Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

The Black Tapes – The Black Tapes


muzyka · komentarzy 40

theblacktapes1

Słyszeliście o „syndromie warszawskim”? W dużym uproszczeniu polega on na tym, że na stołecznej scenie hc/punk jest około dwudziestu osób, które w różnych konfiguracjach zakładają kolejne zespoły tylko po to, aby nagrać demo, zagrać trzy koncerty, a następnie się rozpaść, aby po chwili zająć się innym. I tak w kółko. Co jakiś czas ci sami ludzie postanawiają stworzyć kapelę, która wyjdzie muzyczne poza hardkorowe klimaty i co dziwne, te zespoły żyją o wiele dłużej. Tak było z Elvis Deluxe, tak jest i teraz z The Black Tapes, którzy w kwietniu wydali swoją debiutancką płytę.

Początki zespołu sięgają jesieni 2006 roku i od tego czasu, koncertując, wydając kolejne dema i goszcząc na składankach radiowej Trójki, zdobywał kolejne szczeble popularności wykraczające poza wąską scenę hc/punk. Tego lata będą gościć m.in. na takich festiwalach jak Open’er, Jarocin i OFF, więc to chyba ostatni moment, aby sięgnąć po płytę i móc wygłaszać opinie w stylu „The Black Tapes? Ach, tak, słuchałem ich zanim się sprzedali, a Wiśnia wystąpił w «Tańcu z gwiazdami»”.

Nie znam się na tyle na współczesnej muzyce, aby być w stanie sklasyfikować The Black Tapes jako polską wersję czegokolwiek, tak też jestem zmuszony użyć takich słów jak „bezpretensjonalny”, „żywiołowy” czy „miejski” aby opisać rodzaj gitarowego grania uprawiany przez Czarne Taśmy. Ich debiutancka płyta to 11 szybkich utworów, z których chyba tylko jeden trwa dłużej niż trzy minuty. Nie ma tu pościelowych ballad, łkań do mikrofonu, są za to chórki, klawisze i postpunkowy brud. Płyta została nagrana za granicą, w ludzkich warunkach, ale na szczęście muzyka The Black Tapes nie straciła znanej z krajowych nagrań zadziorności. Mógłbym użyć komunału w stylu „nogi same rwą się do tańca„, gdybym miał choć cień pomysłu, jak do takiej muzyki można tańczyć. Niemniej, podczas słuchania głowa się kiwa, noga tupie, więc chyba o to chodzi.

Jeżeli chodzi o teksty, to z jednej strony traktują o strachu przed upływającym czasem („Black Night”) i otaczającą rzeczywistością („Bus song”), z drugiej są różnymi imprezowymi hymnami o tym, że ważna jest spontaniczność („Master plan”) i zabawa („Celebration”). Miejscami jednak dają o sobie znać korzenie zespołu i piosenki zamiast od rzeczywistości uciekać, zaczynają ją krytykować („What goes around”, „1984”). Każdy znajdzie tu coś dla siebie, o ile nie szuka tekstów, które odmienią jego życie.

Jest bardzo niewiele płyt, których jestem w stanie słuchać od początku do końca, zazwyczaj szybko wybieram sobie dwa-trzy kawałki, których słucham częściej, a o reszcie piosenek zapominam. Po kilku intensywnych dniach słuchania „The Black Tapes” moimi typami są „Bus song”, „Masterplan” i przeróbka kawałka pewnego znanego skandynawskiego zespołu z lat 90. Reszta piosenek gra mi w tle i nie przeszkadza za bardzo, no może poza „Celebration”, którego tekst mnie drażni, ale wiadomo – nadymam się przy tekstach o alkoholu. Pomimo faktu, ze The Black Tapes zagrali już kilkadziesiąt koncertów, ja nie miałem okazji posłuchać ich na żywo. Muszę to szybko nadrobić i zobaczyć na własne oczy te tabuny szalejących małolat. Płytę można spokojnie kupić w Empiku.

A na koniec, The Black Tapes w repertuarze wspominanego wcześniej szwedzkiego zespołu:

komentarzy 40

  • kumka olik?

  • Pół godziny przed tym artykułem zacząłem przeszukiwać YouTube, by ich posłuchać, a wszystko za sprawą wczorajszej „niedzieli” i komentarzy. Może aż się szarpnę te trzy dyszki (chyba) na płytę…

  • Mógłbym użyć komunału w stylu “nogi same rwą się do tańca“, gdybym miał choć cień pomysłu, jak do takiej muzyki można tańczyć.

    >> fajnie się do tego macha cienkopisem

  • muza dla emo. \o/

  • Roxette – mnóstwo okej :)

  • zakupy płyty można przemyśleć, trzeba przyznać, że jest to świeży powiew punkowego brzmienia w Polsce. Brakowało mi czegoś takiego na koncertach.

    Na Last.fm znalazłam jeszcze informację, że grają 12 lipca jako support dla Dropkick Murphys (to jest zajebiaszczy zespół http://www.myspace.com/dropkickmurphys) w Show No Mercy 23, w Progresji. Tylko bilet 90 zl:|

  • Mroophka: tak, wiem i się nawet ucieszyłem, że zobaczę ich razem z DM, ale wymiękłem przy cenie biletów.

  • No dawaj Konrad. Na dropkików idziemy !

  • kaman, zabierzmy się komiksową ekipą. ja też rozważam pójście.

  • pfff… jak grali w Centralnym Basenie Artystycznym to wypadli co najwyżej średnio a grający po nich Out of Tune pobili ich na głowę.

  • własnie własnie! 90 zł to dużo, ale kiedy jeszcze będziesz miał szansę, żeby zobaczyć Dropkick na żywo? ja mam zamiar nadwyrężyć swoje zaskórniaki nie tylko na bilet, ale nawet na koszulkę i płytę^^’ *fangirl mood on!*

  • Potwierdzam – WARTO jak cholera, nawet pomimo takiej ceny!
    Koszulki na Flogging kosztowały 70/80, więc to prawie jak drugi bilet i jakoś wątpię, żeby na DM były tańsze..

  • urodziny mam w listopadzie, to możecie teraz jakąś zrzutkę zorganizować hyhy Swoją drogą, ja DM to tylko „The Warriors Code” znam. I te trzy kawałki, co były w Guitar Hero 3.

    blu: ano słyszałem, że ten koncert w CBA jakoś im średnio wyszedł, dlatego chcę sprawdzić osobiście. Przed Dropkickami gra jeszcze Civet i to też fajny zespół jest.

  • nie znacie sie…

    cbk! :P

  • Konrad – zrób jakiś fundusz koncertowy czy coś w podobie :)

  • jestem za stara na takie piosenki o miłości

  • fragos: spoko, daj znać, a spotkamy się na CBK i przybijemy piątki :)

    senna: no właśnie dla mnie to też jest raczej przyjemne rzemiosło, niż jakieś objawienie

  • trzeba pamiętać o zabraniu legitymacji prawdziwego hardcore’owca do podbicia u wokalisty ;)

  • wokalisty CBK? on jest średnio prawilny. W ogóle „Broadcasting” mi nie podeszło, więc mogliby grać jedynie kawałki z płyt ze starym wokalistą :)

  • Mi mimo genialnego wake the dead, podchodzi broadcasting.
    No na pieczątce chyba nie będzie jego podobizny, nie?

  • maggotsinside

    „syndrom warszawski”? dlaczego warszawski? z tego co wiem to scena undergroundowa poprostu działa na takich zasadach :P przesłuchałem kilka razy kawałki z majspesja bt i dalej mam wrażenie, że słucham w kółko jednego. moim zdaniem gitara jest za głośno przez co robi się bardziej „żywiołowo” ale przez to traci sekcja. cover jest straszny. hammond to fajna sprawa ale ich wersja jest tylko hałaśliwa. dm chętnie posłuchałbym na żywo, ale progresja to koniec świata…

  • To jeden z zespołów dla których jadę na Jarocin. :D Energetyczna muzyka, nieco denerwujący głos wokalisty i przyzwoite gitary. Ciekawe, jaki kontakt mają z publicznością.

  • Zwyczajna ta kapela. Nie ma niczego, co przyciągałoby uwagę.

  • „Słyszeliście o “syndromie warszawskim”? W dużym uproszczeniu polega on na tym, że na stołecznej scenie hc/punk jest około dwudziestu osób, które w różnych konfiguracjach zakładają kolejne zespoły tylko po to, aby nagrać demo, zagrać trzy koncerty, a następnie się rozpaść, aby po chwili zająć się innym. I tak w kółko.”

    Nie widziałem, że jest to aż tak widoczne z zewnątrz. Miałem do czynienia krótko z tą „sceną” i pierwsze co mnie uderzyło to, że większość historii zaczynała się tak: „Kojarzysz X, grałem z nim w Y po czym przeniósł się do Z gdzie ty grałeś na basie, a później spotkalismy sie na koncercie w A z okazji B gdzie grali C, którzy.. ” :D
    Wszyscy znają własne mordy :P

  • umcyk umcyk tararara. jakies bezplciowe.

  • Nie powiedziałbym, abym był jakoś specjalnie z „zewnątrz”, choć na bieżąco z towarzyskimi aktualnościmi też nie jestem:) Moim ulubionym przypadkiem było Stolen Faith/The Beat Generation kiedy to nie wiadomo było, który zespół jest pobocznym projektem którego.

  • konrad: masz chyba na mysli stolen faith/come undone , bo beat generation gralo prawie 2 lata wczesniej

    co do TBT to jaram sie tym zespolem odkad uslyszalem pierwsze nagrania z proby te 2 lata temu , plyty sie troche balem , bo na koncertach wszystkie kawalki brzmialy nijako i podobnie , i moemntami widac bylo , ze wisnia troche sie gubi .
    na szczescie plyta jest bardzo dobra i tak nagrana ze wszystko slychac, na plus wyszlo lekkie „zmiekczenie” i ” wygladzenie” i nawet wisnia daje rade ;) jedynym kiepskim numerem jest PLASTIC DOLLS i to roxette tez tak srednio mi sie podoba
    @blu: bylem na koncercie w CBA i moim zdaniem takie zespoly ja out of tune moglyby spokojnie przestac grac – nie znam nikogo ztego zespolu i nie chce zeby nikt tego bral zbyt osobiscie , ale jak sie nei umie grac to lepiej nie chciec zostawac gwiazda bo to wstyd troche

  • Tak! No przecież, że Come Undone. To przez to, że przedwczoraj słuchałem demówki Please Die i mi się Ciapek na uszy rzucił hyhy

  • Beda tez na Jarocinie, ktory w tym roku zapowiada sie na prawde zajebiscie, takze ze wzgledu na koszty:)

  • Alek: a o ich obecności w Jarocinie wspominałem:)

  • chłopcy-komiksowcy na DM? Być będę.

    Black Tapes… myślałem, że to jakieś konkretniejsze pierdolnięcie.

  • superniania

    niektóre komenty jak na onecie…
    żal.pl

  • Nie karmić trola. Tak dla wszelkiego.

    „żal.pl” – ha, ha, a to dobre, nie znałem.

  • Pfff, punk zabił rock progresywny i mam do niego z tego powodu urazę…

    A tak poważnie… brzmi nawet przyjemnie, ale mnie jakoś nie porywa…

  • No, tak, rokendrolowy cover popiku. Bardzo oryginalnie. Omal nie zasnąłem po minucie, ale to zapewne wina dzisiejszego ciśnienia w dupie. Wracam do radyjka z Minnesoty.

  • holcman

    punk zabił tylko Sida Viciousa.

  • Śledziu, to nie musi być oryginalne – wystarczy, że może się podobać.

  • Oczywiście, że nie musi. Nie musi się także podobać:)

  • Bylem w CBA i TBT zagralo super!
    Wiem ,ze sa gusta i gusciki, ale
    Out Of Tune to sa jakies jaja!!!

Dodaj komentarz