Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Motyw głosuje


niedziela · komentarzy 105

Głos
Kliknij w nagłówek. Autorami plakatu są Robert Florczak i Jacek Staniszewski.

Od czterech lat każde wybory spędzam tak samo. W swojej rodzinnej Łomży. Wstaję półtorej godziny przed otwarciem lokali wyborczych i pomagam mojemu ojcu rozwieźć karty do głosowania oraz spisy wyborców do paru Obwodowych Komisji Wyborczych. Jedna z nich jest umiejscowiona w moim niegdysiejszym liceum i zawsze w komisji jest tam jakaś znajoma, uśmiechnięta twarz. Inny lokal wyborczy, do którego zajeżdżamy, czyli nr 6, to ten, w którym wieczorem – tuż po zakończeniu głosowania – spędzę kilkadziesiąt minut, czekając na wyniki. Gdy kończę swoją poranną robotę, lokale w całym kraju otwierają się – zazwyczaj jest to godzina szósta, dzisiaj wyjątkowo ósma. Wtedy zajeżdżam do lokalu odpowiedniego dla mojego miejsca zameldowania i głosuję.

Jestem jedną z pierwszych osób głosujących w moim mieście, moja komisja jeszcze rozpieczętowuje papiery, stara się połapać w spisie wyborców i jest zszokowana, że ktoś przyszedł. Kiedy trzymam w ręku kartę, przez chwilę się waham, przypominam sobie wybory w 2005 roku. Zagłosowałem wtedy na Lecha Kaczyńskiego. Nie wstydzę się tego, bo na tym polegają wybory – czasem dokonuje się złych, z których należy wyciągnąć właściwe wnioski. Głos oddany na niewłaściwego kandydata najbardziej uczy odpowiedzialności. Znajomi podają mi rękę, bo nie są debilami. Noszę brzemię mojego nieprzemyślanego cztery lata temu głosu i z każdym oddanym głosem ciąży mi trochę mniej. Ale nie mam czego się wstydzić, bo w przeciwieństwie do połowy obywateli, w tych wyborach brałem udział.

Gdy czytacie te słowa, ja pewnie odsypiam i śnię, że skreślony przeze mnie kandydat nie spieprzy danej mu szansy. Gdy się budzę, śledzę wiadomości na temat złamania ciszy wyborczej. Wieczorem jadę do komisji nr 6, gdzie pracuję jako informatyk, lecz lepszym określeniem jest wklepywacz danych. Nie należę do komisji wyborczej, nie mogę dotykać kart, a moje ekspresowe szkolenie tej niekumatej części komisji z zakresu sprawnego liczenia głosów i tak wykracza poza moje obowiązki. Przy pomocy specjalnego programu wysyłam wyniki wyborów z lokalu nr 6 w Łomży do Państwowej Komisji Wyborczej. Przez internet. Ameryka, Panie! Później na trzyipółcalowej dyskietce (sic!) zapisuję protokół, który wiozę do Urzędu Miejskiego. Wtedy moja wieczorna praca jest skończona, trwa od pół godziny do dwóch – w zależności od sprawności komisji w przeliczaniu głosów – jest łatwa, lekka, przyjemna i płacą mniej więcej tyle, ile wynosi dniówka w mojej normalnej robocie. Wracam do lokalu nr 6, ogarniam biurko, przy okazji kurtuazyjnie odmawiam kielicha, bo jestem samochodem. Tak właśnie wyglądają u mnie wybory. Pełna rutyna.
Novika
Głosowanie jest sexy. Tu Novika.

Idźcie głosować. To nie boli. Nie wiecie na kogo? Wejdźcie na glosuje.com.pl albo latarnikwyborczy.pl i zobaczcie, do kogo jest Wam blisko. Jest zła pogoda? Pokażcie jej środkowy palec i przejdźcie się do tej szkoły podstawowej, przedszkola, czy gdzie tam jeszcze się głosuje. Każdy powód jest dobry, naprawdę. Nie macie 18 lat? Wykopcie na wybory rodziców, starsze rodzeństwo, nawet babcię. I nie zabierajcie jej dowodu. Uważacie, że niegłosowanie jest głosem przeciw? To się mylicie, niegłosowanie jest dowodem na Waszą ciężką dupę lub bezrefleksyjne podejście do polityki. Chcecie głosować przeciw? Idźcie do lokalu, weźcie kartę do głosowania i oddajcie nieważny głos, zróbcie jajo komisji! Ale pokażcie, że Wam zależy, podnieście swoim jajem frekwencję:

  • Weźcie kartę do domu. Będziecie mieć pamiątkę, a co głupsze komisje będą się zastanawiać, czemu w urnie jest mniej kart niż być powinno.
  • Skreślcie więcej niż jednego kandydata. W ogóle skreślcie wszystkich. Przecież wszyscy są dla Was zerami.
  • Oddajcie nieważną kartę. Może być czysta, ale można też coś ciekawego na niej napisać. Na przykład dopisać właśnego kandydata – Kaczor Donald dawno wyszedł z mody, w tym sezonie króluje Jola Rutowicz. Napisy „złodzieje!”, „kurwa mać!”, „na nikogo nie oddam głosu” oraz rysunki penisów modne są zawsze.
  • Mój faworyt: weźcie kartę w jednym lokalu, skreślcie jednego przypadkowego kandydata, ale kartę do urny wrzućcie gdzie indziej. Nie mówię o skrzynce pocztowej, ale o urnie w innym lokalu. Taki głos jest nieważny, a na pewno wywołacie konsternację wśród członków tej drugiej komisji. Jest też druga opcja: nie zwrócą uwagi na złą pieczątkę na karcie i lekko sfałszują wynik wyborów, uznając Twój głos. Anarchia!
  • Na karcie napiszcie swój numer telefonu z dopiskiem: „Pani Aniu z komisji, po głosowaniu zapraszam do siebie na butelkę wina”. A nuż Ci się poszczęści!

Wciąż wolisz niekreatywnie siedzieć w domu i mówić, jakie to przemyślane sprawy kryją się za tym, że nie głosujesz? Super, tylko nie pieprz mi o tym w komentarzach, bo jeżeli Twój głos dla Ciebie nic nie znaczy, to czemu miałby znaczyć coś dla mnie?

Szacunek dla każdego promującego prawidłowe obywatelskie postawy. Śledziu, Daniel, cieszę się, że jesteście.

komentarzy 105

  • W tym roku po raz pierwszy nie siedzę w komisji. A szkoda, gdybym wiedział jak się życie moje potoczy, to bym w tym roku wyjątkowo zabiegał o tę fuchę.

    P.S. Też głosowałem na Kaczyńskiego w II turze, swego czasu żałowałem, teraz nie żałuję.

  • chudeusz

    hyh
    cóż za podniosły ton z samego rana. Trochę dopieścić styl i będzie jak przypowieść!
    ale będzie normalna niedziela?

  • Będzie. Nie wkurwiaj.

  • Moja komisja jest w mojej podstawówce i też zawsze się spotka kogoś znajomego.

    Zaraz śniadanie, i idę.

  • Też zaraz idę. Oddam głos na panią, która dała mojej córeczce balona w parku. Oczywiście nie dlatego na nią zagłosuje (Helka potwornie się rozdarła). Wysoki procent zbieżności na glosuje.com.pl ma zdecydowanie większe znaczenie.

