Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Michael Jackson nie żyje


varia · komentarzy 89

zo zo zo zombie

Słyszeliście? Michael Jackson nie żyje. Wiecie, ten koszykarz Chicago Bulls, który postanowił nagle zacząć grać w baseball i zdobył mistrzostwo kraju, a potem został nagrodzony Oskarem za „Kosmiczny mecz”. A, to nie on? Michael Jackson, król popu? Kto?

Trzeba przyznać, że Michael Jackson był wczoraj wszędzie. W prasie, radiu, telewizji, internecie, a nawet w dyskusjach w pewnej praskiej piwnicy przerobionej na sale prób. Najlepsze jest to, że aby osiągnąć ten efekt, tym razem Król Popu nie musiał machać dzieckiem z balkonu, doprowadzać do ugody w sądzie, nie, po prostu umarł, a kraj, planeta, cały wszechświat, pogrążył się w żałobie.

Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że to nie jest żałoba po człowieku. Ludzie płaczą, bo nagle ktoś im przypomniał jego piosenki i zorientowali się, że te hity są sprzed prawie 20 lat, a oni sami, nie mają już lat piętnastu. Przecież nie chodzi tutaj, że Michael już nigdy pięknie nie zaśpiewa, pięknie nie zatańczy, ani nie wymolestuje pięknych chłopców – jego kariera była martwa od dobrych kilku lat i mało kto, poza 10 milionowym legionem najwierniejszych fanów, nie pamięta o wydanym w październiku 2001 „Invincible”. Ludzie pamiętają szlagiery Jacksona z lat 80 i początku 90, bo wychowali się na nich, za tydzień już nie będzie śladu po żałobie i z powrotem będzie można posłuchać tych kawałków, bez złośliwego przybijania piątki w autobusie, za każdym razem gdy w radiu pojawi się kolejny przebój. Choć nie, Michael Jackson Five jest zbyt fajne. Całą obłudę histerii wokół śmierci Jacksona demaskują wyniki Google Images na hasło „Michael Jackson”. Znalezienie jakiegoś w miarę ładnego, nie będącego spekulacją na temat jego nosa, zdjęcia jest mocno utrudnione.

oh snap!

Jednocześnie mocno irytującym jest to całe gadanie o „Królu popu”. Król? Raczej tego popu więzień, odchowane dziecko plastikowej, papkowatej machiny spod znaku MTV, Radia Zet i Bravo. Może wzbudzać tylko żal. Jak słyszę o jego niebywałym wkładzie w muzykę, to nagle zdaję sobie sprawę, jak bardzo ten świat mam gdzieś. Jackson był ponurą fantasmagorią, skrzywdzonym przez przemysł rozrywkowy produktem, który jeszcze parę miesięcy temu spokojnie umieszczano w rankingach dziwadeł i śmiano się, co też mu znowu odpadło. No a teraz umarł, wielka różnica. MTV cały wczorajszy dzień puszczało jego teledyski pod hasłem „Nigdy cię nie zapomnimy”. Pytanie tylko, jak często puszczało jego klipy wcześniej? To był raczej dzień „Dziś sobie o tobie przypomnimy i wstawimy zamiast kolejnego odcinka ‚Rape my mom'”. Gdy piszę ten tekst, w warszawskim Antyradiu leci przekrój przez jego twórczość. Co dobrze pokazuje, jak to jest, z tym całym „anty”.

Jaś Kapela słusznie zauważył, że tak naprawdę, wszyscy mają gdzieś Jacksona i traktują go jako masową zabawkę, chłopca do bicia, którego nie sposób zrozumieć i traktować poważnie, bo jest gdzieś daleko i wydaje się mało realny. I że właśnie najsmutniejsze jest to, że gdyby nie to, jaki Michael przez ostatnie kilkanaście lat był, toby się tak nie zachował w zbiorowej świadomości. Może jakieś fragmenty jego klipów byłyby wmontowane w złośliwe filmiki i moglibyśmy kogoś „zjacksonować”. Rozmawiałem z Martą na ten temat i z kolei ona stwierdziła, że teraz wreszcie od piosenek Jacksona odpadnie cała ta warstwa człowieka jakim był, jego dziwactwa, choroby, zboczenia – zostaną suche przeboje, do których ludzie znowu będą się bawić.

