Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Dokąd zmierza Terminator?


film · komentarzy 78

My czterej pancerni...
Wypowiadając słowa „I’ll be back” Arnold Schwarzenegger nie miał pojęcia, jak prorocze one są. Po sukcesie „Terminatora” Arnie powrócił na ekran w tej roli jeszcze dwa razy. „Terminator 2: Dzień sądu” stał się filmem kultowym, „Terminator 3: Bunt maszyn” już nie. Kolejna próba wskrzeszenia tytułu trafiła do kin kilka dni temu. A że mija 25 lat od premiery pierwszej części, wrzuciłem do odtwarzacza wszystkie po kolei, a potem wybrałem się do kina, by sprawdzić, jak wygląda „Terminator” na przestrzeni lat.

Pierwowzór – „Terminator” – zestarzał się najbardziej, co widać głównie po uroczo oldschoolowych efektach specjalnych: kolorowych laserach i plastikowych maszynach. I choć srebrny egzoszkielet nie jest już może tak oszałamiający jak niegdyś, to film nadal potrafi poruszyć – scena wycinania oka, odsłaniająca drugie „ja” Terminatora, jest najlepszym przykładem. Atutem tej produkcji wciąż pozostaje nastrój grozy i obcowania z nieznanym, a nie efekty specjalne. Tylko w tej części grany przez Arnolda Schwarzeneggera terminator jest bezlitosnym zimnokrwistym zabójcą. Minimalistyczna gra kulturysty świetnie pasuje do tej roli – cyborg jest małomówny, oszczędny w ruchach i metodyczny – choć niektórzy twierdzą, że Arnold po prostu nie umiał inaczej zagrać. Liczne sceny nocne i elektroniczna muzyka świetnie potęgują klimat beznadziei w walce ze zdehumanizowanym przeciwnikiem – do końca czujemy, że ludzie nie mają wielkich szans. Podobny nastrój podtrzymują przebłyski z przyszłości – kiepska scenografia nie jest przeszkodą, by ukazać mroczny świat, pokryty morzem ruin i ludzkich szkieletów, gdzie ludzie mogą wygrać bitwę, ale nie wojnę. Nie trzeba przymykać oka, by dobrze bawić się przy części pierwszej – braki techniczne nadrabia świetną atmosferą. Oraz staromodnymi fryzurami i samochodami.

Terminatory cztery, z czego dwa od razu na złom
„Terminator 2: Dzień sądu” nie zostawia wiele miejsca na recenzję – ten film niby się zestarzał, ale tak naprawdę w ogóle tego nie widać. Jest kultowy i nie zamierzam z tym polemizować. Świetnie komponuje się z poprzednią częścią – zarówno pod względem głównej fabuły jak i małych smaczków. Można np. spojrzeć jak zmienił się efekt specjalny podróży w czasie. Arnold nie jest już zabójcą, ale nadal jest twardzielem – rolę psychotycznej maszyny dostał T-1000, którego ręce zmieniane w ostrza śniły się pewnie niektórym po nocach. Także Sara Connor przeszła korzystną ewolucję, z panieneczki w matkę przyszłego przywódcy. Można trochę smęcić na zakończenie – chociaż jest dość niehollywoodzkie, to łatwo można się go domyślić.

Po kolejnym obejrzeniu części trzeciej nadal łatwiej mi wypisać jej wady, niż zalety. Podstawową słabością jest próba upchnięcia jeszcze większej ilości żartów – w części drugiej można było przeżyć te kilka, których bohaterem jest młody Connor. Tu jednak nastąpiło przegięcie i liczba wymuszonych gagów na linii Kate – John – T-800 zaczyna męczyć. Dodatkowo film otwarcie parodiuje małe smaczki, które łączyły jedynkę z dwójką – choćby scenę zakładania ciemnych okularów lub cytat „I’ll be back”. Reżyser Jonathan Mostow stara się puszczać oko do widza, a Cameron jako scenarzysta nie stara się mu przeszkadzać – w ten sposób niszczą resztki klimatu. Filmu nie ratuje też miałka fabuła. Zastanawia mnie, po co wprowadzono kobiecą wersję Terminatora – nie jest to taki postęp jak T-1000 w stosunku do T-800 w dwójce. Dałoby się ten wybór uzasadnić, gdyby Terminatrix usiłowała Johna uwieść a potem zamordować. Mogłoby być ciekawie – albo jeszcze zabawniej. A tak jedynym uzasadnieniem jest żenujący dowcip o powiększaniu biustu. Zaś cały film to jeden wielki pościg, gdzie T-X co chwila bez trudu odnajduje głównego bohatera – nijak się to ma do systematycznego polowania jakie Arnie prowadził w pierwszej części. Ten brak pomysłów przykryty jest gęstym sosem z przesadzonych efektów specjalnych – łącznie z wywróceniem jadącego dźwigu za pomocą haka. Głupsze jest chyba tylko podrzucenie ciężarówki przy pomocy bat-liny w „Mrocznym Rycerzu”. No i koniecznie trzeba było widzowi pokazać jak działają baterie napędzające Terminatora, powodując wybuch nuklearny tuż obok szosy. „Terminator 3: Bunt maszyn” ratuje tylko zakończenie – wyłamujące się ze schematów i świetnie przygotowujące grunt pod następną część.

