
Motywowy Instytut Badań Publicznych zaprasza do udziału w ankiecie na temat kupowania komiksów ze zniżkami, chętnych do jej wypełnienia prosimy o kierowanie wzroku kilka centrymetrów w prawo, o tam.
Konrad Barbarzyńca:
* Internet staje się coraz bardziej ciasny od kolejnych blogów zakładanych przez polskich rysowników. Od niedawna zainteresowani mogą oglądać prace Andrzeja Janickiego i Krzysztofa Różańskiego. Pierwszego poznałem za sprawą „Produktu”, z pracami drugiego jakoś nie miałem wcześniej styczności, najbardziej zaciekawił mnie niejaki Szlag.
* Kręcąc się nieco dokoła tematu winylowych zabawek: Socket Boy, figurka, która wykorzystuje żarówki jako wymienne główki. Trochę szkoda, że po prostu nie jest lampką.
* Strasznie lubię kreskę Mateusza Kołka i kosmicznie wręcz żałuję, że nie zajmuje się on komiksami. Ostatnio trafiłem na internetowy sklep, który zajmuje się sprzedażą wydruków prac jego i innych twórców. Jednakże jak na moje, 200 zł za wydruk o rozmiarach 40×50 cm to nieco za dużo, szkoda, że ilustracje nie są drukowane w większych gabarytach.
* Tymczasem pojawiają się już pierwsze zwiastuny i doniesienia na temat nowej gry studia Behemoth, twórców „Castle Crashers”. Niemająca na razie oficjalnego tytułu gra, sprawia wrażenie mocno podrasowanej platformówki dla kilku graczy.
* A skoro już przy grach jesteśmy, to trampki wykonane przez tę miłośniczkę serii „Monkey Island” są świetne. Akurat na wiosnę.
* I na koniec z cyklu „ale głupi ci kolekcjonerzy komiksów”: pierwszy numer „Action Comics”, ten z Supermanem, kupiony za 317 tys. dolarów. Ja rozumiem, że szpan, że posiadanie kawałka historii, ale mimo wszystko, jakieś to głupie. Choć, jeśli ktoś chciałby za podobną sumę odkupić ode mnie pierwszy zeszyt „Wilq”, to zapraszam.
* A i jeszcze – grałem z Łukaszem w Literaki. Miałem dość po trzech słowach, które zobaczyłem na oczy pierwszy raz w życiu, a na dodatek się okazało, że rzeczywiście istnieją.
Puzzle Paweł:
Ø Niedziela z mojej strony będzie krótka, bo ostatnio jeśli już siedzę przed komputerem, to głównie gram w „Puzzle Quest: Challenge of the Warlords”, która powaliła mnie prostotą wykonania i poziomem grywalności. A kosztuje grosze. Recenzja na dniach, do tego czasu możecie sami przetestować demo. Ostrzegam: wciąga.
Ø Nigdy nie lubiłem chemii. Może gdybym miał taki układ okresowy, byłoby mi łatwiej. Rozpozna ktoś wszystkich bohaterów?
Ø Okazuje się, że nawet pulpit poczciwego Windowsa może wyglądać „Osoom!”. LifeHacker zdradza jak to zrobić.
Ø Dla mniej biegłych w realiach historyczno-politycznych ze świata „Strażników” – krótki opis (lecz nie analiza) rozbudowanej czołówki tegoż filmu.
Ø Dzisiejszy gadżet starwarsowy jest wielki. A 30,5 tys. klocków robi wrażenie.
Ø I jeszcze jeden gadżet – wybitnie głupi i nieprzydatny, ale ktoś pomysł miał…