Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Pro


papier · komentarzy 12

Nie zadzieraj z Pro
Ennis Invasion zgrabnie wpasowuje się w trwający właśnie na Motywie Tydzień Kobiet i z tej okazji prezentuję chyba najbardziej niezwykłą bohaterkę kobiecą występującą u Gartha Ennisa, a może i w komiksie w ogóle.

Psychoanalityk czytający komiksy Ennisa mógłby domniemywać, że scenarzysta ma jakieś problemy z kobietami. W jego komiksach nie pojawiają się wyłącznie niezwykłe bohaterki. Pełno u niego kobiet złych – np. demonicznych staruch w rodzaju babci L’Angelle i Mateczki Gnucci, dla których mężczyźni to służący, którzy wykonują swoją pracę motywowani mieszanką szacunku i strachu. Z kolei kobiety głównych bohaterów nie są tylko ładnymi dodatkami do swoich macho. Niby zgrabne i drobne, ale jak trzeba, to bez trudu postawią na swoim – cisną samcem o ścianę albo przykują go do łóżka – tu jednym tchem wymienię Tulip – dziewczynę kaznodziei albo Kit – dziewczynę egzorcysty. Wszystkie one bledną jednak przy Pro.

Na początek zaskoczenie – „Pro” jest komiksem o superbohaterach. I to nie o wyrzutkach spod ciemnej gwiazdy, o dwuznacznej moralności, spowitych w mrok albo łańcuchy i czerwoną pelerynę. W „Pro” pojawia się cała śmietanka świata DC, z Supermanem i Batmanem na czele. A dokładniej, pojawiają się parodie tychże, w przesadnie kiczowatych strojach i z oczywistymi pseudonimami typu The Saint (Święty) i The Knight (Rycerz). Ta zbieranina herosów pozwala Ennisowi po raz kolejny zademonstrować swoją pogardę dla całego rodzaju superbohaterskiego, jak robił to w „Hitmanie” i pierwszych podejściach do „Punishera”. W tym celu do szlachetnej Ligi Honoru dokooptowuje Pro – prostytutkę znienacka obdarzoną niezwykłymi mocami.

Liga Honoru na ratunek!

Zaburzenie schematu komiksu o superbohaterze przez obsadzenie w głównej roli klnącej, palącej i pijącej dziwki, to właściwie pomysł-samograj, który w połączeniu z kreskówkowymi rysunkami Amandy Conner daje zeszycik pełen radosnego nabijania się z trykociarzy. Jest i prztyczek w nos dla obrońców moralności i poprawności politycznej: jedyna kobieta w drużynie jest lesbijką, a pewien Murzyn ginie w wyjątkowo głupi sposób. Ennis pozwala sobie na niezbyt wyszukane i oryginalne żarty z wyglądu superbohaterów, napuszonego sposobu mówienia, a nawet orientacji seksualnej Batmana i Robina. Nic dziwnego, że Pro wyróżnia się na ich tle – jej metody są brutalne, jej język jest plugawy, a supermoce pozwalają przed wszystkim zarobić nieco pieniędzy w jej starym fachu i zemścić się za doznane krzywdy. Jest zabójczo skuteczna i błyskawicznie zdobyła moją sympatię – przy Pro Liga Honoru przypomina raczej Ligę Honorowych Fajtłap. Duża zasługa leży po stronie rysowniczki – jej proste, nieco karykaturalne rysunki skutecznie odbierają superbohaterom resztki powagi. A w zestawieniu z przemocą stosowana przez Pro nadają historyjce groteskowy charakter. Dodatkowym atutem są kolory Paula Mountsa wyraźnie wzorowane na jaskrawych barwach pierwszych zeszytów z herosami. Osoby nie do końca zorientowane w dziejach herosów mogą nie wyłapać smaczków, np. Rycerza skarżącego się, że kiedyś boleśnie uraził sobie plecy. A niezależnie od konwencji męcząca może być monotematyczność żartów na temat seksualności i nadmiernie wulgarny język. Jednak dowcipy oparte na kontraście, to tylko część treści, jakie niesie ten komiks. Scenarzysta oprócz pastiszu stara się przemycić przesłanie – z tych przez większe „P”.

Wkurzona kobieta i bez supermocy jest niebezpieczna!

