Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Szrama – istota legendy


papier · komentarzy 87

Autorem poniższej okładki jest Grzegorz Przyboś, o którym wspominamy jako jedyni w polskim internecie - nie zrobiły tego ani serwisy komiksowe, ani wydawca komiksu. Ok, wydawca przypomniał sobie w końcu.

Jedną z rzeczy, której nie można odmówić współczesnemu polskiemu komiksowi, jest to, że może pochwalić się wieloma zdolnymi rysownikami. Problem zaczyna się jednak, gdy spróbujemy poszukać scenarzystów – tych mających ciekawe pomysły można policzyć na palcach jednej ręki. Gdy na rynku zatem pojawia się komiks napisany praktycznie przez debiutanta, to jest to coś, co musi zwracać uwagę.

Tytułowy Szrama to tajemniczy bandzior, który swoje przezwisko wziął od indyjskiej wioski, w której przyszedł na świat. Leżąca 20 kilometrów na wschód od Bombaju Shrama nie była dla niego idealnym placem zabaw. Bieda, brud, przestępczość, krowy na ulicach – wszystko to sprawiło, że rodzice naszego bohatera postanowili wyruszyć w wielki świat w poszukiwaniu lepszego jutra. Tak trafili do Nowego Jorku, do hinduskiej dzielnicy. Pech chciał, że gdy Szrama miał 10 lat, jego rodzice zginęli w tragicznym wypadku w mieszalni curry. Zaopiekował się nim jego wuj, Kudremukh, przywódca lokalnego gangu joginów specjalizującego się w wymuszeniach i ochronie pracujących na ulicach Manhattanu fakirów. Dorastając, Szrama uczył się przestępczego rzemiosła, doskonalił swój warsztat, aby w noc poprzedzającą…

Zaraz, kogo ja oszukuję, Szramę nazywają „Szramą”, bo ma bliznę na lewej połowie twarzy, a stojąca za tym legenda nie jest w ogóle interesująca. Cały problem z „Istotą legendy” polega na tym, że słowo „legenda” jest w nim nadużywane na zasadzie myślenia życzeniowego – powtarzajmy jak najczęściej, że Szrama jest legendarny i tajemniczy, a może ktoś w to uwierzy.

Szrama

Lubię różnego rodzaju formalne eksperymenty, zabawy drugim planem, szatkowanie narracji, więc gdy usłyszałem, że „Istota legendy” składa się z kilku opowiadań połączonych osobą tytułowego bohatera, to momentalnie się tym projektem zaciekawiłem. Niestety, coś poszło nie tak. A pisząc „coś” mam na myśli chyba zbyt duże mniemanie Rafała Kołsuta na temat wykreowanego przez siebie bohatera. Teoretycznie pierwszym ostrzeżeniem powinien być założony na potrzeby komiksu promocyjny blog, ale głupi myślałem wtedy, że to tylko taka konwencja, eksperyment z wykorzystaniem różnych mediów, za którym stoi coś więcej.

W teorii wszystko powinno grać: pokażmy przygody tajemniczego bandziora z zasadami za pomocą kilku różnych opowiadań, które będą łączyć się w jedną spójną całość. Problem w tym, że otrzymujemy zamiast tego historie o tym, że Szrama zabija nielojalnego wspólnika, odwiedza emerytowanego zabójcę w psychiatryku, składa stateczki z papieru, grając w szachy myśli o pojedynku na lodowcu, zabija kogoś tam, bawi się w szofera oraz płaci dziennikarzowi, aby zbierał materiały na jego temat, aby potem go za to zabić. Dałoby się to przeżyć, gdyby nie koszmarna pretensjonalność Szramy. Chodzi w starych ciuchach, jeździ starymi samochodami, strzela ze starych rewolwerów, gada o winach niczym Marek Kondrat, a tym co chyba najbardziej przeraża jego przeciwników, są wiersze, które recytuje. Coś jak Jacek Dehnel, ale z blizną przez pół twarzy. I na dodatek wygłasza teksty w stylu „życie bez honoru jest gorsze niż śmierć”, albo „do founde podaje się tylko białe wino”.

Szrama

Postać głównego bohatera tak przytłacza wchodzące w skład „Istoty legendy” opowiadania, że gdy zorientujemy się, jakim jest on nudziarzem, to okazuje się, że nic więcej nie ma w tym komiksie. A przynajmniej nie ma niczego, co by zachęcało, do śledzenia dalszych przygód Szramy. Z rysunkami jest nierówno: z jednej strony mamy świetnego Macieja Pałkę i Marka Rudowskiego, z drugiej nieco miotającego się Pawła Wojciechowicza, dwuplanszówkę Michała Zielińskiego no i Grzegorza Pawlaka, który już raz z Kołsutem popełnił komiks o Szramie do „Kolektywu”, a teraz nie dość, że znowu mamy tę samą historię, to jest jeszcze druga, która wygląda niewiele lepiej.

