Internetowe flashowe przygodówki, przy wszystkich swoich zaletach, mają jedną poważną wadę: często pozbawione są charakterystycznych bohaterów, których losami można by pokierować. W „Dirty Split” pod swoje skrzydła weźmiemy Alana Baxtera, prywatnego detektywa, który ma rozwikłać zagadkę śmierci pewnego chirurga z Miasta Aniołów. więcej…
Mniej więcej cztery lata temu wydawnictwo Mandragora dumnie zdobywając polski rynek komiksowy, zarzucało nas seriami zeszytowymi. Były to nie byle jakie zeszyty – wydawane na śliskim papierze, ze sztywnymi tekturowymi okładkami. Miały tez niebagatelną cenę – 8zł. Z żalem zrezygnowałem z niektórych, obiecując sobie, że kiedyś nadrobię. I niedawno na wyprzedaży nabyłem za grosze dwie niezależne historie „Wolverine/Hulk” oraz „Hulk/Wolverine”. Pierwsza seria w takiej cenie to niezły prezent, druga nigdy nie zasługiwała na wyższą… więcej…
Nie macie wrażenia, że „Matriksy” były ostatnimi tytułami, które podejmowały temat życia w wirtualnym świecie i uciekania do niego z „realu”? Że nikt po braciach Wachowskich nie przebił się do masowej wyobraźni z wizją życia w cyberprzestrzeni, przenikania się sieci z rzeczywistością? więcej…
W przeciwieństwie do Konrada nie mam oporów przed mówieniem o komiksach i chwaleniem się swoim hobby. Jeśli nie rozmawiam z osobnikiem wyjątkowo opornym na wiedzę, to zwykle wystarczy chwila, by w skrócie wykazać ewolucję komiksu, o której piszą mądre księgi. Mamy XXI wiek, zeszyty o herosach są passé, króluje powieść graficzna. Jeśli przy okazji mogę jakąś zaprezentować, to zazwyczaj staje na moim. I wtedy pada pytanie, które we mnie z kolei budzi lęk: „Ej, jak to takie fajne, to weź poleć jakiś komiks”. więcej…
Wzburzony ocean polskiego rynku komiksowego kryje w sobie wiele tajemnic i niebezpieczeństw. Jedną z nich jest tajemniczy wir, który wciąga niektóre serie i uniemożliwia, zazwyczaj z przyczyn ekonomicznych, wydanie ich następnych odcinków. Tak też było ze „Straceńcami”, którzy pojawili się w czasach, gdy wydawało mi się, że 45 złotych za album komiksowy to za dużo. więcej…
Ogłoszenia: @ Doczekaliśmy się w końcu redakcyjnych adresów mailowych. Od tej pory możecie do nas pisać na adresy: konrad, lukasz, pawel oraz kontakt w domenie motywdrogi.pl. Jeżeli macie nasze inne adresy – punkt dla Was, jeżeli jednak coś Wam wyleci z głowy, to zawsze jest strona z kontaktami.
@ Założyliśmy sobie również profil na Facebooku. W sumie to taka pierdoła, ale potrzebna nam do śledzenia pewnego leniwego rysownika (o czym już dalej).
Grigorij Łukaaszwili: # Wciąż zapominam wspomnieć o dwóch sprawach.
Zostałem moderatorem na Forum Gildii, możecie się już śmiać.
# Dzisiaj kończy się festiwal w Angoulême. Polską delegację tworzyli między innymi: Wojciech Birek, Szymon Holcman, Tomasz Kołodziejczak, Bartosz Sztybor, Mateusz Szlachtycz i Przemek Truściński. Liczymy, że wszyscy przywiozą jakąś relację, a wydawcy wrócą ze świeżymi pomysłami i smakowitymi licencjami.
# Z cyklu: „Gdy kota nie ma, my podwędzamy niusy blogowi kg”. Tym razem dwa wywiady: z Adrianem Tomine(m) i Shaunem Tanem. Polecam szczególnie ten drugi. Chciałem również dać niusa o dostępnych reprodukcjach prac polskich komiksiarzy, lecz Konrad mnie uświadomił, że byłby on co najmniej 10 miesięcy spóźniony. Cóż, potraktujcie to jako odświeżenie niusa, a nuż ktoś skorzysta.
Pawlik Jeleń: Ø Droga od pucybuta do milionera już Amerykanom nie wystarcza – trzeba by się kształcić, pracować, starać całe życie. A przecież wystarczy wleźć na samochód Google fotografujący ulice i już trafia się na Google Streets. Potem newsy na serwisach i można sprzedawać koszulki ze swoją podobizną.
Ø Optimus Prime nie startował w konkursie na bloga roku. A szkoda. Miałby mój głos.
Ø W Złotej Erze Superbohaterów w Polsce (tzw. Era TM-Semic) w listach od czytelników królowały pytania w stylu „Czy Juggernaut pokonałby Hulka?”. Dziś z pomocą przybyłby Mr. Tennessen Agent ’66 z MAXCORP. I odpowiedziałby, z wykorzystaniem materiałów źródłowych i włochatej maskotki! Siłą powstrzymuję się, by nie dołączyć do gorącej dyskusji…
Ø Heavymetalowa grupa Black Tide wymyśliła ciekawy sposób promocji – podłożyli swój utwór do kilku krótkich filmików z komiksową grafiką. Enjoy! Uprzedzam, fabuła jest typowo heavymetalowa:
Our Hero, known as The Bastard, is a living embodiment of metal music. We pit him against a robotic legion whose influence spans all of time and space. The song speaks to the urge in everyone to rage and rock out against all outside expectations. It is a call to arms against a mundane existence, and the Bastard is always there to answer in force, slaughtering the robot conformist authority for the sake of youth, rebellion, and the undying spirit of true metal.
Ø Newsy o Obamie w komiksach stają się tradycją na miarę tych o „Gwiezdnych Wojnach” i „Strażnikach”. Tym razem Super-Oba-man. Zgwałcono bohatera mojego dzieciństwa. A przecież w South Parku już obnażono prawdziwe powody, dla których kandydował…