Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Konkurs na onomatopeje


komiksy · komentarze 73

Monte Cassino

Przy okazji dyskusji pod recenzją „Monte Cassino” sporo wesołości wywołała kwestia użytych przez autorów onomatopei. Takie perełki jak „thydydydy” czy „flitlicz” mogą bawić, ale pozostaje pytanie, jeśli nie one, to co? Dlatego też razem ze scenarzystą komiksu, Zbigniewem Tomeckim, postanowiliśmy zorganizować konkurs dla tych, którzy mają pomysły na odwzorowanie wojennych dźwięków.

Wygrywa każdy, kto stworzy pięć onomatopei, które spodobają się autorom. Zwycięskie propozycje zostaną wykorzystane w dwóch następnych tomach „Monte Cassino”, nazwiska pomysłodawców zostaną wpisane w podziękowania do albumów, a nagrodą rzeczową są oczywiście komiksy: pierwszy tom „MC” teraz, następne dwa, kiedy się ukażą. Konkurs potrwa dwa tygodnie.

Autorzy prosili jeszcze o zaznaczenie, że nie mają zamiaru rezygnować z onomatopei. Może jednak uda się ich przekonać, aby je trochę ograniczyć? Jeżeli nie mieliście jeszcze pierwszego tomu w rękach, to część wykorzystanych przez autorów „dźwięków” można znaleźć na przykładowych planszach, inne wypisałem w komentarzach pod recenzją.

Aktualizacja: Wśród nadesłanych propozycji autorzy „Monte Cassino” niestety nie znaleźli żadnych, które uznaliby za nadające się do ich komiksu. Jednakże, nagrodę za chęci i włożony trud dostaje Titos. Gratulacje! klask-klask-klask.

Oto rodzaj poszukiwanych onomatopei i podpowiedzi Zbigniewa Tomeckiego:

  • Wystrzały armatnie dwojakiego rodzaju. Duży kaliber, minimum 88 mm i mniejszy. My wzorowaliśmy się na dźwiękach z filmu „Sztandar chwały” – szczególnie sceny ostrzału artylerii okrętowej i haubic z plaży – oraz z „Cienkiej czerwonej linii”, „Call of Duty: World at War”.
  • Dwa rodzaje eksplozji. Te bliskie i te oddalone. Te drugie wzorowaliśmy przede wszystkim na „Sztandarze chwały” – ostrzał góry Suribachi – te bliskie na „Sztandarze chwały”, „Cienkiej czerwonej linii” i „Call of Duty 2” i „Call of Duty: World at War”.
  • Odbezpieczenie granatu i eksplozja. Czerpaliśmy przede wszystkim z „Cienkiej czerwonej linii” i „Call of Duty: World at War”.
  • Dźwięk karabinu MG 42. Dwa rodzaje, czyli dźwięk w bunkrze i w oddali od bunkra. Nasze inspiracje: „Call of Duty: World at War”, „Medal of Honor: Airborne” oraz „Szeregowiec Ryan”.
  • Karabin maszynowy Bren. My wzorowaliśmy ten specyficzny dźwięk na grze „Call of Duty 2”.
  • Czołg Vickers. Nam za punkt odniesienia służyła „Ciemna dolina” i filmiki z YouTube.
  • Przeładowanie i wystrzał karabinowy. Tu akurat zastosowaliśmy dwie onomatopeje powszechnie stosowane przez rysowników, ale jak ktoś stworzy lepsze, będzie mistrzem.
  • Wejście w trupa. Inspiracją dla nas był film „Ciemna dolina” oraz „Fallout 3”.
  • Uderzenie kolbą w korpus. Czerpaliśmy z „Cienkiej czerwonej linii” i „Call of Duty: World at War”.
  • Zmiażdżenie twarzy kolbą. Inspiracje: jak wyżej.
  • Trafienie kulą. Właściwie każdy film lub gra.
  • Trafienie kuli w hełm lub inny metal. „Sztandar chwały”, „Szeregowiec Ryan” i „Call of Duty: World at War”.
  • Przelatująca kula. Praktycznie każdy film lub gra.
  • Zamykanie zamka armaty lub działa. „Cienka czerwona linia” i „Call of Duty 2” i „Call of Duty: World at War”.
  • Oddalona kanonada. Inspirowaliśmy się „Czasem apokalipsy”, „Sztandarem chwały”, „Szeregowcem Ryanem”, „Call of Duty 2” i „Call of Duty: World at War”.
  • Przelatujące nad głową pociski artyleryjskie. Do usłyszenia choćby w „Cienkiej czerwonej linii”.
  • Nadlatujący pocisk (po którym następuje eksplozja). „Cienka czerwona linia”, „Szeregowiec Ryan”, „Sztandar chwały” i „CoD 2” i „CoD: World at War”.
  • Wystrzał moździerza. „Żelazny krzyż” oraz „Call of Duty 2”.
  • Rozerwanie ciała. Tu inspirowaliśmy się grą „Fallout 3” i „CoD: World at War”.
  • Odgłos silnika czołgu. Wzorem byli koledzy po fachu.
  • Na koniec coś ekstra, onomatopeja, która imituje dźwięk gąsienic jadącego czołgu. My przy tym wymiękliśmy, więc nagrodą będzie komiks ekstra, niezależnie od tego, czy uczestnik da radę wymyślić pozostałe cztery onomatopeje.