  • urzekła mnie twoja historia…:)

  • A mnie urzekł Twój komentarz (ho ho, jaki oryginał, w ogóle się nie spodziewałem takiego). Won głosować ;P.

  • Krystian

    ja wlasnie wrocilem :D

  • No pięknie. Nie dość, że się mnie obraża na własnym blogu, to jeszcze się mnie odmawia głosu na cudzym. Demokracja Panie!

  • A jakże!
    Wybacz, ale mam po dziurki w nosie podejścia, które reprezentujesz czyli „banda złodziei, decydentów Polskich, chujów itd.”. Z tym obrażaniem nie bierz tak do siebie, po prostu zamiast napisać „ale pierdolisz” (co pewnie byś zrozumiał), to napisałem, jak napisałem. Nie wierzę, że Twój kolega Tomek spośród 1300 kandydatów nie znajdzie kogoś porządnego. Myślę, że Twojemu koledze Tomkowi się po prostu nie chce nawet szukać.

    A głosu Ci nikt nie odmawia przecież, Twoja sprawa jak chcesz być niekonsekwentny i twierdzić, że Twój głos, który sam masz za nic, jednak coś znaczy.

    Miłego oglądania pornoli. Serio.

  • :* , jestem prawdziwym Polakiem, wole nie isc i narzekac bezprawnie, az do konca swiata… :P :)… P.s: a jak wróce to licze na niedziele normalna;P

  • Plakat jeżeli się nie myle jest autorstwa Jacka Staniszewskiego.

    Jestem przeciwnikiem oddawania pustych głosów. Wolę oddac głos na kogoś komu w miare ufam z jakiejś niszowej partii aniżeli na jakąś topową partię dorobkiewiczów..

  • Myślę (choć pewien nie jestem), że znalazłby, ale jego głos i tak byłby głosem na partyjną jedynkę (co na przykład w Olsztynie, w którym powinienem głosować, gdybym zagłosował na PiS zgodnie z 61 procentami zgodności, skończyłoby się głosowanie na Jacka Kurskiego). Wasze podejście to trochę (bez obrazy) podejście Łukaszenki, który jak mu opozycja zbojkotowała sfałszowane wybory też ogłosił, że nie ma prawa głosu i narzekania. Fakt, Polsce do Białorusi daleko, ale system głosowania mu straszliwie zafałszowany.

  • @Brzozo – tak, autorem jest Staniszewski między innymi, grafika zdobiła kiedyś okładkę „Przekroju” i zdobyła jakąś tam nagrodę.

    Oczywiście nie jestem zwolennikiem oddawania pustych głosów, raczej mówię: jeżeli już naprawdę nie wiesz nic, to się przynajmniej przejdź.

    @pstraghi: No wiesz… ta zgodność to przecież podpowiedź tylko. Możesz się tym kierować, lub też nie. Możesz się też pogodzić z tym, że jeżeli chodzi o poglądy na UE to najbliżej Ci do PiSu. Tak też bywa.

    Nie porównuj do Łukaszenki, bo zaraz polecą porównania do Hitlera i będzie trzeba zamknąć temat. Argumentum ad Hitlerum i takie tam. Na szczęście u nas wyborów się nie fałszuje, więc nie mamy o czym mówić. Jeżeli chodzi Ci o to, że ordynacja jest niedoskonała, to powiem Ci tak – chciałbym, żeby były okręgi jednomandatowe, jednak to, że ich nie ma nie jest dla mnie podstawą, by negować wybory jako takie.

  • A nie uważacie (tak z demokratycznego punktu widzenia), że te 80 procent niegłosującego społeczeństwa też ma jakaś rację? Czy zakładacie tylko z góry, że to lenie i autorzy kiepskich blogów?

  • JAPONfan

    Samoobrona, PO albo PPP. Samoborona to Józef Jędruch oskarżony o wyludzenie ponad 400 mln i spowodowanie upadku kilku hut. PO to Buzek co do ktorego mam prywatne antypatie. I PPP to Bogusław Ziętek szef „Sierpnia 80”.
    Nie dziękuje, popierdze sobie w stołek w domu.

  • Japon, ale są jeszcze inne partie.
    Wybierając kandydatów do europarlamentu powinniśmy sobie zadać pytanie jakiej UE chcemy, a nie kogo wybrać do niemalże nic nie znaczącego parlamentu. Mnie się nie podoba pomysł superpaństwa, opartego na Traktacie z Lizbony, więc nie ważne dla mnie kto z list wejdzie tam, ale ważne że jakiś traktatoratyfikacyjny sceptyk do niego wejdzie. Jakbym mógł głosować, zagłosowałbym na Nigela Farage, tak naprawdę.

  • JAPONfan

    UUU tak, zaglosuje na partie z ktorej „programem” mi zupelnie nie po drodze zeby mi sie glos nie zmarnowal. Te trzy ktore wymienilem to pierwsza trojkazgodnosci z „pomagaczy wyborczych”.

    I witamy w świecie demokracji gdzie moje „nie glosuje” to wirtualne „spierdalac złodzieje, oszusci i pozostale 2 tysiace słów ze słownika wulgaryzmów”.

  • @pstraghi: Powody niegłosowania są różne. Najczęściej jest to lenistwo (albo się nie chce przejść do lokalu, albo nie chce się dopisać do listy wyborców, albo nie mają czasu sobie wziąć zaświadczenia…). Oczywiście są tacy, którzy nie głosują z przekonania i tłumaczą to mniej lub bardziej logicznie, ale to mniejszość.

    Zobacz jaka była frekwencja w wyborach prezydenckich w 1995 i 2000 roku. Sześćdzisiąt kilka procent! A w poprzednich parlamentarnych, gdy ludzie byli zmęczeni PiSem? Najwyższa frekwencja w wyborach do Sejmu i Senatu od 89r.

    Problem leży gdzie indziej – ludzi po prostu gówno obchodzi. Nie myślą ani lokalnie ani globalnie. Myślą, że wybory europejskie ich nie dotyczą, nie wiedzą, o co chodzi. Nie interesują się. Nie mają nawyków społeczeństwa obywatelskiego. W ciągu roku przeprowadza się kilkanaście referendów lokalnych, a tylko jedno lub dwa uzyskują pułap 30%, który daje referendum moc sprawczą.

    Więc nie, w większości ci ludzie nie mają racji. Są kurewsko daleko od bycia przy racji.

    @Japon: ręce opadają.

    Aha, bo to – jak mi tutaj arcz zza kadru na gg dobrze godo – takie pierdolenie „ojej, jeden głos nic nie znaczy”. A skoro nie znaczy to mogę sobie z niego zrezygnować i tłumaczyć, że to nie lenistwo i słaby pomyślunek, a wielka polityka!

  • @pstraghi nie, nie uważam, że mają jakąś rację. uważam, że postąpili jak kretyni.

    Zagłosowałem i pani w komisji była totalnie dumna, a druga pani była bardzo ładna!

