Opublikowane o 10:39, 9 marca 2009
autor: Łukasz Babiel

Kliknij w nagłówek po całe logo WSK.
Bez zbędnych wstępów przechodzimy do listy (jak zwykle ciągle uzupełnianej) premier komiksowych na Warszawskich Spotkaniach Komiksowych 2009.
Egmont:
„Powstanie ’44 w komiksie. Antologia prac konkursowych” – 29 zł
„Aldebaran” – Leo – 69 zł
„Baśnie: Marsz drewnianych żołnierzyków” #4 – Willingham/Buckingham – 59,90 zł
„Inu Yasha” #18 – Takahashi – 17 zł
„Kaczogród” #5 – Rota – 35 zł
„Kid Paddle: Aquaterminator” #10 – Ledent – 14,90 zł (od 19 marca)
„Mikropolis: Moherowe Sny” (II wydanie) – Wojda/Gawronkiewicz – 39 zł
„Niebo nad Brukselą” – Yslaire – 45 zł
„Sandman: Dom lalki” #2 (HC) – Gaiman/Bachalo, Dringenberg, Jones III, Parkhouse, Zulli – 89 zł
„Star Wars Dziedzictwo: Smocze szpony” #3 – 39 zł (od 18 marca)
„Sygnał do szumu” – Gaiman/McKean – 49 zł
„Trolle z Troy: Trollimpiada” #11 – Arleston/Mourier – 26,90 zł
Tradycyjnie Egmont wyda najwięcej, co wcale nie oznacza, że są to pozycje najciekawsze. Najważniejsze w tej ofercie jest to, że praktycznie każdy znajdzie te 2-3 pozycje dla siebie, tak jak ja znalazłem – antologię komiksów o Powstaniu Warszawskim, „Baśnie” i „Sygnał do szumu”. Ale zadowoleni będą chociażby też ci, którzy lubią wznowienia w twardych okładkach. Warto także przyjrzeć się się nowej serii – XX wiek/wiek XXI – która startuje komiksem „Niebo nad Brukselą”. Powyższy pakiet kosztuje 512,70 zł. Zniżki: stoisko Egmontu obsługuje CK, więc 25% dla posiadaczy kart stałego klienta i 5-10% mniej dla reszty.

Ongrys:
„Kubuś Piekielny” – Pawel – 59 zł
„Kubuś Piekielny” (wersja kolekcjonerska) – Pawel – 99 zł
„Gapiszon i Korniszon” – Butenko – 39 zł
„Gapiszon i Zuzia” – Butenko – 9,90 zł
„Komiksy Nieznane” – Raczkiewicz – 39 zł
Powyższe komiksy to plan maksimum, jaki założyło sobie wydawnictwo Ongrys, dla którego WSK będzie pierwszą okazją do pokazania się. Ukazanie się części tych komiksów jest pewne, reszta właśnie się drukuje – wszyscy fani sentymentalnych podróży niech będą dobrej myśli. Ja takim podróżnikiem nie jestem, ale chętnie zaopatrzę się w albumiki Bohdana Butenki, bo ostatnio z jego rysunkami miałem do czynienia dość dawno, chyba czytając „Wyczyny…” i „Fortele niewiarygodnego hodży Nasreddina”, które już tutaj chyba polecałem. Cena pakietu: 245,90 zł. Rabaty na stoisku: niewielkie.

Timof comics i Mroja Press:
„Ziniol” #4 – 30 zł
„Fun Home. Tragikomiks rodzinny” – Bechdel – 50 zł – wydany razem z Abiekt.pl (oficjalna premiera 8 marca)
„Bi Bułka i ruskie pierogi” – Otoczak – 20 zł (w szerokiej sprzedaży od 9 marca)
„Mały świat Golema” – Sfar – 32 zł – wydany jako Mroja Press (w szerokiej sprzedaży od 9 marca)
Do jednego wora wrzuciłem wszystkie komiksy, za których wydanie odpowiedzialne jest wydawnictwo timof i cisi wspólnicy, chociaż robi to pod dwoma szyldami i w jednym przypadku w kooperacji. Tradycyjnie czekam na „Ziniola” i tak samo tradycyjnie „Bi Bułka” mnie nie interesuje. „Fun Home” już nabyłem, natomiast „Mały świat Golema” nabyłem niemalże – powstrzymując się dla zasady, uświadamiając sobie swoje wydatki na komiksy. A i tak to kupię. Cena zestawu: 132 zł. Wysokość zniżek: 20-25%.
Kultura Gniewu:
„Wartości rodzinne: Małpa na przyjęciu” #2 – Śledziu – 16,90 zł
„Dick4Dick: Harem Zordaxa” – Rebelka – 18,49 zł
„Komiks W-wa” – Kłoś/Kwaśniewski/Truściński – 42,90 zł
Tak się składa, że wszystkie te komiksy czytałem i wszystkie mogę szczerze polecić – chociaż „Dick4Dick” chyba najmniej. Cena zestawu: 78,29 zł. Zniżki: 15, 25 i 50%. Warto wspomnieć, że będzie można kupić parę komiksów, których nakład jest wyczerpany (np. „Ghost World” i „Cinema Panopticum”). Na stoisku jak zwykle badziki i torby.

Hanami:
„Muzyka Marie” #1 – Furuya – 33,90 zł
„Księga wiatru” – Taniguchi/Furuyama – 32,90 zł
„Balsamista” #5 – 25 zł
Że tak wyeksploatuję pewien żart do końca – sam nie wiem czemu umieściłem powyższe pozycje na tej liście, przecież manga to nie komiks (śmiech). Najbardziej obiecująco prezentuje się „Księga wiatru” i będę się musiał poważnie zastanowić nad zainwestowaniem swoich pieniędzy w ten niekomiks (śmiech przez łzy). Cena pakietu: 91,80 zł. Zniżki: do 20% (pełny cennik). Do tego możliwość zakupu książek i Hanafudy – japońskiej gry karcianej.
