Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Scary Girl


gry · komentarzy 6

Scary Girl - straszna czy przestraszona...
Zawsze wydawało mi się, że gry robione we flashu mogą służyć co najwyżej jako rozrywka w czasie przerwy na kawę. Rzadko jakąś kończyłem, choć było kilka bardziej rozbudowanych tytułów, które przykuły mnie na dłużej niż 15 minut – choćby „The Last Stand 2” czy produkcje studia Nitrome. Ale i one potrafiły zirytować schematycznością i uproszczeniami. Wiedziałem jednak, że artyści flasha nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, chociaż „Scary Girl” jest tym niemalże przedostatnim.

Nazwisko Nathan Jurevicius pewnie nie mówi Wam wiele. Okazuje się, że ten australijski artysta jest specem od psychodelicznych grafik i dziwacznych zabawek. On właśnie sprawił, że pierwszą moją reakcją na „Scary Girl” był wytrzeszcz oczu. Ta odpalana w internecie flashówka (flashka?) zaczyna się klasycznym renderowanym intrem, wciągającym nas w osobliwy świat. Grafika w „Scary Girl” wygląda jakby Studio Ghibli zatrudniło Tima Burtona do pracy nad nową wersją „Alicji w Krainie Czarów”. Skojarzenia z Timem budzi zwłaszcza wygląd sympatycznej bohaterki: jej szara cera, zaszyte usta, pasiasty rękawek z hakiem zamiast prawej dłoni i urodzinowa czapeczka z trupią czaszką. Podobnie oniryczny jest świat dookoła. Gdyby powiedziano mi, że główna bohaterka nazywa się Lucy, a gra „Lucy in the Sky with Diamonds” – uwierzyłbym bez wahania. Miejsca, do których trafiamy wyglądają jak wizja senna lub właśnie narkotyczna: drzewa mają pofalowane kształty, z ziemi wyrastają macki, a bohaterce towarzyszy latający kot-zabawka. Bajkowe, nierealne, kolory dodatkowo podkreślają obcość zwiedzanych przez gracza miejsc, budując niepokojący klimat. Potęguje go nasza niewiedza o tożsamości przerażającej dziewczynki i świecie, tak pełnym elementów niespotykanych w naszym. Pewnie nie raz przystaniecie, by podziwiać efekty zakręconej wyobraźni grafika. A całe wrażenie pogłębią plamy muzyki klawiszowej w tle, przetykane szumami, pogwizdywaniami i dźwiękami m.in. cymbałek. Słuchając ścieżki dźwiękowej, miałem znów niejasne skojarzenia z Japonią. Mówiąc w skrócie – nigdy nie widziałem tak dobrze wykonanej gry we flashu (a trochę widziałem), a i wiele „klasycznych” tytułów ustępuje przepięknie malowanym planszom ze „Scary Girl”.

Why so...yyy....not see the drawer?

„Scary Girl” to głównie platformówka. Głównie, bo wzbogacona elementami przygodówki, a także urozmaicona o inne formy pokonywania kolejnych poziomów: czasem trzeba się czymś przejechać, czasem zmienić sposób poruszania się, a czasem zmierzyć się z kimś w walce. Projekty poziomów mogą Was raz czy dwa zaskoczyć. Do ich przemierzania zachęca nieskomplikowana, acz zakręcona fabuła, pełna postaci równie niezwykłych, co nasza bohaterka. Intro jest raczej zagadkowe – w snach Scary Girl zaczyna pojawiać się tajemniczy mężczyzna, o wyglądzie chińskiego mistrza kung-fu, który ewidentnie naszą bohaterkę przeraża. Nie pozostaje nam, graczom, nic innego, tylko pomóc jej odnaleźć źródło koszmarów. Elementy przygodówki są bardzo uproszczone – czasem trzeba zebrać jakiś przedmiot, by później go użyć, czasem zapytać kogoś o pomoc. Rozmowę prowadzimy klikając na obrazki z dręczącymi nas kwestiami, a odpowiedź dostajemy zwykle w postaci krótkiej schematycznej animacji – wszystkie postacie są niestety nieme. Jeśli ktoś zęby zjadł na przygodówkach, to nawet tych elementów nie zauważy, ale jak na platformówkę, to fajne urozmaicenie. Frustrować może za to skakanie po platformach, ale w końcu od czegoś są platformówki? Irytuje tylko fakt, że nasza bohaterka potrafi po lądowaniu i przy chodzeniu lekko ślizgać się po podłożu, co czasem niszczy nasz misterny plan wskoczenia na jakąś odległa półkę. Warto dodać, że jeśli dolecimy do czegoś ledwo ledwo, to Scary Girl złapie swoim hakiem za krawędź i da nam możność podciągnięcia się. Hak służy również do eliminowania niektórych przeciwników. Tym, którzy nie lubią się przemęczać, pozwolono wybrać jeden z trzech poziomów trudności – nie odważyłem się grać na „I have eight arms”, ale na niższym („Please don’t hurt me”) jest całkiem znośnie. Łatwy zostawiam casualom…

Scary Girl w głębi ciemnego znalazła się lasu

Możecie się zastanawiać, co w „Scary Girl” jest takiego zachwycającego? Wiele tytułów oferowało piękną grafikę 2D, wiele wracało i nadal wraca do eksplorowania niepokonanego gatunku platformówek. „Scary Girl” w tym względzie niewiele się od nich nie różni, ale ma jeden poważny atut – jest darmową flashówką uruchamianą w przeglądarce. A dzięki swej urokliwości i grywalności pozwala nam o tym skutecznie zapomnieć. Tym sposobem może przyciągnąć do siebie ludzi, którzy nie kupiliby i nie zainstalowaliby gry, ale na flashową się skuszą. „Scary Girl” nie jest uproszczoną namiastką a pełnokrwistym produktem. Można nawet zapisać stan gry, więc odpada filozofia grania „na jedno posiedzenie”. Tym bardziej, że przejście 16 poziomów „Scary Girl” za jednym zamachem wyrwałoby z życia kilka godzin, więc lepiej nie próbujcie tego w czasie przerwy na kawę. A poza tym pokażcie mi produkcję flashową, która w sobie zawiera minigierki zrobione na poziomie stereotypowej flashówki…
Wracam do grania, przede mną jeszcze kilka poziomów. A Nathanowi i studiu Touch My Pixel gratuluję udanego projektu.

gry

komentarzy 6

  • Mnie jednak coś w sterowaniu ciągle zgrzyta, jakieś poślizgi, opóźnienia, skutecznie zniechęciło mnie to od gry na trzecim etapie. A zapowiadało się świetnie.

  • a mi wlasnie na odwrot, na poczatku nie bardzo wiedzialem o co kaman, nie bylem pewien na co moze skoczyc dziewcze, a na co nie, a po paru (dokladnie paru, w sensie dwoch) juz oki doki i wszystko miło.

  • Bardzo dobra gra, tylko, że tak jak mówi Konrad, poślizgi i „zjazdy” z platform skutecznie odstraszają. BTW jakby ktoś był masochistą platformówkowym mały TIP zaraz po loadingu spójrz w licznik „zbieraczek”. 100/100 to nie jest norma ;) (co zresztą można szybko w pierwszej planszy zauważyć).

  • Już samo intro jest na poziomie, które bije na głowę zwykłą gierkę flashową <.<
    Denerwuje trochę, że niekiedy ciężko rozróżnić co jest platformą a co elementem tła…

  • O, masakra! Cudna gierka.

Dodaj komentarz