  • Uznajesz władzę ludzi wybranych przez 10% społeczeństwa (50% z tych 20% które zagłosują), ale nie uznajesz, że za pozostałymi 80% może stać jakikolwiek sensowny powód – dziwna logika.
    Popieram JAPONfana – niegłosowanie to też głos, tylko entuzjaści głosowania, którzy mieli szczęście znaleźć odpowiadającego im kandydata nie potrafią się z tym pogodzić.

  • czekam tylko kiedy ludzi idących na wybory będzie się obrażać, tak jak teraz tych, którzy nie idą.
    możesz głosować, możesz nie głosować – co komu do tego?

  • @pstraghi: gdybym nie wychodził z domu i nie gadał z ludźmi, to może bym myślał tak jak Ty. Bardzo często nie stoi żaden sensowny powód. Ostatnio przeprowadziłem wiele rozmów nt. głosowania i okazało się, że większość moich znajomych nie zagłosuje, bo musieliby pojechać do rodzinnego miasta! Tylko tyle. Lenistwo. Bo można się było do spisu dopisać, zaświadczenie wziąć, albo zawinąć dupę i przyjechać na obiadek do mamusi i przy okazji głos oddać.

    Oczywiście taki stan rzeczy można by było poprawić prawem i pozwoleniem na np. głosowanie przez internet. Wtedy by frekwencja skoczyła, bo nawet taki leniwiec mógłby bez problemu oddać głos. Ale to jest kwestia na oddzielną dyskujsę.

    Inna rzecz jest taka, że ludzi gówno obchodzi. Ale jakby co to rękę po stypendium, darmową uczelnię i opiekę zdrowotną to wyciągną, się nie bój. I narzekają, że kolejki i źle.

    @skil: A ktoś tu kogoś obraża? W głównej mierze mówię o lenistwie i braku refleksji, co opieram na swoich obserwacjach. Na przykład dzisiaj sytuacja z 7 rano: przychodzi do lokalu babka, komisja kwituje odbiór dokumentów, babka pyta, czy może głosować, a komisja, że nie, bo głosowanie od 8. No to babka mówi „jak tak, to ja już nie przyjdę”. I jak to nazwać? Ja nazywam to brakiem refleksji i lenistwem, bo jakby się chwilę zainteresowała, włączyła radio, TV, gazetę otworzyła (ale nie Fakt), to by wiedziała, że głosowanie od 8, a nie jak zwykle od 6.

  • @JAPON: ale wiesz, że nie ma obowiązku głosowania na jedynkę na liście? Sprawdziłeś pozostałych kandydatów, czy nie czułeś takiej potrzeby? U mnie jedynka mojej ulubionej partii jest niezła, ale nie oddam na nią głosu. Na dwójkę w życiu bym nie zagłosował. Za to trójkę zdecydowanie popieram i na nią świadomie zagłosuję. Wystarczy odrobinę poszukać informacji i zawsze znajdzie się jakaś niezła opcja.

  • JAPONfan

    Ekhm, przepraszam bardzo. Czy tlumaczenie ze „nie glosuje bo nie ma nikogo wartego mojego glosu” to od razu wymowka dla lenistwa godna potepienia?

    Wielka polityka była by wtedy gdybym założył własna partię z programem ktory mi by odpowiadał i dobierajac sobie odpowiednich partneró forsowałbym swoje wizje.

    Dotychczas brałem udział we wszyskich wyborach w których mogłem. Ale w tych nie ma kandydata czy kandydtów którzy prezentowali by poglady zgodne z moimi oraz mieli inne cechy którymi mogli by mnie ując. Wiekszosc z nich (tych kandydatów) ma cos za uszami, ci ktorych wskazalem wszyscy maja. Nie będe używał mojgo głosu do akceptacji ich zachowań i przyzwolenia na ich dalsza działalność. Sory ale mój poglad polityczny jest taki ze mój głos jest bardzo ważny bo jest mój. I nie pozwole żeby jakiś koleś mógł wtrzyec sobie nim gebę jak kolejnym sloganem.

  • @JAPONfan (i właściwie pstraghi też): to „nie głosuję” znaczy te 2k wulgaryzmów tylko dla ciebie.
    Socjologowie wezmą te wszystkie „nie głosuję” jako 70-80(czy ile tam wyjdzie) % społeczeństwa i będą się zastanawiać co to znaczy.
    Nie narzucicie znaczenia tego głosu.
    @pstraghi i lukaszb: jak powiedział Fedorowicz (wideo http://www.tvn24.pl/2234738,0,0,1,1,slowo-na-niedziele,wideo.html) „Kto nie głosuje nie ma prawa potem narzekać. A przecież warto ponarzekać czasem.”.

    Po olaniu wyborów 2005 wolę już kupić wino i zaprosić Panią Anię (choć dziś mam upatrzone miejsce na krzyżyk). I JAPONfan’owi to dedykuję wraz z całą listą metod oddania nieważnego głosu :P

    W wyborach samorządowych miałem nawet pomysł narzygać do urny, ale mi przeszło i oddałem głos, o dziwo nawet ważny :P

  • Japon, skoro tak to luz. Chociaż ja, gdybym był w Twojej sytuacji, to bym poszedł. Zagłosował na jakiegoś młokosa z przedostatniego miejsca na liście, co to jeszcze nie zdążył niczego zbroić. Ale to ja tylko. Mam nadzieję, że w najbliższych prezydenckich i samorządowych jednak weźmiesz udział.

    @Dźwiedziu – a mi to nie musisz tego filmiku wklejać, a pstrąg takiego tłumaczenia nie uznaje.

  • „Oddajcie nieważną kartę. Może być czysta, ale można też coś ciekawego na niej napisać. Na przykład dopisać właśnego kandydata – Kaczor Donald dawno wyszedł z mody, w tym sezonie króluje Jola Rutowicz. Napisy “złodzieje!”, “kurwa mać!”, “na nikogo nie oddam głosu” oraz rysunki penisów modne są zawsze.”

    Hm, mnie uczyli, że wszelkie dopiski nie mają znaczenia jeśli tylko odda się głos poprawnie. Znaczy taki głos z dopiskami jest ważny.

    Być może w wyborach do Europarlamentu jest inaczej…

  • @lukaszb Wbrew temu co insynuujesz wychodzę z domu i rozmawiam z ludźmi i przynajmniej moi znajomi nie głosują bo mają dość głosowania i polityki. W moim odbiorze argument o lenistwie to zwykła pogarda dla większości, bardzo dziwna zresztą w ustach kogoś kto propaguje demokrację. A może czas dla odmiany wsłuchać się w ich głos?

    @Pawulon Ale wiesz, że twój świadomy głos na trójkę, to tak naprawdę nieświadomy głos na jedynkę?

    Z mojej strony nastąpi chyba EOT, bo czas się wziąć za zarabianie na chleb – nie każdy może się opierniczać w komisji:)

  • JAPONfan

    Mialem w planach oddac glos na Cheva Cheliosa ale niestety ordynacja nie podliczy tego glosu jako „z braku dobrych/lepszych kandydatow” tylko jako „glos niewazny”.

    Poza tym napisalem czemu nie glosuje. Teraz nie tylo ja wiem co oznacza moje wypiecie sie na wybory.

  • @wilk – Dobrze Cię uczyli. Chociaż ja tutaj pisałem o karcie tylko pobazgranej, która wciąż jest kartą nieważną ;).