Z publiczną śmiercią Jacksona, który miał rzekomo umrzeć „na oczach milionów”, świetnie kontrastuje śmierć Farrah Fawcett, Aniołka Charliego, która przez ostatni miesiąc razem z mężem była bohaterką kolorowej prasy ze swoją opowieścią o miłości aż do ostatnich chwil. Umarła na raka, mąż był przy niej, bardzo romantyczna historia. Teraz Fawcett zostanie zapamiętana, jako ta, która umarła w najgorszym momencie. Cześć tej pamięci.

komentarzy 89

  • JAPONfan

    No i te 750 tysiecy ktore kupiło bilety na jego powrotną trasę.

    Any way. Podzieliłem sie tą myślą z belem ale i wam ja przedstawie.

    „ale byłby mega zajebisty moment jakby sie okazało ze to tylko taki numer na rozpoczecie trasy koncertowej i na pogrzebie michale wyszedl z trudmny i zaczal tańczyc thriller!”

    Taka moje teoria spisku.

  • Nho tak…zaraz beda teksty…nie płakałem po Jacksonie…

    Strasznie mnie denerwuje ten cały lament telewizyjno-radiowy. Oczywiscie szkoda człowieka, zawsze to strata ale nie przesadzajmy z tym „że wszyscy płaczemy i straszny żal”. Media sa po prostu nie znośne po takich „wydarzeniach”, nie da sie telewizora włączyć, strach konserwe otworzyć. Po prostu masakra.

  • antyradio przestało być anty po wykupieniu przez Eurozet czyli ludzi od Radia Zet.

    Po takim nagłośnieniu jego śmierci zacznie się walka o pieniądze – koncerty ku pamięci, wznowienia płyt etc.

  • masz sporo racji, ale jak na mój gust trochę mu się ten ‚Król’ należy. Bo jak nie jemu to komu? Na pewno cały ten szołbiznes przyczynił się do jego zniszczenia, ale nie można odmówić mu świetnych pomysłów na muzykę. Miesiąc temu pod wpływem znajomej zacząłem sobie odświeżać jego twórczość, obejrzałem Moonwalker’a, mam na ipodzie dwie jego płytki i co zachwyca? świetna muzyka pop. jakoś jednak wolę wierzyć, że Michael był jednak zbyt nieodporny na sukces i to co ze sobą niósł, niż w to że wszystko to od początku do końca było produktem, on miał talent i świetne pomysły, nie można tego odmówić. ale może się mylę.
    a tak w sumie w tym komentarzu chciałem tylko dać znać, że nie dla wszystkich był ‚ponurą fantasmagorią’ a jednocześnie zaznaczyć, że nie wszyscy którzy szanują go za muzykę należą do ’10milionowego legionu’. chociaż, nie, nie znam Invincible, ale postaram się niedługo poznać, przez co niestety wpiszę się teraz w schemat ‚umarł to go se przypomne i posłucham’, choć ja sam tego tak nie postrzegam.

    a teoria JAPONfana jest genialna :D

  • „MTV cały wczorajszy dzień puszczało jego teledyski pod hasłem “Nigdy cię nie zapomnimy”. Pytanie tylko, jak często puszczało jego klipy wcześniej?”

    No akurat dość często leciał zwłaszcza na VH1.

    Szanowałem o jako muzyka, nie lubiłem jako człowieka. Ta śmierć nic nie zmieni w jego twórczości – bo tak, jak powiedziałeś Jackson jako artysta już praktycznie nie istniał. Istniał tylko jako medialny potwór, o którym znów pisano gdy nie było pomysłu na tekst. Żal mi go.