Terminator: Ocalenie, czyli: Arnie ocal nas przed głupotą!
„Terminator: Ocalenie” rezygnuje z Arniego „Gubernatora”, zastępując go Christianem „Szczękościsk” Bale’em i skupiając się przygodach Johna Connora, przywódcy ruchu oporu. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie odpowiadał za to niejaki McG – reżyser „Aniołków Charliego” i dokumentu o zespole Korn. Jego wizja postapokaliptycznej przyszłości ma pewne atuty i pewnie obroniłaby się w osobnym filmie. Jest jednak drastycznym zerwaniem z wykreowaną w poprzednich częściach przez Jamesa Camerona. Czemu w „Ocaleniu” nie mógł pojawić się świat spowity ciemnością? Przy obecnych możliwościach technicznych wyglądałby oszałamiająco. Wynikałby też z logiki – po wybuchu setek bomb pył pokryłby niebo i nastałaby nuklearna zima. Nowy Terminator w takiej scenerii wyrwałby mnie z butów, a tak – ledwo pogniótł mi sznurówki. Jak słusznie zauważył Przemek Pawełek, sceneria przypomina działania w Afganistanie i kolejny amerykański film z serii „Nasi dzielni chłopcy na wojnie”. Czy w scenie z wyładowywaniem więźniarki, pilnujący ludzi Terminator nie ma przypadkiem pseudoarabskiej chusty na głowie? Można by napisać, że film broni się ładnymi efektami, ale w XXI wieku to powinna być norma. Jest tu trochę ciekawych pomysłów na nowe maszyny, przypominających „Matrix: Rewolucje” czy „Transformes”, jest parę dynamicznych pościgów i strzelanin – terminatorowy standard. Są smaczki zapożyczone z poprzednich części – a to kawałek Guns N’ Roses, a to cytat albo taśma Sary Connor – ale bardziej drażnią, bo przypominają, że ten film ma ambicje być kontynuacją. Najbardziej irytuje motyw poświęcenia się bohatera, żywcem zerżnięty z drugiej części.

Anton Yelchin (Kyle Reese) i Sam Worthington (Marcus Wright)

Zawiódł Christian „R U Professional?” Bale – bezbarwny i grający jedną miną umęczonego trepa – zupełnie nieprofesjonalnie. Gdyby zagrał z taką energią, z jaką obrażał technika na planie, chyliłbym czoła. W dodatku nadal cedzi przez zęby, co już w „Mrocznym Rycerzu” średnio mnie bawiło. Pominę już niespójność postaci, bowiem John z buntowniczego chłoptasia wyrósł na twardego komandosa. O tym i o zawikłaniach w linii czasowej można by pisać osobne artykuły[1]. Sam Worthington (Marcus) i Anton Yelchin (Kyle Reese) biją go na głowę.

Słaby film sam nam się podkłada i zaczynamy w nim szukać nielogiczności. Przemek wypisał ich już całkiem sporo, z którymi się zgadzam. Najbardziej rzuca się w oczy pytanie: dlaczego Skynet nie zmiecie ludzi z powierzchni ziemi? Samoloty, jeepy i śmigłowce trzeba przecież gdzieś trzymać, a nie sądzę by maszynom nie została jakaś atomówka. W teorię o podziemnych lotniskach wierzę z trudem, zwłaszcza, że Skynet rozprzestrzenia się jak wirus i może dotrzeć do każdego komputera na świecie – vide część trzecia. Od siebie dorzucę zdetonowanie bomby atomowej tuż pod śmigłowcem – EMP usmażyłoby go na skwarkę. Ot, logika Holywoodu – w solidnych filmach przymykamy na to oko i dajemy się porwać akcji, a w kiepskich, znużeni, zaczynamy się czepiać nieistotnych niedociągnięć. Taką kompletną drobnostką jest… stołek i pulpit sterowniczy w centrali Skynetu. Po co? Dla Terminatorów, które wpadną na pogawędkę ze stwórcą? Raczej po to, by jakiś heros mógł zhakować pulpit i cisnąć stołkiem w ekran…

Gin i więcej nie wracaj na ekran

To nie jest kolejny „Terminator” – to jest średni film, który bez tego tytułu i charakterystycznych maszyn mógłby wylądować od razu na DVD. Ma kilka momentów, ale nie warto dla nich iść do kina – poczekajcie na DVD na wyprzedaży lub kupcie je w pakiecie ze starą trylogią – nie odczujecie tak straty pieniędzy.
Ponoć „Terminator: Ocalenie” ma być początkiem nowej trylogii – mam nadzieję, że skończy się na części piątej, gdzie Kyle Reese zostanie wysłany w przeszłość i w ten sposób zamkniemy ten dziurawy okrąg. W końcu – ile razy można wysłuchać „I’ll be back„? Potem Hollywoodowi zostanie tylko kręcenie spin offów („Chronicles of young Kyle Reese&Star”) i remake’ów pierwszych dwóch części… O zgrozo.

P.S. W kąciku tłumacza-amatora dziś tylko jedna wpadka – ale za to jaka. Mam nadzieję, że to wina programu do napisów, który podmienił apostrof na „ł”. Nie chce mi się wierzyć, że człowiek popełnił „Kyleła Reeseła”.
P.S. 2. Nie, w czwartej części nie ma Arniego.

FOOTNOTES
1. Polecam stronę z Wiki o Terminatorze oraz dwie analizy – ogólną o teorii podróży w czasie oraz jej zastosowanie do cyklu o Terminatorze.

film

komentarzy 78

  • 4 jeszcze nie ogladalem wiec nie komentuje ale nie wiem czy czegos nie trzeba sprostowac:
    ‚Cameron stara się puszczać oko do widza i śmiać z siebie, a niszczy resztki klimatu’ – czy Cameron ma cokolwiek wspolnego z produkcja T:3? Gdzies mi przemknal wywiad z McG, ktory to opowiadal, ze wedle Camerona T:3 powstal tylko na wyrazne zyczenie Arniego i Cameron sie od tego totalnie odcial.

