Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Niedziela 1 plus 12


niedziela · komentarzy 11

Niedziela
KKK:
* My sobie tutaj w spokoju jemy wielkanocne kurczaki i zagryzamy je króliczymi udkami, a tymczasem w „World of Warcraft” PETA organizuje akcje przeciwko rzezi fok w Kanadzie. Bajer polega na tym, że w ramach akcji zostanie odegrana scena polowania na wirtualne foki przez złych myśliwych z Hordy. Pomysł ciekawy, ale nie wiem, czy tak do końca skuteczny – jedną z głównych grup przeciwników w „WoWie” są zwierzęta najprzeróżniejszych ras i kształtów, z których można zedrzeć skórę i przerobić na ekwipunek. Zabijanie białych fok – źle, sześcionożnych aligatorów i młodych smoków – ok?

* Dawno, dawno temu Bullfrog stworzył „Dungeon Keepera”, grę, w której mogliśmy się wcielić w szefa podziemnego lochu i odpędzać hordy upierdliwych szlachetnych bohaterów. Jeżeli tęsknicie za tymi klimatami i macie PSP to zainteresujcie się „Holy Invasion of Privacy, Badman! What Did I Do to Deserve This?”. Nie wiem jak wykonanie w szczegółach, ale w ogółach wygląda nieźle. Uwaga, piksel art!

* A skoro jesteśmy już przy pikselach i robieniu gier dla samego faktu ich robienia, to czy zastanawialiście się kiedyś, jak drętwą grą byłby „Homeworld”, gdyby zabrać z niego trzeci wymiar? No to dzięki „Houseglobe” się dowiecie. Śmieszne. Ale już zwracając się w stronę ciekawszych pomysłów – myślę, że gra, w której moglibyśmy się z kumplami wcielić w załogę jakiegoś kosmicznego krążownika byłaby całkiem niezła. „Orbital decay” jest prostą flashówką, która stanowi jakąś namiastkę tego pomysłu, plus ma całkiem cwaną fabułkę.

* Oj, coś w tym tygodniu sporo się zebrało wieści z gier, ale co ja mam poradzić, że żyjemy w świecie, w którym Ubisoft cenzuruje człowieka witruwiańskiego? Ubisofcie, jesteś głupi. No offence, oczywiście.

* Jakiś czas temu z prośbą o pomoc w promocji zwrócili się do mnie autorzy pewnego podcastu o grach. Podcast okazał się być żenująco słaby i szczęśliwie znudził się autorom po kilku odcinkach. W nadziei, że choć kilku z nich nadal czyta Motyw, chciałbym skierować ich wzrok (słuch bardziej) w stronę innego nowego podcastu o grach, którego autorzy, w przeciwieństwie do tych pierwszych, nie znają mnie i nie odezwali się do mnie ani słowem, no i przede wszystkim, tworzą całkiem ciekawe audycje. „Epic Fail”, bo tak się rzecz nazywa, ma na razie tylko dwa odcinki i nie posiada nawet własnej strony.

* I na koniec, mała muzyczna zabawka, dzięki której każdy przez chwilę może się poczuć jak Żan Miszel Żar. Dum dududu dum.

PPP:
Ø Należę do tej szczęśliwszej części populacji, która reklamy ogląda wyłącznie w internecie, mogąc sobie wybrać co lepsze kąski, jak np. nowa reklama Citroena. Moje geekowe ja obrusza się na brak kanonicznego krzyżowania promieni, a ucho na mix motywu muzycznego, ale i tak gratuluję pomysłu.

Ø Czyżbyśmy mieli doczekać się gry z Batmanem, którą będzie można z dumą postawić obok twardookładkowego nieodfoliowanego „Azylu Arkham”? Twórcy chwalą się, że (nomen omen) „Arkham Asylum” spełni oczekiwania hardcorowych fanów uszatej myszy. Póki co idzie im nieźle, bo trailer sprawia, że cieknie mi ślinka Ale wiadomo jak to bywa z trailerami…

Ø „True I.T. Tales” to kilka komiksów o drętwej fabule – bawić mogą chyba tylko serwisantów sprzętu komputerowego (no offence). Zasługują jednak na uwagę z racji ciekawego wykonania – z chęcią zobaczyłbym jakąś poważniejszą produkcję w takiej formie. Pomijam fakt, że kasę na te tutaj wyłożyło Hitachi i jest to sposób na promocję tej korporacji…

Ø Szczerze mówiąc, nie znałem wcześniej Adama McCauleya – ilustratora i rysownika. Na wywiad z nim trafiłem przypadkiem, zachęcony wariacjami na temat Dartha Vadera podesłanymi mi przez znajomego (thx, Kamil). Obadajcie, bo fajnie ciska.

Ø W „Comic Book Legends Revealed” Brian Cronin obala kolejny komiksowy mit – tym razem dotyczący rzekomego zakazu wjazdu do Polski dla Arta Spiegelmana. Jednak jak się okazuje, jest w tym ziarno prawdy. O całej inicjatywie obalania mitów pisali kiedyś arcz z Julkiem, więc jeśli nie wiecie o co biega, odsyłam na Kolorowe Zeszyty (punkt #7).

Ø Ostatnia ciekawostka – muzyczny skecz kabaretowy, który uważam za jedną z genialniejszych parodii obok Weird Ala Yankovica i Richarda Cheese’a.
„Rick Miller performs Queen’s Bohemian Rhapsody by 25 of the most annoying voices in the music industry”.
Warto, choćby dla samych Stonesów i Guns N’ Roses.

komentarzy 11

Dodaj komentarz