    Oczywiście gdy odda się prawidłowy głos (dwie przecinające się linie tylko w jednym okienku przy kandydacie) takie dopiski nie mają wpływu na ważność głosu. Czysta zabawa.

    @pstrąg: W jaki głos się wsłuchać? No jaki? Co proponują ci ludzie nieuczestniczący w publicznej debacie? Oprócz niegłosowania oczywiście.
    Jeżeli udowodnisz mi, że 100% ludzi niegłosujących robi to świadomie (a nie np. z lenistwa), to mogę tych popierdywań w stołek kuchenny posłuchać.

    Niegłosowanie w komunie miało sens, teraz jest dla mnie częściową głupotą. Możesz to nazwać pogardą, ja to nazywam pragmatycznym myśleniem. Inna rzecz jest taka, że w demokracji mogę sobie gardzić kim mi się żywnie podoba. Na tym to polega. Demokracja polega na akceptacji ŚWIADOMEGO wyboru większości. Ale wciąż można sobie nimi gardzić.

  • @lukaszb: link był na poparcie tego co piszesz. Sorry jeśli wyglądało to inaczej.

  • @dźwiedzu :> Przede wszystkim zawsze mam prawo narzekać. Taki urok demokracji – to się nazywa wolność słowa. Bawi mnie gdy demokraci próbują ją ograniczać. Czy skoro nie biorę udziału w walce ze zorganizowaną przestępczością to nie mogę narzekać na mafię?

  • @pstraghi: jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że trójka ma realne szanse na wejście do parlamentu, więc nie ma problemu.

    A jak ktoś nie widzi idealnego kandydata (bywa, jestem w stanie zrozumieć, chociaż akurat tym razem mamy idealny przegląd wszystkich partii od lewa do prawa), to niech sobie zrobi selekcję negatywną. Drukujesz liste kandydatow i zaczynasz skreślać tych najgorszych – powinno łatwo pójść, bo na początku całe bloki powinny zniknąć. Jak zostanie kilka opcji, które nienawidzimy mniej niż resztę, to wystarczy wybrać jakiegoś przedstawiciela na zasadzie „lepiej on niż…”. Chyba, że komuś w ogóle nie zależy.

  • @lukaszb: mam na myśli raczej retorykę, którą można dostrzec w mediach, zwłaszcza w necie: idziesz na wybory – jesteś zajebisty, zaangażowany, masz na względzie dobro państwa; nie idziesz – nie zależy ci, jesteś leniem, jesteś gorszy itp. z pewnością nikogo to nie skłoni do głosowania.
    ja zawsze głosuję na flasha gordona. obchodzą mnie tylko wybory lokalne, bo nie chcę, żeby w moim mieście na prezydenckim stołku siedział głupek.
    a kwestia nie pójść czy pójść, żeby podbić frekwencję to żadna różnica.

  • Jak pisałem u Daniela – nie zgadzam się na dyktaturę „mniejszego zła”. Bo to wciąż będzie zły kandydat i zła władza, o czym przekonałem się głosując ostatnio na PO.

  • @skil – no ja uważam, że głosowanie jest zajebiste, a niegłosowanie takie sobie. Ale to tylko ja ;).

    O, podali frekwencję na 12.00 – 6,65%. Poszaleli, nie ma co.

  • @pstraghi: okej, masz rację z wolnością słowa, nie jestem demokratą, ale nie chcę Ci jej ograniczyć dlatego podejmuję dyskusję, ale świadomie wyłączasz się z procesu jakiegoś wpływu na ustrój. Nie jest to wpływ idealny, ale lepszego do tej pory nie wymyślono/zastosowano/etc., a zamachy i sabotaże zbyt drogie :P

    @lukaszb: no cóż, autor ma prawo do odrobiny egoizmu ;)

  • @lukaszb „Jeżeli udowodnisz mi, że 100% ludzi niegłosujących robi to świadomie (a nie np. z lenistwa), to mogę tych popierdywań w stołek kuchenny posłuchać” – jeżeli mi udowodnisz, że 100% jakiejkolwiek grupy społecznej robi cokolwiek świadomie to uznam ten argument za sensowny. Pójdę także do głosowania jeżeli udowodnisz mi, że 100% głosujących oddaje swój głos świadomie, ale coś mi się zdaje, że twój głos na Lecha K. jest przykładem czegoś dokładnie przeciwnego.

    Zgadzam się, że możesz gardzić kim chcesz – tak jak ja mogę krytykować kogo chcę, nawet jeżeli nie biorę udziału w wyborach.

    @Dźwiedziu – ja się nie wyłączam z procesu wpływu na ustrój. Ja wyrażam swój wobec niego sprzeciw.

    @ogólnie – właśnie kolejna sprawa. O co kaman z nabijaniem frekwencji. Łukasz, dlaczego lubiłbyś mnie i szanował, gdybym oddał zły głos, a jak chce wyrazić to samo tylko bez wychodzenia z domu, to już jestem kretynem i grubym leniem bez przyjaciół? Coś to zmienia, że będzie 100% frekwencji, ale i tak policzy się tylko te 20% ważnych głosów?

  • Hehe narzekanie co poniektórych tutaj przypomina mi tekst:
    „w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”. I myślę, że tu nie ma co komentować więcej.

  • JAPONfan

    W tym kraju jest praca dla ludzi z moim wykształceniem, za pieniadze nie za moje wykształcenie.

  • Pisać o polityce, to jak piać o religii. To proszenie się o dostanie w ryja. Temat drażliwy, nieciekawy i nadaje się jedynie na katalizator flame’a.

  • kurwa, zupelnie zapom nialam ze to juz czas wyborow… zasrana sesja. przepraszam cie, Polsko.

    a adnotacja o autorstwie plakatu powinna byc w notce, nie w komentach.

  • za pierwszym razem przeczytałam „motyw gotuje” XD
    niech żałuje ten co nie zaglosuje

  • JAPONfan

    Ci co nie glosuja, gotuja. Dzis, zapiekanka z ziemniaków, pomidorow, soczewicy, ogorka kiszonego i sera.

  • Ja nie rozumiem, dlaczego wciąż przywoływany jest argument o tych 70 czy coś procentach, co nie głosują, jakoby oni tym coś wyrażali.

    Na mniejszej skali to jest tak, że ma się 15-20 osób chcących iść do pubu (vide ostatnie WSK), ale nikt nie wie gdzie i co. I wreszcie jakichś dwóch trzech chojraków mówi: „Mam pomysł”. A reszta mówi: „Spoks”.

    Te 70-80% to ta część grupy, co to by stała do rana, rzucając niemrawymi dyskusjami. A tak siedzimy sobie wygodnie w pabie i rysujemy Łoczmenów. A to, że komuś kolor fotelu się nie podoba, albo smak piwa, to i tak lepsze niż stanie na ulicy.