  • Arnie był sceptyczny względem T3, Cameron mu jedynie doradził „weź nie mniej niż 30 milionów za tę rolę i pierdol”

  • Cameron był scenarzystą, ale uściśliłem.

  • nie wiem na ile imdb moze stanowic wykladnie, ale cameron scenarzysta tez nie byl… .Przy T:3 wymieniony zostal tylko jako tworca postaci czyli pewnie tych jeszcze z T:1;) ale mniejsza o to, radzicie kupic DVD jak juz bedzie, a dla samych efektow nie warto pojsc na T:4 do kina? Naprawde taka kicha?

  • Jest nijaki – realia nawet nawet, ale bardziej madmaxowe niż Terminatorowe. Nie wiadomo dla kogo zrobiony. Ale poczekaj na inne opinie…

  • 5 jest bardzo prawdopodobna, bo mimo, iż 4 nie okazał się hitem w USA (aż dziw) odniosła spory sukces w europie. Ale w niej ma się cofnąć Connor a nie Reese, afaik, by rozwalić projekt SkyNet’u, czy coś…
    Jednak to zakończenie 4ki jest najgorsze moim zdaniem, ich oryginalny zamysł był o wiele lepszy.
    Co jeszcze mnie urzekło „widzą na podczerwień, nie możemy chodzić nocą” dlatego później rozpalamy zajebiście wielkie ognisko!
    Poza tym, nie mogę do końca zrozumieć dlaczego w trailerach od razu spoilują największy plot-twist filmu? Może też zauważyli, że ten myk jest przewidywalny od samego początku, więc przestali się kryć z nim…

  • Arniego nie ma ale jego morda jest. prawda? nie widziałem jeszcze filmu.

  • Ciiiii. ;)

    @Alusław – mnie jeszcze powaliło jedno – skoro H&K widzą w podczerwieni, to po co im światła? Żeby ruch oporu wiedział w co celować?

  • heh, trailery to chyba temat na osobna dyskusje i pewnie T4 pod wzgledem wyjawania elementow fabuly nie jest tu zadnym wyjatkiem:)Nie wspominajac o fragmentach filmowych dostepnych w sieci przed premiera…

  • *cough*prawda*cough*

  • a i tak se pomyślałem. jak mógłby wyglądać skynet – tzn- jego baza czy ki inny tam; dwa wyjścia: albo w oóle nie powienien wyglądać, tylko być – jak w trójce- czyli wszędzie i nigdzie, albo kufa- powienien byc jednym wielkim zbitym monolitem stali, procesorów, kanałów chłodzenia itd. zero korytarzy, zero drzwi, klamek, zamków, sufitów, schodów, kanałów….

  • największą moją nadzieją dla tego filmu był sceneria post apokaliptycznego świata spowity radioaktywną mgłą z hałasem trzaskanych kości przejeżdżających po nich maszyn skaynetu…. jednak jeżeli całość wygląda jak Afganistan, no to wybaczcie wole obejrzeć sobie 8 kompanie.

    Zdaje się na waszą ocenę bo nie jestem fanem maszyny do robienia pieniędzy jaką jest H.

    Szkoda szkoda… jednak koniec 3 części mnie najbardziej zachęcił do oczekiwania.

  • A na światła nie zwróciłem uwagi… Heh.
    Co mi się jeszcze przypomniało, to to jak na końcu już nikt w najmniejszym stopniu nie zakwestionował czy zdziwił się Marcusem, pomimo jego widocznego stanu <.<
    A co do trailerów, u nas to jeszcze pół biedy, zobaczymy u nas góra 2. W USA mają niekiedy z 20 TV spotów i praktycznie każdy ma w sobie jakąś „unikalną” scenę. Jestem ciekaw czy jakby wyciąć te wszystkie sceny i poukładać je, jaki procent filmu byśmy uzyskali i czy ta „okrojona” wersja nie okazała by się przypadkiem lepsza w niektórych przypadkach xP

  • w sumie pierdole bzdury. gdyby był wszędzie-znaczy sie że nadal istnieje wielka sieć komów. gdyby był w jednym miejscu to jeszcze gorzej niz środek gwiazdy śmierci. bach ciach i bam. a tam ma szansę sie uchować- łażąć jak mrówki po ziemi. hmmm

  • W TV spotow nie ogladam (bo nie mam), ale w sieci mozna znalesc wszystkie spoty, trailery, fragmenty jak sie chce. Zreszta Nawet jak sie nie chce, a film interesuje, to sie ciezko powstrzymac, bo do premiery tyle jeszcze czasu…;) Niby to material promocyjny, ma zachecac, ale tyle w tym materiale zdradzaja, ze tez w pewnym momencie zwatpilem po tekscie: Skynet to maszyna, a jak kazda maszyna, i ta ma wylacznik… Czy cos takiego. Ale z drugiej strony ciagnie mnie jednak do tego konfliktu na totalna skale: czlowiek kontra wytwor czlowieka, ktory sie zbuntowal:]

  • JAPONfan

    Po jedynce i dwojce myslalem ze Connor naumial sie dwoch rzeczy: Zawsze nos ze soba pojemnik z ciekłym azotem, zawsze nos przy sobie malego EMP-a. Przyszla trójka i sie poszlo walic. Nakrecili 4 i wiadomo ze Connor umrze. Spoko, ale kurde to jest kawalek drutu to jest bateryjka, to jest aparat z flashem a tak sie robi EMP. Teraz zrobice to 100 razy wieksze i rozwalajace skupiska komputerow.