Powodzenia!

komentarze 73

  • sratatatatatatatatatata

    seria z cekaemu

  • po cholerę w komiksie onomatopeja przeładowywania karabinu? po cholerę?

  • eeee, już widzę, że KRL wygra….

  • KRL, nie wnikaj. Tematem konkursu nie są retoryczne pytania ;).

  • Ja proponuję onomatopeję
    „prrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrut” – strzał promienia z dupy.

  • Jakoś wątpię, aby pod Monte Cassino były promienie z dupy.

  • moja ulubiona onomatopeja to:

    H3

    nadaje sie do ciosów karate

  • ten konkurs to jakiś żart?

  • A czemu miałby być? Ja bym potraktował go jako wyzwanie.

  • Olga, to nie żart, a co do pozostałych komentarzy, to jak na razie wygrywam finlandię :-D

  • krl, bo tak :-). Wystarczy Ci ta odpowiedź?

  • wystrzały armatnie: bum
    eksplozje: bum
    czołg: bum
    oddalona kanonada: bum bum
    wystrzał moździerza: bum

    byłbym zapomniał, dźwięk gąsienic przejeżdżającego czołgu: ciapciarapciap.

  • Wejście w trupa:

    WTRUP!
    WDEP!
    PLŚWOK! – jeśli w brzuch
    CHRRRUP! – jeśli w żebra

  • wejście w trupa źle mi się kojarzy :O

  • Gąsienice czołgu:
    „żżżżżżżzrzrzrzrzrzrrzrzrzżżżżżżżżżżżż”.

  • tak zapytałam, bo konkurs na wymyślenie dźwiękowego odpowiednika wejścia w trupa i miażdżenia twarzy kolbą wydał mi się nieco surrealistyczny

  • :-D jak w życiu. A tam było to ponoć dość… powszechne

  • No coś w tym jest, rzeczywiście, co za dużo specjalistycznych onomatopei to nie zdrowo.

  • Wiem, co się działo pod Monte Cassino, ale czy naprawdę każdy ruch musi mieć w komiksie przypisaną onomatopeję?

  • na nic się zda konkurs
    bo w onomatopei komiksowej ważny jest też sposób zapisu – narysowania

  • Olga to nie jest każdy ruch, po drugie większość tych dźwięków dominowała w ogólnym „kolorycie” bitwy.
    Asu podnieś rękawicę, wymyśl, a nad sposobem narysowania zastanowimy się wspólnie. Może być?

  • Jako dzieci, bawiąc się figurkami i patykopistoletami, tworzyliśmy najbardziej fantazyjne i skomplikowane onomatopeje dla każdego skoku, kopnięcia, upadku. Wydaje mi się, że zabieg autorów ma szansę z jednej strony cofnąć czytelnika w sferze emocjonalnej do naiwno-dziecięcego odbioru, pozostawiając jego racjonalną sferę adekwatną do dorosłych doświadczeń. Ten rozziew, emocjonalno-racjonalny dysonans, może okazać się słuszną drogą w przedstawianiu śmierci dla znieczulonych obrazami wojny współczesnych widzów.

  • > Olga, to nie żart, a co do pozostałych komentarzy, to jak na razie wygrywam finlandię :-D

    Jaką finlandię i od kogo – od Związku Radzieckiego?

    Poza tym, żeby konkurs wypalił to i nagrody powinny być atrakcyjne.

