Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Queerowy świat Eriki Moen


internet · komentarzy 55

dar1

Od zeszłego tygodnia ciągle jestem pod wrażeniem niesamowitej atmosfery „Fun Home”. Alison Bechdel poraziła mnie dystansem i absolutnym brakiem litości przy opisywaniu swojej rodziny i seksualności. Być może efekt był tym większy, że tuż przed zabraniem się za lekturę „Tragikomedii rodzinnej” przeczytałem autobiograficzny komiks internetowy Eriki Moen.

„DAR! A Super Girly Top Secret Comic Diary” jest nieregularnie aktualizowanym pamiętnikiem, który Erika rysuje od 2004 roku. Tym, co łączy Bechdel i Moen jest fakt, że obie są lesbijkami i na temat swojej seksualności postanowiły opowiedzieć za pomocą komiksu. Różnica polega na tym, że tam, gdzie autorka „Fun Home” stara się zinterpretować swoje życie za pomocą prozy Jamesa Joyce’a, tam Erika wprost mówi o randkach i swoich problemach z układem pokarmowym.

Przez to, że Moen publikuje w sieci, możemy dowiedzieć się, jak bardzo zmieniło się jej życie na przestrzeni tych ostatnich lat. Poznajemy jej kolejne dziewczyny, kolejne problemy gastryczne, sukcesy i porażki. I w pewnym momencie sprawa zaczyna wychodzić poza schemat „internetowego pamiętnika lesbijki” z którego heteroseksualna osoba może dowiedzieć się, jak jest na ławce rezerwowej przeciwnej drużyny. Ten moment to chwila, w którym Erika zakochuje się w facecie. Zaraz, w facecie? To co z niej za lesbijka?

DAR

Jest to pytanie, które całkiem często przewija się przez „DAR!”. Moen rozmyśla, czy przypadkiem nie jest L.U.GiemLesbian Until Graduation i zastanawia się wraz z koleżanką, która jeszcze kilka lat temu była hetero, co się z nimi stało. Albo co by było, gdyby miała penisa. Jak sobie wyobrażam, to musi być spory problem dla przeciwników tzw. „promocji homoseksualizmu”, którzy oczywiście lubią gadać o leczeniu z homoseksualizmu, ale jakoś niespecjalnie zdają się w to wierzyć. Czy można więc traktować Erikę jako przykład kluczowej roli penisa w walce o lepsze jutro tradycyjnego modelu rodziny? Czy też może, skoro cały czas chodzi ona na marsze równości, to jest niereformowalna i nie ma takiego donga, który sprawiłby, że przestałaby się ślinić w barze ze striptizem? Do którego chodzi zresztą razem ze swoim mężem.

Jednocześnie widać, nieco na dalszym planie, że rzeczywistość wcale nie jest taka, hmm… różowa, jakby można było sądzić z lektury kolejnych prześmiesznych pasków. Moen przeszła depresję, nadal jest na lekach i jakkolwiek każdy ma do tego prawo, to trudno nie myśleć, że w jakiś sposób jest to związane z jej homoseksualizmem i wynikającymi z tego problemami. To sprawia, że nad „DAR!” wisi jakiś cień, miecz Damoklesa, który może w każdej chwili spaść i rozwalić wszystko na kawałki. Czytając ten komiks, uśmiechając się do kolejnych żartów, ciągle czuję się jakbym obcował z czymś kruchym, jakby relacje autorki z mężem w każdej chwili miały posypać się w drobny mak i zostanę pozbawiony pary przesympatycznych bohaterów. No ale to jest chyba całe ryzyko czytania internetowych pamiętników, czyż nie?