  • wieczorem wrzuce komiks „terminator” na bloga. film mial taka mase niedociagniec ze szkoda gadac, ale mimo wszystko mi sie podobal. naturalnie nie tak, jak 1 i 2, ale bil na glowe 3ke, bo nic nie moze byc chujowsze od twojki.

  • Mnie podobała się scena upadku śmigłowca, na samym początku – i mechaniczna zajadłość atakującego „niedobitego” szczątku Terminatora. (Wiem, zerżnięte z końcówki 1). Sposób operowania kamerą (wzlot i upadek to chyba było jedno płynne ujęcie?) były wspaniałe – reszta filmu już do bólu standardowa.

  • „This is John Connor. If you’re listening to this – you just wasted your money”

    Film słaby i niepotrzebny. Strasznie. Dobry Marcus, a w tle warczący przez zęby Bale. Totalnie słaba rola.

    O występie „Arniego” nie trzeba już taic, bo nawet w spotach już go pokazują.
    Gra go Roland Kickinger z „Nagiego Patrolu” („Son of the Beach”), a komputerowo nałozoli ryj Arnolda. Wyszło naprawdę spoko. Ale co z tego jak te 3 sekundy podczas ktorych go widac, to najlepsze sekundy filmu.

  • jak ktos nie widzial i nie chce wydac kasy, to niebardzo rzeczowe streszczenie juz wrzucilam.

  • A ja myśle że panuje podniesiony poziom marudzenia na TS. Prosto na DVD? Proszę… to samoobraza autora albo wynik podniecenia własną krytyką.

  • Kolejny film, który miał być „cud, miód i orzeszki”, a na którym się przejechaliśmy.
    Coś niezbyt dobra passa w tym roku panuje. Teoretycznie Transformersi 2 są kolejni w kolejce „przehype’owany” film. Ale chyba tego nie spieprzą? Mam nadzieję.

  • ja tam sie nie spodziewalam czegos dobrego. wymiencie mi jeden film (nie liczac terminatora2 i aliena) gdzie kolejne czesci byly tak dobre jak pierwsza. (nie, wladca pierscieni i star warsy sie nie licza).
    mimo to, tez licze na fajnosc transformersow ):

  • Toy Story 2?:) Superman 2, Ojciec Chrzestny 2 , Zyczenie Śmierci 2, Powrót Batmana, Mroczny Rycerz:)… Jak sie chce to mozna:P. Die Hard 2 tez byl w sumie spoko:P.

  • no sorry, jestem heretykiem, dla mnie batmany wszystkie sa slabe ); toy story ani jedynka ani 2ka nie byly szalowe.

    o reszcie sie nie wypowiem, bo tez mi nie zrobily.

    kurde, zapomnialam ze ogladam glownie horrory i malo co innego mi robi, wiec bez sensu sie zapytalam.

    jak mysle o sequelach to do glowy przychodza mi tylko takie kwiatki jak cela2, matriks2, blair witch project2 – czyli o takich filmach, ktore nie mialy miec kontynuacji, ale okazaly sie bardziej szalowe, niz tworcy mysleli i dorabia sie do nich dobudowki.

  • torturr – pewnie masz rację, na razie wylewam swoje żale na „nową część Terminatora”, a może za jakiś czas spojrzę na to jak na „niezłe kino postapo”. Ten film nawet nie był zły – on był nijaki i naszpikowany niedociągnięciami – a takiego nie muszę oglądać w kinie, dvd wystarczy.
    I unka w komiksie trafnie wypunktowała największą bzdurę filmu – skoro maszyny łapią K. Reese’a już w połowie filmu, to czemu do razu nie strzelą mu w łeb, kasując od razu J.Connora, cały ten śmieszny ruch oporu i film. :)
    Z usuwaniem czipa to już w dwójce się trzeba było bardziej namęczyć – pomijam, że tam LOGICZNIE, Arnie nie mógł tego zrobić sam, bo Skynet zablokował taką możliwość… Widać nauczył się na błędzie z Marcusem – jest spójność!

    haku – po trailerze z tekstem „BumbleBee wyjeżdżam na studia, nie możesz jechać ze mną”
    też się zaczynam bać o Transformersy…

  • Ja tylko o jedynce. Możliwe że efekty się postarzały ale ja wciąż wolą o sto razy klimatyczną animatronikę i technikę poklatkową niż plastik z 80% współczesnego szajsu, ble. Banał na wieczór.

  • So truuueee. :)

  • Co to jest samoobraza? Bycie odpornym na marketingową sieczkę podstawiającą pod nos ładne obrazki?

  • Unka, rób częściej takie streszczenia, pliiiiiiiiz.

  • hm… z Batmanami istotnie to herezja:).

  • ale plakat jest super
    zwłaszcza w katowicach przed dworcem pkp taki wieeeelki.

    bardzo mi sie podoba

  • rob, ja rzadko bywam w kinie. a jak bywam, to staram sie nie wybierac centralnie glupich filmow, ktore natchnelyby mnie do robienia takich recenzji. na terminatora poszlam, bo to terminator i trzeba iść. pech chcial, ze po tym splynelo na mnie natchnienie.
    zobaczymy po transformersach co sie stanie.