  • I tak się będę upierać, że dobre kadry mogą oddać koloryt bitwy bez pakowania w nie wymyślnych onomatopei – coś, co jest tak wydumane, będzie zakłócać odbiór.
    (moim zdaniem)

  • dźwięk gąsienic jadącego czołgu
    „yyyyyyy”
    albo
    „kkkkkkk”

  • Rob od znajomego, który ma więcej wiary w ludzi niż ja. Co do nagród, nie atrakcyjne? Cóż ja Ci poradzę, nie walcz i tyle. Tu nie ma przymusu, tylko jak zauważył Lukaszb wyzwanie.

    Olga ale ta kwestia jest zamknięta. Onomatopeje mają być., jednym zakłóci, innym nie.

  • Wystrzały armatnie czum czum czum, sratatata, ewentualnie trakakatrakaka

    Dwa rodzaje eksplozji. Te bliskie i te oddalone. BAM!- bliski Kabuch- oddalony

    Odbezpieczenie granatu i eksplozja. blink BUM

    Przeładowanie i wystrzał karabinowy. klank, pił pił pił pił

    Uderzenie kolbą w korpus- bluh!

    Zmiażdżenie twarzy kolbą.- blash!

    Trafienie kulą. – traf! (absolutny hit)

    Trafienie kuli w hełm lub inny metal.- Czlang!

    Przelatująca kula. fiiiiiiiiiiiił

    Zamykanie zamka armaty lub działa.- claks!

    Oddalona kanonada.- pił zip pił zip

    Nadlatujący pocisk (po którym następuje eksplozja).- wziuuuum

    Rozerwanie ciała. Tu inspirowaliśmy się grą – BKLASH!!

    Odgłos silnika czołgu.- czumdumczumdum

    dźwięk gąsienic jadącego czołgu. -tyrydydydydydy

  • JAPONfan

    Uderzenie kuli o metal: ptyng/pting
    dzwiek gasienicy czołgu: czytk czytk czytk

    kula trafiajaca w czaszke: phut

    przelatujacy, nadlatujacy pocisk: fiiiiIIIIII(naprawde duze I)

    wystrzał możdzierza: flop/flup

    przeladowanie karabinu (zakladam ze nie ostatni naboj w M1Garand): tcz (tu nastepuje wlozenie magazynku) tyk i jako strzal pam.

  • To i ja se spróbuję, a co!

    Na początek włażenie w trupa: grrylbf ;).

  • grrylbf? dla mnie to raczej trafienie w gardło, krztuszenie się krwią, oglądanie „M jak Miłość”

  • Gdzie jest titos? Spodziewałem się, że przedstawi swoje propozycje.

  • Wystrzały armatnie dwojakiego rodzaju. Duży kaliber, minimum 88 mm i mniejszy.

    duży: „BADONG!”
    mały: „bach!”

    Dwa rodzaje eksplozji. Te bliskie i te oddalone.

    daleka: „bum!/ łubudu!”

    bliska: „KABUUUUUM!”

    Odbezpieczenie granatu i eksplozja.

    „szlink! – wiut – BAAAMMM!!!”

    Karabin maszynowy Bren.

    „dut-dut-dut-!”

    Przeładowanie i wystrzał karabinowy.

    „kling-klang! tratatatata!”

    Wejście w trupa.

    „khud!”

    Uderzenie kolbą w korpus.

    „thud!”

    Zmiażdżenie twarzy kolbą.

    „krump!”

    Trafienie kulą.

    „thod!”

    Trafienie kuli w hełm lub inny metal.

    „bling!” lub „blang!” lub „szling!” jak sie ześliźnie kula

    Przelatująca kula.

    „wiuuut!” „świst!”

    Zamykanie zamka armaty lub działa.

    „klingczeng!”

    Oddalona kanonada.

    „badabam!”

    Przelatujące nad głową pociski artyleryjskie.

    „WIUUUUT”

    Nadlatujący pocisk (po którym następuje eksplozja).

    ” *gwizd* KABUM!”

    Wystrzał moździerza.

    „thomp!” albo „bomp!”

    Rozerwanie ciała.

    „krąp!” „szlast!” zależy jak rozerwało, czy na pół czy na drobny mak.

    Odgłos silnika czołgu.

    „tududududu”

    Onomatopeja, która imituje dźwięk gąsienic jadącego czołgu.

    „ikit-ikit-ikit…” no te piszczące gąsienice

  • Ja przy okazji przypomnę ten klasyk autorstwa pszrena.

