąbane”. Bohaterowie żyją w ciężkich czasach i dziwnym otoczeniu, ale nic nie robią, potrafią jedynie gadać i pić. Oczywiście, narzekanie i pesymizm leżą w polskiej i rosyjskiej naturze, toteż znajdą się miłośnicy biadolenia. Ja jednak do nich nie należę. Zwłaszcza jeśli problemy postaci nie mają nic wspólnego z realnym światem, i nie istnieje sytuacja do której można by je odnieść.

Siergiej Łukjanienko stworzył całkiem dobry system patroli, postarał się nawet o fabułę, ale potem puścił wodze wyobraźni i wszystko się poplątało. W książce panuje chaos. Bohater postanawia jedno – robi drugie, raz gdy Anton zabija członka przeciwnego patroli grozi mu śmierć, natomiast podczas innej akcji w metrze, gdy zlikwidowany zostaje operacyjny, nikt nie wyciąga konsekwencji. Pełno jest dziwnych, nielogicznych i niewytłumaczonych sytuacji. Styl również pozostawia wiele do życzenia – choć może jest to częściowo wina tłumacza. Całość pisana jest bardzo kolokwialnym językiem, raczej „na luzie”. Z początku odnajdywałam w tym pewien urok, następnie zgubił się on w chaosie akcji. Może gdyby fabuła była bardziej przejrzysta owy styl miałby tu zastosowanie.
facepalmpatrol
Fragmentów książki, które sprawiły ze wykonywałam popularny facepalm było wiele, ale najbardziej irytujące okazały się rozmowy przedstawiające różne wydarzenia historii przez pryzmat patrolu. We wszystkie najważniejsze wydarzenia zamieszani byli Jaśni lub Ciemni magowie. Rewolucje w Rosji, wojny, Holokaust – wszystko to przypisane jest patrolom, co doprowadza do szału – obie instytucje są niezorganizowane i momentami żałosne. Rewolucja Październikowa to sprawa zdecydowanie zbyt dużego kalibru żeby patrol mógł w niej namieszać. Przedstawianie w ten sposób znanych czytelnikowi wydarzeń ma na celu uświadomienie mu jak ważni są Inni i jak potężne instytucje którym służą, ale rezultat jest zupełnie odwrotny (przynajmniej dla mnie). Osobiście postrzegam to jako nieudaną próbę urealnienia wyimaginowanych organizacji, desperacki chwyt autora.

„Nocny Patrol” to jeden z niewielu przypadków w którym wolę film od książki. Nie rozumiem dlaczego uznawana jest ona za klasykę współczesnej rosyjskiej fantastyki, nie jest też dla mnie jasne jak zdobyła tak dużą popularność. Tłumaczę to sobie hordą owładniętych hormonami trzynastolatków, którzy uwielbiają historie pełne angstu, i kupują „Nocny Patrol” bo ma ciemną okładkę, a autor jest Rosjaninem…

komentarzy 17

  • Okładka wygląda jak rosyjska wersja Batmana. Tytuł też pasuje.

  • Zaciekawiłaś mnie Zuza, bo na filmie zdychałem z nudów i miałem nadzieje, że oryginał jest lepszy. Będę musiał się przekonać na własnej skórze :)

  • Ja byłam wręcz pewna że książka będzie lepsza niż film (z zasady), ale okazało się że w filmie oni wymyślili najważniejszy wątek który to wszystko naprawdę razem trzyma… Powodzenia…

  • sam czytałem również drugą część „Straż dzienna”… ale to już było dość dawno. Początek książki jest moim zdaniem bardzo w porządku… no ale jeżeli chodzi o całość. Najlepiej podejść do tej książki niezobowiązująco ;).

  • Mam odwrotnie. Książka (3 mikropowieści w Nocnym Patrolu) jest kapitalna (w kategorii niezobowiązującej rozrywki). Film to przynudnawy „matrix w dresach”.

    W książce moskiewskie patrole są trybikami (w sumie mało ważnymi) większych instytucji, częściami organizmu działającego na całym świecie. W filmie zaś Moskwa jest centrum świata – mikrokosmosem poza którym nie ma nic.

