Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

The Movie: 2006-2009


film, internet · komentarzy 27

themovierip1
25 maja 2009 roku ukazał się ostatni odcinek trzeciego sezonu „The Movie”, co nie byłoby istotnym wydarzeniem, gdyby nie zapowiedzi autora, że seria była to ostatnia. W takim wypadku zyskujemy dobrą okazję do podsumowania krótkiej kariery jednego z najlepszych polskich komiksów internetowych w historii.

I nie piszę tych słów tylko dlatego, że uważam Roberta Sienickiego za serdecznego kumpla, choć istnieje ryzyko, że w jakiś sposób zakłóca to moje spojrzenie. „The Movie”, na tle pozostałych polskich produkcji, było na serio dobre. Z drugiej strony, właśnie przez sympatię względem autora, tak bardzo drażnią mnie braki i zmarnowany potencjał tego komiksu.

Jeżeli jakimś cudem nie wiecie o co w „The Movie” chodzi – śpieszę z wyjaśnieniem. Komiks Sienickiego to komediowy serial opowiadający o perypetiach członków redakcji pisma poświęconego filmom. Punktem wyjścia są kolejne filmy, źródłem humoru galeria stworzonych przez autora postaci: zblazowany krytyk Krzysiek, pełen entuzjazmu Julian i najmniej wyrazisty z całej trójki – Rysiek. W komiksie występuje również kilku innych bohaterów drugiego planu, ale w zdecydowanej większości przypadków są oni jedynie naszkicowani i nie można ich traktować jako pełnoprawnych aktorów. W nagłówku komiksu widzicie siedem postaci, jednakże po trzech latach i 175 odcinkach, cztery z nich są dla nas właściwie nieznane. Mamy więc trójkę głównych bohaterów, z którymi nie sposób się przez ten czas nie zżyć, jednakże nie wiemy o nich więcej, niż to, że jeden jest głupkiem, drugi gburkiem, a trzeci jest w porządku. Jakieś zaczątki charakteru każdy z nich ma, ale często odnosi się wrażenie, że jest raczej nośnikiem znanej kliszy niż nową osobą z komiksowej krwi i kości.

The Movie
Krzysiek i Julian na przestrzeni trzech lat.

Dialogi kilku postaci na jeden temat to internetowy samograj, który w sprawnych rękach może przynieść satysfakcje, popularność i w nielicznych przypadkach – zyski. „The Movie” potrafi wywołać uśmiech w pojedynczych, traktujących o danym filmie, paskach, jednakże zawodzi jako serial. Nie czepiałbym się tego, gdyby nie fakt, że do miana serialu komiks Sienickiego wielokrotnie aspiruje. Autor kilka razy zaczynał różne wątki, tylko po to, aby je nagle zakończyć z różnych losowych powodów jak choroba, awaria serwera, kac czy zmiana koncepcji. W wielu miejscach wygląda to tak, jakby bał się swojego komiksu – eksperymentuje, mówi A, ale często boi się powiedzieć B. Pomimo faktu, że wydaje się być świadomy swojej nieporadności i żartuje z siebie umieszczając na końcu każdego sezonu idiotyczną historię miłosną, to komiks pozostawia spory niedosyt. Widać, że autor naoglądał się seriali, naczytał komiksów internetowych i próbuje zastosować część znanych z nich patentów przy swoim projekcie, ale brakuje mu zdecydowania i konsekwencji. Być może jest to kwestia tego, że dłuższą historię chciał przedstawić w pełnometrażowym albumie, który być może kiedyś ujrzy światło dzienne.