    A titos podgrzewa rywalizację, oj tak.

  • JAPONfan

    * Wystrzały armatnie dwojakiego rodzaju. – Armat Armat, Ar Ar

    * Dwa rodzaje eksplozji. Te bliskie i te oddalone. – BURURUM/put
    * Odbezpieczenie granatu i eksplozja. „Wlasnie odbezpieczyles granat, wedlug dyrektywy bezpieczpieczenstwa masz, 10 sekund na oddalenie sie od jego promienia razenia ktorey wynosi 10 metrow. 6 5 4..” Flosh

    * Przeładowanie i wystrzał karabinowy. „Witaj, tutaj twój autoamtyczny pomocnik przeladowania karabinu. Nacisnij przycisk start” Piźdźiuł
    * Wejście w trupa. „O kurwa!”
    * Uderzenie kolbą w korpus.
    Bdoing „uderzyles w korpus zbroi xf456 zostaniesz zanihilowany”
    * Zmiażdżenie twarzy kolbą. taki sam jak zmiażenie arbuza
    * Trafienie kulą. „Bingo!”

    * Trafienie kuli w hełm lub inny metal. „nie trafiles, aby zadac smetelney strzal upewnij sie ze klikasz w odpowiednie miejsce”

    * Przelatująca kula. „Hej, widze stad mój dom”
    * Zamykanie zamka armaty lub działa.
    „cyk, 6 8 4 9 nie, zaraz jak to bylo? 86 9 9? aaaaaa szit”
    * Oddalona kanonada. paździum pażdzium
    * Przelatujące nad głową pociski artyleryjskie. „hej, stad tez widze mój dom, aha i lysiejesz”
    * Nadlatujący pocisk (po którym następuje eksplozja). „jiiiiha bęc”
    * Wystrzał moździerza. fup
    * Rozerwanie ciała. sploszhslupmaskpumklup
    * Odgłos silnika czołgu. patataj patataj (tylko w czolgach polskich ze zmechanizowenej kawalerii)
    * Na koniec coś ekstra, onomatopeja, która imituje dźwięk gąsienic jadącego czołgu. „my nie mamy gąsienic, my mamy stonogi”

    Hej, nie mowilisice jaka to ma być wojna :P
    A kto wie, moze powstanie nowy Funky Koval.

  • … Ja w konkurs sie nie bawie, ale chce pokazac jak wazne i jak piekielnie piekna moze byc niekiedy dobrze uzyta onomatopeja: klik klik

  • gąsienice : klak-klak-iiik
    albo : tktktk-iiik
    (mniejwiecej tak robia koparki kolo mojej pracy :)

  • O, ta jest dobra:
    klik klik

  • Maciej: ha ha. nie.

  • Wystrzał z armaty: pierdut :3

  • JAPONfan

    Looooorch. Oł je!

  • dźwięk gąsienic jadącego czołgu:
    kturkturkturk (z bliska), ktyrktyrktyrk (z daleka)
    Trafienie kuli w hełm lub inny metal:
    ptring
    Przelatująca kula
    Łiit, Łiiing
    Wejście w trupa (zakladam ze trup lezy od jakiegos czasu, chociaz w tym miejscu JAPON wygrywa):
    plurk, krump,
    Uderzenie kolbą w korpus:
    Krachtd,
    Wystrzał moździerza
    thomb
    Nadlatujący pocisk (po którym następuje eksplozja):
    TwiiiiiiiiiiiiiiiiliBOMB!

  • ja najbardziej jaram sie onomatopeją którą zdubbingował J. Black w pandzie na początku, we śnie… dobra na ciosy róznego rodzaju, chyba w człowieka i w sumie wybuchy…

    ” KHAPOOOISH!”

  • Mnie zaciekawił fragment Wikipedii o Terminatorze 2 – gdzie można szukać inspiracji do onomatopei:
    Niektóre dźwięki wykonano np. poprzez dmuchanie do mikrofonu- świst wiatru, rozgniatany fistaszek- dźwięk pękającej czaszki pod stopami terminatora, czy wrzucenie filiżanki do naczynia z jogurtem – pocisk z pistoletu trafia w T-1000.

