Opublikowane o 08:25, 26 lutego 2009
autor: Łukasz Babiel

Komentarze: 26

Trup i sofa
Podobno każdy w swoim życiu miał jedno wyjątkowo dziwne lato, w którym zbiegi okoliczności nie miały końca, a wszystko działo się w tempie przekraczającym nasze możliwości. Podobno w większości przypadków był to przy okazji okres dojrzewania, a wszystko zaczęło się od dziewczyny. Mieliście tak? Ja tak, chociaż w moim przypadku takie dziwne lato zaczęło się akurat w maju. Tak czy siak – wydany właśnie “Trup i sofa” Tony’ego Sandovala jest dokładnie o takim lecie…

Polo, który przeżywa dość nudne wakacje, spotkał pewnego razu niezwykle piękną i zjawiskową dziewczynę – Sophie, której nie widział wcześniej w swoim miasteczku. Od razu wpadli sobie w oko i zaczęli spędzać razem lato. Głównie przesiadując na sofie u Sophie, oglądając 180 kanałów telewizyjnych i zbliżając się do siebie. Zatem oprócz miłostki – nudy, razy sto osiemdziesiąt. Ciekawiej zaczyna się robić, gdy do gry wkracza tytułowy trup, którego Polo znajduje na polu.

I tak w skrócie mogę napisać o zawiązaniu akcji “Trupa i sofy”, by nie zdradzić fabuły tego dość szybko pochłanianego, 96-stronicowego albumu. Okaże się później, że zarówno trup, jak i sofa skrywają dość makabryczną tajemnicę. W tle historii pojawiają się opowiastki o wilkołakach, które nadają jej klimatu, przy okazji lekko intrygując i odciągając od głównego nurtu wydarzeń. Pod względem fabularnym i narracyjnym “Trup i sofa” jest poprowadzony bardzo lekko i niesamowicie składnie, wątki ładnie się zazębiają, a Sandovalowi naprawdę nie brakuje finezji.

Trup i sofa

Tony przyznał, że spodobała mu się idea “Przedstawiamy Feeblesów” Petera Jacksona i chciał stworzyć coś przypominającego w formule rzecz dla dzieci, ale tak naprawdę nią niebędące. Co prawda “Trup i sofa” nie są tak kwaśną czarną komedią jak “Feeblesi”, ale coś jest na rzeczy. Bohaterowie komiksu są co najwyżej w wieku dojrzewania, co głównie i tak wnosi się po Sophie, która mimo że jest dziewczynką prezentuje bardzo przyjemne krągłości. Chociaż Sophie jest tutaj też pewnym symbolem, tak jak nadmiernie rozłożone ciało… Ale, nie psując zabawy – w “Trupie i sofie” znajdziemy wyraźnie zaznaczone elementy erotyczne, ale także agresję fizyczną i słowną. To już nie tyle komiks nie dla dzieci, co nie do końca o nich po prostu. Tak się po prostu złożyło, że ma formę obyczajówki, osadzonej w leniwym dziecięcym lecie. Jednyną rzeczą, która w “Trupie i sofie” mi nie pasuje to trochę zmarnowana myśl przewodnia, która powtarzana jest trzy razy, ale niewiele z tego wynika.

“Trup i sofa” to z pewnością komiks fascynujący i sugestywny. Wielka jego siła tkwi w pięknych rysunkach, które kształtują klimat – raz sielankowy, raz mroczny, zazwyczaj tajemniczy. Graficznie komiks tylko i wyłącznie zachwyca – jeżeli styl Sandovala miałbym do czegoś porównać, to powiedziałbym, że łączy on to, co podoba się u Gipiego, Templesmitha, Kietha rysującego Po czy nawet McKeana. No i do tego te cycuszki… Zresztą – jak ciska Tony, zobaczycie na jego deviantarcie i blogu. Dalszy komentarz jest chyba zbędny.