Taurus Media:
„Gang Hemingwaya” – Jason – 32 zł (w szerokiej sprzedaży od 9 marca)
„Skasowałem Adolfa Hitlera” – Jason – 32 zł (w szerokiej sprzedaży od 9 marca)
„Hector Umbra: Daleko od Osaki” – Uli Oesterle – 36 zł (w szerokiej sprzedaży od 9 marca)
W przypadku Taurusa nie mam już na co czekać, bo wszystkie te albumy już mam. Ba! Jestem po lekturze obu autorstwa Jasona i są świetne – chociaż w pewnym momencie zaczął mnie wkurzać jego styl. Odradzam czytać jeden po drugim zatem. Cena zestawu: równa setka polskich nowych złotych. Zniżki: 25%.

Post:
„Serca z piasku” – Paringaux/Loustal – 36,90 zł
„Lupus” #2 – Peeters – 33,50 zł
Post wstaje z grobu, a co najciekawsze – pomaga mu w tym Frederic Peeters. Doprawdy, budujące. Może Mandragora załawi sobie takiego reanimatora? Cena zestawu: 70,40 zł. Zniżki: na razie brak danych.
Manzoku:
„Y: ostatni z mężczyzn: Cykle” – Vaughan/Guerra – 29,90 zł
„Y: ostatni z mężczyzn: Jeden mały krok” – Vaughan/Guerra – 39,90 zł
Pojawienie się tych premier na WSK będzie zaskoczeniem dla wszystkich – łącznie z wydawcą, który parę dni temu udzielił mi informacji, że „Igreki” będą w marcu, ale raczej 2-3 dni po WSK. Cena zestawu: 69,80 zł. Jeśli komiksy się pojawią, będą dostępne na stoisku Multiversum.
Dolna Półka:
„Kolektyw: Czterej jeźdźcy” #4 – 12 zł
„Szrama: Istota legendy” – Kołsut i Mazurek/Rudowski, Pawlak, Pałka, Wojciechowicz i Zieliński – 12 zł
Zestaw autoironiczny: „Szrama” jako piąty jeździec apokalipsy. Zrozumiecie, jak przeczytacie. Zestaw 24 zł. Zniżki na wszystkie starsze pozycje wydawnictwa (obie).

Ladida Books:
To wydawnictwo nie przygotowało żadnych premier, lecz jego komiksy będzie można nabyć na WSK z 25% rabatem. W tym autografowane komiksy „Niewinny pasażer” i „Józek”.
Inne:
„Likwidator : Sprzątanie Polski” – wyd. Zielony Front – Dąbrowski i Palinowski/Dąbrowski, Chochowski, Klimek, Palinowski, Cabała – 26 zł
„Jeju” #8 – autorzy różni – 19 zł (premiera 8 marca)
„New British Comics” – 15 zł (dwie wersje do wyboru: po polsku oraz po angielsku)
„Maszin” #5 – 11 zł (52 strony)
„Czak Norys versus Ojciec Dr” #3 – Mielony/Dorsz – 8 zł (niby jest już dłuższy czas, ale kto to widział przed wczoraj, to nie wiem)
„RRY” #2 – 7zł (36 stron)
„Jeju” warto kupić, chociaż najnowszy numer nie jest powalający. Natomiast „New British Comics” jest rzeczą intrygującą, którą się na pewno zainteresuję.
Na razie na tym koniec, lista będzie uzupełniana w miarę spływania informacji, zapraszam również do ew. poprawiania mnie i dzielenia się wiedzą. W stworzeniu spisu pomagał mi Jarek Obważanek i odsyłam do niego po więcej szczegółów na temat niektórych albumów.
Kingpin dnia 9 marca 2009 o 11:27
Skoro Łukaszu zapraszasz do poprawiania, to ja tylko delikatnie chciałem zaznaczyć, że nie ma w Sfar drugiego „a”.
Ystad dnia 9 marca 2009 o 11:29
z tego co piszą na portalach New British Comics ma się ukazać w dwóch wersjach językowych. (ale nie wiem czy w jednym tomie, czy w dwóch oddzielnych).
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 11:37
@Kingpin – dzięki.
@Ystad – dzięki, dwie wersje będą w dwóch oddzielnych tomach, dopisuję.
Ystad dnia 9 marca 2009 o 11:39
tzn juz wiem :P w dwóch ;)
sorenito dnia 9 marca 2009 o 12:10
Łukasz, jaki był sens tego artu? Spis premier czy opis co już ogarnąłeś?
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 12:13
Spis premier i moja subiektywna opinia czym się zainteresować, a czym nie ;). Czyli dokładnie to samo co w dwóch poprzednich przypadkach spisów. A teraz po prostu tak wyszło, że wiele z tych rzeczy udało mi się właśnie wcześniej ogarnąć, także mogę coś więcej powiedzieć (czy dobre, czy polecam) nie na podstawie domysłów ;). O. Tak mniej więcej.
konradh dnia 9 marca 2009 o 12:32
Trekker: myślę, że po moim tekście we wtorek będzie jeszcze bardziej kultowy hehe
konradh dnia 9 marca 2009 o 13:14
„Szrama – komiks, który kupiły tylko dwie osoby*”
wg danych z 8 marca.
Jaszczu dnia 9 marca 2009 o 13:30
No ale przejrzało znacznie więcej osób, i trzeba przyznać, że dobrze się przy tym przeglądaniu bawiliśmy:)
Trreker dnia 9 marca 2009 o 13:31
hm… licze wiec na bialokrukowatosc i to ze za pare lat bedzie na allegro chodzil po 2 kola:)
au dnia 9 marca 2009 o 13:34
@konradh- to Grim ma matkę?
konradh dnia 9 marca 2009 o 13:44
Hm, może. Chyba, że on kupił egzemplarz autorski po prostu. Bo ja jestem tym drugim szczęśliwcem!