    Nie mam fistaszka, żeby sprawdzić, jak to brzmi, ale może ktoś…

  • Poprośmy o pomoc twórcę angielskich napisów do filmiku i przecudnej onomatopei: http://www.youtube.com/watch?v=MNLTRwnrZag

  • Filmik niezbyt przyjemny, ale onomatopeja cudna… :)

  • Na dzwięk MG42 bym proponował „zrwuuuuuut”, bo nazywano go linoleum ripper :)

  • akurat o dźwięk gąsienic czołgowych to mnie niedawno Gawronkiewicz pytał. zeby było jasne: uważam, że to ślepa uliczka i z onomatopei powinno się zrezygnować w takim komiksie.
    po pierwsze- czytelnicy troche się zmienili od lat 60tych i nie sądzę, zeby dzis onomatopeje były im niezędne, bo bez nich nie domyślą się, ze pada strzał albo czołg jedzie! po drugie- na wojnie hałasy sa liczne i rozmaite, próba zilustrowania ich wszystkich doprowadzi (doprowadziła, w tym komiksie) do zamazania całych kadrów napisami.
    po trzecie wreszcie- tematyka komiksu, dość poważna, trochę (jak skurwysyn!) nie licuje z dźwiękami typu „splorch”!! naprawdę potrzebny jest ten dźwięk, żeby dodac dramatyzmu wejściu w nadgniłego trupa? NAPRAWDĘ??

  • Nie czytalem tego komiksu, ale jezeli rysownik nie potrafi oddac w pelni realnosci wdepniecia w trupa, rozerwania ciala czy tez uderzenia kuli w helm to mozna walnac napis na pol strony JEBUT! i zakryc nie najlepsze rysunki. Nie mowie ze taka byla intencja autorow tego komiksu, ale onomatopeje moga byc pojsciem na latwizne.

  • Au skoro pytasz odpowiem. Wiem, że nie tylko czytelnik, ale i sam komiks zmienił się od tych lat 60 (choć nie wiem dlaczego akurat od nich zacząłeś). Nie twierdzę i nie twierdziłem, że onomatopeje są NIEZBĘDNE w komiksie. Twierdzę natomiast, że są i że MOŻNA je wykorzystywać. I twierdzę, że nie są tak powszechnie używane jak to się sugeruje. Nie są, bo mamy do dyspozycji albo polskie, które stoją w miejscu od czasu prl (i są bardzo ubogie i dość śmieszne), albo angielskie, których, nie ma się co oszukiwać, też jest niewiele i wcale nie są atrakcyjniejsze. Twierdzę, że większość artystów je omija nie dlatego, że są zbędne w ich historiach, ale dlatego, że stworzenie ich jest nie lada wyzwaniem i boją się, że nie podołają.
    Bariera w języku i bariera w świadomości co poniektórych czytelników, dla których są akurat czy to zabawne, czy też odpowiadają innym dźwiękom. Bezpieczniej więc olać.

    A teraz dlaczego MY chcieliśmy w naszym komiksie te onomatopeje. Odpowiedź jest prosta Au, dlatego, że naszym zdaniem wzbogaciły plansze i dodały im dramaturgii. Pamiętasz scenę ze strony 94- 95? Fakt mogliśmy pokazać Widmo i, albo napisać, że jest pod ostrzałem, lub nie pisać nic ale wyciąć z tej sceny dwa trzy kadry i byłoby dobrze dla kolegów artystów (choć ci woleliby, żeby wyciąć cały komiks :-) ). Może, ale nie dla nas. My chcieliśmy pokazać tą nawałę w takiej okazałości jak się tylko da. Koncentracja ognia i huku bez komentarza i opisu. To samo na str 78-83 ze wskazaniem na 80-83, czy na str 57-62. Albo taki problem, jak inaczej pokazać scenę ze str 31 uwzględniając skąd idzie ogień i gdzie stoją ludzie? Jak sam zauważyłeś komiks się zmienił więc opis słowny byłby raczej uwstecznieniem (może istnieje sposób, więc jak go znasz, czekam na propozycję).
    Oczywiście od samego początku, gdy stwierdziliśmy, że potrzebujemy onomatopei, gdy zacząłem ich szukać u kolegów artystów i innych komiksiarzy ze świata i gdy ich nie znalazłem, wiedzieliśmy, że wymyślając je podejmujemy ryzyko, że nie każdy będzie w stanie je przyjąć, że nie każdemu się spodobają, zwłaszcza, co raczej zawsze jest przewidywalne :-) kolegom po fachu. Wiedząc, że tak będzie i wiedząc, że większość „krytyków” będzie się wywodzić z licznej grupy jaką reprezentuje osobnik, który wpisał się pod Twoją wypowiedzią, stwierdziliśmy, że warto zaryzykować, może dla reszty czytelników nie będą takim problemem. Bo ci wcześniej wymienieni nigdy nie kupią naszego komiksu, bo jak już w innym komentarzu tutaj napisałem, nie będzie onomatopei, to rysunek będzie zły, jak rysunek się zmieni, to scenariusz będzie zły, potem zła historia, dlaczego ten teatr działań a nie inny, potem zły temat, dlaczego historia a nie obyczaj, a potem bo bez ślubu jesteśmy, lub źle wyglądamy itd. itp., czyli jak to zwykle bywa :-D. Najlepiej siedzieć na tyłku i czekać na zaproszenie zrobienia komiksu. Może i jest to jakaś metoda, nie twierdzę, że nie, ale my jesteśmy z prowincji i nie sądzę, byśmy szybko się doczekali przy takiej konkurencji. Więc sam rozumiesz, nie mamy wyboru musimy robić bez zaproszenia i z onomatopejami.