DAR

Inną kwestia związaną z trybem publikacji jest możliwość obserwowania, jak na przestrzeni lat rozwijał się warsztat Moen. Autorka „DAR!” pracuje od jakiegoś czasu jako animator, między innymi „Family Guya”, miała też ostatnio wraz z koleżanką z pracy świetną wystawę w Portland, jej komiksy można znaleźć też w antologii „Flight”. Jednocześnie posiadła umiejętność niesamowicie lekkiego opowiadania o tematach, które w jeszcze w wielu, wielu miejscach są tabu. Nie wiem, czy to kwestia otwartości Eriki, otoczenia w którym żyje, ale chyba nie każdego stać, aby pod własnym nazwiskiem, publicznie, w tak bezpośredni i jednocześnie czuły i zabawny sposób opowiadać o swoim związku. I problemach gastrycznych.

„DAR!” jest swego rodzaju oknem do zupełnie innego świata, niż ten w którym przyszło mi na co dzień żyć. „Niebieskie pigułki” Frederika Peetersa fascynowały jako odpowiedź na pytanie, czy da się żyć z AIDS pod jednym dachem. Dzięki komiksowi Moen poznajemy codzienne życie dwudziestoparoletniej babki, która po latach poszukiwań znalazła to, czego szukała – miłość – i możemy cieszyć się jej szczęściem. I chyba to jest najważniejsze.

komentarzy 55

  • dar nie jest jakis powalajacy, ale ma momenty. najbardziej mnie bawia stripy z pierdzeniem ):

  • Sympatyczne. Odrobinę chwilami niesmaczne w swojej przesadzie, ale sympatyczne.

  • genialny rozwoj kreski, gdybym to ja jeszcze mial czas sie w to wczytac:P

  • Mój boże. To jest komiks o mnie. Tylko bez pierdzenia cipą. I bez golenia się w kroczu. Genialny. Łyknąłem cały na raz. Dzięki, Konradzie.

  • Nie golisz się w kroczu? Dziwny jakiś…

    A mnie ten odcinek kompletnie rozwalił.

  • ogolona babka – to mus. nie wiem, jak to mozliwe, ze moen portretuje siebie gdzieniegdzie z pokaźnymi loniakami a gdzieniegdzie ma nawet wlosy pod pachami. ale facet calkiem lysy…? no nie, jednak wole krotka fruzyrke (:

  • Och, unka… te nasze nocne rozmowy… to opowiedz mi coś jeszcze o wygolonych babkach i łoniakach ;). Nie musisz się powstrzymywać. Kinky stuff też może być, lol.

  • sam zaczales (; ale na serio… wlosy WSZEDZIE u kobiety to albo objaw zaniedbania albo ideologii. bo raczej nie kwestia gustu, takie trendy dawno przeminely. moen nie jest feministką, nie wiem, czy sie zaniedbuje, skad to wynika? i btw: nie jest tez lesbijką. najwyżej bi.

  • Parę włosków, to od razu zaniedbanie? Znaczy wiem co masz na myśli, to mniej więcej tak jak z niechlujnym zarostem na twarzy u facetów (ech… parę dni się zebrać nie mogę, by sięgnąć po maszynkę)… ale bez przesady. Jedni wolą tak, drudzy tak.

    A faceci? Faceci czemu się nie mogę golić? Tak w temacie – Phillips parę lat temu zrobił zajebistą kampanię dla swojej golarki dla facetów. Pewnie większość z Was już widziała, reszcie polecam. Całość – intro, piosenkę, FAQ, wszystko…

    edit: a, testimonials są dobre.

  • raz widzialam takie japonskie porno – jakis stary obleśny kolo i mloda, sliczna, zadbana kawaii japoneczka, stary ją rozbiera, wszystko ok, az zdejmuje jej rozowe majteczki… to bylo… to bylo straszne. ale u japonczykow nie wynika to z zaniedbania a w europie najczesciej owszem.

    a co do facetow – inna moja wielka przygoda. moze nawet kiedys opowiadalam: kumpela przyniosla katalog avonu czy innego oriflejma, przegladamy, jakis meski dezodorant. patrze na zdjecie modela i wiem, ze cos jest nie tak. cos nie tak z jego anatomia, ktos zrobil photoshop dizaster. ale nie, po chwili mnie olsnilo, ze facet ma gladziutkie pachy po prostu. wlosy to dla mnie jakis atrybut mezczyzny – naturalnie tez nie puszczone luzem, tylko jakos przycinane. ale to cos, co mi sie podoba, bo jest rozne od tego, co mam ja – ja nie mam wlosow na klacie, na plecach ani na dupie, wiec kojarza mi sie wybitnie z czyms samczym. dodatkowo krotko przyciete wlosy lonowe sa dosc przyjemne w pewnych okolicznosciach (:

  • O, now your talkin’ ;).
    A ja miałem taką jedną przygodę, ale nie wiem, czy mi wypada opowiadać. Bywalcy Proforum wiedzą o co chodzi…

    No ale mam kolegę kolarza, któremu włosy są niepotrzebne pod pachami, bez sensu się poci wtedy itd. Więc on sobie znalazł świetny sposób na ograniczenie swojego owłosienia tamże (a owłosiony jest strasznie, na nogach sobie może dredy skręcać, a na rękach jak się zapomni czasem to warkoczyki mu wychodzą)… mianowicie zakładał gumowe rękawice ogrodowe i… pielił te pachy. Podobno na początku boli jak skurwysyn… Ale skuteczne ;]

  • o moj boze… nie pomyslal o plastrach do depilacji….?

    tez mam jednego znajomego, ktory na wszedzie na ciele jest owlosiony jak perski gobelin. raz po pijaku zademonstrowal swoja dupe na ulicy – bez kitu, jakbys patrzyl mu w przedzialek.

  • Z początku odpadłem, bo mam już dość tych emo pasków o wyrywaniu serca i jednokadrówek „W mojej głowie latają pszczoły” and shit. Ale dałem komiksowi drugą szansę – doczytałem do końca i później robi się ciekawiej.

  • Przeczytałam ten komiks na raz i strasznie mi się spodobał. I racja, komiks z każdym paskiem staje się lepszy.

  • Ten pasek o ich ślubie jest cudny. Tylko Erikę na nim ciężko poznać.

  • No właśnie to jest fajne w tym komiksie, że zaczyna się różnymi smętami o złamanych sercach, a potem rozkręca się w świetne związkowe historie.

  • Czy ja wiem, czy to aż takie smęty? Mnie bardziej jednokadrówki do tej kategorii pasują, niż paski z sercem.

  • kmh, no nie wiem, czy takie fajne. Mnie na początku mocno odrzuciło i chciałem trochę pomarudzić (no dobra, bądźmy szczerzy – powrzucać) na niego na Motywie…ale niewypadało nie znając całości. I potem jest coraz lepiej, choć mnie żarty o bąkach nie bawią.

  • JAPONfan

    Badzmy szczerzy, niektóre „dowcipy” są na poziomie rozrywki big brothera. Pewne rzeczy powinny należec do tajemnej strefy intymnej.

  • Owszem, fajne, bo widzisz, jak rozwijała i zmieniała się autorka, ile różnych emocji zawarła w swoim komiksie, w jaki sposób eksperymentowała z językiem komiksu. A żarty o bąkach, dla mnie to jest fikcja, wiadomo, ze kobiety nie puszczają bąków. Chyba, że to jest jeden z objawów homoseksualizmu, ale jakoś wątpię.

    Japon: ho ho, ciekawe. A żarty o grubych kobietach też?

  • Pewne żarty jednych bawią, innych nie. To nie znaczy, że niektórych powinno się nie mówić. Techno jest debilne i ogłupiające, ale zabraniając go ograniczamy prawa wolności ludzi. Tyle .

    Konrad – Ja jako autor komiksów – tak. Rozwój kreski, percepcji komiksu, owszem, ciekawe.

    Ja jako odbiorca – nie. Chcę, by mój stek był z każdej strony dobrze wysmażony i pyszny i nie obchodzi mnie, że „kucharz się dopiero uczy”.

    Ale na szczęście autorka szybko wzięła się w garść i „ta lepsza” (według mnie) część zaczyna się od spotkania jej przyszłego męża.