  • Właśnie to, że MJ był wczoraj na językach wszystkich mimo tych odpadających nosów, „zboczeń” i kiepsko sprzedającego się ostatniego albumu – o czymś świadczy. Prawda jest taka, że mimo wszystko, pod całym tym gównem plotkarsko-skandalicznym – Jackson był genialnym kompozytorem, tancerzem i piosenkarzem. Jego kawałki po prostu porywały, jego ruchy i głos hipnotyzowały. Oczywiście jest to mainstream, a nie niszowa alternatywa, którą tak „wszyscy” lubimy, ale to właśnie porywa 99% mieszkańców planety Ziemia i dlatego wczoraj szukali jego kawałków w sieci. IMHO

  • JAPONfan

    Wrzuce wam newsa. Nokia otworzyla sklep z muzyka. 3,40 za piosenke 34,90 za album. Zabijam tadycyjne sklepy z muzyką.

  • @fragos – filmweb
    idiotyzm… no ale, to tak jak z radiem, telewizją o których wspominaliście. ja np. nie oglądam i nie słucham wyżej wspomnianych i mam święty spokój :)

  • Orion – VH1 jest mimo wszystko inaczej sformatowane niż MTV – właśnie jako takie telewizyjne ograne przeboje ala RMF FM.

    I oczywiście nie odmawiam Jacksonowi tego, że nagrał te kilkanaście lat temu parę nośnych kawałków.

    Fragos – heh, ciekawe czy ze „Straszngo filmu” teraz też usuną. Debile.

  • Najlepszy pod wzgledem artystycznym okres twórczości ś.p. M.J. to nie prawie 20 a 30 (sic!) lat temu. Pierwsze hity M.J.(solo z produkcją Quincy Jonesa) nagrywał zanim jeszcze istniało MTV. „Off the Wall” z zajebistym Don’t Stop ‚Til You Get Enough to rok 1979.

  • Jacksona lubię tylko z okresu Jacksons 5. „ABC” i takie tam hiciorki.
    Dzięki, że wspomniałeś o Farrah Fawcett, jakoś mi jej bardziej szkoda. Może dlatego, że w czasach swojej świetności była super laską, a Jackson tańczył z zombiakami i chodził do tyłu?

  • @up

    no raczej

  • Historia Michaela Jakcsona jest bardzo ważna dla popkultury – od strony niszczenia jego psychiki czy też od tej muzycznej strony. Jackson nie nagrał „parę nośnych hitów”, a trzy, klasyczne albumy z czego dwa są uważane za naprawdę ultra ważne. I są zajebiste do dziś.

    Zmienił podejście do teledysków, Jackson z czasów Thrillera to nie żadne głupawe skandale, a tworzenie pozytywnej legendy. Moonwalker, podejście do teledysków, albumy wyprodukowane przez Quincy Jonesa – wszystko.

    Był chyba pierwszą tak wielką gwiazdą, która od dzieciństwa żyła na scenie („ABC” wspomniane przez Agona wymiata, wymiata) i pierwszym tak jaskrawym przypadkiem (gruby okres Elvisa w Las Vegas to jednak nie to samo) zniszczenia człowieka przez sławę.

    Media i szołbiznes po raz kolejny gwałcą martwego człowieka bezsensowną egzegezą. Myślę, że cała szopka zepsuje jego postać tak jak zepsuła inne ikony. Ja po prostu polecam posłuchać sobie jego muzyki.

  • MJ nawet obdarty z całej tej popkulturowej otoczki pozostaje geniuszem, który jednak coś stworzył. Gdyby nie on to w dziedzinie śpiewu, tańca, teledysków bylibyśmy jakieś 100 lat za wiadomo kim.