Trup i sofa

I tylko Taurus strzela sobie trochę w stopę, nie publikując – kolejny zresztą raz – przykładowych plansz komiksu. Bo graficznie jest to naprawdę piękna rzecz. Jeżeli chcecie takie plansze zobaczyć, to poszukajcie, posługując się tytułami “El Cadáver y el Sofá” oraz “Le Cadavre et la Sofa”, a traficie chociażby na pierwszych 10 stron francuskiej edycji. Komiks jest dobrze wydany, lecz miejscami kolory nie są chyba wystarczająco wyciągnięte, co najlepiej widać po planszy z wężami, na której czytanie jest utrudnione. Ale za to jest fajne liternictwo. Koniec końców – jestem bardzo zadowolony z tej pozycji, a jej cena (już gdzieniegdzie dyskutowana) nie gra dla mnie roli. Czekam na więcej Sandovala w Polsce. Może przy okazji wydania jego następnego komiksu zaprosić go do naszego kraju? Tony pisze, że jednym z jego ulubionych artystów jest Beksiński… myślę, że z chęcią połączyłby komiksowy wojaż ze zwiedzaniem Sanoka, do którego ja wciąż nie mogę się wybrać… Może w najbliższe lato?

Komentarze

gonz dnia 26 lutego 2009 o 9:37

Po prostu fajny komiks, miła fabuła i kapitalne rysunki z superaśnym kolorem. Jak ja bym miał porównywać to raczej do wypadkowej kreski Gipiego i estetyki Tima Burtona.


fomoraig dnia 26 lutego 2009 o 11:20

Rysunki są bardzo zachęcające a cena za takie majsterszytki wcale nie odstrasza.


qba dnia 26 lutego 2009 o 11:21

a u nas komiks był tłumaczony z hiszpańskiego czy z francuskiego?

a, okej z fr.


Folko dnia 26 lutego 2009 o 11:39

Cieszę się że opisałeś ten komiks. Dokładnie jak piszesz, Taurus mógłby udostępnić gdzieś przykładowe strony… teraz już muszę kupić :-)


lukaszb dnia 26 lutego 2009 o 11:56

@gonz: ano. Szczerze powiem, że nawet chciałem napisać o Burtonie, ale pomyślałem, że będzie to trochę zbyt odważne porównanie, i że może mi się tak po prostu wydaje. Jak się okazuje nie tylko mi ;).

@qba: No już sam znalazłeś :). Licencja Paquet. Zresztą wydaje mi się, że nawet wersja francuska wyszła przed hiszpańską. Ale to bym musiał poszukać, a teraz trochę nie mam czasu .

@fomoraig: cena jest w sumie normalna. A jeżeli wziać pod uwagę to, że ze zniżką -25% w Ck zapłaciłem 32 złote, to już w ogóle luz.

@Folko: cieszę się, że mogłem zachęcić. No graficznie jest po prostu cudnie.


Trreker dnia 26 lutego 2009 o 12:15

czy troszke nie za spoilerowy dobor kadrow…?
Nawet Bardzo spoilerowy? Komiksu na razie nie czytałem… Takie mam wrazenie tylko:P


lukaszb dnia 26 lutego 2009 o 12:24

Nie bój się, niespojlerowy ;).


Jarek Obważanek dnia 26 lutego 2009 o 13:39

Z Sanokiem to wiesz. ;)


Kingpin dnia 26 lutego 2009 o 14:00

Ja również przyłączam się do pochwał. Kawał świetnego komiksu. Rysunki boskie, fabuła ciekawa. Kupować, bo warto!


unka dnia 26 lutego 2009 o 19:16

tony ma konto na deviancie i obserwuje go od jakiegos czasu. “rozwija się” to chyba nie to slowo, ale jego stylistyka troche się zmienia i wole najnowsze rysunki. ale i tak obejrze w empiku trupa i sofe >; a moze nawet kupie.


konradh dnia 26 lutego 2009 o 19:58

No nie bądź taką gotką i kup słodki komiks!


unka dnia 26 lutego 2009 o 23:11

jakbym miala kupic, to tylko dlatego, ze tony nie robi slodkich rzeczy. albo inaczej: nawet, jak robi, to sa raczej niepokojące.


lukaszb dnia 26 lutego 2009 o 23:18

No cóż… “Trup…” nie jest aż tak niepokojący, jak pewnie sobie wyobrażasz, że cała twórczość Tony’ego jest. W sumie się nie przekonasz, dopóki nie przeczytasz ;).