  • Chce wam coś opowiedzieć, zresztą zaraz chyba o tym do tvn też napisze, bo ręce opadają.
    Głosowanie w mojej rodzinie jest hm… swego rodzaju świętem, celebrowanym rodzinnym obiadem i dyskusjami nad różnymi tematami politycznymi. Każdy z nas czeka na ten dzień, długo zastanawiając się nad kandydatem. Każdy z nas ma swój typ. Szczególnie moja babcia. I chociaż rano, jak do niej przyjechaliśmy, nie chciała jechać na wybory, udało nam się ją przekonać. Co chwile wypytywała mnie: „Julia a na kogo będziemy głosować? A może na tego drugiego? Ale ten to komuch straszny.” Dodam tylko, że babcia, jako osoba starsza, chodzi już o kulach i nie bardzo może wchodzić po schodach. A że dziś pogoda jest jakaś nijaka babcię wszystko bolało, a ja byłam niesamowicie dumna, że jednak postanowiła zagłosować.
    Gdy dojechaliśmy do komisji wyborczej w szkole podstawowej na Czumy 8 im.prof. T. Kotarbińskiego, która jest ponoć szkołą z oddziałem integracyjnym, zobaczyliśmy duży problem dla babci – schody. Na szczęście obok była winda, do której trzeba było zejść na dół płaską ścieżką. Winda wiozła na samą górę schodów. Winda oczywiście była ZAMKNIĘTA NA KLUCZ. Ruszyłam więc dzielnie, by odnaleźć klucz od windy. Początkowo wszystko spoko, przyszedł ochroniarz, czy kto tam. Ale! Winda na dole się nie otwierała. Facet nawet nie chciał zjechać z góry, żeby spróbować ją odtworzyć od zewnątrz na dole. Musiałam to zrobić osobiście. Dookoła jeszcze tłum irytujących ludzi dobra rada. Ojciec oczywiście zwrócił się o numer do kierownika. Dodzwonił się, chyba do dyrektorki szkoły, Pani Ewy Karpińskiej, która powiedziała (uwaga!), że ona bardzo dobrze wie, że winda to chłam i nic z tym nie ma zamiaru zrobić.
    Złożyliśmy oficjalne zażalenie do nadzoru Komisji i tyle. Nic się nie stało. Babcia, osoba starsza, która mimo wieku i stanu zdrowia, zmusiła się, żeby pójść i oddać swój głos NIE MIAŁA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI I NIE ZAGŁOSOWAŁA, bo nie miała po prostu jak.
    Powstrzymam się od dalszych komentarzy, bo z nerwów aż mną telepie.

  • Mroophko,

    a nie dało się poprosić komisji żeby ktoś z nich wyszedł przed szkołę, wylegitymował babcię i wręczył jej głos, który następnie ktoś z rodziny wrzuciłby do urny? Jak siedziałem w komisjach wyborczych, to mieliśmy przypadki ludzi na wózkach, którzy nie mogli się dostać do punktu wyborczego i zawsze ktoś do nich tam wyszedł ze wszystkich.

  • nie, Pan z Komisji powiedział, że nie może wyjść z dokumentami:/ z kartą jeszcze może, ale nie z dokumentami tymi, gdzie się podpisujesz. Powiedział, że jedyne co mogą zaoferować to wniesienie babci po schodach.

  • @Pstrąg – mój głos na Kaczyńskiego był całkowicie przemyślany. Widać, że nie rozumiesz głosowania. Głos świadomy wcale nie oznacza, że nie można się później zawieść. Tyle w tej kwestii i chyba dalej bez sensu, bo to jak ze ślepym o kolorach ;).

    Aha, i ja nie mam jakiegoś takiego okropnego mniemania o Tobie, co tam napisałeś. Szkoda, że są tacy ludzie, ale raczej jestem z tym pogodzony. Jedyne co mogę robić, to próbować nakłonić mniejszych abnegacyjnych fanatyków ;).

    @unka – right.

    @godai – godai, wiem, chociaż bywa ciekawie. Dlatego nie piszemy o polityce zazwyczaj. Teraz zresztą też nie piszemy o polityce polityce, bo gdyby jeszcze wejść w sympatie polityczne, to faktycznie byłby flame. Na szczęście jest OK ;).

    @Daniel – high five!

    @Mroophka – nie wiem, co powiedzieć.

  • Mroophka: Komisja postąpiła zgodnie z zasadami. Winne sytuacji są teoretycznie osoby odpowiedzialne za budynek, chociaż jest mnóstwo komisji, do których nie ma szans dotrzeć żadna osoba na wózku – jest to zaznaczone na obwieszczeniach z tego co pamiętam.

    Łukasz: Dziwi mnie, że zachęcasz do łamania prawa, tj. wynoszenia kart z lokalu. :(

  • Moja komisja jest w auli szkolnej, do której prowadzi kilkadziesiąt stromych schodów. Nie wiem dlaczego nie jest umieszczona w sali gimnastycznej, która jest na poziomie ziemi – wystarczy pokonać próg. Brak wyobraźni.

  • Na pierwszym miejscu zachęcam do głosowania. Do łamania prawa nie zachęcam, pokazuję tylko przykłady z życia po co niektórzy przychodzą na wybory. By popuścić wodze fantazji.

  • Zgodnie z sugestią glosuje.com.pl oddałem swój głos na Samoobronę.

    Miałem co prawda zagłosować na jednego upatrzonego uprzednio człenia, ale przysłał mi spam na naszą klasę. Więc niech spierdala.

  • U mnie na windzie był napis „W przypadku chęci skorzystania z windy proszę powiadomić komisję (krzyknąć)”.

    Super.

  • @lukaszb
    1. że jestem lekkim kretynem stwierdziłeś na moim blogu
    2. że jestem leniwy stwierdziłeś pisząc, że wszyscy niegłosujący są leniwi
    3. że nie wychodzę z domu i nie mam znajomych zasugerowałeś pisząc: „gdybym nie wychodził z domu i nie gadał z ludźmi, to może bym myślał tak jak Ty”

    4. że jestem grubasem to fakt

    5. teraz jeszcze dopisałeś, że szkoda, że tacy ludzie jak ja są (istnieją się znaczy tak?)
    6. i jeszcze zasugerowałeś, że jestem abnegatem, czyli wg słownika: człowiekiem nie dbającym o korzyści, wygody, przyjemności, powierzchowność; flejtuchem, niechlujem, brudasem

    Ta wymiana opinii była dla mnie prawdziwą przyjemnością. Nie muszę już dziś wyzywać się przed lustrem:>

  • 1. Już Ci powiedziałem o co mi chodzi.
    2. Nie napisałem, że wszyscy, ale że duża część. Nie naginaj.
    3. Nic tym nie sugerowałem, jak se to zrozumiałeś to Twoja brocha. Generalnie moje zdanie, które przytaczasz, skonstruowałem tak, że praktycznie zawsze jest prawdziwe, patrząc z logicznego punktu widzenia. Równie dobrze mógłbym powiedzieć „Gdyby 2+2=5, to może bym myślał tak jak Ty”.
    4. Nic nie pisałem o grubasach. Napisałem „ciężka dupa”, co ma znaczenie metaforyczne i oznacza tyle samo, co „lenistwo”. Ja sam, będąc smukły i chudy, czasem mam ciężką dupę.
    5. Szkoda, że są ludzie, którzy się nie interesują. Wolałbym, żeby byli i się interesowali, a nie, żeby nie było ich wcale.
    6. No skoro nie głosujesz, to nie dbasz o siebie, swoje korzyści. Nie wiem, jak mogłeś to wszystko tak zrozumieć, że ja gadam o Twojej tuszy, niechlujstwie czy czym tam jeszcze. Ciągle chodzi mi o wybory. Wszystko bardzo do siebie wziąłeś, musisz mi niestety wierzyć na słowo, że naprawdę nie mam takiego okropnego zdania o Tobie, jakie Ty mi tutaj imputujesz.