  • No ale dobrze wiesz, że „niewysmażony kotlet” to zarzut, który można byłoby wysunąć przeciwko sporej liczbie komiksów internetowych, które teraz są świetne, ale ich autorzy zaczęli je kilka lat wcześniej.

    I wiadomo, te późniejsze paski też uważam za lepsze, zarówno od strony graficznej jak i tekstowej.

  • Tak na marginesie to jedna z moich rozrywek tak porównywać pierwsze paski w komiksach internetowych z ostatnimi.

  • Oczywiście, kobiety nie puszczają bąków, nie bekają, ba, nie chodzą do toalety, nie pocą się, nic ich nie swędzi, ogólnie, my to takie lalki co są postawione nad kominkiem.
    Bardzo dobrze, ze jest taki komiks, gdzie autorka śmieje się z fizjologii i to kobieta jest rpzedmiotem żartów o bekaniu, a nie ponownie mężczyzna, którym już właściwie zostało przypisane, ze to oni „siedzą na kanapie przed telewizorem z piwem w ręku i drapią się po jajach”. A to, czy komuś się podoba czy nie to sprawa innej kategorii.

  • ja poniekad rozumiem japona. komiks o wyciaganiu woskowych korkow z uszu nawet mnie zniesmaczyl, co jest megarzadkością. szczerze to dziwie sie, ze jej facet z nia wytrzymuje… musi miec laska cudowna osobowosc albo byc boska w łóżku.
    jak mozna nie czyscic sobie uszu patyczkami???

  • Hm, normalnie. Mi na przykład laryngolog odradzał patyczki, twierdząc, że tylko się ubija nimi woskowinę i lepiej wodą po prostu myć.

  • no jak widac czyszczenie tylko woda i recznikiem tez nie pomaga.
    a czy patyczki ubijaja, czy nie – obojetne. wstydzilabym sie isc do fryzjera z uszami pelnymi miodku, juz wole miec to ubite i nie widoczne.

  • JAPONfan

    Po prostu czasami mnie razi przeskok między udaną metaforą z kotami na temat golenia i bezposrednim gadaniem o gazach.

    No po prostu nie dzierże ludzi którzy rechotaja jak głupi starając się pierdnąc jak najgłośniej.

  • No Japon chyba, nie tylko ciebie to nie bawi.
    Ale świat realny to co innego – pewnie byśmy z autorką nie wyrzymali pod jednym dachem ale czytanie o niej to coś zupełnie innego.

  • Ja bym nie tylko wyrzymał, ale i odwirowywał ;)

    Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.

  • Dobrze, pozwalam mnie łapac za literówki.

  • dobra seria
    łyknąłem dziś na raz.
    po konsultacjach z kobietami dodam, że nawet prawdziwa.

  • Dla mnie za dużo tych artystowskich przerywników o rozganianiu ciemności itp.

  • ojej bo to kobieta. ma humory.

  • Jak ma się okres to się tak ma.
    Mężczyźni!

  • No ja nie mam okresów i też tak mam.

    I jakoś nie mam skrupułów wstać z łóżka, gdy czytam np. poezję Herberta, pójść do pokoju brata, popierdzieć mu i uciec.

    To się nazywa złoty środek między low i high culture.

  • a co ma okres do rozganiania ciemnosci?

  • Unka, nie pierdol, pierwsza godzina zaraz, weź o łoniakach jeszcze poopowiadaj. Może być komiks albo ilustracje, czy coś tam.

  • Oj, Unka, Unka. Komuś tu by się przydało rozgonienie ciemności. Może to okres tak wpływa?

    Double combo! Solidarność plemników się odezwała.

    Osz fak, mam okres z nosa. Coś czułem, że to dziwny katar.

    O, teraz można scalić moje komcie i stworzyć wielkiego komcio-zorda!

    Idę się wykrwawić. Dobrej nocy Państwu.

