Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Trzy cienie


papier · komentarzy 9

3cienie

Cyril Pedrosa dokonał tego, co wydawało mi się nieosiągalne – tak dogłębnie poruszył mnie swoim komiksem, że zapłakałem ze wzruszenia. I nie piszę tego z pozycji twardziela, którym nie jestem. Łzy reprezentują tutaj moje szczere emocje, a ja chcę Wam dać pierwszy sygnał, jak mocną rzeczą są „Trzy cienie”.

Louis żyje ze swoją rodziną – żoną Lise i synem Joachimem – w chatce, gdzieś wśród falujących pagórków tworzących sielski krajobraz. Rytm ich życia wyznaczają pory roku, lecz nie harują jak woły – znajdują czas na zabawę i cieszenie się światem, w jakim przyszło im żyć. Niestety ów beztroski żywot zakłóca enigmatyczna obecność tytułowych trzech cieni – postaci, które dzień i noc obserwują rodzinę i ani myślą zejść z posterunku. Czają się, urządzają sobie podchody, strasząc małego Joachima i doprowadzając jego rodziców do skraju wytrzymałości. Po odkryciu przypuszczalnych zamiarów cieni Louis postanawia działać wedle zasady „jeżeli góra nie chce uciec od Mahometa, to Mahomet ucieknie od góry”, wyruszając wraz z synem w desperacką podróż, która ma odmienić los rodziny.

3cienie1

„Trzy cienie” to czarująca i romantyczna opowieść o miłości, poświęceniu, obłędzie oraz przeznaczeniu. O synu, wrzuconym w wir wydarzeń i nie do końca zdającym sobie sprawę z tego, co się wokół niego dzieje. Matce, dla której dobro rodziny jest priorytetem, oraz ojcu – człowieku pomocnym i uczciwym – który w obliczu zagrożenia jest gotów wejść w pakt z diabłem, byle tylko wyjść z tarapatów. Motywy fantasy sprawiają, że czujemy się jeszcze silniej emocjonalnie związani z rodziną, jako że są jasnymi symbolami niebezpieczeństwa, walki czy rozpaczliwej postawy ojca. Wszystko to składa się na niezwykły, melancholijny komiks, będący niepodważalnym faworytem na mojej liście poruszających do cna tytułów.

Wiele osób mówiąc o „Trzech cieniach”, wspomina o półtoraletnim epizodzie Pedrosy jako animatora studia Disneya. To nie rysunki jednak są najbardziej disneyowskim elementem jego dzieła – nie dostrzega się, że disneyowska jest pewna wrażliwość celnie użyta do skonstruowania komiksu. Jest to ten sam typ wrażliwości znanej z „Bambi”, „Króla Lwa” czy „Lilo i Stich” – sprawiającej, że niektóre chwile zapadają w pamięć na wiele, wiele lat. Podobnie w „Trzech cieniach” – to nie cała historia jest nieprzerwalnie emocjonalna, bo jest w niej też chociażby sporo humoru i przygody, to te parę pięknych momentów wykorzystanych z precyzją neurochirurga i połączonych z płynną narracją sprawia, że lektura komiksu jest silnym przeżyciem.

3cienie2

Oddzielną kwestią jest warstwa graficzna albumu, która bardziej niż animacje Disneya przypomina mi kreskę Blaina. Rysunki Pedrosy są bardzo zróżnicowanie poprowadzone – zachwycają różnoraką linią o zmiennej grubości, raz wręcz szkicową, raz dokładną, ale zawsze lekką i swobodną, co tyczy się również ponadprzeciętnego tuszowania. Kadry są żywiołowe, podkreślają nastrój, potęgując napięcie, wysiłek lub spokój. Dodatkowym atutem jest masa onomatopei, pływające dymki i świetne liternictwo. W „Trzech cieniach” wszystkie elementy do siebie pasują.

Szczerze – można by jeszcze długo wypowiadać się w samych superlatywach o „Trzech cieniach” autorstwa neurochirurga Cyrila Pedrosy, operującego tym razem na sercu. Ja po takim zabiegu chyba sobie odpocznę. Trzy chwilki tylko…

komentarzy 9

  • sie zastanawialem ostatnio czy se kupic.

    przekonales mnie :-)

  • cudo, dzis kupilem, mial w zalozeniach podniesc mnie na duchy:P. Zly pomysl:).

    Cudowny komiks, poruszajacy. Niby banał, o tym , ze przeznaczeniu nie uciekniesz, a jak pieknie podany.

    Poruszyl mnie sposób graficznego hm.. „przekazania emocji”. W radosnych chwilach linearnie, prosty, zaczyna sie robic smutno, mrocznie, pojawia sie szrafunek itp.

    Pikne;)

  • Komiks zaiste bardzo dobry. Za fasadą banalnej kreski skrywa niebanalną historię. Poruszający i skłaniający do refleksji. Jeden z najmocniejszych strzałów 2009.

  • Bardzo dobra rzecz. Dla samych rysunków warto ją mieć na półce, nie mówiąc już nawet o tym ,że to historia jest tak naprawdę największą siła tego komiksu.
    To może być klasyk wśród komiksowych dramatów za parę lat. KG gratulujemy – nie po raz pierwszy – umiejętności dobierania tytułów!

  • ‚banalnej kreski’

    bez kitu ta kreska wcale nie jest banalna.

  • @titos2k – hehe, miałem to samo… Kreska jest powalająco finezyjna. ‚Banalna’ to ostatnie słowo, które przychodzi mi w tym przypadku do głowy :D

  • Nie miałem zamiaru deprecjonować kreski tego komiksu. Raczej to, że po kresce, spodziewałem się czegoś zupełnie innego i się zaskoczyłem (in plus).

  • Kumpel pożyczył mi w sobotę, wczoraj przeczytałem ja i córka (ona 2 razy)… chyba mu nie oddam.

    Połączenie emocji i kreski, faktycznie genialne… i też miałem skojarzenia z Blainem.

Dodaj komentarz