  • nie bedę się czepiał rysunku, teatru działań ani nic z tych rzeczy, bo nie jest moim celem zyciowym, czepiać sie dla czepiania. czepiam sie jednej konkretnej sprawy.
    twierdzę, że ten komiks wyglądałby lepiej bez onomatopei. twierdzę, że wybraliście złą metodę, i jej efekt jest raczej infantylny niż dramatyczny.
    tyle.
    Wasz stan cywilny nie ma tu nic do rzeczy.

  • Mnie tylko fascynuje, znikt, jak łatwo klasyfikujesz wpisujących się tu jako jakąś tajemniczą grupę, której zdanie Was nie obchodzi i która i tak Was skrytykuje. I zdanie tu piszących Cię nie obchodzi, bo Wasz komiks jest dla tajemniczej „reszty”.
    A ilu ewentualnych potencjalnych czytelników może czytać, a nie komentować?

  • Klemens

    A z drugiej strony co powiecie jezeli za kilka lat obok kazdej seri z karabinu maszynowego bedzie wydowywal sie napis Thydydydydy? Nie nabijam sie jakby co a cala ta dyskusja i konkurs coraz bardziej zacheca mnie do kupienia komiksu, chocby zeby sie przekonac czy te onomatopeje sa takie straszne. ;)

  • Pawelk nie ipmutuj mi tu żadnych teorii spiskowych, bo nie chce mi się w to bawić. Jeżeli ci ludzie są dla Ciebie jakąś tajemniczą grupą, no to co ja na to poradzę. Przede mną nikt się nie kryje. To w kwestii krytyki. A co do odbiorców to zadam Ci pierwsze pytanie- czy tworzysz komiksy (scenariusz, rysunek)? Jeżeli tak, to pytanie drugie czy znasz WSZYSTKICH swoich czytelników? Zakładasz czasem, że, o ile tworzysz komiksy, kupi je ktoś z poza grupy Twoich znajomych?

    Au przyjąłem to co powiedziałeś, nie zgadzam się z tym, ale szanuję. Mam nadzieję, że przebolejesz je w kolejnych tomach. Nie twierdziłem też, że zarzucasz coś naszym rysunkom czy postaciom, dokonałem tylko skrótu myślowego bazując na wcześniejszych wypowiedziach na temat „Monte Cassino” i przytoczyłem je byś lepiej mnie zrozumiał, dlaczego nadal trwam przy swoim zdaniu.

  • @znikt: z całym szacunkiem, ale takie nastawienie wygląda tak, jakby jakiś tam przysłowiowy Kowalski zwrócił sąsiadowi Nowakowi uwagę, że ten śmierdzi, a tamten na to, że jak się umyje, to się pani Fąfarowej z góry zapach mydła nie spodoba, więc nie umyje się w ogóle.

    Nie jest to obraza dla Waszego komiksu, a w każdym razie nie ma być. Po prostu nie rozumiem nastawienia.

  • Grim może z dwóch powodów nie rozumiesz? Według mnie po pierwsze użyłeś złego przykładu, który wypacza sens całej tej dyskusji wskazując z góry tego kto ma absolutną rację.
    Po drugie chyba niezbyt uważnie czytałeś co pisałem wcześniej.

