Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Hector Umbra: Daleko od Osaki


papier · komentarzy 10

Hector Umbra - daleko od Osaki

Życie w wielkim mieście może przytłoczyć. Praca, kumple, knajpa, praca, kumple, knajpa, praca, kumple, knajpa, znikający kumple. Zaraz, znikający kumple?

Hector Umbra jest zmęczony życiem w Monachium. W gruncie rzeczy wszystko zaczęło się dwa miesiące temu, gdy jeden z jego najbliższy przyjaciół, Joseph, przedawkował. Od tego momentu Hector nie może przestać malować dziwacznych obrazów, jakaś dziwna siła go do tego zmusza. Pewnego wieczoru wyrusza z dwoma pozostałymi kumplami, Frantiskiem i Osaką do klubu, w którym ten drugi ma mieć swoja pierwszą noc jako DJ. To miał być wielki, triumfalny wieczór, wreszcie jakiś jasny punkt od śmierci Josepha, jednakże Osaka w trakcie grania swojego setu dosłownie wyparował. Co się stało? Gdzie się podział? Co wspólnego z jego zniknięciem mają tajemnicze stwory z obrazów Hectora? To tylko kilka z pytań, jakie można zadać autorowi komiksu.

Uli Oesterle
stworzył klimatyczną, miejską opowieść, która w jakiś sposób mocno skojarzyła mi się z „Przebiegłymi dochodzeniami Ottona i Watsona”, tyle że Warszawa Grzegorza Janusza i Krzysztofa Gawronkiewicza w porównaniu z Monachium Oesterlego przypomina przedszkole. Na pierwszy rzut oka śmiertelnik zobaczy ciemne zaułki, tętniące życiem nocne kluby, odwiedzi mały sklepik z winylowymi płytami i zje kebab u Mustafy. Jeżeli jednak postanowi przyjrzeć się miastu nieco bliżej, zauważy podejrzanie wyglądających Świadków Jehowy, usłyszy wyliczającą odcienie czerni Gildę Shwarz i trafi do baru, w którym spotka zmarłego kumpla. A to wszystko jedynie w pierwszym tomie.

Hector Umbra - daleko od Osaki

Trudno powiedzieć, kto tu tak naprawdę jest głównym bohaterem – Hector, czy Monachium. Zniknięcie Osaki stało się dla Umbry obsesją, zagadką, której rozwiązanie chce wydrzeć miastu siłą, oczywiście w imię męskiej przyjaźni. Może niekoniecznie ważniejszej od kobiet i seksu, ale nadal zmuszającej do poświęceń. Miasto zaś po prostu jest i zaprasza do odkrywania jego kolejnych tajemnic.

Oesterle zgrabnie prowadzi akcję, wkłada w usta swoich bohaterów świetne dialogi, a kreską doskonale oddaje specyficzny klimat opowieści. Rysunki Dominikowi Szcześniakowi skojarzyły się z m.in. z Mignolą i Anderssonem, Łukasz wspomniał o Mikołaju Spionku, mi oprócz tego nasunął się Risso, tak też wszyscy, oprócz zwolenników komiksowego hiperrealizmu, powinni być zadowoleni.

„Hector Umbra” to przyjemna lektura, która powinna zaspokoić Wasz głód na fantastyczną historię z kryminalnymi wtrętami, na dodatek okraszoną przyjemnym humorem. Czego chcieć więcej? Może tego, aby Taurus wydał pozostałe dwa tomy tego komiksu jak najszybciej. Oryginalne, niemieckie wydanie zostało rozbite na części, co z jednej strony wydaje się słusznym posunięciem ze względu na to, że Oesterle nie jest u nas zbyt znany, z drugiej wzbudza obawy, czy dalszy ciąg tej historii w ogóle zobaczymy na naszym rynku. Zatem marsz do sklepu, chcę się przekonać, co stało się z Osaką.

komentarzy 10

  • Oryginalne niemieckie wydanie też ukazywało się w częściach. Ten „esenszial” Casterman wydał półtora miesiąca temu.

  • Aha, dzięki za poprawkę, to wyjaśnia w sumie wszystko.

  • A ja bym wolał już poczekać te parę miesięcy i dostać zbiorcze wydanie. A macałem je na WSK, bo Taurus miał je na swoim stoisku i powiem, że sceny, które widziałem, kartkując, bardzo zaostrzają apetyt.

  • mój ostatni komiks kupiony w ostatniej chwili za ostatnie pieniądze na wsk… warto było.

  • będę biedakiem przez takie wpisy na motywie!

  • ano, przekartkowanie zbiorczego wydania wskazuje, że pierwszy tom to tylko mała rozgrzewka przed tym, co się wyrabia później.Wygląda to na dosyć mocno pokręcone rozwinięcie akcji. A i podobno… ma być niespodziankowo edytorsko wraz z ostatnim tomem. Ale kto wie, może ktos sie rozmyśli.

  • Wnętrze bardzo przyciąga, cena trochę mniej, szczególnie gdy za 14 zł więcej można dostać grubiutkie „Trzy Cienie”. Ale jako drugi zakup to już murowany lider

  • Monachium to zajebiste miasto

  • Hector zaiste fajny, na każdym poziomie (przynajmniej to co przeczytałem w #1), chcę więcej.

  • Na razie taka rozgrzewka, która mnie tylko zezłościła. Muszę takie seryjki kupować i trzymać w pudelku, póki nie będę miał kompletu, żeby naraz przeczytać. A ogólnie to zacne.

Dodaj komentarz