Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Superman: Speeding Bullets


import · komentarze 3

speedingbullets1
Dawno temu, gdy „Superman” wychodził w Polsce regularnie, istniała w nim zapomniana dziś instytucja „stron klubowych” – miejsca, gdzie redaktor odpisywał na listy, a często informował o aktualnych wydarzeniach i nowościach ze świata DC. Tam przeczytałem o „Superman: Speeding Bullets”, zapamiętując sobie, że muszę go kiedyś dorwać.

Cóż może być bardziej cool niż idea połączenia losów dwóch najbardziej znanych bohaterów DC? Pewnie nic, dlatego pomysł ten doczekał się realizacji w ramach serii Elseworlds. „Speeding Bullets” odpowiada na pytanie, które zapewne stawiało sobie wielu fanów: „Co by było, gdyby rakieta z Kal-Elem rozbiła się na przedmieściach Gotham?”. Dziś pomysł na fabułę już nieco trąci myszką – komiksów opartych na koncepcie zmiany kursu kapsuły powstało wiele – Supermana wysyłano do Anglii, na komunistyczną Ukrainę, a nawet do świata Apokalipsy. Należy jednak pamiętać, że „Superman: Speeding Bullets” powstał w 1993 roku, u początków serii Elseworlds, i wtedy była to jeszcze oryginalna idea…

speedingbullets2

Alternatywna historia pozwala poznać odpowiedź także na inne pytanie – jak zachowywałby się mroczniejsza wersja Supermana. Co prawda młody Bruce Wayne także zostaje wychowany w duchu poszanowania dla innych ludzi i umiłowania dobra, jednak strata rodziców budzi ukryte w nim pokłady mroku, kumulujące się przez lata. Obdarzony mocami Supermana Batman ma olbrzymie możliwości i niewiele zahamowań, które miał oryginalny Człowiek ze Stali. Zwłaszcza, że na jego drodze stają zarówno Lex Luthor jak i Joker – także nieco odmienieni. Jednocześnie kreacja tej postaci czerpie ze stałych motywów pojawiających się u Batmana – kompulsywna walka ze zbrodnią stanowi rodzaj samobiczowania i pokuty za śmierć rodziców. W efekcie powstaje ciekawy mroczny i potężny bohater, który zarówno wyglądem jak i metodami działania skojarzył mi się z lubianym przeze mnie Jeanem Paulem Valleyem zastępującym Batmana.

„Superman: Speeding Bullets” ma jedną podstawową wadę – jest za krótki. Te 48 stron świetnie sprawdziłoby się jako pierwszy rozdział dłuższej historii. Tymczasem po zarysowaniu ciekawych postaci, akcja rozkręca się, i błyskawicznie kończy, zostawiając czytelnika z niedosytem. Wygląda to tak, jakby J. M. DeMatteis uciął fabułę, obawiając się skutków dłuższego eksperymentowania na flagowych herosach DC. Niepotrzebnie, bo w ramach serii Elseworlds i poza nią zrobiono z nimi gorsze rzeczy. Pozostaje ten komiks potraktować jako wartą uwagi ciekawostkę, bez nastawiania się na lekturową ucztę – to taka pigułka i krótki pokaz tego, co dało się zrobić w ramach idei „światów możliwych”.

komentarze 3

  • Połączenie mojego ulubionego superbohatera z Supermanem, za którym nie przepadam. Ciekawe. Gdyby to wydali w Polsce w jakiejś rozsądnej cenie pewnie bym kupił.

  • Głupio wygląda pas, przy którym nie ma kieszonek i pełni funkcję dekoracyjną. Ładniejszy byłby czarny.

  • Roy_v_beck

    Słaba historia, bardzo przewidywalna, narracja zbyt dokładna i nudna, rysunki już dawno się przeterminowały. Coś około numerów 55-59 w Superman/Batman była historia pt. SuperBat o tym jak Batman zyskał moce Supermana – to jest naprawdę dobra opowieść.

Dodaj komentarz