  • Ja tam się z Martą zgadzam – zniknęła osoba, więc może ludzie przypomną sobie o muzyce… I niektórym zostanie na dłużej.
    Płakał nie będę, po prostu jak zwykle od czasu do czasu posłucham sobie „Beat it” z solówką Van Halena lub „Black&White” nagranego ze Slashem, albo obejrzę wyprzedzający swój czas efekciarski „Thriller” (dziś uznawany za „taniec z zombiakami”). Lubię jego kawałki, lubiłem i lubił będę, ale ołtarzyka stawiać nie mam zamiaru. Irytuje mnie medialna szopka, irytuje mnie głośne deklarowanie się za lub przeciw, irytuje mnie walka jednych z drugimi albo pisanie kto umarł lepiej. Chyba sobie net odłączę.

  • pełna zgoda z rysielcem

    to jest trochę tak z twórcami, którzy dali podwaliny jakiemuś gatunkowi na tyle potężne, że zaczęły być kopiowane przez prawie wszystkich następców – z perspektywy czasu wydaje się ze to nie jest wielkie halo. właśnie dlatego ze zaczęło tego być wszędzie pełno. ale Jackson jest królem popu! bez dwóch zdań i nie nam to osądzać. prawda jest taka, że większości nas albo nie było na świecie gdy Michael był u szczytu swoich możliwości albo to były jeszcze pieluchy, tak czy siak wystarczy zapytac rodzicow – moi przyznali ze na kazdy owy teledysk Jacksona czekali jak na premiere filmową. Oczywiscie ze nas teraz video do Billy Jean nie powala na kolana ale to jest podstawa! i wszystkie Justiny, Britney i inni lepsi czy gorsi są tylko kopiami kopii a matrycą jest nikt inny jak MJ.

  • Majkela lubię o tyle, że uważam Thriller za najlepszą popową płytę ever. Jednak nie na tyle, by mieć go w domu – kolega kupił, przypomniałem sobie, nóżką potupałem (przy Bidecie i Bilidżin super się na rowerze śmiga) i tyle. Jak mnie najdzie to mam jutuba :-)

    Nie mniej, za czasów J5 muzycznie to było kilka perełek jak chociażby Darling Dear ze świetnym bassem Jamesa Jamersona. Ehh… Motown.

  • „Może dlatego, że w czasach swojej świetności była super laską, a Jackson tańczył z zombiakami i chodził do tyłu?” ale chrzanisz…

  • Na Merlinie już zaraz wystawili promocję z jego płytami. jak przyjemnie zarabiać kasę na czyjejś śmierci.

  • No, w Empiku już na następny dzień od samego rana (czyli w parę godzin po stwierdzonej śmierci) były już stoiska z Michaelem 1958-2009.

  • @.C.Z. Dałem to parę komentarzy wyżej.

  • blu: oczywiście trudno spekulować, jak wyglądałaby muzyka pop bez MJ, ale wydaje mi się, że przed nim miała się też całkiem nieźle, a on sam i jego twórczość była raczej kolejnym krokiem w ewolucji gatunku, niż jakąś rewolucją. W końcu przecież MJ był dzieciakiem wychowywanym w muzycznej rodzinie, od małego tresowanym na gwiazdę. To w końcu musiało zaprocentować.

  • smutas: to na Merlinie było już zapowiadane kilka tygodni temu.

  • JAPONfan

    Oh, My God! They killed Michael.

  • Glut – Trudno. Od przybytku … :-)

    KMH – Zależy jak rozumieć pojęcie „POP” w kontekście muzyki. Czy jest to wszystko co popularne, czy może chodzi o muzykę lekką w odbiorze, wyprodukowaną dla uzyskania optymalnego brzmienia z dużą ilością środka, opartą o chwytliwą i powtarzalną melodię i wysunięciem wokal o kilka poziomów głośniej niż podkład.

    Jeśli to pierwsze to zrewolucjonizował – Thriller sprzedał się jak żadna płyta w historii.
    Jeśli to drugie to zrewolucjonizował – Thriller sprzedał się jak żadna płyta w historii.