  • Ja osobiście uważam, że jakby częściej miało takie natchnienie spływać i takie recenzje, to Unę powinno się do kina wyciągać siłą na wszystkie centralnie głupie filmy.

  • grim, jak postawisz, to ja ide. gdyby nie to, ze wole wydawac pieniazki na inne rzeczy, to moglabym i codziennie chodzic do kina na slabe filmy.

  • Zawsze można jakiegoś sympatycznego biletera w kina zapoznać, raz czy dwa na piwo zaprosić, coby potem oko przymykał na brak tego magicznego papierka, który się naddziera :)

  • grim, nie wiem czemu, ale przyciagam w wiekszosci upierdliwych dewiantow. chyba mam coś z twarzą. jesli jakis bileter zgodzilby sie na wyciagniecie na piwo, to pewnie z mysla, ze moze mnie obmacywac i zawracac mi dupe.

  • Ad KRL

    Ja sobie wyobrażam SkyNet jako system GRIDowy, który trochę wymknął się spod kontroli. Generalnie ich założenie jest takie, że transfer po światłowodach jest wystarczająco szybki by można było zbudować „wirtualny komputer” z zasobów udostępnianych w najróżniejszych miejscach świata. Jeśli w którymś momencie taki system uzyskałby AI to łatwo sobie wyobrazić jak włamuje się do kolejnych systemów i integruje je z sobą. Unieszkodliwienie którejkolwiek komórki takiej struktury nie powinno zakłócić jej pracy na dłużej niż parę sekund (chociaż algorytmy udostępniania zasobów w tak ogromnej sieci byłyby masakryczne ;]).

  • Memnos… weź se kobietę znajdź.
    gówniany film, kolejny gówniany sequel gwałcacy poprzednie części.
    spodziewałem się dwóch godzin tego:
    http://www.youtube.com/watch?v=P7nq-r7QWW0&feature=related
    a zobaczyłem dwie godziny tego:
    http://www.youtube.com/watch?v=oHg5SJYRHA0

    a poza tym: PO KIEGO WAŁA Skynet gromadzi więźniów? potrzebują taniej siły roboczej do montowania magnetofonów czy inny chuj??

  • Przepraszam, ale: „jak bywam, to staram sie nie wybierac centralnie glupich filmow” – „zobaczymy po transformersach co sie stanie.” – Hah. :D

  • @unka: dowiedz się w kasie, który bileter jest samotnym gejem i na piwo zabierz chłopaka :)

  • au – a może (nie widziałem filmu jeszcze), bierze tych więźniów, żeby zbadać im tkanki, żeby je odtworzyć na cyborgach, żeby…

  • @ Unka, ale niekoniecznie muszą być nowości, możesz też zapodawać coś z klasyki, na pewno niejeden głupi film w życiu widziałaś!

  • memnos – no raczej by tak było. a czyż tak nie było?

    btw. brakuje mi tu recenzji serialu jeszcze. wniósł pare fajnych wątków zwłaszcza o budowie Skyneta, skąd sie wziął i jak powstawał. Skynet na początku grał tylko w szachy :)

    ps. napisałem rozproszony system do znajdywania liczb pierwszych. na szczęscie sie nie wymknął spod kontroli. ;)

  • JAPONfan

    „Hej, mamy zawansowane technike, potrafimy budowac roboty drugiego stopnia. Potrafimy omijac prawa Asimova ale nie wpadniemy na to zeby nasz szpieg skrecil kark przywodcy RO. On przeciez musi wyslac terminatora w przeszlosc a potem umrzec i jego laska musi zrobic to drugi raz. Wiemy bo to juz bylo. Zaraz to ludzie umieraja? Moze ich po prostu przeczekamy?”

  • TS jest kompletną chujnią uwłaczającą logice(nawet świata przedstawionego!), dobremu smakowi i marce „Terminator”. Ten film to kpina.

  • KRL- to by nawet miało sens, tylko nie ma o tym nawet słowa. scena pędzenia więźniów z transporterów do cel jest. tylko nie wiadomo po co.
    i oddzialają Kyle’a od reszty. zamiast skręcić mu kark od razu- umieszczają go woddzielnej celi żeby Connor mógł go uratować.
    chyba głupsze by było tylko jakby jeden z Terminatorów okazał się samicą i zakochał w Kyle’u i pomógł mu uciec a potem poświęcił swoje mechaniczne życie zeby go uratować chyba właśnie napisalem scenariusz piątej części.

  • chłopcy i dziewczęta. ja już chyba wiem dlaczego Cameron nie chciał robić nic z terminatorem po 2 pierwszych częściach. chłop przewidział te wszystkie luki i dziury logistyczne i stwierdził, że on się pod nimi nie podpisze. chociaż teraz… chciał nie chciał i tak na niego idą bęcki. stworzył coś co się broni tylko wtedy gdy nie trzeba będzie tego ciągnąć dalej – odsłaniając resztę kart. mnie zawsze nurtowało jedno: dlaczego w dwujce wysyłają w przeszłość terminatora- ale tę przeszłość późniejszą. kiedy Sara wie już o co chodzi i tym bardziej nie da się złapać. no i tak było- z lalki zrobiła się kobieta z jajcami co jedną ręką przeładowuje szotgana. a nie mogli cofnąć się kiedy miała 5 lat i sikała pod siebie w nocy?

    i w ogóle- czy ten cały John wart był tego całego szumu i przenoszenia w czasie? (abstrahując od tego że przez to przenoszenie powstał) co on miał 300 IQ? to by było może i fajne gdyby już nastąpiło zgładzenie skynetu (własnie przez jednego pieprzonego Johna) i skynet w ostatniej sekundzie -minutach , swojego istnienia wysyła sygnał (chuj wie jaki- radiowo czaso-przestrzenny) do samego siebie w przeszłość z wiadomością : TO ON. TO KURWA ON MNIE WYŁĄCZY.

