Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Baśnie: Marsz Drewnianych Żołnierzyków


papier · komentarze 24

Baśnie 4 - Marsz Drewnianych Żołnierzyków niedługo się rozpocznie

Czwarty tom „Baśni” jeszcze przed ukazaniem wzbudził kontrowersje proponowaną ceną (zapomnijmy na chwilę o zniżkach). Sześć dyszek to niemało, jednak zawartość dość opasłego tomu w pełni rekompensuje pustkę w portfelu. Konrad, przy okazji części trzeciej, wspomniał, że to właściwie ostatni moment, by zainteresować się serią. Coś w tym jest, bo w „Marszu…” akcja rusza z kopyta.

W pierwszym tomie poznaliśmy z grubsza Baśniogród ukryty między budynkami Nowego Jorku, a w drugim farmę, gdzie mieszkają Baśniowcy nie posiadający ludzkiej postaci. Tom trzeci przybliżył nam nieco główne postaci, ich plany i relacje między nimi. Co więc mogło znaleźć się w tomie czwartym? Dobrze się domyślacie – Ten, Którego Imienia Jeszcze Nie Znamy. Adwersarz.

Baśnie. Okładka

Oczywiście imienia Adwersarza nie poznamy nadal, ale mamy okazję z bliska przyjrzeć się armii ciemności oraz dowiadujemy się sporo o planach sił zła względem Baśniogrodu. Tom otwiera „Ostatni Bastion”, wspominkowa opowieść Niebieskiego Chłopca o ostatniej grupie ocalałych ze starego świata, którzy cudem umknęli oddziałom Adwersarza. Scenarzysta daje nam odetchnąć od baśniogrodzkich intryg i serwuje ucztę dla miłośników powieści historycznej i awanturniczej, eposu rycerskiego i heroic fantasy. Oczywiście nie zabraknie zapierającej dech w piersiach sceny batalistycznej. Zamek strzegący wrót do świata doczesnego szturmują gobliny, ogry, trolle, a nawet smoki. Nie lękajcie się jednak, bowiem w jego obronie staje sam Robin Hood ze swoją wesołą kompanią, rycerze z angielskich i szkockich legend, a nawet grecka boginka. Miło, że Bill Willingham cały czas poszerza spektrum tekstów, do jakich sięga, i nie zamyka w jednym kręgu kulturowym. Jednocześnie w tle przewijają się znane nam już postacie. Najwięcej dowiemy się o przeszłości Niebieskiego Chłopca, ale i Książę Uroczy czy Sinobrody dostają swoje pięć minut. „Ostatni Bastion” to epicka historia o krwawej i brutalnej wojnie, gdzie obrońcy walczą do końca – 48 stron czyta się jednym tchem. Do historycznego sztafażu doskonale pasuje gęsta kreska Craiga Russela – świetnie rysuje poorane zmęczeniem twarze wojowników. Zarówno postaciom jak i tłom nie brakuje detali, przez sekundę czy dwie miałem nawet skojarzenia z samym Grzegorzem Rosińskim. Opowieść teoretycznie wyrwana jest z ciągu fabularnego serii, jednak wątki z niej powrócą jeszcze w tym samym tomie.

Niebieski Chłopiec

Pozostałe niemalże 200 stron „Marszu Drewnianych Żołnierzyków” wypełnia opowieść pod tymże tytułem. Jeśli wraz z powrotem fabuły do Baśniogrodu spodziewaliście się zwolnienia tempa, to się pomyliliście. I nie sądzę, by ktoś się tym zmartwił. Bill Willingham idealnie wyważył proporcje między nowymi a starymi elementami. Zrobił to, za co kochamy seriale – każdej ważniejszej postaci poświęcił przynajmniej jedną stronę, posuwając fabułę do przodu. A jednocześnie wprowadził na scenę nowych aktorów i… pozbył się kilku starych! Podoba mi się ten zabieg – scenarzysta unika mnożenia postaci drugoplanowych, zwiększając jednocześnie dramaturgię – nigdy nie wiadomo, kto będzie następny. Tym razem kilka postaci traci życie w wielkiej bitwie, jaka rozgrywa się w samym centrum Baśniogrodu. Adwersarz daje znać, że wcale nie zapomniał o uciekinierach. Jego szpiedzy są wszędzie, a jego – dość niezwykłe – oddziały są bliżej niż myśleliście…

„Marsz Drewnianych Żołnierzyków”
pochłonąłem za jednym podejściem, mimo zmęczenia i późnej pory. Moim zdaniem to najlepszy z dotychczas wydanych tomów. Tych, którzy już pokochali tę serię, namawiać nie muszę. A reszta niech się zastanowi – może to właśnie jest ostatnia szansa na przekonanie się do „Baśni”?

komentarze 24

  • Kupiłem w niedzielę… i zostawiłem u kolegi. Teraz mi taki ślinotok narobiłeś, że chyba zaraz do niego pojadę.

  • Ja nalezę do tej grupy, której Baśnie nie przypadły do gustu. Na początku byłem napalony na serię – tyle dobrego o niej słyszałem – a koniec końców, wymiękłem w połowie pierwszego tomu :( Raczej nie siegnę po 2 i 3 tom, tylko po to by przekonać się, że w czwartym jest już lepiej ;)

  • Mi trochę nie pasowały rysunki w „Ostatnim bastionie”, ale już podczas czytania „Marszu…” kilka razy byłem cały taki „uoaaaaa”. Kawał naprawdę emocjonującego komiksu.