„The Movie” z jednej strony nigdy nie cieszyło się takim zainteresowaniem na jakie zasługiwało, a z drugiej, nigdy w pełni nie wykorzystało tkwiącego w nim potencjału. Te trzy lata, ze wszystkimi wadami amatorskich komiksów internetowych – nieregularnością, obsuwami, chaotycznością pomysłu i niedoskonałą z początku kreską, należy traktować jako poligon doświadczalny autora. Choć trzeba pamiętać, że to właśnie ten komiks stał się przepustką Sienickiego to jakże prestiżowego świata polskich komiksowych gwiazd i to właśnie tutaj po raz pierwszy z odcinkami gościnnymi, rozumianymi wedle internetowych standardów, pojawił się Śledziu i KRL. Zdobyte kontakty zaowocowały również występami, zarówno jako rysownik, jak i scenarzysta, w papierowym „Kolektywie” i „Rycerzu Janku”.

The Movie
Nie każdy polski komiks internetowy może się pochwalić gościnnym występem Niedźwiedzia z „Osiedla Swoboda”.

Gdy dwa lata temu jeszcze się nie znaliśmy i przeprowadzałem z nim wywiad, mówił, ze „The Movie” ma mieć trzy sezony. Jakoś w to nie wierzę, wydaje mi się, że będzie chciał wrócić do bohaterów których stworzył i tchnąć w nich nowe życie. Być może zrobi to przy użyciu sprawdzonego w „Star Treku” triku z podróżą w czasie i opowiedzeniem losów członków redakcji w alternatywnej rzeczywistości.

Gdy piszę te słowa, pod pożegnalnym paskiem na „The Movie” jest raptem 61 komentarzy, czyli tyle, ile z palcem w nosie średnio uzyskuje Konrad Okoński przy każdym kolejnym odcinku Kokoartu, czy jak to się tam teraz nazywa. Pomimo że nie są to żadne zawody, to ten przykład dobrze pokazuje, że prawdziwa sława i popularność są jeszcze przed Sienickim. Pomimo faktu, że znam zarys jego innych planów na przyszłość, to żaden z tych projektów nie zdaje się mieć takiego potencjału jak „The Movie”. No, może poza „Recours”.

komentarzy 27

  • O kurczę, właściwie to wyjąłeś mi z ust to, co sam sądzę o „The Movie”.

    To był naprawdę dobrze zapowiadający się komiks, ale nigdy w pełni nie rozwinął swojego potencjału; głównie przez nieregularne aktualizacje (grzech śmiertelny dla każdego komiksu paskowego) i pobieżnie potraktowane postaci poza Julkiem, Ryśkiem i Krzyśkiem (dlaczego wątek nieszczęśliwej miłości Julka pojawił się tylko na 2-4 paskach?). Nie wspominając o tym, że komiks czasami zamieniał się w „Generic Film Based Webcomic with Lots of Words” (klik klik).

    Ale rysunki są fajne, przyznaję.

    Podobny problem mam też z „Hell Hotel”, który ma co prawda regularne aktualizacje, ale… o tym innym razem (może jak Hotelowi stuknie rok, to coś skrobnę).

  • W the movie się zaczytywałem i darze go wielką sympatią.
    Autor w temat świetnie trafił imho

  • JAPONfan

    Tak to jest jak sie nie wykorzystuje scriptoutsourcingu.

  • A co to znaczy?

  • Chodzi o te niewykorzystane pomysły na scenariusze, które JAPON podsyłał, a których Sienicki nie używał – w podziękowaniach pod ostatnim odcinkiem jest. ;)

  • No to teraz ja, fan Sienickiego i jego potomka internetowego.
    Jestem za, jeśli chodzi o postacie, Główna trójka jest charakterystyczna, reszta rzeczywiście, utraciła swój potencjał.
    Jednak historię miłosną, którą karmił nas Robert, nigdy nie nazwałbym idiotycznej z prostej przyczyny. Julian był idealną postacią, dzięki której Bele mógł wprowadzić ten wątek. Poza tym, była to historia bardzo ładnie nakreślona, z słynnymi cliffhangerami. Był to wątek bardzo dobry, a jego zakończenie miało słodko-gorzki posmak.
    Jeśli chodzi o komentarze, to złe podejście. Nie liczy się ilość, ale jakość. Większość wpisów była w przyjacielskim tonie i wszyscy dziękowali Robertowi za wspólnie spędzone lata, w przeciwieństwie do kokoartu gdzie większość wpisów bazuje na wyrażeniach „super pasek” albo „zabawne, podoba mi się”.
    Przyczepiłbym się jeszcze do ogólnego zarysu komiksu. Szkoda, że Bele nie rysował więcej, na pewno udałoby mu się pokończyć wszystkie wątki w pełni chwały.

