Opublikowane o 15:03, 11 czerwca 2009
autor: Konrad Hildebrand

Na przestrzeni ostatnich kilku lat, sporo czasu spędziłem na podróżach pociągami, a co za tym idzie – byłem częstym gościem dworców na linii Warszawa – Szczecin. I bez względu na wszystko, co można powiedzieć o polskich stacjach, to żaden z nich nie jest takim koszmarem jak tytułowy “Dworzec centralny” z komiksu Lewisa Trondheima i Jean-Pierre’e Duffoura.
Jak wiadomo, dworce to budynki o jasno określonym przeznaczeniu i prostym działaniu, które wymagają jednak nieustannej opieki i planowania: pociągi wjeżdżają na nie według ustalonych rozkładów, na wyznaczone perony, na których czekają podróżni. Dworzec Centralny Trondheima i Duffoura jest jednak skrajnie dysfunkcjonalną instytucją: pociągi nie przyjeżdżają, rozkłady są puste, zegary nie działają i nie ma nikogo, kto mógłby udzielić sensownej informacji. Głównym bohaterem komiksu jest jeden z podróżnych, który próbuje dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, jednakże ciągle coś mu w tym przeszkadza. Podstawowym pytanie jest, czy uda mu się znaleźć odpowiedź i czy nie zwariuje po drodze.

Podczas lektury “Dworca…” pierwszym nasuwającym się skojarzeniem jest “Proces” Kafki – tutaj też mamy bohatera wrzuconego w tryby stechnicyzowanej i zbiurokratyzowanej machiny, więc siłą rzeczy odczytujemy fabułę jako metaforę zagubienia człowieka w dzisiejszym świecie, pełnym pośpiechu i obcych ludzi. Mikroświat stacji zamieszkany jest przez całą galerię postaci, które nie ułatwiają wyjścia z sytuacji, a część z nich wręcz sprawia wrażenie, jakby czuło się doskonale żyjąc w otaczającym je chaosie: robot biurokrata, zwariowany mnich, tajemniczy kultyści, którzy ustawiają zegary na jedną godzinę, wszyscy oni są fajnie pomyślani i świetnie się komponują w dworcowy galimatias.
Tajemniczy i absurdalny klimat dworca świetnie podkreśla tonąca w dworcowej szarości warstwa graficzna, przestrzenie są puste i nieco straszne, pozbawione śmierdzących budek z żarciem. Rysowane przez Duffoura zanimalizowane postacie, jak i same rysunki, przywodzą na myśl “Mausa”, jednak pozbawione są tego brudu komiksu Spiegelmana – tutaj mamy szarości i mimo wszystko większe urozmaicenie w przedstawianiu bohaterów.
“Dworzec centralny” nie jest komiksem, który Wami wstrząśnie, czy niesamowicie zaskoczy. Raczej urzeknie swoją atmosferą i myślę, że pod koniec złapiecie się na autentycznym kibicowaniu głównemu bohaterowi, aby wreszcie udało mu się znaleźć wyjście. Ot, przyjemna lektura w wolnej chwili.
Chudy dnia 11 czerwca 2009 o 17:42
Jak dla mnie “Dworzec Centralny” jest największym rozczarowaniem czerwca. Słaby komiks o miejscu będącym groteskową interpretacją dzisiejszego świata owładniętego techniką i nowoczesnością. Bohater miota się i miota na kolejnych stronach, wpadając w coraz to “lepsze” tarapaty, by na koniec przypomnieć sobie, że jest z niego wyjście w postaci drzwi w ciemnościach! Gdy zobaczyłem ostatnią stronę nie potrafiłem rzec nic więcej, aniżeli niesmaczne “Tylko tyle?”. Jedyny naprawdę pomysłowy element tego komiksu to plakaty, które trafnie przedstawiają reguły obowiązujące w dzisiejszej rzeczywistości. Nie zmienia to jednak faktu, że tej pozycji brakuje intrygującej puenty. Nie polecam.
P.S. Warstwa edytorska stoi na solidnym poziomie. Bardzo staranna, z troską o szczegóły. Mroja sukcesywnie dba o renomę w tym aspekcie.
skil dnia 11 czerwca 2009 o 19:36
“(…) pociągi nie przyjeżdżają, rozkłady są puste, zegary nie działają i nie ma nikogo, kto mógłby udzielić sensownej informacji.”
kurcze, to brzmi jak charakterystyka dworca w katowicach :)
2xblam dnia 11 czerwca 2009 o 20:10
A mógłbyś nas ostrzec, nim następnym razem zaspojlujesz zakończenie fabuły w swoim komentarzu?
Pytanie-prośbę kieruję oczywiście do Chudego.
JAPONfan dnia 11 czerwca 2009 o 21:45
2xblam: Kontrolerów nie widziales?
2xblam dnia 11 czerwca 2009 o 22:35
Miałem ich sobie odświeżyć, ale teraz już chyba nie muszę… Wielkie dzięki!
Chudy dnia 11 czerwca 2009 o 23:17
Bez obaw, nie powiedziałem nic konkretnego.
unka dnia 11 czerwca 2009 o 23:20
mam wrazenie, ze te szarosci byly nakladane zababranym w pyle grafitowym paluchem. nie wiem. nie wyglada miażdżąco.
Motyw Drogi » Bałtycki Festiwal Komiksu 2009 w pigułce dnia 23 czerwca 2009 o 12:07
[...] Dworzec imienia Franza Kafki [...]
rysielec dnia 16 sierpnia 2009 o 9:34
Ostatnio wyczaiłem w antykwariacie Dworzec Centralny (co było dziwne, bo zwykle tam są tylko Punishery) i kurcze, mam podobne uczucia co Chudy: brakuje temu komiksowi wyraźnego zakończenia z przytupem. Ale generalnie było super klimatycznie i w ogóle ;)