  • fomoraig: Tom pierwszy to tylko mała historia kryminalna. Tom 2 i 3 to zupełnie inna bajka (dosłownie i w przenośni;) ) i dwa poziomy wyżej. Jeśli ktoś po pierwszym tomie Baśni porzuci serię na zawsze to jest dla mnie największym komiksowym frajerem:P
    Kup Folwark Zwierzęcy i jeśli Ci się nie spodoba to możesz serię przucić ale Na Boga niech nikt tego nie robi po pierwszym przeciętnym tomie!

  • To fakt, ja po przeczytaniu pierwszego tomu, też myślałem, że ta seria, to będą takie Kryminalne Zagadki Baśniogrodu. A tu nagle łup, jeszcze lepszy „Folwark”. Lepiej nadrób zaległości fomoraig :)

  • Hmm, chciałem zacząć tą serię, przeglądałem trochę drugi tom w empiku i faktycznie ciekawe się wydało, ale nie kupiłem bo chciałem zacząć od tomu pierwszego, którego już nigdzie znaleźć nie mogłem, a teraz się dowiaduję, że nie mają praktycznie nic wspólnego, duh… <.<

  • Warto dać szansę Baśniom. Tak jak mówią, koledzy wyżej… nie ma co się zniechęcać. Jak dla mnie najlepsza seria wydawana w Polsce. Dziś zamierzam łyknąć czwarty tom.

  • Brzmi troche jak „Amerykanscy Bogowie” Neila Gaimana, szczegolnie ta batalistyka w ktorej pojawiaja sie rozni bohaterowie basni i legend zamiast bogow. Czyz nie?

  • Alusław: pierwszy tom łączą z następnymi główne wątki, ale nie jest to nic, bez czego nie można żyć – wszystko jest i tak zawsze wyjaśnione na początku każdego albumu albo potem łatwo wynika z przebiegu akcji.

    Klemens: owszem, ale Wilingham jakoś bardziej rozpoznawalnych bohaterów używa :)

  • Aluslaw: Wszystkie komiksy czy ksiazki mozna zazwyczaj zakupic na stronach wydawcy, a jezeli nie ma na stronie wydawcy to napewno jest odnosnik do strony sklepu.

  • Książka „Amerykańscy Bogowie” od roku leży na mojej półce i czeka aż raczę ją dokończyć:P Została 1/3 ale jakoś wolę komiksy i nie mogę się zmusić:)

  • Jakoś wciąż wolę wpierw dorwać ten tom pierwszy, a tera to pewnie i drugiego czy trzeciego już nie znajdę xP
    Będę musiał zamówić i pewnie bym to już dawno zrobił gdyby nie moja awersja do e-zakupów wymieszana z lenistwem <.<
    A Amerykańscy Bogowie są joł.

  • Ehh… Kolejny bodziec na to ,żeby zacząć jednak zbierać tą serię. Wszyscy mówią, jakie to wypasione, ale z drugiej strony tyle innych wydatków na liście. Chyba kiedyś wszystko zza wody wielkiej ściągnę w całości i będzie ze łba.

  • Czytałem dwie pierwsze części tej serii, cholernie dobry komiks. Trzeba kiedyś dorwać Kroniki Miłosne. Może na MFK się uda. W każdym razie, ja czytałem „Baśnie” i rekomenduję.

  • maggotsinside

    w styczniu przeczytalem 11 tp fables i od tego czasu zastanawiam sie czy nie sprzedac calosci…
    o ile 9 i 10 byly naprawde dobre (10 bije chyba wszystkie dotychczasowe) to rozwiazanie konfliktu miedzy fabletown a adversarzem, ukazane w 11 tomie, pozostawia wiele do zyczenia. nie moge oprzec sie wrazeniu ze bylo to bardziej wybrniecie z klopotliwej sytuacji niz blyskotliwy punkt kulminacyjny seri. jeden slaby tom to nie problem, ale w tym wypadku jest to konkluzja poprzednich 10… troche sie zawiodlem…

  • Nie strasz!:)

  • Hmmm.. no dobra… wymęczę ten pierwszy tom i liznę drugi i wtedy zobaczymy ;) Apropos Gaimana to mi się właśnie od samego początku „Baśnie” z nim kojarzyły. „Amerykańscy Bogowie” to znakomita książka, którą mocno polecam – „Fables” przy niej wymiekają ;)

  • Czytałem „Amerykańskich bogów” i właściwie jedyny punkt styczności z „Baśniami”, to zaprzęgnięcie przez autorów do fabuły postaci ze znanych baśni, mitów, legend czy wierzeń. Książkę Gaimana czyta się przyjemnie, ale nie powiedziałbym, żeby była jakaś rewelacyjna.

  • maggotsinside

    bo gaiman robi lepsze komiksy niz ksiazki.

  • Książka jest rewelacyjna (czytając ją to widzę ale mnie męczy bo to nie komiks) tylko macie tak jak ja, skomiksowaliście się na amen:P

  • mam to samo co paweł. zmęczony po WSK zaczałem czytac i nie mogłem się oderwac. Zdecydowanie najlepszy tom so far. Każdy rozdziałowy Cliffhanger sprawiał, że wytrzeszczałem oczy i szybko przerzucałem strony. Piękne. Nie żałuje, że zbieram te serię. Nawet ta cena nie boli, kiedy się czyta coś tak zajebistego.

  • Nie Kendo, raczej nie skomiksowaliśmy, po prostu to Gaiman.

  • Świetna rzecz. Najlepsza część (niech się Nights of Snowfall schowają). Porządny, rozrywkowy komiks.
    Szkoda, że znajomość tożsamości adwersarza psuje mi całą radochę z czytania komiksu

  • Było spoilery/skany/oryginały czytać? He?

Dodaj komentarz