  • Słucham sobie ostatnio mega kolekcji TOP 20 1955-2005. Na każdej płytce dwadzieścia największych (w kryteria wyboru nie wnikam) hiciorów danego roku. Właśnie zaczynam lata ’80.

    M.J. niewątpliwie BYŁ królem popu.

  • Właściwie Konradh to MJ nie był tresowany na gwiazdę. Zamysł ojca który dowodził zespołem spychał MJ na dalszy plan. Blokował jego talent na rzecz jednego ze starszych braci.
    A jeśli idzie o wspomnienia z nim to będąc małym chłopcem miałem w pokoju tapetę z Majkelem ;P

  • konradh: Chopin też był „trenowany na gwiazdę” więc jego dokonania nie są już takie wielkie.

    Oczywiście trudno spekulować, jak wyglądałaby technologia bez Edisona, ale gdyby nie on, to ktoś inny wymyśliłby pewnikiem żarówkę.

    Przepraszam za zgryźliwość, ale widzę, że bardzo (subiektywnie) nie lubisz MJ. Twoje prawo, ale nie wiem, czemu negujesz coś, czego nie negują muzykolodzy oraz osoby pamiętające dobrze tamte czasy.

    Z perspektywy czasu wiele rzeczy może wyglądać mało rewolucyjnie – tutaj zgadzam się w pełni z Blu.

  • Tribute to Thriller. Ciekawe jak przeprowadzony został casting na rolę żeńską.

  • Jackson jednak był królem popu według mnie. Z tego co się orientuję, to on w większości zdefiniował gatunek taneczny, który uprawiał (a którego nazwy nie znam). Do tego każdy jego teledysk był ponoć przełomowy pod względem efektów specjalnych (zamiana w złoty pył, czy w czarną panterę w trakcie skoku). No i do tego do dzisiaj świetnie się giba przy jego kawałkach.
    Ale zgadzam się, że ostatnio był tylko medialnym chłopcem do bicia, a jego lata świetności dawno już minęły.

  • „A, to nie on? Michael Jackson, król popu? Kto?”
    Czy wedlug Ciebie serio Ktos w momencia uslyszenia newsa, nie kojarzyl tej postaci?

    Istotnie, moze troszke pariodia samegeo siebie, rozpadajaca sie gwiazdeczka, ale swoje chłop zrobił. Za to mu sie jakis tam szacunek nalezy…

  • mało kto wie ale teledysk do utowru Scream jest do dziś najdroższym w historii. Wraz z Janet szarpnęli się $7 000 000.

    pozatym w zestawieniu
    7. Michael Jackson „Bad” $2,200,000+
    18. Michael Jackson „Remember the Time” $1,200,000
    19. Michael Jackson „Black or White” $1,200,000
    24. Michael Jackson „Thriller” $800,000

    Majkel sie nie szczypał

  • Orlinos: ja nie neguje, że MJ potrafił nagrywać piosenki, które podobają się ludziom. Drażni mnie po prostu obłudna histeria po jego śmierci.

  • JAPONfan

    titos2k: najdrozszym po przeliczeniu. Bo puffy duffy tez wydaje wiecej niz kilka milionow na teledysk.

  • Ale efekty widać.

  • Niestety praktyka dowodzi, że ze 100 dzieci trenowanych na gwiazdy mamy jedną gwiazdę o różnej jasności, a na pop-nieboskłonie, MJ to Syriusz i tyle.

    Co zrewolucjonizował? Wynalazł epokę teledysków, gdzie bogata oprawa wizualna (i fabularna!) plus grupowa choreografia uzupełniają muzykę tworząc zupełnie nową formę. Formę, która eksplodowała dzięki MTV, ale to MJ pierwszy pokazał, że teledysk nie musi być nudnym pokazywaniem śpiewającego artysty. Ciekawe o ile opóźniła by się popularność MTV gdyby nie MJ i jego kreacje, bo przez długi czas był to „mecz polska/niemcy” telewizji muzycznych.