  • Jeśli to co zostało zrobione na przełomie drugiego i trzeciego sezonu jest dla Ciebie „bardzo ładnie nakreślone”, „słynne”, „bardzo dobre” i „miało słodko-gorzki posmak” to wybacz, przy całym szacunku dla osobistych gustów, gadasz po prostu od rzeczy i nie masz pojęcia o czym.

  • Ile właściwie było pasków poświęconych historii miłosnej? Z pamięci:

    – Julek poznaje Agatę;
    – nawiązanie do sceny z „Grindhouse”;
    – dwa paski, gdzie J. wyznaje miłość A.;
    – J. dowiaduje się o ślubie A.;
    – epilog.

    9 pasków. Rozwinięty ten wątek, nie ma co.

  • Marcinie, ja rozumiem koleżeńskie podejście i lokalny patriotyzm i chęć przypodobania się autorowi, ale po prostu chrzanisz.
    „The Movie” jest świetną wprawką. Aktualizowane 2 razy w tygodniu byłoby superkomiksem. Ale nie jest.

  • Kocham Cię miśku :*
    Ja jestem świadom wad tego komiksu i zmarnowanego potencjału, ale i tak dzięki.

    A odnośnie powrotu to przecież napisałem w moim przydługim pożegnianiu: „Redakcja “The Movie” prawdopodobnie jeszcze kiedyś powróci. Tymczasem biorą sobie długi urlop.”

    Wątek z Agatą miał byc dużo dłuższy, ale wyszło jak wyszło. Obiecuję poprawę przy innych projektach.

  • @pawelk- Nie staram się przypodobać autorowi, gdyż autor mnie olał i spisał na straty. Równie dobrze mógłbym smalić cholewki do Trzynastki z House’a.

    @I.Inni- 9 pasków to wystarczająco dużo. Chłopaki z Hell Hotel rozbili wątek z wampirem na 4 odcinki (stan na dzisiaj). Też uważasz, że to rozwinięty watek? Wampir wchodzi, rozrabia przez 2 odcinki, po czym zbiera baty od woźnego.
    Wątek miłości Juliana został poprowadzony odpowiednim torem, krótkim i zwięzłym. Gdyby Bele rozpisał to na kilkanaście odcinków, to wtedy mielibyśmy komiks obyczajowy, a nie komedię.

    @Konradh- Przez zakończenie tego wątku, miałem na mysli wszystko, co działo się w okolicach ślubu, czyli scenę w łazience oraz rozmowę z Krzyśkiem i Ryśkiem. Z jednej strony mieliśmy miłego i trochę naiwnego Julka, który musiał podjąć męską decyzję, czyli dać sobie spokój. Z jednej strony komediowe zagrywki, z drugiej smutne podsumowanie pewnej zależności- Jeśli kochasz kobietę, to musisz odsunąć się w cień, jeśli ona wybrała innego.

    No ale wiecie, w końcu tylko chrzanię :P

  • Ano chrzanisz. 9 odcinków rzuconych na przestrzeni półtora roku to nie jest dobrze rozpisany wątek.

  • Mi nie przeszkadzało rzadkie wychodzenie niektórych odcinków. Stałeś się strasznie wygodnicki, przyzwyczaiłeś się najwyraźniej do regularnie aktualizowanych komiksów.