Trreker dnia 9 marca 2009 o 13:48
hmmm… czy wlasnie Pan Adler nie wjechal na tematy rodzinne? Wow. Moze jednak przesadzacie:). Grim stworzyl z udzialem wielu osob (swietni rysownicy:))pierwszy od dosc sporego czasu komiks w klimatach noir w PL. A tych klimatow do smierci bede bronil:).(A ze to taki troszke Hard klimatow noirowych to coz, na bank bedzie lepiej przy kolejnych probach).
holcman dnia 9 marca 2009 o 14:01
Po przeczytaniu posta Jaszcza zacząłem się bać, że „Szrama” będzie takim drugim „HARD”. A ja po lekturze „HARD” trafiłem do szpitala i wolałbym tego doświadczenia nie powtarzać.
asu dnia 9 marca 2009 o 14:09
chyba Zeszyty Komiksowe nowe mają się pojawić na WSK, ale nie jestem pewien. Warto gdzieś dopytać.
Jaszczu dnia 9 marca 2009 o 14:09
Ja mam do rysowników Szramy jeden poważny zarzut, który mogę wytoczyć po samym przejrzeniu komiksu. Czy na prawdę nie dostrzegacie jak ważnym elementem komiksu jest właściwie dobrany font? Trekker, czy nie znalazłeś nic lepszego niż Times New Roman? Grzegorz Pawlak siedzi pewnie masę godzin nad tymi sin citowymi planszami, po czym wpuszcza w dymki ComicsSansa ( z capslokiem dla niepoznaki). Niedawno na Motywie Konrad zapodał link do serwisu, w którym w bardzo prosty sposób można sobie zmontować własnego fonta. Korzystajcie na Peruna. Nawet najbardzij nabadziana odręczna czcionka jest lepsza niż te standardowe koszmarki.
Zarzut nie dotyczy Macieja Pałki i gościa, który wypisał dymki ręcznie.
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 14:12
@asu: Zeszyty Komiksowe nie wyjdą na WSK. Miały, ale nie wyjdą.
@Jaszczu: No ja mówiłem – mi do kolekcji brakowało Arial i Tachomy. No i cała rodzina by była ;D.
asu dnia 9 marca 2009 o 14:18
@Jaszcz
podobne miałem odczucia
przejrzałem tylko
ale po pierwszym komiksie uznałem, że chłopaki wzorowali się na Kaczorach Donaldach opracowując sposób wpisania tekstów komiksie noir co ich w Polsce nie ma.
Trreker dnia 9 marca 2009 o 14:20
Jaszczy: Nie nie dostrzegam;). Times new ROMAN to moj faworyt, zawsze i wszedzie;P. Powazniej mowiac moja reczna czcionka niestety nie nadawalaby sie do niczego, dobor istotnie byl idiotyczny, jak i sama wielkosc dymkow do ich „wypelnienia”. W aktualniejszych pracach, staram sie o lepszy dobor… Mam nadzieje, ze przy kolejnych poblikacjach bedzie to widoczne.
pawelk dnia 9 marca 2009 o 14:32
Tahoma to całkiem znośna jest. Times new Roman ssie.. A ludzie tym magisterki piszą. Ja jestem fanbojem Lucida Sans Unicode.
Do szukania bardziej wymyślnych fontów polecam dafont.com – jest wiele darmowych
unka dnia 9 marca 2009 o 14:50
pawel – nie waz sie zlego slowa na timesa mowić. times new roman to najblizsdzy krewny trajana, pierwszego i najdoskonalszego fonta EVER. a że jest nadużywany – ciężko sie dziwić. mnie mierzi font danube – bo tez jest zajebisty i w zwiazku z tym widzialam juz chyba z tone logosow, ktore go zawierają. ale prosze mi nie mowic, ze cokolwiek ssie, tylko dlatego, ze sie przejadlo.
do trekkera – czcionka to taki metalowy sześcian z wytłoczoną literką. jeśli posiadasz ręczną czcionke, to podziwiam, bo ja mam tylko fonta na bazie swojego pisma (tak, wiem, ze sie czepiam). a co do poprzedniego posta – nie chce, zeby ktos pomyslal, ze uwazam, ze times pasuje do komiksow. nie pasuje w ogole. zaden font szeryfowy nie pasuje. ale mimo wszystko – jest swietny.
/scaliłem dwa komenty – Ł./
Jaszczu dnia 9 marca 2009 o 15:16
Unka, dlaczego nie skorzystałaś z tego fonta w ostatnim komiksie w Netkolektywie?
Trreker dnia 9 marca 2009 o 15:20
Paweł -z tymi darmowymi jest tak, ze miedzy darmowy , a darmowym nadajacy sie do uzycia „komercyjnego” jest wielka roznica.
Unka- za słownikiem PWN.
czcionka :
1. «prostopadłościan z odwróconą literą lub znakiem drukarskim, dającymi w druku odbitkę tej litery lub znaku»
2. «kształt i wielkość liter w druku
:)
asu dnia 9 marca 2009 o 15:24
@trreker
no faktycznie
użycie czcionki w netkolektywie jest bardzo komercyjne :)
CHC dnia 9 marca 2009 o 15:27
Etam, mnie osobiście TimesNewRoman męczy oczy niemiłosiernie. Wolę już Verdanę czy zwykłego Ariala. TNR nadaje się co najwyżej do pojedynczych wybryków o niskim natężeniu znaków na cm kwadratowy.
unka dnia 9 marca 2009 o 15:28
trr, wstyd mi za slownik pwn, ktory jakieś kolokwialne użycie traktuje jako definicje. ponoć poszlem też jest już formą poprawną, ale do konca życia bede z tym walczyć.
jaszczu, bo jest brzydki zwyczajnie. i jest fontem dwuelementowym, wiec nie pasowal kompletnie. ale do maszina zrobilam teraz odreczne napisy, nawet sie staralam, zeby byly ladne.
chc, wlasnie do tego zostal stworzony times new roman (: napewno nie do komiksow albo tekstyw drobnym druczkiem.
Jaszczu dnia 9 marca 2009 o 15:35
OK, komiks jest dla mnie jednym z najlepszych w numerze i tu o dziwo jakoś ten nieszczęsny Comic Sans nie wali bardzo po oczach. Ale zdecydowanie wolałbym Twój odręczny foncik.
