Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Another Videogame Webcomic


internet · komentarze 3

Another Videogame Webcomic

Czy można wymyślić cokolwiek nowego w temacie „komiks internetowy o grach dla graczy”? Jasne, że można, tylko że ja od dawna nie mogłem trafić na jakiś nowy, ciekawy komiks z tych klimatów. Aż do niedzieli, kiedy to odkryłem, że od jakiegoś czasu swoje poletko w tej działce zaczął uprawiać razem z kolegą sam Joe Dunn.

„Another Videogame Webcomic” jest, bez zaskoczenia, kolejnym komiksem internetowym poświęconym grom. Tym razem jednak, zamiast umieszczać akcję w grupie grających przyjaciół redakcji branżowego czasopisma, czy po prostu losowo zajmować się kolejnymi nowymi tytułami, autor scenariusza, Phil Chan, postanowił uczynić bohaterami grupę pracowników firmy zajmującej się występowaniem w grach. I nie mówimy tu o Larze Croft czy Marcusie Fenixie, nie, „AVW” opowiada o perypetiach dzielnych, anonimowych ludzi, którzy przebierają się w ich kostiumy i wyruszają badać starożytne nordyckie grobowce w Indonezji czy odpierać kolejną inwazję kolejnych kosmitów.

Na pierwszym planie mamy więc komentarze do aktualności ze świata gier, a na dalszym, delikatniej, różne biurowe sytuacje. Jeśli zastanawialiście się, o czym w stołówce dyskutują bohaterowie aktorzy z ostatniego „Prince of Persia” lub czy gość, wcielający się w Wielkich Bossów jest miły i jak właściwie nazywa się ten koleś, co gra szeregowych przeciwników, to „AVW” pomoże Wam znaleźć odpowiedź na kilka z tych pytań.

Another Videogame Webcomic

Początkowo myślałem, że „AVW” jest solowym projektem Dunna, który postanowił zrobić sobie małą odmianę od świetnego „Joe loves crappy movies”. Jednakże okazało się inaczej i oba komiksy mają ze sobą wspólne jedynie to, że są rysowane tą samą świetną kreską, której rozwój nie przestaje mnie zadziwiać. A Chan? No cóż, Chan jest przecież autorem scenariusza innego świetnego komiksu ze stajni Digital Pimp Online, robionego zresztą wraz z Dunnem – „Matriculated”, więc wszystko zostaje w rodzinie. Jego pomysł na „AVW” oczywiście nie jest podmuchem oszałamiającego wiatru nowości, który zrywałby czapki z głów, ale ma potencjał i jego realizacja wypada zgrabnie, co nie jest takie proste – polski komiks w całkiem podobnym stylu, „Gamer9” Tomka Drabika, jakoś nie jest w stanie mnie do siebie przekonać. Od prawie trzech lat. Aktualnie ukazało się ponad dwadzieścia pasków „AVW” i serwowany przez Chana humor do mnie trafia, choć do pełni szczęścia brakuje mi wyraźniej zarysowanych bohaterów, będących czymś więcej niż dwoma mięśniakami i Archetypiczną Powątpiewającą Rudowłosą Babką. No ale może przyjdzie to z czasem. Fajne jest też to, że scenarzysta oszczędza czytelnikom kolejnych odsłon platformowych wojen.

Oprócz cotygodniowych pasków Chen publikuje przy okazji recenzje gier i tzw. luźne przemyślenia, jednakże są one pisane z pozycji zwyczajnego gościa, nie speców od branży takich jak Holkins i Krahulik z „Penny Arcade”, więc raczej nie spodziewałbym się, że „AVW” zdobędzie wybitnie dużą popularność. Z drugiej strony, można go traktować jak kolejną kolumnę w obrębie Digital Pimp Online – po tym, jak czytelnik poznał recenzje filmowych nowości, zawsze może w tym samym miejscu sprawdzić co nowego w świecie gier. I chyba o to autorom chodzi.

komentarze 3

  • O, coś nowego, miło. Zwłaszcza teraz kiedy większość komiksów o tej tematyce przejawia tendencje spadkową… Albo to po prostu ja.

  • A nie zgodziłbym się, „Penny Arcade” nadal potrafi mnie nieźle rozbawić, na dodatek rysunki są coraz i coraz to lepsze.

  • Dlatego napisałem większość xP
    PA racja, trzyma poziom, aczkolwiek ostatnio te bardziej śmieszne stripy, w moim mniemaniu, nie traktują o grach – choć może po prostu nie doceniam tych growych ze względu, na fakt, że wypadłem ostatnio z pułapu nowości, a PA jest na czasie.
    Hmm, w sumie mógłbym wspomnieć tu jeszcze Three Panel Soul, tylko ten komiks raczej z założenia nigdy nie miał skupiać się na grach.
    Ale takie VGCats dla przykładu jest mocno zaniedbane ostatnimi czasy, albo taki CAD, który stracił swój chwiejny urok dawno, dawno temu.

Dodaj komentarz