  • Spoko spoko, nie wyczułeś ironii zasugerowanej emotikonką:> <- (o, znowu!)

  • pstraghi, jesteś strasznie przeczulony na swoim punkcie. Czy to wspólna cecha dla wszystkich członków pokolenia małych fiutów (czy jak to tam się zwało?)

  • To cecha charakterystyczna niegłosujących, leniwych, niechlujnych grubasów bez znajomych:> Cechą pokolenia małych fiutów są małe fiuty.

  • A ja tak tylko wrzucę swoje 3 grosze (bo mogę, ale nie chcę wcinać się nikomu szczególnie w dyskusję).

    Godai dobrze napisał – teksty o polityce i o religii to drażliwe tematy, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto mniej lub bardziej ma swoje powody, dla których robi tak lub inaczej, bądź wierzy w to lub co innego, a znając mentalność Polaków, ciężko będzie przekonać go do zmiany racji. Anyway cytując klasyka: „stąpamy po bardzo, kurwa, kruchym lodzie”

    Polacy nie chodzą do wyborów z dwóch powodów: „mój głos się nie liczy”, bądź „a nie dam tym złodziejom dostać się do koryta”. I w sumie na tym można zamknąć dyskusję. Są oczywiście osoby, które mają inne (nie mówię, że od razu logiczne, choć nie nazwanie ich też takowym może być nietaktem) wytłumaczenie (chwała im za to), ale nie generalizowałbym, że wszyscy są leniwi. Ot, jeżeli ktoś chce zagłosować, wie że to coś zmieni, to pójdzie i tak zrobi, a jeśli nie, to nawet kampanie w stylu „do not vote” nic nie dadzą. I w sumie ok, bo na tym polega demokracja, że to lud głosuje, i że to on robi lub też nie, a przypominam, że póki co, wybory to jedynie prawo a nie obowiązek.

    Fajnie, że chciało ci się pjp napisać tekst mniej lub bardziej motywujący. Czy się z nim zgadzam czy nie – nie napiszę. Tak samo jak nie napiszę, czy byłem głosować i na kogo, czy też nie. Powodem nie jest wstyd, ale nie widzę/nie mam ochoty pisać o takich sprawach w miejscu, które mogłyby przeczytać tysiące (miliony ;)?) i potem wywnioskować coś błędnie „bo za mało napisałem”. O takich sprawach albo trzeba pisać prace magisterskie (ilościowo) albo pogadać przy piwie, o tym co leży na wątrobie. Co najwyżej mogę dodać, że gdybyś mógł to pisz mniej „brutalnie”. Naród Polski butny i wojowniczy, wystarczy, że ktoś do czegoś przymusza, a już zaczynają się dyskusję od „nie masz racji”, po „weź, spierdalaj, boś głupi i nie masz racji”. Ale to chyba już zauważyłeś ;)

    Koniec końców, powiem, że są dwie absurdalne sytuacje; pierwsza, kampania tak umęczyła Polaków, że według nieoficjalnych głosów, max. poszło głosować dzisiaj 30% Polaków. Trochę się im nie dziwię, bo mimo kampanii „na co oddasz głos do Unii” zabrakło mi jakiegoś większego nacisku na „kim są ci panowie”. O co chodzi? A wszedłem sobie wczoraj na latarnika, patrzę na swój okręg wyborczy (pochodzę z niewielkiej miejscowości) i nijak nie mogłem domyślić się ani jednego (!) nazwiska. Serio. Ja wiem, że poczytać powinienem i się podowiadywać, ale a) strony „radzące” nie dają pełnych inf. o kandydatach b)mnie się chciało, a ilu osobom nie?
    No i jak jeździłem dzisiaj po Polsce, to nie widziałem jakiś tłumów na ulicach, więc chyba coś w tym jest.

    Druga sprawa: polska „wolna polityka”, to coś świeżego i młodego. Fajnie, że chcemy się nacieszyć, że powinniśmy „łapać okazję, jak mamy”, ale… chyba bym tego aż tak nie przeżywał. Pjp, nie bierz tych słów do serca zbyt mocno, ja naprawdę jestem pokojowym człowiekiem ;), ale w sumie, od kilku lat, nie widać zbyt wielkich zmian w PL więc coś z tym korytem jest na rzeczy.

    Smutne, że nie mogę żyć w państwie, w którym polityka znam jedynie z „a ten z wąsami to chyba przyczynił się do otwarcia 150 szpitali” a raczej słyszę „to ten co nakradł się i jest związany z taką i taką aferą” :/ Smutne trochę, że wiadomości z „cyrku zwanego sejmem” nie trwają, jak w Niemczech, 5-ciu (poważnie, reszta to duperele z kraju) minut. Ale, wierzę, że kiedyś się to zmieni.
    Zmiany leżą po obu stronach (głosujących i wybranych) ale póki nie przypłynie młoda, świeża krew, niewiele zmieni się w tej materii. Tak przynajmniej mnie się wydaje.

    Rozpisałem się (sorki) ale musiałem :) Jeżeli ktoś się z tym zgadza, lub też nie – nie mam nic przeciwko. Zdrowa polemika wzmacnia charakter i buduję osobowość :) Howgh!

  • Ja miałem to szczęście, że człowiek, na którego głosowałem faktycznie trochę gardłował za newralgicznymi sprawami w mojej miejscowości, a poza tym to wykładowca u kumpeli na uczelni, więc była okazja zasięgnąć opinii. Najlepsze było to, że na pierwszym miejscu jego listy była postać, którą też znam i szanuję – więc nawet jak zgarnie jego głosy, to żadna strata.

    Ale fakt – gdybym miał ocenić kto jest kim, to bym zgłupiał w większości wypadków.

  • A, i z tym „Sexy głosowaniem” to rzecz dyskusyjna. Niektórym podchodzi Novika, innym w metrze w pończochach. Ale to już wieczorna uwaga znad kolejnego kubka grzanego wina.

  • Blacksad

    Kampanijne kuriozum: dostałem wiadomość na naszej-klasie od koleżanki z liceum, nie widzianej od chyba ośmiu lat. Cześć, kopę czasu itd. Prośba o przyjacielską przysługę. Jakbyś nie miał na kogo głosować, to ja kandyduję do PE, miejsce x lista y.
    Odpisałem grzecznie (chyba), że właśnie kopę lat i szczerze mówiąc to ja nie wiem, kto Ty teraz jesteś, co robisz itp., a za bardzo szanuję ewentualne jej przyszłe miejsce pracy, żeby sobie ot tak na nią zagłosować bo się 15 lat temu kilka razy wódki napiliśmy.
    I nie po to słomianym wdowcem na weekend zostałem (Żona pojechała do rodzinnego Lublina m. in. zagłosować).
    I co? i koleżanka owa usunęła mnie z listy znajomych:)))

  • A wystarczyło skłamać.