  • Czytałem uważnie. I muszę się zgodzić z Pawłem. Bo wciąż słyszę „Chcieliśmy/ Zrobiliśmy/Taki był teatr działań/bo tak, a nie inaczej”. W pariadkie, wasze święte prawo, nikt się Was nie czepia za to. Rozumiem, że chcecie, aby były onomatopeje, rozumiem, że musi być odgłos wejścia w trupa. No dobra, co kto lubi. Ale gdy pojawia się porada, krytyka, uwaga lub coś w tym stylu, od razu reakcja jest identyczna: „Nie, bo i tak zaczną krytykować”. Nie rozumiem więc, po co w ogóle reagować, ogłaszać konkurs itd itp? Już przy temacie o Monte Cassino onomatopeje były skrytykowane. Nastawienie większości użytkowników do konkursu także chyba jasno pokazuje zdanie większości (no tak, ale oni nie kupili pewnie komiksu, więc ich zdanie się nie liczy). Mam też niejasne wrażenie, że cały ten konkurs miał być nie tyle prośbą o pomoc, skierowaną do innych komiksiarzy (bo przecież pomimo niej i tak komiks skrytykują za coś innego, więc pomoc jest niepotrzebna), co prztykiem wymierzonym w grupę, którą określasz pogardliwym mianem „artystów”. W takich wypadkach zdanie innych albo się zlewa i robi swoje, albo jak już się prosi o poradę, to możnaby się do niej zastosować.Ale za chwilę usłyszę pewnie, że porada jest nic nie warta, bo chodziło o ONOMATOPEJE, a nie zdanie „artystów”, że takowe są zbędne i psują dramatyzm. Jak mówię – nie rozumiem nastawienia.

  • Grim jeżeli kimś gardzę, to on o tym wie. Nie bawię się z nikim w subtelności i szpileczki bo nie mam takich umiejętności i nie mam na to czasu bo Fallout mi go zżera, więc proszę daruj sobie to. Jeżeli czytałeś uważnie, to wiesz dlaczego nie zgadzam się z tym co napisano. SZANUJĘ te głosy ale NIE ZGADZAM się z nimi. Rozumiesz różnicę? Nie podpisałem z nikim cyrografu, nie wszedłem w spółkę, nikogo nie przekonuję do swojego zdania, tłumaczę tylko dlaczego postępuję tak a nie inaczej w sposób jawny i uczciwy. I tyle. Nie musisz się ze mną zgadzać, ale musisz przyjąć do wiadomości, że mam takie zdanie.

    A co do konkursu to rozgryzłeś mnie i masz rację, chciałem pokazać i udowodnić, że większość krytykantów, gdy pojawia się problem obraca go w pogardę, żart ale nie podejmuje wyzwania tłumacząc to choćby kiepską nagrodą i czym się innym da. Co nie znaczy, że jeżeli ktoś wymyśli lepsze ja pójdę w zaparte. Nagroda czeka a ja jestem otwarty, ale warunek jest jeden, mają być lepsze. Proste? A na marginesie to prawd, że z góry założyłem, że zwycięzcy konkursu nie będzie. Założyłem, bo nikt wyzwania nie podejmie a nie dlatego, co mi insynuujesz.
    Grim i na koniec nie chcę Ci nic wypominać, zwłaszcza tego, że jednak nie uważnie czytałeś te dyskusje, ale mylisz się, nikogo jeszcze nie poprosiłem o poradę ani pomoc w sprawie naszego komiksu (no chyba, że masz na myśli materiały źródłowe to tu się przyznaję). Może dlatego nie rozumiesz mojego nastawienia?

  • Grim i jeszcze jedna myśl przyszła mi do głowy. Nie sądzisz, że inaczej wygląda rozmowa gdy ma się świadomość, że interlokutor wysilił się i przeczytał to co krytykuje? Nie sądzisz, że rośnie wtedy jego wiarygodność i to nie tylko gdy krytykuje, ale też gdy chwali? Sumując to taka odrobinka kultury, której mi brakuje

  • co do przebolenia, to musiałem przebolec jedynie to, ze nie kupiłem komiksu, chociaz podobają mi się rysunki. nie kupiłem, bo mnie odstręczyły te „Bwusz” i „Budwusz”, które kojarzą mi sie wyłącznie z dźwiękami jakie wydają małe dzieci bawiące się plastikowymi żołnierzykami, i z niczym innym. mowa ludzka nie jest w stanie oddać dźwięków wydawanych przez sprzęt wojskowy i może to nalezy przeboleć i pogodzić się z tym.