  • Gdy Thriller ujrzał światło dzienne, to MTV działało już od dwóch lat i film, czy też później klip, nie debiutował na nim dlatego, że to była niepopularna stacja :)

  • No i nie należy zapominać o poprawianiu nosa. Teraz robi to każdy, ale to, że można kreować swój wizerunek w tak dosłowny sposób było nowości. Ktoś nazwał to „artysta totalny” – facet stał się sam jako osoba integralną częścią swojej sztuki. Bez odniesienia się do jego wizerunku, teledysków, a nawet szczegółów z życia prywatnego – ciężko byłoby się wypowiadać o samej muzyce jako „twórczości MJ”. Kiedy ktoś mówi „MJ – piosenkarz amerykański” to taki opis pozostawia wrażenie niedoinformowania podobne do np. „Gwiezdne wojny (1977) – film fantastyczny”.

    @konradh – Się nie upieram, ale czytałem o tym, że MJ realnie wpłynął na zwiększenie oglądalności MTV. MTV po pierwsze była na początku jedyną stacją muzyczną z tego co wiem.

  • Zabawne, jak wiele około Majkelowych motywów uległo zapomnieniu, kiedyś przecież się śmiano, że MJ to ten, co łapie się w tańcu za krocze i to miał być jego znak rozpoznawczy. Chyba dobrze, że jednak Moonwalk się bardziej zapisał w pamięci. I kapelusz.

  • Klos, litości. Korekcja nosa czyni z MJ „artystę totalnego”? Prędzej człowieka, który miał kompleksy na punkcie swojej rasy.

  • Hej hej. Konrad pierdoli jak mnie nie ma. Uwazam, ze nic lepiej bfk nie zrobilo jak to ze mj umarl. Bo gdzie nie poszlismy pic to była TAKA ZAJEBISTA MUZYKA! Pozdro z bfk, z wykładu daniela. Internet mam z głowy.

  • Jeszcze inna sprawa dotycząca MJ – 16 miejsce na film webie jako aktor – cóż, bez komentarza.

  • GW:

    Radio Maryja poświęciło śmierci króla muzyki pop 1,5 minuty w głównym serwisie informacyjnym o godz. 20. To była ostatnia wiadomość serwisu. „W Los Angeles zmarł nagle Michael Jackson. Lekarze podejrzewają atak serca. Zasłynął on nie tylko jako piosenkarz i krzewiciel popkultury, ale ekscentryk i skandalista. Podejrzewany o molestowanie dzieci miał kilka procesów, które jednak wygrał. U schyłku swego życia czekał go jeszcze jeden proces z arabskim szejkiem, od którego wziął ponad siedem milionów dolarów na nagranie dwóch kolejnych płyt. Jak mówi prof. Piotr Jaroszyński Jackson to modelowa postać masowej kultury pozbawionej wyższej wartości.”
    Jaroszyński, kierownik Katedry Filozofii Kultury KUL oraz wykładowca należącej do o. Tadeusza Rydzyka Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, uzupełnił : „Za pośrednictwem tej muzyki masowej, bo to nie tyle popularna co masowa muzyka, niestety przekazuje się treści, które są często demoralizujące wręcz. Bo wiadomo, że ta muzyka masowa, ona od lat 50-tych jest zwłaszcza gdy chodzi o kraje zachodnie, w tym Amerykę, ona stała się pewnym przekaźnikiem treści demoralizujących, treści lewicowych, i to w sposób zdecydowanych. Ponieważ ta muzyka ma duży wpływ przede wszystkim na młodzież, która nie ma orientacji i nie rozumie skutków pewnych poczynań, ona w ten sposób jest jakby zarażana. I później to wpływa na ich postawę życiową. On umarł, ale biznes dalej będzie się kręcił.”