Zdaję sobie sprawę, że porównanie Rafała Kołsuta do Briana Azzarello jest mocno niesprawiedliwe, ale w jakiś sposób podczas czytania miałem skojarzenia z agentem Gravesem ze „100 Naboi”. Problem w tym, że temu drugiemu wystarczyło parę stron, aby uczynić z Gravesa bardzo intrygującego gościa. Po sześćdziesięciu stronach „Istoty legendy” jedyne co mogę powiedzieć o Szramie, to że jest cholernie nudny i brakuje mu jaj. Czy też, jakby to on powiedział – testicules.

komentarzy 87

  • Konrad, dobry wstęp. Nie myślałeś o napisaniu scenariusza o przygodach Shramy?:)

  • E, raczej nie. Ale jakby ktoś miał ochotę narysować inspirowany tym akapitem komiks, to z chęcią go na Motywie opublikujemy! :)

  • Ja chcę więcej Shramy!

  • hm… obawialem sie gorszego przyjecia;P. Nieco miatajacy … Pomysle nad tym.

  • Trreker: aha, czyli się wyjaśniło, który z autorów to Ty :)

  • Fiu, oszczędzę na chirurgii plastycznej.

  • zapraszam na moj digart:). Trreker.digart.pl :)

  • Grim: Zawsze możesz się na konwentach przebierać za Timofa :)

  • JAPONfan

    Na forum PCWK też jest cześc indyjskiego scenariusza.
    Anyway, może druga częśc bedzie nosić tytuł „Szrama, zabić nude” i bedzie pełna poscigów gołych kobiet, dobrego wina, bakarata i pojedynku na stacji kosmicznej? a wszystko to przeplatane „wkrótce kultowymi” bonmotami.
    Może tak być.

  • Akcja będzie osadzona oczywiście w Indiach :D

  • Ma nadzieję, że będzie odpowiednio roztańczona i rozśpiewana.

  • Takie bollywoodzkie noir :D

  • Benny Lava!!! Oraz Shan Rukh Khan!

  • JAPONfan

    KHAAAAAN!!!

  • Khan szepcący „Żegnaj, laleczko”…

  • W 2 części Szrama będzie super hiro jak Kap. Marvel z DC – będzie darł ryja strasznie (na poł strony dymek będzie! na pół!)krzycząc coś w stylu „SHRAMA!” (prawie jak SHAZAM!) i wtedy będzie piąrun go ptrafiał! Z onomatopeją KABOOM! no i potem Szrama wszystkim nakopie jak przystało na super hiroł. A na końcu odjedzie w stronę zachodzącego słońca (jak w starych westernach, laki lukach i 3 Indim. No i Kaznodzieji ofc).

    A głównym bad guyem będzie Baquażan, złowrogi kosmita! Ale co to dla indyjskiego chłopca? Drobnostka ino. A jak coś, to zawsze może poprosić o pomoc swojego ziomala – Goku.

  • Po wygranej bitwie Szrama i Goku odejdą w kierunku zachodzącego słońca. I jto mógłby być koniec, gdyby nie Szrama, który zauważył krzyż na szyi przyjaciela i małą, białą czapeczkę na jego głowie. Okazało się, że Goku to tak naprawdę Zły Brat bliźniak Papieża!!!

  • Wtedy Szrama zawył z wściekłości, a jego chakra wzrosła do niewyobrażalnych rozmiarów. Jego włosy stanęły i zmieniły kolor…

  • bardzo dobra recenzja, miałem bardzo podobne przemyślenia zaraz po lekturze pdfa. Że właśnie „klimat”, „tajemniczość”, „błyskotliwe teksty”, próbują ukryć pustkę fabularną. Z rysowników broni się tylko Rudowski i Pałka (choć imho Pałka potrafi dużo lepiej). I dlatego lobbowałem przeciw publikacji.
    Być może Szramie by dobrze zrobił pełen metraż, ale osobiście nie wierzę w scenarzystę i nie wierzę w tego bohatera.

  • Może należy go spektakularnie zabić? To nawet Supermana odświeżyło.

  • No ja myślę, że najlepiej byłoby więcej nie wracać do Szramy i w ten sposób stworzyć jego legendę.

  • Myślę, że Szrama ma szansę dorównać legendzie nawet samej Paronomazji.

  • ale być może gdyby zrobić pełen metraż to by tam można rozwinąć jakąś fabułę, bo przecież ten cały Szrama musi coś robić poza sadzeniem nadętych tekstów i noszeniem staroświeckiego garniaka. Bo w tych szorciakach to kołsut się skupił na pokazywaniu jaki on jest „cool&fakinstajli” zamiast zapodać choć kawałek czarnego kryminału.

  • Ktoś powiedział Pornomazja?