Garth Ennis na długo przed Civil War zadał pytanie „Czy superbohaterowie są komukolwiek potrzebni?” i zastanowił się nad faktem czy istoty obdarzone nadludzkimi mocami nie wprowadzają raczej chaosu, niż harmonii w świecie dookoła. W „Pro” występują parodie bohaterów, lecz jeśli przypatrzeć się dokładniej, to nie tak daleko im do pierwowzorów. Pro nie pasuje do komiksowej zbieraniny, do Ligi dołączyła, by zarobić na siebie i małego synka. Swoim prostackim zachowaniem wprowadza do Ligi trochę człowieczeństwa z krwi i kości. Sprowadza na ziemię herosów, pokazując, że tak naprawdę są bandą świrów w dziwacznych kostiumach. A ich walka jest tylko pozorowana – nie potrafią poradzić sobie z prawdziwymi zagrożeniami, a ich czyste metody to anachronizm. Zresztą i tak walczą tylko z podobnymi sobie cudakami, nie mając pojęcia o problemach jakie nękają zwykłego człowieka. Garth Ennis w dużym skrócie i uproszczeniu stara się naszkicować problem z jakim zmaga się współczesny komiks o superbohaterach – jak osadzić papierowe kreacje z połowy XX wieku w świecie, gdzie największym zagrożeniem jest nie najazd Marsjan, a bieda i globalny terroryzm? „Pro” czyta się lekko, w założeniu jest przecież rozrywkową parodią. Ale przy okazji zmusza nas do chwili namysłu, nawet jeśli będzie to jedna sekunda, między kolejnymi gagami. Nie wiem czy Ennis miał świadomość, że wpasuje się w ogólny trend reinterpretacji klasycznych herosów i dodawania ich przygodom realizmu. Aż miło pomyśleć, co zrobiłby ze światem Marvela, gdyby zechciał wziąć się za coś rozmiarami i założeniami podobnego do Civil War. Chociaż, pewnie by nie chciał… W zakończeniu pokazuje, że trykociarze tak naprawdę nie są się w stanie wiele nauczyć. A i sama Pro zrobiła co musiała, nie dlatego, że w to wierzyła, ale dlatego, że nikt inny nie miał jaj.

komentarzy 12

  • klimat jak z komiksów lexluthor666 :}

  • Klimat komisków Lexa= wez najbrutalniejszy, przesycony zoofilią, nekrofilią, odcinaniem czlonków, sexem kazdego ze wszystkim, robinem i Banem i pomnóż razy 100

  • Klimat komiksów Lexa nuży poniewczasie.

  • Jezu, jak komiksy dla mnie były czytadłami bez głębszego sensu kiedyś to kupiłem kumplowi własnie „Pro” na urodziny i się zasmiewaliśmy, że aż gile leciały.

  • Ale tez to „Ennis Invasion” na odwal robione jak na razie. Wiekszosc rzeczy irlandczyka u nas wydanych bylo z milion razy opisane. Nie lepiej sie zabrac za rzeczy mniej znane? „Unknown Soldier”‚ „Chronicles of Wormwood”,”The Boys”, „Crossed”, „Kev”?
    Ja wiem, ze teraz beda bluzgi i zjeby, bo tak juz jest w gronie ludzi, co razem piwo pija. No ale kaman!

  • lukaszb

    Nieno, gdzie tam bluzgi. Rozumiem Twoje podejście, aczkolwiek było powiedziane, że cykl na razie ma opisywać wszystko, co zostało wydane w Polsce. Sam bym z chęcią opisał coś mniej znanego Ennisa, ale na razie mam zaległości z nowości ;). Ale nie bój się… kiedyś napewno będzie też o rzeczach Ennisa, które u nas nie zostały wydane, będziemy pamiętać.

  • Macias, zgodzę się z Tobą, że są to rzeczy dość znane, ale uwierz mi, nie wszystkim. Chcę żeby na MD znalazł coś dla siebie i stary wyjadacz i nowy czytelnik, który dopiero Ennisa poznał i zastanawia się co fajnego przeczytać.
    Taką przyjąłem konwencję i możesz się z nią nie zgadzać, ale chyba nie znaczy to, że jest na odwal się?

    Jeden z wymienionych tytułów na pewno się pojawi. Rzeczy zagraniczne będą raczej bonusami, bo gdybym podjął się opisania wszystkiego, co wyszło, to EI stałoby się stałym cyklem. :D

  • A dla mnie cykl jest świetny. Coś tam słyszałem wcześniej o Pro, ale nic mnie specjalnie do zakupu nie zachęcało – po recce Pawła mam ochotę się w niego wgryźć, tak więc mission accomplished z jego strony :>

    Żeby nie było – wgryźć się w komiks, nie w autora recki :P

  • Pamiętam jak miałem kupić ten komiks u buców, ale walikońskie zachwalanie tytułu przez jednego z nich skutecznie udaremniło moje zamiary. Do dzisiaj jakoś nie mam ochoty się za to zabrać.

  • Bo to kupa przeraźliwa

  • „Pro” mnóstwo fajnie.

  • Jakby ktoś chciał sprzedać, to śmiało. Mój mail jest prawdziwy ;)

Dodaj komentarz