  • JAPONfan

    love this mambo jambo. chciałbym brać to co oni. „Bo wiadomo, że ta muzyka masowa, ona od lat 50-tych jest zwłaszcza gdy chodzi o kraje zachodnie”

  • Świetnie, ale mimo wszystko to tyle w kwestii komentarzy zawierających jedynie link do śmiesznego obrazka.

  • kamionek

    no problem

  • dzien po jego smierci bylem w gdyni na piwku – w pubie gral zespol „szantowy”. tak sobie grali i spiewali te szanty, az tu sruuu, zapodali „Billy Jean” MJ. I na koniec hasla do mikrofonu typu „M, nigdy cie nie zapomnimy”. poczulem sie troche zazenowany.

  • Ej, MJ w szantowej wersji to brzmi całkiem interesująco!:)

  • Panie Konradzie – bełkoczesz jak nawiedzony, tylko po to aby pokazać jak bardzo offowy jesteś, czy masz jakiś wyższy cel?

  • Pasqd, dlaczego, bo nie zrobiła na mnie wrażenia żałoba po Jacksonie? Zapewniam Cię, nie jestem jedyny.

  • karolkonw

    miałem siedzieć cicho ale se mysle…

    Konrad ja wiem że ty jestes ze dwa czy trzy pokolenia do przodu (jak nie 4) i wiem ze jestes offowy jak sam skurwysyn
    ale MJ to kawał muzyki DEFINIUJACY ejtisy
    jeżeli POP był kiedyś blisko czegoś co można nazwać artystycznym to własnie u znikającego nosa

    aż się boje czytać innych twoich muzycznych opinni:|

  • No ale, nie rozumiem, jak to ma się do tego, co napisałem? Gdzieś zaprzeczyłem, że MJ definiował muzykę w latach 80?

    A może po prostu komentujesz tutaj, zamiast skomentować Roberta Leszczyńskiego?

  • „ak słyszę o jego niebywałym wkładzie w muzykę, to nagle zdaję sobie sprawę, jak bardzo ten świat mam gdzieś. Jackson był ponurą fantasmagorią, skrzywdzonym przez przemysł rozrywkowy produktem”

    nie mówisz wprost potem w komentsach wychodzisz rakiem:)
    a leszczynski to kto taki?

  • Leszczyński, wiecie, ten król Polski. A nie, to nie on?

  • Możesz sobie to interpretować jak chcesz. Mi chodziło o to, że się nie poczuwam do związku z muzyką pop lat 80 większego niż słuchanie przewałkowanych przebojów, które wszyscy znają, bo wszędzie już zostały przewałkowane.

    Leszczyński Robert. On z kolei stwierdził, że MJ nie zostawił po sobie żadnej spuścizny muzycznej.

  • no i o to mi chodziło
    że mówisz to właśnie, tylko brakowało mi tego „ja się nie poczuwam” bo cały tekst to taki kategoryczny sąd
    ex catedra mówisz ee to chujowe było

    mi lata 60 w muzyce nie leżą kompletnie, ale nie powiem że to czasy wywłoki dżoplin i przewałkowanego przez lata hendriksa

    jasne MJ jest zjawiskiem pełnym bucówy i syfu
    ale mówienie że majkel jest chujowy to łatwizna

    ja tam nie płakałem po majkelu
    ale tej sztuczki z nosem to będzie mi brakować

  • Ale przecież ja nigdzie kategorycznie nie stwierdziłem „MJ był chujowy”, a w przytaczanym przez Ciebie cytacie napisałem „o nagle zdaję sobie sprawę, jak bardzo ten świat mam gdzieś” czyli wiadomo, że „ja”.

    Nie doczytałeś. Ale to dobrze, że się zgadzamy.

  • Podpieranie się autorytetem Mopmana to dość ryzykowne posunięcie.

  • Leszczyńskiego wyciągam z szafy jako przykład, że można było gorzej pojechać ode mnie :)

  • czemu nagle mowa o Rybie-w-nazwisku?