    Paradoksalnie, książka mimo iż opowiada o sprawach „lokalnych” jest bardziej epicka od filmu.

    Ponadto w filmie jest więcej facepalmowych akcji niż w książce:
    – śmieciarka „ghostbustersów”
    – spotkanie Zebulona na mieście i fikołek „śmiaciarki”
    – Zebulon pykający na konsoli
    – walka z wampirem za pomocą lusterka (skoro można było wejść w mrok)
    – latarki (WTF?????)

    plusy są głównie wizualne – marazm, pijaństwo i klimat zdegenerowanej metropolii – ale to jest również w książce. Sama realizacja filmu jest cholernie chaotyczna (prawie jak mój komć).

  • Mi się podobała… Ale to było dawno i miałem wtedy trzynaście lat. Jak ostatnio czytałem coś Łukjanienki, to nie przebrnąłem.

  • Czytałam parę recenzji filmu i zawsze było odwrotnie: wszyscy wieszali psy na „Nocnej straży” wychwalając przy tym „Nocny patrol”. Może gdybyś najpierw czytała książkę, a później obejrzała film patrzyłabyś na to z innego punktu widzenia. Filmu jeszcze nie widziałam, natomiast książka, jako coś całkowicie niezobowiązującego i łatwego w odbierze strasznie mi się podobała.
    Przeczytałam cztery tomy i jestem pod wrażeniem. Co prawda drugi tom jest najlepszy, trzeci i czwarty lekko obniżają poziom, ale nadal świetnie się je czyta. Podobał mi się stworzony świat i chociaż wiele motywów jest wtórnych, to jeszcze do tej pory nie spotkałam się z wchodzeniem w Mrok. Jest parę „zachodnich akcji”, ale czuć klimat Rosji. Zwłaszcza w stosunku do jednostki. Człowiek jest tylko pionkiem podporządkowanym najwyższym graczom, a ci są podporządkowani przeznaczeniu, które czasem uda się oszukać, a czasem nie. Bohaterowie nie robią nic poza gadaniem i piciem, bo dobrze wiedzą, że ich bunt nie miałby żadnego znaczenia i nie przyniósłby żadnych rezultatów. Poza tym – co to za Rosja, bez picia? Fakt, na początku po odkryciu „mocy” magowie, wampiry i reszta mają wybór – mogą wybrać dobro albo zło. I tu wychodzi drugi ciekawy wątek, bo w tym świecie to jedno i to samo. Zarówno Nocny, jak i Dzienny Patrol stosują te same metody, mają te same cele, więc praktycznie ten początkowy wybór to tylko pic na wodę.

    Wplątywanie tych dwóch instytucji w dzieje naszego świata jest jak najbardziej na miejscu, skoro istnieją od początku i symbolizują Dobro i Zło. Trudno, żeby organizacje zajmujące się równowagą na świecie nie przyczyniały się do wojen, rewolucji czy religii (patrz – Jezus). Ot, kolejna teoria spiskowa, które przecież tak wszyscy lubią.

    Łukjanienko jest dobrym pisarzem. Dla równowagi polecam „Linię marzeń”. Tam akurat jednostka ma wielkie znaczenie, chociaż to takie typowo amerykańskie s-f. Niezły wyszedł mu również zbiór opowiadań „Atomowy sen” – do tej pory nie mogę się zdecydować, które z nich było najlepsze.

  • Mi się bardzo podobały nawiązania do historii. Na przykład zasady jakimi powinien kierować się Jasny to słynne motto czekistów: „chłodny umysł, gorące serce i czyste ręce”. Zresztą, większość Jasnych (dobrych?) była czekistami. Takich smaczków u Łukanienki jest więcej.

  • Dla mnie film nie był cudowny-ale dawał radę. Może jakbym najpierw przeczytała książkę a potem obejrzała film byłabym dla niej łagodniejsza, ale i tak wątpię żebym ją polubiła. Za dużo tam pomysłów, wszystko się miesza.