Trreker dnia 9 marca 2009 o 15:38
Unka- „trr” – jeszcze nikt tak nie skracał mojej ksywki:). Poszłem wciaz nie ma w słownikach:). Wiec istnieje szansa dla swiata.
Asu- z prawnego punktu:P
CHC dnia 9 marca 2009 o 15:41
Right. W takim razie zwracam honor a TimesNewRoman FTW! Mogę przeznaczyć 1% podatku na Twoją akcję zwalczania form niepoprawnych :)
unka dnia 9 marca 2009 o 15:42
haha, nie zarzekaj sie, poki nie zobaczyles D; poza tym wtedy nie uzylam comic sansa, tylko jakiegos innego komiksowego fonta. comica użylam w obecnym kolektywie i obiecuje, ze to ostatni raz, bo jesteś już którąś osobą z kolei, ktora mowi mi, ze woli moje paskudne pismo reczne od fontow.
chc, fantastycznie, bo mam takie marzenie, aby zwalczyć „grafika komputerowego”. w ogole nie ma czegos takiego jak grafik komputerowy, tak jak nie ma grafikow ołówkowych, grafikow papierowych ani tuszowych. to wszystko tylko narzędzia.
/scalił P.
pawelk dnia 9 marca 2009 o 15:47
@ Trekker – założyłem, że są pewnie i free for commercial use, nie szukałem.
Jaszczu dnia 9 marca 2009 o 15:48
No właśnie rozchodzi mnie się o ten najnowszy Kolektyw. Czytałem sobie dziś w drodze do pracy.
Trreker dnia 9 marca 2009 o 15:49
Unka – hm… a czy to rozroznienie nie jest własnie dosc wazne…Zeby nie bylo sytuacji; „Pisał mi pan, ze grafik, a zamiast loga we flashu, akwarelami mi pan maluje”. To ma ułatwic zycie;)
godai dnia 9 marca 2009 o 15:53
Konrad, obiecałeś, że nie przed premierą, wtorek przyszły, jak mniemam?
Ciekawa lista, ale widzę dla siebie maks. 4 pozycje, które kupie. Niby obfitość srytość, a jednak posucha…
unka dnia 9 marca 2009 o 15:54
trr, od tego jest rozróżnienie na grafike projektową i warsztatową. jak napiszesz komuś, że jesteś grafik dezajner czy tam projektant graficzny to brzmi bardziej pro i jak najbardziej oddaje rzeczywistość. poza tym od malowania to przeważnie są malarze, ja tam gowno nie akwarele bym namalowala.
„grafik komputerowy” to jest zwykly informatyk, ktoremu sie zdaje, ze umie rysować. najczęściej szwagier albo siostrzeniec, który projektowal nam wizytówki jest grafikiem komputerowym.
http://www.planujprace.pl/img/800/600/grafik_stanowisko.png <- to tez jest grafik komputerowy. jest grafikiem i jest wykonany na komputerze.
Trreker dnia 9 marca 2009 o 16:02
malarze sa przewaznie od mieszkan. Pokrywaja sciany na takie rozne kolory.
Informatyk i Grafik Komputerowy to dwoch zupelnie innych panow, laczy ich tylko to, ze obaj nie musza umiec rysowac, bo nie tego sie od nich wymaga… Wiec im nawet sie „zdawac” ze umieja nie musi:).
CHC dnia 9 marca 2009 o 16:03
„Wiec im nawet sie “zdawac” ze umieja nie musi” – rzeczywistość jest bardziej brutalna.
Darmowy fotoszop jako pożywka no i „miszczowie” pączkują!
unka dnia 9 marca 2009 o 16:06
rzeklabym, ze grafik komputerowy i graphic designer to dwie rozne osoby. z czego pierwsza jest tożsama z informatykiem o jakichś umiejetnościach.
michal aniol też pokrywal sciany i sufity na rożne takie kolory, wiec sie zgadza.
Trreker dnia 9 marca 2009 o 16:16
dokladnie:) byl tez gejem wiec malarze to homoseksualisci pokrywajacy sciany roznymi kolorami… Podsumuwujac.
Ok, moze nie znosisz i chcialabys wywalic pojecie grafika komputerowego, ale uzywaz pojecia jeszcze bardziej dziwnego i smiesznego imo… Graphic designer … Gdy czytam, ze ktos jest, badz zajmuje sie dizajnem, to mnie szlag trafia. Dobry dizajn, mlodziezowy dizajn, zly dzizajn:) Nie mowiac juz o tym, ze ostatnio sporo rzeczy jest po prostu „dizajnerskie”….
au dnia 9 marca 2009 o 16:17
@ trreker: ja tez uwielbiam klimaty noir i będę ich bronił. przed takim gównem jak „szrama”, bo jeszcze sie komuś zacznie kojarzyć i za parę lat uszłyszysz „nie lubię klimatów noir, raz taki komiks widziałem”.
godai dnia 9 marca 2009 o 16:17
Rozumiem, że słowo „projektant” jest złe, bo znaczy coś innego niż „dizajner”?
Trreker dnia 9 marca 2009 o 16:21
Projektant jest jeszcze jakos adekwatne do wykonywanego zawodu:p
au- jakos z powodu narysowania mojej historki biczowac sie nie bede;). Mam nadzieje, ze w przyszlosci uda mi sie zrobic cos co „wpadnie wam w oko”:).
unka dnia 9 marca 2009 o 17:03
„trr, od tego jest rozróżnienie na grafike projektową i warsztatową. jak napiszesz komuś, że jesteś grafik dezajner czy tam projektant graficzny to brzmi bardziej pro” – że tak zacytuje siebie. nie mam nic do projektanta. ale tez nie boje sie angielskich slowek. czemu nikt sie nie burzy, jak ktos mowi, że jest akałnt meneżerem albo kopirajterem? to jest normalka. ale powiedz komuś „design” i zaraz oburzenie. dla wszystkich, ktorzy boja sie obcych jezykow przypominam, ze slowo „kaloryfer” pochodzi z laciny. malo mamy takich rdzennie swoich slowek. z resztą wole być graphic designer niż grafik komputerowy.
tr, designer i projektant to to samo /: oba sa tak samo adekwatne do zawodu.