  • Nic po prostu nie rozumiesz, nie jesteś w stanie rozpoznać dobrego komiksu od złego, jedyne na co patrzysz, to osoba autora do której wzdychasz po nocach.

  • @konradh- Jedyna osoba do której wzdycham to Lara Croft, a jednak zauważam, ze nie wszystkie gry z jej udziałem są dobre.
    Przyznaję się, nie czytałem wielu komiksów, moje półki nie uginają się pod ciężarem dzieł Moore’a a twórców komiksów, których dzieła znam, potrafię wyliczyć na palcach obu dłoni. Nie znaczy to jednak, że nie potrafię stwierdzić, czy dany komiks jest dobry czy nie. w „The Movie” podoba mi się kreska, postacie, większość wątków, jednak zauważam takie rzeczy jak lenistwo autora, które przejawiało się w kilkutygodniowych brakach. Jednak dalej śmiem twierdzić, iż „minusy” na których się skopiłeś nie są tak na prawdę ważne. Częstotliwość aktualizacji jest rzeczą względną i nie należny brać jej pod uwagę. Pilipiuk strzela kolejnymi tomami „Oka Jelenia”, czy znaczy to, że książki są dobre? Uznaję go za dobrego pisarza, chociaż potrafi nużyć i gmatwać fabułę.
    Mówisz, że 9 odcinków to za mało, by rozpisać dobry wątek. Ok, twoja piaskownica i twoje zabawki. Według mnie jednak, to wystarczająco dużo.

    Jeśli nie lubicie chrzanienia, to teraz trochę popieprzyłem.

  • Nie, nie potrafisz. Na dodatek nie potrafisz przeczytać tego co napisałem ze zrozumieniem. Nie napisałem, że dziewięć odcinków to za mało na fajny wątek. Napisałem, że dziewięć odcinków rzuconych byle jak i byle gdzie na półtora roku trwającego serialu to za mało i psuje cały efekt. I nawet gdy teraz, gdy komiks jest zakończony i częstotliwość jego aktualizacji nie ma już znaczenia dla nowych czytelników, to tak czy siak, to są po prostu źle zrealizowane wątki.

  • gdy nie znałem nikogo z światka i jakies 2.5 roku temu czytałem kilka komiksów internetowych, gdy trafiłem na TM kontrast był taki, że uznałem to za jakiś komiks megaprofesjonalisty na codzien publikującego na połki empiku, a tu sie tylko bawiącego dla relaksu (w dodatku był jedynym który podpisał sie imieniem i nazwiskiem, chuj że fake.
    Taa… potem czar prysnął ale i tak Robert jest kozak.

  • Szacun za kawał dobrej roboty

  • „Jeśli nie lubicie chrzanienia, to teraz trochę popieprzyłem.”

    uyhn23yhu76546uyh7nm – facepalm klawiaturą…

  • @Dr.Agon:

    „Chłopaki z Hell Hotel rozbili wątek z wampirem na 4 odcinki (stan na dzisiaj). Też uważasz, że to rozwinięty watek? Wampir wchodzi, rozrabia przez 2 odcinki, po czym zbiera baty od woźnego.”

    Jasne, ten wątek też jest IMO niezbyt rozwinięty. Ani zbyt zabawny, ale to temat na inną rozmowę.

    „Wątek miłości Juliana został poprowadzony odpowiednim torem, krótkim i zwięzłym. Gdyby Bele rozpisał to na kilkanaście odcinków, to wtedy mielibyśmy komiks obyczajowy, a nie komedię.”

    A może mielibyśmy… KOMEDIĘ OBYCZAJOWĄ!
    O, takie coś bym przeczytał chętnie!

  • Dobry komiks. Zabawny. Z potencjałem (choć częściowo zmarnowanym).
    Wyszło jak wyszło; przez co? – to już napisaliście powyżej.
    Mimo jednak wszystko – „fajnie było” i zdrowie dla Roberta za odwaloną robotę.