  • Haku, aha, czyli nie głosowałeś :)

    Co do umęczającej kampanii, to mam inne wrażenia – politycy w większości ją olali, prowadzili od niechcenia, jedynie Libertas i waląca w nich Wyborcza podtrzymywała klimat. Skoro nawet polityków nie interesują te wybory, to i ludzie nie poczuli się zainteresowani.

  • Kondrad – typowe kleszcze: „czy to prawda, że przestałeś chodzić na dziwki?” Jak odpowiem ci, że przestałem – znaczy, że chodziłem. Jak odpowiem, że nie – wyjdzie głupio. Ja to znam, nic ci nie powiem ;)

    W tym co prawisz, sporo prawdy jest. Swoją drogą, ciekawe, że gdyby nie dofinansowanie z UE to pewno i o kampanii i o latarniku wiedziałoby sporo mniej osób.
    BTW rozbawiło mnie dzisiaj ogłoszenie na słupie wyborczym: „System cię oszukuje. Nie głosuj. Nie daj dojść świniom do koryta”. A najlepsze, że to ta sama „akcja”, którą przylepiają na przyciskach do świateł ulicznych. „Nie naciskaj. Nie daj się systemowi. Twoje odciski są namierzane” Zacna akcja, nie powiem ;)

  • Pisanie ze nie oddawanie głosu to jakaś manifestacja poglądów (np braku akceptacji dla rzadu ) jest bez sensu bo oni i tak widza frekwencje i maja to w d…. Jakby nagle Frekwencja spadla z ilus tam do małej ilsoci to może by coś z tego było a tak to frekwencja jest zawsze mała. Więc nie jest to zadna manifestacja poglądów tylko…stan faktyczny ^_^.

    gdyby tak sie ludzie wzieli, zainteresowali sprawą, doczytali programy, ogólnie ogarneli sprawe i zagłosowali w duzej ilosci na konkretnych ludzi to może by coś z tego było. A tak to jest dyskusja czy wogóle głosować…
    Zreszta większości sie po prostu nie chce.

  • Argument że „nie dam im się dopchać do koryta” lub „wszyscy są źli, z nikim się nie zgadzam” u ludzi nie oddających głosów zawsze mnie śmieszył. Bo przecież oni do tego koryta się dopchają tak czy inaczej, tak czy inaczej ktoś będzie o czymś decydował a można wybrać by byli to ci przynajmniej częściowo sensowni, a nie po prostu głupi.
    Moja osobista motywacja: jeden głos na platformę więcej, większa szansa na mocną ich pozycję w ich frakcji i większa szansa dla Buzka na bycie przewodniczącym zamiast jakiegoś Włocha wybranego przez Berlusconiego, a zetrzeć uśmieszek z twarzy tego bufona – bezcenne ;]

  • No cóż, ja się dołączam do koalicji Tomka i Japona, wraz z imiennikiem moim Qbą, który wyraz swojemu politycznemu zaangażowaniu dał u siebie.

    Dwa pytania dla głosujących:
    Pierwsze – wymiencie mi z głowy filozofa o pro-demokratycznych poglach klasy Platona, Kanta, Descartesa, Nietzscego, a więc tych największych. Możecie korzystać z gugli.

    Drugie – naprawdę wierzycie w skutecznośc demokracji, w to, że polityka jest przedłużeniem woli ludu, woli ludzi głosujących, a nie jedynie rytyałem legitymującym cyniczną władzę? Władzy przez lud kontrolowanej w najmniejszym stopniu? Bo ja nie.

  • Kuba, cień Chudego nad Tobą wisi i zachęcająco wkłada Ci kij w tyłek.

    A w skuteczność demokracji wierzę, tylko z demokracji trzeba korzystać, o demokracje trzeba codziennie walczyć i w niej uczestniczyć, być obywatelem, a nie złośliwym nihilistą. Inaczej, staje się pustym hasłem i chłopcem do bicia dla jaśnie oświeconych, co to filozofów pamiętają.

  • byłem i zagłosowałem, jeśli to kogokolwiek interesuje.
    co do niegłosujących- brawo, aleście im pokazali! w pięty im pójdzie, złodziejom! no normalnie masakra!
    frajerzy.

  • Też postawiłem krzyżyk wczoraj przy jednym panu z P.RP. Dzięki za podlinkowanie glosuj.com.pl. Gdyby nie to, pewnie zagłosował bym na kogoś z kim nie zgadzam się w większej ilości spraw.

  • @Kuba: wszyscy wiemy, że demokracja to najgorszy ustrój. Rozumiem, że możesz mi podać jakiś lepszy? Możesz korzystać z google.

    Tylko nie pierdolnij o monarchii, jak jakaś głupia licealistka w radiu.

  • JAPONfan

    W telepudle pan z PAN-u sam wpadl na to ze czesc nieglosujaychc to osoby ktore nie biora udzialu w glosowaniu z powodu braku dobrych kandydatów. O!

    Planuje nazwac moja partie MMWS. Wtedy wam pokaże. Co oznacza ten skrót to rzecz na now rebus :P

  • Konrad – a to przepraszam, może teraz będzie lepiej :)

    Godai – nigdzie nie napisałem, że demokracja jest zła, pisze tylko, że jako suweren zapewniający wolnośc radzi sobie dobrze, więcej niż dobrzy.

    Gorzej z jej postulatem „władzy dla ludu”, bo głosowania są pustym rytuałem, a na dobrą sprawę nie wiemy kto nami rządzi, czego możemy od nich wymagać i jak możemy powiedzieć „sprawdzam”.

    Demokracja po prostu źle działa pod tym względem.

    Może być, Konrad?

  • Zagłosowałem (podwójnie – ja + Zofia). Kandydat zdobył mandat i dobrze.

    @Kuba – nie oglądałeś przypadkiem wczoraj filmu z Gibsonem i Roberts :P

  • badszelong

    Nie głosowałem. Nie moim obowiązkiem jest wybierać gówno od gówna. Zresztą, jakie ma znaczenie głos, który szefowie partii i tak przydzielają tam, gdzie im pasuje. Wybieram rugby – olewam „wolne” elekcje^^

  • No cóż, jedyny ustrój, który prawdziwie i dogłębnie postuluje i wprowadza „władzę dla ludu” to anarchizm. Jakie ma szanse sprawdzić się w praktyce, to możemy sobie sami wyobrazić :D

    Mniejsze niż komunizm, WMSO.

  • Kuba, no, już lepiej. Jasne, że wszystko jest kwestią kontroli tych na górze, ale to naprawdę zależy od tego, jak sami czujemy się silni. Jasne, że wybory do europarlamentu są w dużej mierze abstrakcją, ale im ludzie bardziej się przywiązują do samorządu, gminy, osiedla tym lepiej. Reszta to już tylko przełożenie skali. Ostatni przykład, który przywrócił mi wiarę w System, to sprawa z przygłupawą reklamówką uczelni mojej Marty. Większość ograniczyłaby się do komentarza na forum czy pod filmikiem na YT, ona z koleżankami założyły stronę, postarały się dotrzeć do prasy, zyskały poparcie na samej uczelni i rektor spękał i głupawy spot wycofał. Demokracja to system nie dla wszystkich, ale dla wszystkich zainteresowanych.