Trreker dnia 9 marca 2009 o 17:24
wciornosci, nie chodzi o wielki pierwotny strach przed jezykami, ale o to, ze gdy slowo sie popularyzuje, staje sie nie do zniesienie, jest uzywane troszke zbyt czesto i przez wszystkich, zwykle w sposob, bardzo odbiegajacy od jego znaczenia. Jesli juz mamy dzialajacego „projektanta”, po co uzywac ciagle, obcojezycznego odpowienika, np. z kaloryferem nie mamy takiego rdzennego odpowienika. Po co narazac sie na smiesznosc, blednym uzywaniem jakiegos „trendy”:P slowa. Coz, wole byc rysownikiem komiksow:P. (znaczy w przyszlosci) hM… w sensie Graphic Novel artist… czy cos:).
unka dnia 9 marca 2009 o 17:29
w ogole czym sie różni graphic novel od comic book? obszernością? fajnością?
JAPONfan dnia 9 marca 2009 o 17:36
Unka? Ale ty farmazony pieprzysz. Times new roman wzorowany jest na Timesie, tym co to go Morison zaprojektował do „Timesa” (zbieżnośc nazw nie?) i jest zaprojektowany stricte do gazet. Twombly Trajana oparła o rzymskie litery z Kolumny Trajana (znowu zbieżnośc nazw).
Roznica w czasie to ponad 50 lat bo Times powstal w 1931 TNR w 32 a Trajan w 89.
I daj spokoj trrekerowi. Napisal ze grafik komputerowy nie musi tak jak informatyk umiec rysowac. Kiedyś był i projektant i grafik (co robił grafiki i rysował logo). Ale taki piekny nasz jezyk polski, jak szukalem ofert dl „Projektantow” to byly to oferty dla projektantow mebli, projektantow układów wentylacyjnych itd. Designer to brzmi dumnie i nie myla mnie z projektantem układów hydraulicznych.
A na fonty mówicie czcionki.
unka dnia 9 marca 2009 o 17:39
japon, a jak nazwiesz kroj pisma, ktory jest na kolumnie trajana? ok, niech bedzie, ze to nie trajan, niech bedzie to prototrajan. bo times jest na nim oparty, nie jest jakims calkowicie wyrwanym z konteksyu fontem, niestety.
i nie, nie mowcie na fonty czcionki.
Trreker dnia 9 marca 2009 o 17:39
hm… to zwykła bufonada z ta nazwa…
w ogolnym zalozeniu Graphic Novel miało podejmowac powazniejsze tematy niz, pochodzace od słowa „komiczny” Comics.
Ostatnio jest tez trend do uzywania okreslenia Grpahic Novel jako komiksu wlasnie obszerniejszego, w formacie bardziej zblizonemu wlasnie literaturze. Np. ostatnio wydany Joker, który gdyby nie to , ze od razy przy wydaniu ma 128 stron, a nie jest podzielony na zeszyty, bylby zwyklym komiksem, a jest nowela graficzna…
hm… a niech kazdy sobie mowi jak chce i co chce.
pstraghi dnia 9 marca 2009 o 18:04
Czy ktoś zna pełny program WSK, bo wciąż szukam i nic – jest tylko ten egmontowski, a inny od wielu dni ma się ukazać „na dniach”
Na WSK będę pierwszy raz i do tego służbowo, ale na pewno kupię Fun Home, drugiego Lupusa i drugiego Y… No i 2 Loveless bo wciąż nie mam.
Jaszczu dnia 9 marca 2009 o 19:05
Maciej, napisałem, że mój zarzut dobrania beznadziejnych fontów nie dotyczy Ciebie oraz drugiego typa, którego nazwiska nie pomnę, a który wypisał dymki ręcznie. Ty wybrałeś fajny font a typek wypisał dymki ręcznie. I Was dwóch się nie czepiam:)
Marcin "Dr.Agon" Górski dnia 9 marca 2009 o 19:06
Z wyżej wymienionych premier kupię tylko Wartości rodzinne, kolektyw i może Szramę, nad tym ostatnim się zastanawiam.
Trochę dziwne, że na MD można się więcej o WSK dowiedzieć, niż na stronie oficjalnej tegoż spektaklu komiksowego świata.
JAPONfan dnia 9 marca 2009 o 19:30
Ten z kolumny trajana nazwe pismem kapitałowym. Z tym ze jego kształt oparty jest o narzedzie, tak jak praszczur Timesa. Tylko ze to inne narzedzie i inne zasady pisania przyswiecały ich tworzeniu.
No i nie zgadzam sie z hasłem ze times jest krewnym trajana bo to sa zpelnie odrebna pisma a jedyne co maja wspolnego to to ze sa szeryfami. Prosty przykład, napisz trajanem małymi literami „unka”
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 19:34
Ale żeście się teraz tych czcionek uczepili i fontów…
BTW – unka, deprecjonując słownik PWN to akurat se w stopę strzelasz. I żadnego „poszłem” nie ma, już naprawdę…
unka dnia 9 marca 2009 o 20:49
lukasz, zobaczymy jak dlugo „poszlem” nie bedzie. i nie, nie deprecjonuje, zwyczajnie sie nie zgadzam.
japon, to znaczy, ze jak mnich napisze coś frakturą i tą frakturę zeskanujesz i zrobisz z niej fonta, to to juz nie jest ten sam kroj pisma, bo inne narzedzie i inne cele mu przyswiecaly? daj spokoj, to nie zadne wyjasnienie.
poza tym wg tego, co mowisz, to trajan w ogole nie jest krewnym prototrajana, bo w prototrajanie nie ma litery „u” i paru innych rzeczy. majuskuly timesa sa delikatnie zmodyfikowanymi majuskulami trajana, natomiast minuskuly dorobiono, bo byla taka potrzeba. tak jak w trajanie byla potrzeba dorobienia niektorych liter.
z reszta obojetne, juz sie zmeczylam tą gadką. niech ci bedzie ze nie ma miedzy nimi zadnych podobienstw.