    /zrobione ;), scalone z czterech komentów – Ł./

  • ale na serio… co ma okres do czegokolwiek? bo nie wiem. czy tylko na mnie comiesieczne krwawienie w ogole nie robi wrazenia? wszystkie inne kobiety w magiczny sposob w te dni staja sie pojebane? nie wierze. to jakis mit.

  • to znaczy, że jesteś facetem.

  • No ja nie wiem, w ogóle te hormony to jakiś mit, w ogóle, ale to w ogóle nie działają. Okłamują nas wmawiając, że istnieją.
    No jeżeli na tobie nie robi wrażenia unka, to się tylko ciesz, niektóre to cierpia bardzo. I to mit raczej nie jest.

  • No, nawet w drugim tomie „Y” o tym było. Albo w Lobo, gdy w Dniu Czerwonej Flagi mężczyźni kryli się do bunkra. :P

  • pawel, no z lobo pamietam (;

    panno n., hormony dzialaja, bo jakby nie dzialaly, to bys w ogole okresu nie miala. i rozumiem, ze czasem ktos moze byc wkurwiony, bo go brzuch i kregoslup boli. ale wtedy sie bierze apap. usprawiedliwianie siebie, ze „w te magiczne dni moge byc centralna suka, bo nikt nie wie, jak mi źle buhuhuhu ” jest pojsciem na latwizne.

  • No akurat na mnie apap nie działa. Na mnie czasami nawet Ketonal setka nie działa.
    Ja nie mówię tu o tym, ze ktoś się tu usprawiedliwia – tu chodzi o to, ze kobieta czasami nie zdaje sobie sprawy z tego, że wybucha i denerwuje sie o byle pierdołę. To nie jest tak, ze wstaje się z łóżka i mówi „że dziś wszystkim dojebię bo mam okres”, tylko logiczne, ze jak ktoś się męczy z bólem brzucha, bólem głowy, wymiotami i czym tam jeszcze to jasne, że moze dużo rzeczy wyprowadzić z równowagi. Jeżeli ciebie nic nie męczy w takie dni, to sie tylko ciesz, niektórzy nawet sił nie mają, żeby z łózka wstać.

  • panno n, polecam odwiedzic lekarza. wymioty przy okresie to chyba nie jest normalny objaw.

    polecam tez zmienic/zaczac stosowac leki antykoncepcyjne. dobrze dobrane zmniejszaja dolegliwosci.

  • Unko, moja droga, dzieckiem nie jestem dlatego już dawno u lekarza byłam i wiem co mam robić. I wymioty są normalne, to po prostu wysoka wrażliwość na ból.
    I także wiem, ze leki antykoncepcyjne w moim przypadku są niewskazane, gdyż, jak mi to wytłumaczono, choruję na migreny a to wyklucza wprowadzenie do leczenia hormonów :3
    Ale to chyba nie jest temat o moim okresie!

  • ojezu. masakra. moge sie tylko cieszyc, ze tak nie mam :D

    ciekawe czemu moen nie wspomina o swoich okresach.

  • Nie wspomina, bo pewnie nie ma. Proste.

    Bożsszsz… ktoś tu musi zaruchać chyba ;P.

  • no, jestem wielkim zdrowotnym bublem.

    Może wspomni, wszystko przed nią. Chętnie się dowiem czy używa podpasek czy tamponów.

  • JAPONfan

    Motyw drogi – twój własny ginekolog. Can i haz one?

    Anyway, przypomniało mi sie gdzie trafilem na fajny komiks O Moen
    http://pics.livejournal.com/lucylou/pic/000prt8g

    A trafilem na nią z Devil Panties.

    Hmmm czy ja nie czytam za duzo autobiograficznych komiksów o dziewczynach?

  • może wewnętrznie chcesz być jedną z tych dziewczyn?

  • JAPONfan

    Jestem lesbijka uwięzioną w męskim ciele? Może

    A może to taka fascynacja z oglądania Indiany Jonesa? Chcę odkryć straszna tajemnice ze piramidy i kobiety zaprojektował ten sam szalony obcy.

  • Hmm… wszystko możliwe. Napisz fanfika o tym.

Dodaj komentarz