  • a może tak było? może skynet najpierw wysłał terminatora z drugiego filmu a dopiero później tego z jedynki….

  • najpierw wysłali lepszy model, ale zobaczyli że rozwalił go ten starszy. więc za drugim razem wysłali starszego ale lepszego./…..o

  • glut, „staram sie”. co nie znaczy, ze zawsze mi sie udaje. na transformersy ide bo od dziecka jestem zakochana w optimusie i nic nie poradze.

    moje starania by omijac gowna czesto nie wypalaja dlatego, ze w kinie nie ma dobrych filmow. nie pamietam, kiedy ostatnio zdarzylo mi sie tam byc i nie żalować. chyba na cloverfieldzie. a wczesniej nic mi nie przychodzi do glowy.

    rob, jesli nie ide do kina i siedze przed kompem, to ogladam tylko horrory. bo mnie bawią. a ciezko sparodiowac cos co juz jest zabawne.

    krl, powinienes zostac jakims korektorem scenarzysty. moze wszystko zaczeloby sie trzymac kupy.

  • A ja bym z checia zobaczyl ten film.

  • o tak (: gnoje zjadaja nasz piasek…

  • „And worst of all…. eating all our sand” :D

  • Nie no co wy (nho moze nie wy ale tak ogólnie wszyscy:). Po oglądnieciu 4 Terminator 3 staje se filmem o niebo lepszym. Jak pierwszy raz widziałem 3 to spoko film, bez rewewlki. Ale teraz po tej kaszanie Ocalenie to jest zdecydowanie lepszy. T4 nie da sie praktycznie oglądac. Ja oczekiwałem takiej sobie fabuły i kozackich efektów a dostałem…efekty ze strasznnie drętwą kupą szajsu. Po co ta dziewczynka :(. Kurcze, naprawde jakby ta fabuła nie była taka debilna to by sie to dało ogladać a tak to siedzałem z koleżnką i gadałem o potknięcaich w filmie. A potem sie jeszcze musiałem wstydzić przed kolegami ze ich wytargałem na taki film.
    Naprawde jest to pierwszy film, który mnie tak wkurzył debilizmen fabuły ze nawet efekty mnie nie cieszyły. A miało byc tak pieknie… Zaczyna sie spoko ale potem juz jest coraz gorzej. Conor zagrany drętwo, Marcus też (nie wiem, czytałęm na filmweb ze swietna rola ale jak dla mnie to NIE), Resse też drętwy, czarna dziewczynka drętwa. Tylko Skynet sie stara ale też jakoś tak na pół etatu. Mototerminatory mają siedzenie dla ludzi i kierownice, terminatory bez nóg odrzucają ofiare dwa metry dalej (bedzie lepiej dogonić)…brakowało tam tylko Chevy Cheliosa do spółki.
    I kto to jest MCG !! !! !!
    W T5 sie beda musieli nagłowic jak teraz naprawic to co spaprał MC DZI…

  • JAPONfan

    Chev Chelios skopałby im tyłki, przeleciał wszystkie kobiety ruchu oporu, ukradł cały prad terminatorom i w pojedynke ocalił świat a na koncu dorwał by wszyskich chinczyków ktorzy wyprodukowali czesci do SkyNetu.

    KRL: w 1 i 2 uzywaja paradoksu dziadka. Wiesz ze niby jak sie cofniesz i go zabijesz to sie nie mozesz cofnac i go zabic. Tylko ze jest teorai ze mozesz sie cofnac. Tylko nie mozesz go zabic bo o co bylo to juz bylo. W sensie cofasz sie i mozesz starac sie go zabic. Ale co najwyzej go ciezko ranisz i okaze sie ze trafi do szpitala gdzie wedlug slow babci go poznala bedac pielegniarka. 1 dzieje sie teraz wiecco to bylo to juz bylo tak samo w dwojce i powiedzmy ze 3. Krecenie filmu o przyszlosci z cofaniem sie w przeszlosc ma ten minus ze trudno wytlumaczyc czemu musze wyslac 2 razy T800 do ochrony zamiast raz do ochrony a drugi raz do rozwalenia Skynetu.

  • Nho tak ale moze tak własnie miało być. Nie udało sie im zabić Sary bo nie mogło sie to udac….bo sie nie mogło udac. Po prostu zycie sie toczy tak jak sie toczy, a ze ty sie cofniesz w przeszłośc to nic nie zmienia bo i tak ma tak być…czy coś. Własciwie to mozna o tym pogadac przy piwie ale jak tak sie wziac za tłumaczenie na serio to straszna mągwa z tego wychodzi.

    Ale to nawet nie o to chodzi, w koncu przy dobrych filmach nie takie rzeczy sie łykało bo „ten typ tak ma”. Ale akurat w najnowszym odcinku Terminatora sprawa sie rypła. Nie ma tej magii…

  • Poczytajcie sobie te artykuły podlinkowane pod tekstem – tam jest pełno takich rozkminek o naturze i paradoksach podróży w czasie.