  • Żaden układ Łukaszu, i żaden film Jaszczu. Władza.

    Godai, a ja całe zycie myślałem, że demkracja to władza ludu. O, poptrz na etymologię – gr. δημοκρατία demokratia „rządy ludu”, od wyrazów δῆμος demos „lud” + κρατέω krateo „rządzę”. Ależ głupi byłem!

    Konradzie, jest w ym co piszesz sporo racji, ale wydaje mi się, że ty masz o wiele bardziej optymistyczne podejście, niż ja, bom z natury pesymistyczny. Bo sadzę, że więcej władzy w Polsce od obywateli ma WHO, mówiąc pół żartem pół serio.

  • @au Widzisz, mój brak głosu znaczył tyle samo co twój głos – czyli nic. A ja przynajmniej miałem czas na strzelenie pornola.

    @kuba Ale ja lubię demokrację (choć fakt, że wolę anarchię:>) – korzystam ze swojego demokratycznego prawa do odmówienia udziału w wyborach:) A u mnie i tak wygrał Kurski!

  • A ja zagłosowałem i strzeliłem pornola. Sasha Grey jest wybitna! Z takim pietyzmem mówi „Rub your face in my dirty ass”, że od razu stałem się jej fanem. Zresztą wystąpiła u Pumpkinsów w jednym teledysku i nawet ostatnio współdziałała z Matthew Barneyem (tym od Cremastera).

  • No i na nowej płycie Current 93!!!!!
    (BTW – płyta roku)

  • JAPONfan

    I nawet wlasny film pelnmetrazowy ma „The Girlfriend Experience”. Choc wole Aurore Snow.
    anyway

    Riddle me this Batman: Czemu obywatele polscy mieszkajace na stale w USA maja prawo glosu do PE?
    Wszyscy jak spiewał Kazik na wakacjach od 20 lat?

  • Tak swoją drogą, parę przykładów z tych wyborów pokazało fałsz stwierdzenia „głos na kogokolwiek z listy i tak będzie głosem na jedynkę”.

  • Rob, dokładnie. Z Wawy wszedł jakiś młody typek, chyba z 4. miejsca. Więc badszelong swoją teorię możesz sobie wsadzić w kamaszki.

  • Ano, Trzaskowski z 4 miejsca, Cymański z z 5. na Pomorzu; zaś jedynki Krzaklewski i Kolarska-Bobińska (chyba, co do niej to różne są doniesienia) umoczyły, bo je przeskoczyli ludzie z własnych list.

    A co do „jeden głos oddany znaczy tyle samo co nieoddany” – ja sam w wyborach parlamentarnych głosowałem na Michała Szczerbę z PO – radnego mojej dzielnicy, człowieka którego znam osobiście i bardzo cenię. Michał dostał się do Sejmu z jednym z najniższych w kraju wyników, na warszawskiej liście PO miał dopiero 26. pozycję. Prawda, że dostał się głównie dzięki monstrualnemu wynikowi Tuska, który pociągnął resztę miejsc. Ale się dostał, a m.in. właśnie dzięki głosom moim, rodziny i znajomych. Parę głosów mniej i dostałby się kto inny z tej listy.

    O.

  • ja miałem czas i na głosowanie i na pornola, bo olałem rysowanie wczoraj, nie chciało mi się.
    @Kuba:”nie wiemy kto nami rządzi, czego możemy od nich wymagać i jak możemy powiedzieć “sprawdzam”.”- o bardzo dobre. NIE WIEMY. nie wiemy, za to wiemy duzo o etymologii słowa „demokracja”. bo jestes bardzo mądry, że znasz etymologię, a nie wiesz kto nami rządzi itd.
    to może weź się dowiedz!

  • nie głosowałem. nie było takiej fizycznej możliwości. 3 dniowe wesele skutecznie wyrwało z mojego życiorysu poczucie rzeczywistości i realnych problemów europy. kiedy zamykano punkty wyborcze ja właśnie koniuszkami synaps zaczynałem obejmować swoje kończyny i namiezyłem drogę do toalety w której postanowiłem spędzić reszte nocy w pozycji z goła odwrotnej do przyjętej podczas używania muszli. kac znowu wygrał z obywatelskim obowiązkiem.

  • jedyne co mam na usprawiedliwienie- wmiędzy innymi wygrała w olsztynie osoba na która miałem oddać głos. cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności.

  • zrobiłes to siłą woli. wpłynąłes na wyniki wyborów nie głosując. wstydziłbyś się.

  • To może powiem inaczej.

    Takie mamy czasy, że poliycy korzystają z tytu ciał doradczych, think tanków, centrów badań, prawników, Bóg jeden wie czego jeszcze, musi liczyć się z lobbingiem i licznymi grupami wpływu, że coraz mniejsze znaczenie ma ten akurat polityk, którego wybrałem. Gdybym wybrał innego, niewiele, jak sądzę, by się zmieniło.

    Co wcale nie jest wezwaniem do wzmacniania pozycji polityków, a jedynie stwierdzeniem faktu.

    Mnie tam w szkole o demokracji uczyli, ale nie wiem do kogo mam się zgłosić z pretensajmi, że księgozbiór mojej biblioteki jest w opłakanym stanie. Au, do kogo mam się w tej sprawie zwrócić?

  • Do papieża. No weź…

  • Co mam wziąć?

  • No to podsumowujac cala ta dyskusje w ktorej nie bralem udzialu ze wzgledu na to ze glosowac jeszcze nie moge, wrzucam wykres.

  • http://www.e-glosowanie.org Weźcie se tam wejdźcie. Może coś to da.

  • Ok, zaglosowalem. Glosowanie przez internet moze byc odpowiedzia na lenistwo ludzi, ale przeciez podales linka do tego glosowania bez zadnych informacji. Kto to organizuje? Do kogo zostanie przekazany wynik tego glosowania? Czy kogokolwiek naprawde bedzie obchodzil wynik tej ankiety? Bo przeciez to glosowanie nie roznilo sie dla mnie niczym od zwyklej ankiety w internecie, oprocz tego ze zajelo duzo wiecej czasu, odpowiedzi zaznacza sie w dziki sposob jakby chodzilo o zachowanie zachowanie danych osobistych osoby glosujacej, ktora w internecie ma i tak duze poczucie anonnimowosci.

  • i ja poszedłem, oddałem swój głos na józka buzka.
    sorry flash, następnym razem..

  • @Klemens: informacje są na stronie.

  • No dobra. Niezly pomysl z tym glosowaniem przez internet. Tylko potrzebne beda e-dowody ktore maja byc wprowadzone dopiero w 2011, chociaz biorac pod uwage predkosc wprowadzania tak istotnych reform jak mozliwosc e-glosowania to i tak jeszcze poczekamy. A no i bede mogl glosowac z zagranicy. ;P

  • Spoko Klemens, wybraliśmy teraz tak zajebistą paczkę polityków, że zaraz wszystko się zmieni i na następne wybory to ty se własną e-autostradą pojedziesz!

    A wykres pierwsza klasa:)

  • Partnerzy strategiczni E-głosowania – Nasza Klasa :)

Dodaj komentarz