Jarek Obważanek dnia 9 marca 2009 o 21:00
Wg mnie antologie powinny mieć jednolite liternictwo. Tak było np. w „Piekielnych wizjach”.
A magisterkę mam napisaną Garamondem.
(Tak poza tym to nieźle pitolicie w tym wątku, dziewczęta i chłopcy…)
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 21:13
una, ale Ty se tam możesz się nie zgadzać z Radą Języka Polskiego, spoko. Możesz się nie zgadzać z Kodeksem Drogowym i jechać pod prąd. A „poszłem” być może kiedyś będzie, nie wiadomo. Tylko ja tutaj widzę, że albo nie rozumiesz na czym język polega, albo się nie zgadzasz dla zasady. Bo cośtam palnęłaś wcześniej. Kiedyś dziwka znaczyło coś innego, niż znaczy obecnie. Słowo „czcionka” też rozszerza swoje znaczenie i tyle, a że pani una się pogodzić nie umie i deprecjonuje uznany, podstawowy słownik, to już naprawdę… I ten, napisałaś, że się „wstydzisz” – to jest deprecjonowanie, a nie „zwyczajne niezgadzanie się”.
amsterdream dnia 9 marca 2009 o 21:19
Jak to określił Godai niby obfitość srytość, a jednak posucha… dla zwykłego pochłaniacza mainstreamowych komiksów prawie NIC tu nie ma. Kupię parę pozycji od Egmontu (Aldebaran! :)) i tyle. Y mam już w oryginale.
lukaszb a nie wiesz czy Mucha Comics coś na MFK wyda? Poza Egmontem to moja ostatnia ostoja na coś w miarę „normalnego” :)
unka dnia 9 marca 2009 o 21:19
ok, lukasz, wiec deprecjonuje. i tak, nie zgadzam się z radą. i tak, wiem, ze to rady nie obnchodzi i dalej bedziecie mowic na fonta czcionka. mam do tego prawo niestety.
z okazji dnia kobiet feministki na manifach darly morde, ze chca prawa do aborcji. prawa do powszechnej aborcji w polsce nie ma, co nie przeszkadza im drzeć mord i sie sprzeciwiać. byc moze w koncu wywalcza to, co chcą. ja tam gowno wywalcze, bo malo kto jest tak przewrażliwiony, ale moge sobie mowic, co mi sie nie podoba, prawda? czy nie?
a swoja droga to z jednej strony fajnie by bylo jakby antologie mialy jakis jeden, nieinwazyjny kroj pisma. ale mysle, ze ciezko by bylo wybrac taki, co wszystkim bedzie odpowiadal.
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 21:22
Unka, pewnie że masz prawo. Żyjemy w demokratycznym państwie, każdy ma prawo się błaźnić i być niepoważnym.
amsterdream, niestety na razie wygląda na to, że Mucha nic nie przywiezie. Jeżeli przywiozą poprawiony nakład „Loveless” #2 to i tak będzie dobrze.
unka dnia 9 marca 2009 o 21:30
lukasz, rada języka polskiego uwaza unke za imie nieistniejące. napisal do mnie kiedys koles, ktory żalil sie, ze chce tak nazwac dziecko, ale debile w urzedzie stanu cywilnego mu to utrudniają. wyslalam mu male wypracowanie pani etymolog, ktora historie imienia znalazla. rada języka polskiego nie zna sie na wszystkim i nie ze wszystkiego zdaje sobie sprawe, nie kazdy wiec sprzeciw jest błaźnieniem się.
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 21:46
Niektóry jest, niektóry nie. Ty wyznajesz zasadę, że każdy Twój nie jest. To inna już rzecz. A co do Unki to czytałem już to gdzieś kiedyś. To akurat sama najlepiej wiesz, co jest na rzeczy, więc się nie wdaję. Chociaż tu akurat już kwestie prawne wchodzą w rachubę. Inna rzecz jest taka, że z tego co wiem nie ma żadnych przeciwwskazań prawnych by nadać imię Unka, więc to była biurwa w USC.
edit: Aaa. Przypomniałem sobie – „Przyłbice i kaptury”. No, wszystko pamiętam. Już… nie kłóćmy się, ładne masz to imię i w ogóle niepokorna, więcej uśmiechu, hihi ;*.
amsterdream dnia 9 marca 2009 o 21:59
lukaszb dzięki za info. Szkoda że poza Loveless nic się nie pojawi :(
A mógłby ktoś coś więcej powiedzieć na temat „Nieba nad Brukselą”?
I w ramach uzupełnień – Egmont wyda jeszcze Kaczogród z pracami Marco Roty.
unka dnia 9 marca 2009 o 22:04
lukasz, wiem, ze nie kazdy bunt ma sens, wiec w sprawie fontow nie pisze do rady. ale w sprawie imienia to raz napisalam i mnie pani opierdolila solidnie, ze maila to sie zaczyna od dziendobry i uzywa sie duzych liter, wiec z wlasnej glupoty nic nie osiagnelam. a takie biurwy co utrudniaja zycie to sa w kazdym USC. przeciwwskazanie jest takie, ze rada mowi, ze tego imienia nie ma. jest zgodne z zasadami pisowni, ma koncowke okreslajaca plec, ale nie istnieje. nie wiem, jak to jest, ze nikt z rady przylbic nie czytal, ale widac jest to mozliwe.
a, jeszcze do japona, jak tu przyjdzie i bedzie chcial mnie besztac: (nie śmiej sie z moich źrodel) wikipedia mowi, ze antykwy renesansowe (times jest bodaj renesansową) to maja majuskuly oparte na kapitale rzymskiej (czyli w sumie tej z kolumny trajana) a minuskuly z minuskuly karolińskiej. wiec times jest jednak spokrewniony z trajanem. moze mniej niz myslalam, a moze bardziej, nie wiem, jak mam to interpretowac.
sorry za wszystkie offtopy
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 22:11
amsterdam, he… Kaczogród uzupełniłem (razem ze stawkami zniżek w E) parę minut przed tym jak wspomniałeś, ale dzięki ;)
au dnia 9 marca 2009 o 22:14
ja to słyszałem jakiś czas temu, ze „poszłem” ma być zalegalizowane, więc nie wiem jak dokładnie z tym jest i komu mam obić ten durny ryj. ale też nie wierzę bezgranicznie w radę języka polskiego. ponoc forma „oczekiwać na” jest juz legalna. jak mówiłem: ktoś ma u mnie wpierdol.