  • JAPONfan

    Ja tam uwazam ze Danikenowcy „obcy” to turysci z przyszlosci ktorzy chcieli sie doweidziec co to byli za ludzie u majow sami tworzac przez to historie. I chyba u Lema jest opowiadanie o statku ktory podruzuje w czasie i kapitan chce sprawdzic co spowodowało Tunguska cofa sie i doprowadza do wybuchu swojego statku powodujac wybuch.

  • Unka, wiadomo że obecnie jest generalnie do dupy, ale ty narzekasz że jest do dupy chodząc na to co jest najbardziej do dupy. : ) Terminator 4, Transformersy i Cloverfield? Kino rozrywkowe nadawało się do oglądania przed 1995, potem coraz gorzej aż do obecnego stanu. Ja praktycznie nie chadzam do kina, ale teraz zerkając zauważam w repertuar Stan Gry, jeszcze nie widziałem ale rękę dam sobie uciąć że lepsze od T:S. No i Hannah Montana leci. : )

  • glut, nie mam w zwyczaju narzekać na rzeczy, ktorych nie widzialam. jasne, moge wszystko na necie ogladac, ale c`mon! wiekszosc slabych filmow robi jeszcze gorsze wrażenie na malym komputerowym ekranie.
    poza tym jestem glupia, bo zawsze sie ludze, ze moze bedzie fajnie. czasem jest, kiedy na sali trafi sie na ludzi trafnie komentujacych film. a cola smakuje lepiej kiedy jest okrutnie rozwodniona i pita w ciemnej sali. pojscie do kina to caly rytual.

  • Ja też nie bluzgam na rzeczy, których nie oglądałem, ale c’mon! To co dziś zwykło się określać miane blockbusterów to w 80% gówna. Już nawet przestałem na nie zwracać uwagę, tylko czasem cicho załkam kiedy jakiś producent gwałci dobre imię zacnej serii. Generalnie jeżeli ludzie przejadą się na jakimś patencie kilka razy, szukają innych rozwiązań. Po prostu sugeruję żeby zamienić nieoglądalne rzygi na coś innego, cokolwiek. Z powodu pieniędzy, które łożysz na bilet one ciągle powstają.

  • Hmm, teraz czytam mojego komenta i brzmi on dość pokracznie. : ) Nie zwracam uwagi na BB, ale te głośniejsze oglądam. Trzeba poznać wroga.

  • prawda jest okrutna i zimna jak stalowy chuj terminatora- trzeba było poprzestać na drugiej części i tyle. a może trzeba było poprzestać tylko na pierwszej. za dużo dziur, za dużo paradoksów dziadka. tu nie trzeba scenarzysty s-f tylko jebanego fizyka kwantowego. i sie sypło.

  • glut, ja sie na terminatorze przejechalam tylko raz. przy okazji trojki. wiec poszlam zobaczyc o co chodzi w czworce. przed terminatorem bylam na watchmenach, o ktorych slyszalam tylko tyle, ze komiks byl fajny. film byl niefajny. przedtem bylam na transformersach i bylo fajnie. przedtem na cloverfieldzie i bylo zajebiscie. gdzies w miedzyczasie chlopak zaciagnal mnie na hulka i przypadkowo chyba trafilam na ironmana. co do tych dwoch ostatnich bylam swiecie przekonana, ze beda gownami. i byly! czuje sie odpowiedzialna za wyrzucenie pieniedzy w bloto ŚWIADOMIE tylko przy tych dwoch filmach. i wiem, ze z mojej winy powstana kolejne takie papki. ale co, mam sie kajac na kleczkach z tego powodu? zmadrzalam na tyle, zeby nie isc na wolverina. tyle.

  • to jest trochę tak, patrzcie: Terminator- 1984, Terminator 2- 1990. potem TRZYNAŚCIE LAT i Terminator 3, i teraz ten knot. to o czymś świadczy.
    o tym, że T2 zamykał serię, wygrywał temat do końca. reszta jest doklejona na siłę.
    T1 i T2 opieraja się na dwóch róznych koncepcjach podrózy w czasie, które w dodatku są sprzeczne: jedynka na paradoksie dziadka, że przeszłości nie mozna zmienić, dwójka opiera się na „no fate” (podobnej do tej z Powrotu do przyszłości)- i to wyczerpuje temat podróży w czasie, o ile nie chcemy popadać w debilizmy typu „Stażnik czasu”. nie trzeba fizyka kwantoweggo, zeby to wiedzieć.

    trzynaście lat jakich potrzebowano na wysranie następnej części świadczy o tym, jak bardzo była ona niepotrzebna, nie pasująca do oryginalnych i trudna do wykoncypowania. i świadczy o jeszcze jednej rzeczy, o desperacji Holywood. sequele klasycznych serii są teraz produkowane taśmowo. AvP, AvP2, John Rambo… filmy, których poprzednie części powstały najpóźniej w 1990 roku! Alien 4 nie liczę- to był pierwszy ze Znaków nadciągającej katastrofy. w Holywood nie ma juz w ogóle innych pomysłów na filmy niż dorobienie kolejnej części do blockbustera sprzed ponad dekady! boję się mysleć co następne, namówią jednak Eastwooda na jeszcze jedną część Brudnego Harry’ego, czy też Christian Bale zagra go w PREQUELU? albo może zrobią remake?
    Holywood robi remaki, takie cuda jak Payback, remake Point Blank z 1964, czy Get Carter ze Stallone’m, remake filmu z 1970- wszystkie jak jeden mąż nie dorastające oryginałowi do pięt. chlubnym wyjątkiem Miami Vice, ale akurat dorosnąć do pięt pulpowemu serialowi żadna sztuka… chociaż nie, Starsky i Hutch nie dali rady.
    teraz co, nowy Startrek- prequel.
    Punisher z Jane’m był tak chujowy, żełaskawym okiem spojrzałem na tego starego z Lundgrenem.
    podobno robią remake Robocopa. NA LITOŚĆ BOSKĄ DLACZEGO??? co następne, Nocny jastrząb? Drużyna A? Cobra? MacGyver? Bullit? co jeszcze zarżną? bo że coś zarżną jestem pewien.
    niech ich ktoś powstrzyma! potrzebujemy bohatera, potrzebujemy The Movie Mana, i niech będzie brutalny jak Punisher!

    i załamuje mnie, że są ludzie, którym podobało się T3.