  • kompletnie nie rozumiem co ma Paronomazja do Szramy

  • Punktem stycznym Szramy i Paronomazji

    jestem ja.

  • Czy Paronomazja to to samo co paralaksat?

  • Nie, „Paranomazja” to w sumie podobny w swoich założeniach do Szramy album komiksowy – zbiór historii opowiadających o tajemniczym gościu. Różnica jest taka, że Moe rzeczywiście jest tajemniczy.

  • Bo nie było kontynuacji?
    I stąd legenda?

  • chcesz przez to powiedzieć, że każda antologia gdzie zrobisz komiks jest legendarna?

  • Ba, zwłaszcza ta o piłce nożnej.

  • Grzesiek P

    Skoro jest to z założenia debiut to może wypadałoby na wstępie potraktować niektórych łagodnie? Skoro panowie „obyci” jak Pałka i Rudkowski się wybronili to już powinno zaspokoić niektóre krwiożercze żądze.
    Fajnie by też było wspomnieć o autorze okładki ,którą tak ochoczo się publikuje wszędzie jak i w topie tego artykułu :] Be polite

  • @konradh- Dzięki za wyjaśnienie.
    Wiecie, dzisiaj sie czegoś nauczyłem… :P

  • Grześku P (Pawlaku? Przybysiu?): pozostali autorzy zostali pokrótce wymienieni i nikt się nad nimi nie pastwił, więc chyba korona z głowy nie spadła.

    A okładkę się publikuje bo hej… jest okładką? Dostarczaną w materiałach prasowych przez wydawcę?

  • comic sans dobry użyty.
    pro.

  • Grzesiek P

    Mi kororna spadła -leży tuż obok. Nigdzie nie widze w tekscie autora okładki. To nie jest wielką rzeczą, ale na „zachodzie” tak bywa drogi Panie, że jeśli autorem rysunków nie jest jeden twórca to wymienia się wszystkich

  • No cóż, w takim razie bardzo mi przykro, że Ciebie pominąłem, bardzo ładna okładka.

  • Grzesiek P

    lol. Niech twoi niewolnicy będą odporni na astmę Dobry człowieku

  • Stand mają fajny.

  • Okładka bardzo ładna, tylko kto ją narysował?

  • bardzo dobra recenzja. sam bym lepszej nie napisał. to znaczy napisałbym, ale było by tam dużo słów na k, g, ch, i d, a także wzruszająca historia o chłopcu, którego upuściła akuszerka.

  • To ja jestem tym chłopcem, gdyby mnie nie upuściła, to bym nie zapomniał wspomnieć o autorze okładki.

  • JAPONfan

    To znaczy o kim?

  • @JAPONfan: Grześku P. – Przybysiu

  • ale to napisem:] nei wiem cemu taki przypadek:D
    chodzi o Grześka Przybysia

  • oo
    tak łatwiej, na mnie chyba za duże wrażenie zrobiła ta recenzja

  • JAPONfan

    Ej, nie będzie zabawy w „nie wiem gdzie to pisze, ale kto jest autorem okładki szramy?”? :(
    Wiecie jak potem google pluje wynikami?

  • Nie no, jak chcesz, to możesz się w tę zabawę bawić z Grześkiem Przybysiem.

  • jezuchryste, ja sie boje, to to bedzie, jak mi przyjdzie wydac tomik… strasznie obrzucacie gnojem sacenarzyste, az musze przeczytac, zeby sie przekonać czy slusznie. wiec w sumie recenzja dobra, bo zachecajaca do zapoznania sie a materialem.

  • Jak komiks gówniany, to obrzucanie gnojem może tylko pomóc.

  • Ja nie wiem, gdzie to obrzucanie gnojem, natomiast widzę, że ogólnie ekipa „Szramy” jest mocno przewrażliwiona.

  • Obudzę się z głową mojego Łukasza na poduszce obok?

  • To dlatego, że podczas rysowania puszczałem im „My Chemical Romance”.

  • Tak, to wyjaśnia wszystko…

  • Tak robił Wizjonerski Reżyser Zack Snyder.

  • Ej, ale MCR jest świetne. Przynajmniej kiedy małpują Queen.

  • mcr to straszny zespol. ale nie znam sie na muzyce i nie umiem uzasadnić, dlaczego tak bardzo ich nieznosze.

  • A ja wiem, ja wiem! Bo robili soundtrack do „Strażników” :D

  • nie, wczesniej tez byli emo bucami.

  • Jeden utwór to jeszcze nie cały soundtrack, na którym każdy inny artysta lepszy jest od MCR.

  • Sasquatch

    Szarama to kupa

  • Też już zdążyłeś przeczytać?

  • podziałała na niego wasza moc PRowska :}

    a dobrych scenarzystów już nie ma.
    Nawet Sztybora już nie ma.

    pozatym nie ma bardziej znanej szramy niż tony montana

  • właśnie, kurwa.
    konradh, Ty z głową Lukasza nie. ale Grim się obudzi z plecami konia.

  • Właśnie tak się tworzy legendę.

  • Informacja o tym, kto zrobił okładkę jest wydrukowana na stronie tytułowej. Kto widział ten wiedział. Dajcie spokój guglowi.

    A, że należy wymieniać wszystkich? Pierwsze słyszę. W opisie na stronie wydawcy to owszem, ale w recenzjach antologii to się czasem pomija spore ilości autorów, więc bez przesady.

  • o, a właśnie miałem pytać ‚czy ktoś widział godai(ego)a?’ :]

  • Titek trafił w sedno. Prawdziwy i na prawdę legendarny Szrama to Tony „Don’t get high on your own supply” Montana.
    Nie ma szans, żeby był jakiś bardziej legendarny.
    Trzeba było pokombinować w innym kierunku. Może legendarny bezręki zabójca czy coś. Nie wiem. Nie znam się na klimatach noir.

  • legendarny bezręki nożownik. oburęczny. to to jest materiał na legendę. że się musi uczyć nogą rzucać czy coś.

  • Albo pytą.

  • JAPONfan

    Zaraz czy legendarny jednoreki zabojca to nie zabil zony tego doktorka?

  • Tamtem to był miękka faja. A ten by był w klimatach noir.

  • Tony Montana to klasyka, ale inny Tony, Bullet Tooth Tony to niekwestionowany mistrz świata! Może nawet jakaś szrama by się na jego facjacie znalazła.

  • Nieprawdą jest, jakoby na stronie wydawcy informacji o okładce nie było.

  • Niemożliwe, wczoraj nie znalazłem!

  • Trekker, ale w RRY#2 to już zgrabny foncik dobrałeś:)

  • Rob – od zabijania pytą jest Samuraj Nagapyta!

  • @konrad: szukajcie, aż się naszukacie. Proście, a będziecie prości.

    Nie bądź małostkowy; ale faktycznie, uzupełniłem dopiero wczoraj w nocy.

  • Jaszczu: hm… Nie wiem czy zartujesz czy nie:). Mam nadzieje ze nie;)

  • Nie no, widziałem przykładową planszę na Polterze i tam jest zgrabna komiksowa czcionka. Chyba, że coś pomyliłem i to nie jest Twoja plansza.

  • ok, to moja:P. Uff;). To po prostu nowsza pracka jest…

  • Szrama – gówniany komiks, no…
    Shrama – A zapowiadało się tak ciekawie…

  • Zuzazu – czytałeś?

  • Oczywiście! A nawet miałem więcej wspólnego z tym komiksem niż tylko krótkie spotkanie druk-oczy (bez jakichkolwiek skojarzeń).
    Mogło coś z tego wyjść, gdyby scenarzysta poświęcił więcej czasu obserwacji, bo sama inspiracja filmami/książkami noir nie wystarczy. Wyszło jak wyszło…Mamy szablonowego, arcynudnego i żałosnego tytułowego bohatera, który właściwie lepiej wygląda niż czyni. Same historie też wtórne i niczym nie interesujące, więc po co mam się silić na pozytywną opinie? Jedynie strona wizualna utrzymuje poziom (u niektórych rysowników), ale i tak to nie buduje solidnego klimatu noir.

    Sugestia? Zostawić rysowników i natychmiast zmienić scenarzystę.
    Kołsut, przemyśl to! A nóż ktoś lepiej zaopiekuje się twoją Szramą.

    Z drugiej strony, to moje zdanie. Jestem tylko jednym z tych nie wielu czytelników…

  • Nie ma się, co tak ekscytować. Szrama to ekscentryk zachowujący się dość ostentacyjnie. Fantazyjne, stylowe stroje czy samochody. Widowiskowość stylu życia. Bliznę przez całą gębę. Cechy te, w jego zawodzie, nie wróżą raczej dożycia wieku emerytalnego. A jeżeli nawet dożyje to na państwowym garnuszku oglądając świat w kratkę. Tym samym bohater dokona żywota w następnej części. To nie Nelson Mandela, długotrwały pobyt w więzieniu zrujnuje legendę.
    A mówiąc już zupełnie poważnie. Rafał wpadł w pułapkę, którą zgotowała mu jego młodość. Szrama w założeniu dojrzały, doświadczony twardziel ma dużo cech nastolatka startującego dopiero w życie, próbującego oswoić czy przyswoić sobie świat, którym bez wątpienia jest autor. Mamy, więc do czynienia z podwójnym debiutem. Debiutem po obu stronach, mówiąc językiem filmowym, kamery. Z tej perspektywy jest to jak najbardziej udane przedsięwzięcie, dobrze rokujące na przyszłość.

Dodaj komentarz