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 22:22
Wiesz, au, różne są formy skrzywienia. Mnie wkurwia „odnośnie czegoś” zamiast „odnośnie do” (nie bezzasadnie). A „oczekiwać na” czepiasz się bez sensu, już letko opóźniony jesteś zresztą – proszę, odpowiedź poradni sprzed pięciu lat. Też nie wiem co się dziwisz, naturalna pochodna „czekania na coś”.
unka dnia 9 marca 2009 o 22:24
ojezu, musze sie douczać, nie jestem na bierzaco ani z odnośnikami ani z czekaniem.
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 22:30
Ty to najpierw SO pomęcz, żeby się nauczyć przenosić i pisać „bohater” ;P.
unka dnia 9 marca 2009 o 22:47
napisalam/przenioslam źle BOHATER? dobra, wychodze stad, ide robić to co umiem najlepiej – ogladac filmy i palić pety. nikt mi nie powie, że źle to robie.
lukaszb dnia 9 marca 2009 o 22:52
No, u siebie w recenzji „Strażników” źle napisałaś i przeniosłaś „superbohater” ;P. Nie żebym Cię na stosie chciał palić pani pieprzyć-radę-języka-polskiego-bo-mam-superzajebiste-imię-a-font-to-font-a-nie-czcionka-this-is-sparta. W sumie to bym o tym nie wspomniał, gdyby nie cała ta gadka o języku, nie takie fikołki się w internecie widziało :*.
Windom dnia 10 marca 2009 o 14:29
btw – jest w ogóle gdzieś program wsk? Czy orgom znowu nie udało się żadnej stronki z info zrobić.
asu dnia 10 marca 2009 o 15:06
to nie jest cały program
to co na gildii jest tyczy się tylko dużej sali
na mejla dostałem program godzinowy małej i dużej sali wraz z dyżurami autografów
i więcej tego jest
Olga dnia 10 marca 2009 o 15:16
Asu, a o której będę mogła paść na kolana przed Rebelką?
godai dnia 10 marca 2009 o 15:34
asu podziel się. Chciałbym wiedzieć, czy znów czegoś gdzieś nie mam, jak w zeszłym roku z nagła.
KRL dnia 10 marca 2009 o 15:42
więcej kurwa uśmiechu!
wy się kłócicie po poszłem a ja z temperaturą leżę i się zastanawiam co wziąć, żeby sie wykurowac do soboty. bo jest źle. i moge nie przyjechać. smutno wam? zmieniłem temat? ktoś mi wyśle pomarańcze i kartkę pocieszkę? kto przekaże ode mnie na wsk przesłanie miłości?
Olga dnia 10 marca 2009 o 15:51
Już przekazałam jedno w Trójce, nie mów mi, że nie było odzewu.
godai dnia 10 marca 2009 o 15:52
Ej, nie rób sobie jaj. Załaduj dwie aspiryny i won od kompa się kurować.
asu dnia 10 marca 2009 o 18:46
@Olga
mogę ci dać mejla do Rebelki i już się umówicie kiedy tam przed nim klękniesz ;)
a program wsk kompletny a nie tylko to co robi egmont jest już na polterze:
http://komiks.polter.pl/9-Warszawskie-Spotkania-Komiksowe-n19975
JAPONfan dnia 10 marca 2009 o 18:52
DWie cytryny sloik miodu dwie herbaty i polopiryna. Nie ma huhu zeby nie byc zdrowym.
asu dnia 10 marca 2009 o 19:29
te
krl
ja autorskie już wysłałem jeje
ty masz być odebrać osobiście bo już floty na znaczki nie mam
kendo777 dnia 10 marca 2009 o 19:35
To jak już jeteśmy przy domowej medycynie to ode mnie: Wystarczy grzane piwo i trochę czosnku i można wszystko:)
konradh dnia 10 marca 2009 o 19:38
KRL powinien odwiedzić jakąś szeptuchę, może go wyleczy chlebem z pajęczyną.
KRL dnia 10 marca 2009 o 19:38
robię co w mojej mocy . piję właśnie co jakiś czas propolis na spirytusie czystym. z kieliszka trzydziestki. polecam- taki kieliszek spirytusu bez popitki- żeby osiadł na gardle i wypalił cholerstwo. tylko dla zahartowanych. przez 10 sekund nie można wciągnąć powietrza- coś blokuje rurę. wrażenia nie do opisania.
titos2k dnia 10 marca 2009 o 20:31
opłaca sie przyjeżdżać na wsk? czy znowu pizzopiwko i omawianie czemu na wsk nie ma nic ciekawego i jak zrobić by być mogło ? :]
konradh dnia 10 marca 2009 o 20:33
Przyjedziesz, nawiążesz kilka kontaktów biznesowych i będziesz z pięć tysi do przodu.
lukaszb dnia 10 marca 2009 o 20:33
Opłaca się ze względów towarzyskich. A program WSK – no cóż, sam oceń.
unka dnia 10 marca 2009 o 21:49
krl, mleko z rozgniecionym ząbkiem czosnku i miodem!
tez mam nadzieje, ze sie oplaca przyjechac.
Jaszczu dnia 10 marca 2009 o 22:01
Titos, a do Łodzi się opłacało przyjechać? Na ilu spotkaniach byłeś?:)
Wpadaj nie gadaj.
Karol, Ty się kuruj chłopaku. Nie ważne czym, byle skutecznie.
Maciej dnia 10 marca 2009 o 22:17
Kurwa, na forum gildii nie ma jak się obwieścić, że impreza się szykuje tylko towarzyska.
Ystad dnia 10 marca 2009 o 22:49
dobra, jak obskoczę spotkanie z Raczkiewiczem i Szarlotą Pawel mogę iść na browar :P
asu dnia 10 marca 2009 o 23:16
@Trreker
to jak ci przyjdzie podpisywać szramę to wytnij czcionkę z ziemniaka by się podpisać – taką a’la arial :)
Trreker dnia 10 marca 2009 o 23:18
mam juz gotowa, niestety Times New:P, rozmiar zalezny od Zimniora;P.
Windom dnia 11 marca 2009 o 9:51
Na Uć poproszę gotowy ekselik z zapowiedziami i cenami do planowania zakupów.
wracam do ctrl+c ctrl+v
Olga dnia 11 marca 2009 o 10:58
@asu, nie bądź obrzydliwy, za to maila owszem, a jeszcze lepiej będzie, jak mnie przedstawisz.
KRL dnia 11 marca 2009 o 11:14
Olga: kurcze- nie miałem możliwości słuchania tej audycji. macie to gdzieś nagrane?
ach- byłbym zapomniał. jest gdzieś jakaś mapka jak trafić z dworca na to wsk. ja wiem, ja wiem że to blisko. ale jak się odezwie jakiś cwaniaczek ze stolycy, że to blisko to zapraszam do olsztyna. wywiozę tylko 400 metrów w las od mojego domu i zobaczymy czy blisko znaczy trafić.
plany miasta w sieci są tak pojebane, że przy moim stanie zdrowia mogę dostać wylewu próbując znaleźć taki który nie jest reklamą pizzeri albo czymś co ładuje się 20 minut.
Jaszczu dnia 11 marca 2009 o 11:30
Karol, nie panikuj, przecież Cię odbierzemy z samego pociągu. Nie zawracaj sobie głowy pierdołami, tylko pij piołunówkę:)
Olga dnia 11 marca 2009 o 11:32
KRL: posiadam mp3 ze swoimi złotymi myślami, a jakże, a jakże. Jak podesłać, gdzie podesłać?
Jaszczu dnia 11 marca 2009 o 11:40
Czy ktoś się orientuje co to są nagrody WSK i jak będą wyglądały bitwy komiksowe?
arcz dnia 11 marca 2009 o 12:09
Odnośnie bitew to Gonz ma pewnie najlepsze dane bo to jego inicjatywa.
KRL dnia 11 marca 2009 o 12:21
Windom: wielkie dzięki.
Jaszczu: właśnie tak myślałem, czy ktoś nie mógłby przyjechać do mnie do olsztyna w piątek i wsadzić mnie do pociągu w sobotę z rana. bo z tym też różnie bywa. z rankiem.
Olga: rezolutnykrl@tlen.pl . tylko bez sprośnych rzeczy w tytułach wiadomości (bo mam pocztę na wierzchu)a żona lubi mi zaglądać do pokoju, ale w środku wiadomości mogą być. z góry wielkie dzięki za mp3:)
Olga dnia 11 marca 2009 o 12:33
Ok, wysyłam – w razie czego, sekretariat PMA to ja, poniekąd, nie kasuj.
Idzie to tak upiornie powoli, że radzę jednak sprawdzić, czy link do rapida nadal działa, to zdecydowanie lepsza metoda.
kliku klik
Jaszczu dnia 11 marca 2009 o 12:42
Karol, chętnie bym przyjechał, ale coś czuję, że wtedy ani Ty ani ja nie dotarlibyśmy w sobotę do Warszawy. Mogę zaoferować budzenie telefoniczne:)
Jarek Obważanek dnia 11 marca 2009 o 13:57
O szit, toż to rzut beretem od dworca. Chyba, że mi każą wysiadać na Zachodnim. ;)
Grzybiarz dnia 11 marca 2009 o 16:16
Błąd macie:
„Inne:
“Likwidator : Sprzątanie Polski” – wyd. Zielony Front – Dąbrowski i Palinowski/Dąbrowski, Chochowski, Klimek, Palinowski, Cabała – 26 zł”
Bez Klimka :)
pawelk dnia 11 marca 2009 o 16:33
Grzybiarz, a skąd wiesz, że Klimka nie ma? Incal, Gildia i Aleja podają, że jest.
No chyba, że kupiłeś album i faktycznie go tam nie ma. :)
Maciej dnia 11 marca 2009 o 17:53
Z tego co kojarzę, to Arek Klimek cisnął gdzies tego Likwidupę w kąt i nie skończył.
Windom -> Wielkie dzięki :) Znajoma okolica. Nie zgubię się.
Grzybiarz dnia 12 marca 2009 o 15:28
Gadałem z Arkiem i mi powiedział osobiście. O. Stąd wiem.
Maciej ma rację, cisnął w kąt już jakiś czas temu.
A Inical, Gildia i Aleja źle podają :)
„jeszcze takie pytanie komiksowe – nowego Likwidatora warto łykać? (robiłeś coś przy nim, bo kiedyś mi powiedziałeś, że nie, a ciągle Twoje nazwisko znajduję przy tym tytule)
Kirkor (11-03-2009 16:11)
nie :)
Grzybu (11-03-2009 16:11)
nie robiłeś czy nie warto
czy
nie robiłeś i nie warto xD
Kirkor (11-03-2009 16:12)
nie robiłu”
„Kirkor:
chyba ze wrzuca tamstarego”
Jaszczu dnia 12 marca 2009 o 15:47
No to może wrzucą tam starego, skoro tak uparcie wszędzie o tym piszą.
Kuba dnia 13 marca 2009 o 23:34
No, moi kochani, to bawcie się dobrze w tej stolyyycy!
Wypijcie i zdrowie krakusów, którzy zjawić na konwencie się nie mogą!