  • nie chce nic mowic, ale premiera „drużyny a” jest planowana na przyszly rok…. http://www.imdb.com/title/tt0429493/
    jest źle. to fakt. powiem wiecej: jest bardzo źle.

  • podobno chcą zrobić MacGyvera. serio…

  • podobno chcą zrobić MacGyvera. serio…

    kiedy chciałem za pierwszym razem wkleić ten koment wyskoczyło mi cos takiego na ekranie:

    Wykryto duplikat komentarza: wygląda na to, że już to powiedziano!

    nastapił jakiś przeskok w czasie i internet już znał i widział to co dopiero pisałem i chciałem wrzucić. lol.

  • JAPONfan

    Ale to samo mówił Gregory Peck jak wreczał komus Oskara. Problemem jest to ze ludzie ktorzy daja na to kase zapominaja ze film byl kasowy z pewnych konkrentych powodow. Miedzy innymi z powodu czasu w jakich powstawały.
    Kojarzycie „Psycho” van Santa? Czy Bullit jest dobrym filmem? Jest niezlym ale jego główna cecha napędową jest pościg. Tego sie nie da powtorzyć. Zrobili remake Vanishing Point. Jason Priestley któy gra „The Voice” jest w napisach na 12 miejscu. Wczesniej jest chociazby laska któa gra żonę!!

    ŻAŁOŚĆ.

  • „podobno robią remake Robocopa. NA LITOŚĆ BOSKĄ DLACZEGO???” W sumie Robocop to jedyny jasny punkt twojej wyliczanki. : ) Robi go Arfonsky, więc jak producenci nie wpadną na genialny pomysł kategorii PG-13 dla filmu o cyborgu rozwalającym przestępców to może być ciekawie.

  • „Czy Bullit jest dobrym filmem? Jest niezlym ale jego główna cecha napędową jest pościg.” Bullit to w moim mniemaniu ścisłe TOP 5 dramatów sensacyjnych. Nawet bez pościgu samochodowego. Jego rimejk w dzisiejszych czasach jest bez sennsu z dwóch powodów: 1. Steven McQueen. 2. Akcja jest, jak na dzisiejsze standardy, bardzo powolna i nieatrakcyjna dla przeciętnego widza. Wielkie wytwórnie nauczone na przykładzie Zodiaka nie wyłożą więcej kasy na taki „spokojny” projekt, przynajmniej taką mam nadzieję. : )

  • NHo tak ale Terminator Ocalenie mógl byc dobrym filmem i bez paradoksu czsowego. Po prostu mógl byc opowiescią walki ruchu oporu w przyszłosci. I tyle. Tylko troche klimatu i jakies pomysły konkretne. Czy tak trudo zrobić film akcji w postapokaliptycznej przyszłosci ??

    Co do holyłód to racja. Strasznie odcinaja kupony. Boja sie wtopic kase i jadą na starych filmach. Ale to sie troche kłóci z tym ze dali taki temat jak Terminator gosciowi co zrobił Aniołki Charliego !! WTF ?? Tego nie rozumiem ?? Niby sie boją wtopic kase a tu takie coś. Pozatym to co zrbili z AvP to porazka. Taki temat a taki gniot :(. Naprawde nie potrafia juz nic zrobić.

    Mam nadzieje ze wskrzeszą Riddicka ale boje sie ze dadza mu czarną dziewczynke do pilnowania i arabską chuste na głowe :(

    Bullit dobry ale ja zdecydowanie wole Brudnego Harrego. A wczoraj w tv szedl Ostatni Skaut z Willisem. Też świetny film. Chyba przskocze na oglądanie sensacji z lat 90 :)

  • Bullit to poważny dramat sensacyjny. Można bardziej lubić, cenić a nawet uważać za lepszy Harrego czy Skauta ale to imo trochę porównywanie na wyrost.

  • Bullitt*

  • „nastapił jakiś przeskok w czasie i internet już znał i widział to co dopiero pisałem i chciałem wrzucić”- Skynet czuwa, albo zmieniają coś w Matriksie.
    „jak producenci nie wpadną na genialny pomysł kategorii PG-13 dla filmu o cyborgu rozwalającym przestępców”- wpadną. teraz NIE MA filmów, które nie mają kategorii pg-13. nie możesz sobie pozwolić na stratę widowni rodzinnej.

  • Wiadomo. Co by nie było, jest Mann, Scorsese i poniekąd Fincher oraz parę innych osób. Kolesie kręcący dość kasowe kino dla „dorosłych”.

  • Mnie najbardziej dobiło to, że w samym sercu bazy maszyn, przy samym eeee… panelu ze stołkiem były dwa (DWA!) terminatory. Reszta, przypuszczam, opalała się nad Bałtykiem.

Dodaj komentarz