SpellCaster dnia 27 lutego 2009 o 0:15

Graficznie naprawdę śliczna rzecz. Trzeba będzie chyba wzbogacić swoją kolekcję o ten komiks.


CHC dnia 27 lutego 2009 o 2:02

Właśnie wchłonąłem ten zacny komiks. Już wiem, że to najfajniejszy komiks lutego 2K9. Damn!


lukaszb dnia 27 lutego 2009 o 7:48

Oj. “Najfajniejszy komiks lutego” to nie. Najfajniejsze są “Trzy cienie”, a tuż za nimi “Przybysz”. Na podstawie tego, co do tej pory przeczytałem (czeka jeszcze “Pierwsza wiosna”, Toppi i Arq m.in.) “Trup i sofa” zajmuje bardzo mocną trzecią pozycję.


konradh dnia 27 lutego 2009 o 8:30

Czyli mamy już dwa najfajniejsze komiksy lutego w dwóch kategoriach: komiks Łukasza i komiks CHC!

Unka: noooo kuuuuuuup nie bądź wiśnia, za każdy kupiony komiks dostajemy od Taurusa wersalkę. Znaczy się sofę.


lukaszb dnia 27 lutego 2009 o 8:52

…i trupa (uwaga, możliwość żartu o ruchaniu)…


PKP dnia 27 lutego 2009 o 8:57

Też właśnie się bałem, że ten wycinek z rzyganiem krwią (czekoladą?) trochę zbyt spojlerowy. Sam komiks zapowiada się świetnie. Gdyby nie fakt, że mam stosik zaległości do czytania, już bym w niego inwestował.
Aha, nie myśl Łukasz, że się czepiam, ale tak mi się rzuciło w oczy: “niewiele z tego nie wynika” ?


konradh dnia 27 lutego 2009 o 8:58

ruchaniu sof?

bez sensu


lukaszb dnia 27 lutego 2009 o 9:09

@PKP: jak jest czego to się czepiaj ;). Dzięki, poprawione.


gonz dnia 27 lutego 2009 o 9:12

no to trzeci komiks miesiąca – jak na razie dla mnie to Przybysz. 2gie miejsce kiwa się między Cieniami a Trupem. też Toppi i Andreas do nadrobienia.


unka dnia 27 lutego 2009 o 15:25

lukasz, jesli ciebie nie niepokoja jego rysunki, to uznam to za dziwne. te wszystkie czarne oczka i male buźki… no we mnie to wywoluje jakiestam uczucia, niekoniecznie ciepla i komfortu.


Trreker dnia 27 lutego 2009 o 17:05

hm… nie spolierowy:).


lukaszb dnia 27 lutego 2009 o 17:31

Unka – jego rysunki, owszem, są niepokojące, niektóre. Ale “Trup i sofa” akurat nie jest nipokojący. Nie aż tak po prostu.

Trreker – ano widzisz, spoko spoko, nad wszystkim myślimy ;)


qba dnia 27 lutego 2009 o 21:01

jak dla mnie z lut(owych) przeczytanych to zdecydowanie Przybysz wygrywa (nie wiem czemu mi ktoś wmawiał, że to trudny komiks :lol:). Trzy Cienie i Trup też na podium- czeka jeszcze ARQ. Pierwsza Wiosna tak sobie, zresztą napisałem eckę do Ziniola, nie wiem czy pójdzie, czy przejdzie redakcyjną cenzurę :-) i czy na czas się wyrobiłem.

pozdrrr


Napisz komentarz
Imię:
Email:
Adres strony:
Komentarze: