in papier

Dworzec imienia Franza Kafki

Dworzec Centralny

Na przestrzeni ostatnich kilku lat, sporo czasu spędziłem na podróżach pociągami, a co za tym idzie – byłem częstym gościem dworców na linii Warszawa – Szczecin. I bez względu na wszystko, co można powiedzieć o polskich stacjach, to żaden z nich nie jest takim koszmarem jak tytułowy „Dworzec centralny” z komiksu Lewisa Trondheima i Jean-Pierre’e Duffoura.

Jak wiadomo, dworce to budynki o jasno określonym przeznaczeniu i prostym działaniu, które wymagają jednak nieustannej opieki i planowania: pociągi wjeżdżają na nie według ustalonych rozkładów, na wyznaczone perony, na których czekają podróżni. Dworzec Centralny Trondheima i Duffoura jest jednak skrajnie dysfunkcjonalną instytucją: pociągi nie przyjeżdżają, rozkłady są puste, zegary nie działają i nie ma nikogo, kto mógłby udzielić sensownej informacji. Głównym bohaterem komiksu jest jeden z podróżnych, który próbuje dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, jednakże ciągle coś mu w tym przeszkadza. Podstawowym pytanie jest, czy uda mu się znaleźć odpowiedź i czy nie zwariuje po drodze.

Dworzec Centralny

Podczas lektury „Dworca…” pierwszym nasuwającym się skojarzeniem jest „Proces” Kafki – tutaj też mamy bohatera wrzuconego w tryby stechnicyzowanej i zbiurokratyzowanej machiny, więc siłą rzeczy odczytujemy fabułę jako metaforę zagubienia człowieka w dzisiejszym świecie, pełnym pośpiechu i obcych ludzi. Mikroświat stacji zamieszkany jest przez całą galerię postaci, które nie ułatwiają wyjścia z sytuacji, a część z nich wręcz sprawia wrażenie, jakby czuło się doskonale żyjąc w otaczającym je chaosie: robot biurokrata, zwariowany mnich, tajemniczy kultyści, którzy ustawiają zegary na jedną godzinę, wszyscy oni są fajnie pomyślani i świetnie się komponują w dworcowy galimatias.

Tajemniczy i absurdalny klimat dworca świetnie podkreśla tonąca w dworcowej szarości warstwa graficzna, przestrzenie są puste i nieco straszne, pozbawione śmierdzących budek z żarciem. Rysowane przez Duffoura zanimalizowane postacie, jak i same rysunki, przywodzą na myśl „Mausa”, jednak pozbawione są tego brudu komiksu Spiegelmana – tutaj mamy szarości i mimo wszystko większe urozmaicenie w przedstawianiu bohaterów.

„Dworzec centralny” nie jest komiksem, który Wami wstrząśnie, czy niesamowicie zaskoczy. Raczej urzeknie swoją atmosferą i myślę, że pod koniec złapiecie się na autentycznym kibicowaniu głównemu bohaterowi, aby wreszcie udało mu się znaleźć wyjście. Ot, przyjemna lektura w wolnej chwili.

Skomentuj

Comment

  1. Jak dla mnie „Dworzec Centralny” jest największym rozczarowaniem czerwca. Słaby komiks o miejscu będącym groteskową interpretacją dzisiejszego świata owładniętego techniką i nowoczesnością. Bohater miota się i miota na kolejnych stronach, wpadając w coraz to „lepsze” tarapaty, by na koniec przypomnieć sobie, że jest z niego wyjście w postaci drzwi w ciemnościach! Gdy zobaczyłem ostatnią stronę nie potrafiłem rzec nic więcej, aniżeli niesmaczne „Tylko tyle?”. Jedyny naprawdę pomysłowy element tego komiksu to plakaty, które trafnie przedstawiają reguły obowiązujące w dzisiejszej rzeczywistości. Nie zmienia to jednak faktu, że tej pozycji brakuje intrygującej puenty. Nie polecam.

    P.S. Warstwa edytorska stoi na solidnym poziomie. Bardzo staranna, z troską o szczegóły. Mroja sukcesywnie dba o renomę w tym aspekcie.

  2. „(…) pociągi nie przyjeżdżają, rozkłady są puste, zegary nie działają i nie ma nikogo, kto mógłby udzielić sensownej informacji.”
    kurcze, to brzmi jak charakterystyka dworca w katowicach :)

  3. A mógłbyś nas ostrzec, nim następnym razem zaspojlujesz zakończenie fabuły w swoim komentarzu?

    Pytanie-prośbę kieruję oczywiście do Chudego.

  4. Miałem ich sobie odświeżyć, ale teraz już chyba nie muszę… Wielkie dzięki!

  5. Bez obaw, nie powiedziałem nic konkretnego.

  6. mam wrazenie, ze te szarosci byly nakladane zababranym w pyle grafitowym paluchem. nie wiem. nie wyglada miażdżąco.

  7. Ostatnio wyczaiłem w antykwariacie Dworzec Centralny (co było dziwne, bo zwykle tam są tylko Punishery) i kurcze, mam podobne uczucia co Chudy: brakuje temu komiksowi wyraźnego zakończenia z przytupem. Ale generalnie było super klimatycznie i w ogóle ;)

Webmentions

  • Motyw Drogi » Bałtycki Festiwal Komiksu 2009 w pigułce 08/16/2009

    […] Dworzec imienia Franza Kafki […]