  • @znikt: „wyrażać się pogardliwie” to nie „gardzić”, ale łotewa. Pasuję – masz swoje racje, ja mam swoje i obaj możemy się z nimi nie zgadzać, bo mamy prawo. Zakopmy toporek wojenny. Z odpowiednią onomatopeją zakopywania.

  • Grim ja nie mogę nic zakopać, bo nic nie wykopałem. Mniemam, że rozmawiam z dojrzałym człowiekiem i tak Cię traktuję, więc z mojej strony nie ma żadnych awersji względem Ciebie.

    Au, ktoś wcześniej napisał, że nie kupi naszego komiksu bo jest brzydka czcionka, Ty bo są w nim onomatopeje. Cóż, jako współautorowi jest mi z tego powodu przykro, ale z drugiej strony dowodzi to, że obaj tak naprawdę nie jesteście wcale zainteresowani historią, którą opowiadamy. I to jakoś mnie uspokaja.
    I wiem, że mowa ludzka nie jest w stanie oddać żadnych dźwięków, dlatego właśnie wymyślono onomatopeje, umowny znak, rysunek udający je…
    i bardzo związany z komiksem.

  • Zawsze można pójść drogą Michała Arkusinskiego, u którego często właściwie nie wiadomo co z litery są w onomatopejach, ale działają jako znaki graficzne, które wraz z tym co na rysunku wywołuje właściwe konotacje. Wydaje mi się, że to wielka terra incognita warta zbadania. Inaczej onomatopeje są niczym więcej niż spisanymi dźwiękami wydawanymi ustami, a nie przez konkretne przedmioty.

  • Znikt – nie kupię komiksu bo jest w nim comics sans i nie podobają mi się onomatopeje.

    Nie znaczy to, że go nie przeczytam. Historia mnie ciekawi. Pożyczę go sobie.
    Tak samo z książkami – niektóre chcę mieć w kolekcji, inne wystarczy że przeczytam.

    Jest to pewna różnica.

  • Wpis został zaktualizowany o nick zwycięzcy konkursu.

  • Teza scenarzysty została udowodniona (co było do przewidzenia od początku), a on sam, będąc sędzią we własnej sprawie, wzbogacił się o butelkę wódki.

  • FLIASKT FLIASKT dla zwycięzcy

  • ĆLEP ĆLEP dla zwycięzcy!

  • Wiem Rob, że mi zazdrościsz wódki i przyznam, że dodaje jej to naprawdę wyjątkowego smaku. Ach ach zawiść :-D
    A poważnie, zasady były proste i uczciwe od samego początku przymusu uczestnictwa też nie było, nagroda Cię nie interesowała bo be, więc o co Ci chodzi?

  • Znikcie,

    postawiłeś tezę, że nikt nie wymyśla lepszych onomatopei niż Ty.

    Udowodniłeś ją sobie tym właśnie konkursem – poprzez zawyrokowanie, że nikt nie wymyśla lepszych onomatopei niż Ty.

    Wcześniejszym wtrętem o wódce będącej przedmiotem zakładu tylko potwierdziłeś nasze przypuszczenia, że tak naprawdę nie szukasz lepszych określeń, tylko starasz się usilnie udowodnić, że skoro czytelnicy nie potrafią lepiej, to niech siedzą cicho.

    Ot co. A wtręt o zawiści z powodu wódki wyjątkowo żenujący.

  • Mylisz się Rob, nie postawiłem takiej tezy, że nikt nie wymyśli lepszych onomatopei niż ja, tylko taką, że nikomu nie będzie się chciało tego zrobić, a to różnica, prawda. Dwa, myliłem się, bo jednak znalazła się taka osoba i dlatego otrzyma komiks. Trzy wybacz, ale mieszanie w to ogółu czytelników jest lekkim nadużyciem, no chyba, że wszyscy, którzy się tu wypowiedzieli są jedynymi czytelnikami komiksu w Polsce. Wtedy cóż, poddaję się.
    Cztery wtręt o wódce był równie żenujący jak o nagrodzie, więc myślę, że jesteśmy kwita.

  • Jakie kwita! Do walki w kisielu wystąp.

  • Wymyśliłem dziś onomatopeję na bąka z kleksem i wydaje mi się, że to odpowiednie miejsce, żebym się nią pochwalił.

    Takoż więc, oto ona: prrrrchlup!

Dodaj komentarz