  • No bo, Robert L. został zaproszony do redakcji TVN24 aby wypowiedzieć się przed kamerą w sprawie śmierci MJ. No i nawet mi, znanemu dżeksonowemu profanowi, włosy zjeżyły się dębem, gdy usłyszałem z jego ust, że MJ nie pozostawił po sobie żadnej spuścizny muzycznej :)

  • Widać Ryba-w-nazwisku chwyta się tabloidowych metod aby chwilkę błysnąć przed publisią.

  • Już nawet ma antygrupę fanów na Facebooku, którzy łączą się we wściekłości i żalu

  • Się skończyły czasy prosperity bo Idol nie utrzymał się tak długo jak Taniec z gwiazdami, to chłopak kombinuje.

  • Z tego co się orientuje, to Leszczyński regularnie pisze do „Wprostu”, na różne około muzyczne tematy.

  • Spoko, jednak honoriara Idol (czy Mopman) kontra tekścik w tygodniku, są pewnie bez porównania. Pan Robert pewnie by chętnie wrócił na łono tivi.

  • Pan Robert kiedyś pisał do GW z czego zrezygnował na rzecz Idola. Teraz to już nikt by nie dał faka, kolejnej piosenki o sobie nie doczeka.

  • No i w tej epoce „przed idolowej” występował też w jakimś programie kulturalnym w czwartki na dwójce koło 19.

  • Wie ktos może ile śa warte jego płyty???

  • Spoczywaj w pokoju Michael [*]

  • w sumie dobrze, że michael zmarł przed trasą koncertową, gdyż on zgodził się na 10 koncertów a nie czytając formularza podpisał zgodę na 50 koncertów i to go na maxa wkurzyło… w sumie sie nie dziwie..!!! może i lepiej że zmarł przed trasą niż w trakcie…

  • wkurza mnie to ze ktoss pisze ze on molestwal dziecii gówno prawdaa tez lubię dzieci i co.wszystkie gwiazdy robią sobie operacje plastyczne a tylko jemu się czepialiście pfffff zamiast zwracać na jego wygląd mogliście patrzeć jak on pięknie śpiewa i tańczy a teraz już nigdy tego nie zobaczę;(

  • Ten „konradh” co napisał ten artykuł to skończony idiota. Po co się wypowiada o kimś o kim nie ma pojęcia.

  • Zgadzam się z tobą. Michael był zajebisty pod każdym względem. A jak ktoś sobie myśli że był pedofilem to jest głupi on by nie zrobił krzywdy żadnemu dziecku. Wkurza mnie jak ktoś wypisuje takie głupoty o nim! Chociaż nic o nim nie wie.

  • LEAVE MICHAEL ALONE! LEAVE HIM ALONE! ;(

  • Cheshire Cat

    @Monika
    „Wystąpił błąd dzielenia przez 0. Aby kontynuować pracę, kliknij przycisk ignoruj”

  • wy wszyscy świrujecie , nakręcacie się że masakra , MJ nikogo nie molestował , zasrani dziennikarze to sobie wymyślili bo nie mieli co pisać ( widać że ludzie zawsze wierzą prasie) był królem popu , na zawsze nim pozostanie [*] . Lepiej byście nie zatańczyli , i lepiej nie zaśpiewali ;|

    popieram w 100 %

    @izę

    ” wkurza mnie to ze ktoss pisze ze on molestwal dziecii gówno prawdaa tez lubię dzieci i co.wszystkie gwiazdy robią sobie operacje plastyczne a tylko jemu się czepialiście pfffff zamiast zwracać na jego wygląd mogliście patrzeć jak on pięknie śpiewa i tańczy a teraz już nigdy tego nie zobaczę;( ”

    poprostu aż żal dupę ściska
    żal.pl was ( nie wszystkich ).
    Michael FOREVER :*:*
    PS.i żal tego co napisał te brednie ;/

Dodaj komentarz