  • @konrad: „rozpoznać dobrego komiksu” albo „odróżnić dobrego komiksu od złego”.

    Dobry ten serial był ogólnie, z lepszymi i gorszymi chwilami. Zobaczymy, co będzie dalej.

  • mi się podobał ten odcinek jak kilka osób czekało na film (i ten Pan powyżej też :D )

  • Po wstępie spodziewałam się megapochlebnego artykułu na cześć Belego. Dobrze, że trafiłam jednak na coś innego, bo większość zarzutów to jednak prawda. Nie zgodzę się tylko, że prawdziwa sława i popularność są jeszcze przed Sienickim. On już jest sławny.;D Zdecydowanie lepiej jest mieć 10 komentarzy odnoszących się do komiksu niż 50 o lakonicznej treści ‚pierwszy’, tak jak ‚niektóre’ komiksy. Trzeba stawiać na jakość fanów, a nie na ich ilość.:>

  • Mirzka: oczywiście, ale ilość komentarzy pod tak znaczącym wydarzeniem jak ostatni odcinek komiksu, wydaje mi się być jakimś tak miernikiem popularności :) Ale też wiadomo, że gdyby Bele się przykładał do regularnych aktualizacji i podtrzymał np. pomysł z felietonami, to zupełnie inaczej by to wszystko wyglądało.

  • hm… wydaję się, że pominęliście jedną bardzo ważną kwestię tego komiksu, napomkniętą wyżej przez Konrada. Film.
    Jak tylko przeczytałam ostatni odcinek, wróciłam do pierwszego i przejrzałam sobie wszystkie (nie cała godzina, i tak, mam sesję, alternatywna rozrywka jest przymusem). Niesamowite było przypomnieć sobie te wszystkie filmy, na które się czekało aż wreszcie wreszcie wreszcie wyjdą, a potem podnosić się z bólu i rozgoryczenia beznadziejności. Bardzo podobało mi się, że Sienicki dodawał pod paskami kilka słów od siebie, tworząc tak naprawdę hm… quasi – magazyn filmy, z felietonami itd.? Tak, czy siak wreszcie miałam okazję przeczytać (zobaczyć) swoistą recenzję filmów, do których ktoś miał podobny stosunek jak ja, a nie był mega recenzentem z jakiejś wyborczej czy innej. (a opinii o ‚Strażnikach’ się nie doczekałam)
    Ale braku regularności pasków i tak naprawdę odstawienia komiksu na bok (co jako fan odczułam jako osobistą obelgę;-) nie wybaczę! Jest to największy błąd twórców komiksów, który zniechęca czytelnika do siebie i kiedy Wy wreszcie to zrozumiecie?!
    A żeby powiedzieć coś miłego (bo wypada), to dodam, że kreska Roberta jest tym co tygryski lubią najbardziej (i to od dawna),a The Movie był/jest n pierwszym miejscu polskich komiksów internetowych w moim rankingu. I mam nadzieję, że obietnice o reaktywacji w dalszej przyszłości zostaną zrealizowane.

  • @trzeci akapit – Ano. Stąd wcześniejszy komentarz:
    „Częstotliwość aktualizacji jest rzeczą względną i nie należny brać jej pod uwagę. ” nie ma za dużo sensu. Częstotliwość aktualizacji to podstawa, mogą być rzadziej, ale niech będą regularnie, by przyzwyczaić czytelników… Dlatego bawi mnie niezmiernie:
    „Stałeś się strasznie wygodnicki, przyzwyczaiłeś się najwyraźniej do regularnie aktualizowanych komiksów.”
    Jakby to było coś wyjątkowego…

    Ja nie mogę zrozumieć, czemu większość filmów oskarowych została pominięta – okres kociokwiku wokół tych nagród jawił mi się jako genialna szansa dla „The Movie”. A tu nic.

    Też czekam na kontynuację.

Dodaj komentarz