  • > Przedstawianie w ten sposób znanych czytelnikowi wydarzeń ma na celu uświadomienie mu jak ważni są Inni i jak potężne instytucje którym służą, ale rezultat jest zupełnie odwrotny (przynajmniej dla mnie). Osobiście postrzegam to jako nieudaną próbę urealnienia wyimaginowanych organizacji, desperacki chwyt autora.

    Nie mówiąc już o tym, że to naprawdę mocna wytarta klisza jest.

  • Ciekawe, jak różnie można odebrać ten sam tekst :)

    Przeczytałem pierwszy tom już po obejrzeniu filmu i w niczym to nie przeszkodziło — uważam książkę za świetną. Dużo skojarzeń ze Strugackimi, głównie „Trudno być bogiem”, ale nie tylko.

    Pal diabli klisze, praktycznie każda historia została już kiedyś przez kogoś opowiedziana na milion sposobów; dla mnie ważne jest to, że Łukjanience udaje się stworzyć niesamowicie wciągający klimat.

  • Kiedyś z ciekawości wyrwałem gdzieś film który mimo jakiś tam niedociągnięć i ogólnej chaotyczności obdarzyłem sympatią (nawet się fundnąłem potem na dvd obu części) w takim stopniu, że zacząłem pochłaniać książki. Szło mi to dość szybko i świetnie się przy tym bawiłem. I to brzmi jak komentarz po obejrzeniu filmu. Naprawdę przednia rozrywka i książki biją dla mnie film na głowe.
    A i jestem sxe ładnych pare lat i nawet woodka mi nie przeszkadzała. (No może trochę ;p)

    Ciesze się też „Wieczorna Straż” raczej nie powstanie w najbliższej przyszłości bo to jak rozwinęli w filmie fabułę przyprawia mnie o skręt żołądka.

  • hmm… moim zdaniem te komentarze są znaczącym dowodem na to, że książka nie jest jednoznaczna i nie trzeba się do niej zniechęcać po przeczytaniu recenzji

  • To ja dorzucę swoje dwa grosze:-)
    Niestety nie mam już 13 lat i moje hormony już tak nie buzują, ale Łukianienko jako pisarz jest dla mnie rewelacyjny. Może dlatego, że to kwestia świadomego wyboru i wiedzy, że gdy chcę poczytać dobrą rozrywkową literaturę sf to on nadaje się do tego w 100%, a jak szukam czegoś ambitniejszego to sięgam po innych autorów.
    Moja historia z Łukianienką zaczęła się od filmu. Poszedłem do kina, nie wiedząc na co i na nic się nie nastawiając i zaskoczenie, baaaardzo pozytywne, było duże. Tak duże, że zacząłem kupować wszystkie książki Łukianienki. Od Antona z patrolu wolę Nurka z „Labiryntu odbić”, ale i tego pierwszego bardzo lubię

  • Pozytywka

    Aj… Nocnego Patrolu będę bronić, na następnych możecie wieszać co tylko chcecie, bo już po drugim tomie bałam się sięgać po następne. Z pierwszego mówiłam maturę, znałam fragmenty na pamięć i w ogóle achy i ochy. A z filmu pamiętam tylko dużo rozbryzganych rzeczy, dresy i perukę Pana Lovelasa :/ Ale dwa pierwsze Patrole mam z pierwszego wydania, w bardziej fantastykowych okładkach, z minimalnymi różnicami w tłumaczeniu co do nowszego wydania. Tylko… komu ja je pożyczyłam??

  • GRuBshy

    Nie, zeby ‚Patrole’ to byl jakis cud, ale z w kategorii ‚ksiazka lekka, latwa i przyjemna’ nie sa wcale taka zla jak sugeruje recenzja.
    Filmu nie ogladalem, zatem wypowiadac sie nie bede, czy jest lepszy czy gorszy, ale chyba w tomie ‚Ostatni Patrol’ jest kilka nawiazan do scen z filmu – i wygladaja one niesamowicie bzdurnie (zarowno same sceny, jak i pomysl nawiazania do filmu)

Dodaj komentarz