in papier

Trup i sofa

Trup i sofa
Podobno każdy w swoim życiu miał jedno wyjątkowo dziwne lato, w którym zbiegi okoliczności nie miały końca, a wszystko działo się w tempie przekraczającym nasze możliwości. Podobno w większości przypadków był to przy okazji okres dojrzewania, a wszystko zaczęło się od dziewczyny. Mieliście tak? Ja tak, chociaż w moim przypadku takie dziwne lato zaczęło się akurat w maju. Tak czy siak – wydany właśnie „Trup i sofa” Tony’ego Sandovala jest dokładnie o takim lecie…

Polo, który przeżywa dość nudne wakacje, spotkał pewnego razu niezwykle piękną i zjawiskową dziewczynę – Sophie, której nie widział wcześniej w swoim miasteczku. Od razu wpadli sobie w oko i zaczęli spędzać razem lato. Głównie przesiadując na sofie u Sophie, oglądając 180 kanałów telewizyjnych i zbliżając się do siebie. Zatem oprócz miłostki – nudy, razy sto osiemdziesiąt. Ciekawiej zaczyna się robić, gdy do gry wkracza tytułowy trup, którego Polo znajduje na polu.

I tak w skrócie mogę napisać o zawiązaniu akcji „Trupa i sofy”, by nie zdradzić fabuły tego dość szybko pochłanianego, 96-stronicowego albumu. Okaże się później, że zarówno trup, jak i sofa skrywają dość makabryczną tajemnicę. W tle historii pojawiają się opowiastki o wilkołakach, które nadają jej klimatu, przy okazji lekko intrygując i odciągając od głównego nurtu wydarzeń. Pod względem fabularnym i narracyjnym „Trup i sofa” jest poprowadzony bardzo lekko i niesamowicie składnie, wątki ładnie się zazębiają, a Sandovalowi naprawdę nie brakuje finezji.

Trup i sofa

Tony przyznał, że spodobała mu się idea „Przedstawiamy Feeblesów” Petera Jacksona i chciał stworzyć coś przypominającego w formule rzecz dla dzieci, ale tak naprawdę nią niebędące. Co prawda „Trup i sofa” nie są tak kwaśną czarną komedią jak „Feeblesi”, ale coś jest na rzeczy. Bohaterowie komiksu są co najwyżej w wieku dojrzewania, co głównie i tak wnosi się po Sophie, która mimo że jest dziewczynką prezentuje bardzo przyjemne krągłości. Chociaż Sophie jest tutaj też pewnym symbolem, tak jak nadmiernie rozłożone ciało… Ale, nie psując zabawy – w „Trupie i sofie” znajdziemy wyraźnie zaznaczone elementy erotyczne, ale także agresję fizyczną i słowną. To już nie tyle komiks nie dla dzieci, co nie do końca o nich po prostu. Tak się po prostu złożyło, że ma formę obyczajówki, osadzonej w leniwym dziecięcym lecie. Jednyną rzeczą, która w „Trupie i sofie” mi nie pasuje to trochę zmarnowana myśl przewodnia, która powtarzana jest trzy razy, ale niewiele z tego wynika.

„Trup i sofa” to z pewnością komiks fascynujący i sugestywny. Wielka jego siła tkwi w pięknych rysunkach, które kształtują klimat – raz sielankowy, raz mroczny, zazwyczaj tajemniczy. Graficznie komiks tylko i wyłącznie zachwyca – jeżeli styl Sandovala miałbym do czegoś porównać, to powiedziałbym, że łączy on to, co podoba się u Gipiego, Templesmitha, Kietha rysującego Po czy nawet McKeana. No i do tego te cycuszki… Zresztą – jak ciska Tony, zobaczycie na jego deviantarcie i blogu. Dalszy komentarz jest chyba zbędny.

Trup i sofa

I tylko Taurus strzela sobie trochę w stopę, nie publikując – kolejny zresztą raz – przykładowych plansz komiksu. Bo graficznie jest to naprawdę piękna rzecz. Jeżeli chcecie takie plansze zobaczyć, to poszukajcie, posługując się tytułami „El Cadáver y el Sofá” oraz „Le Cadavre et la Sofa”, a traficie chociażby na pierwszych 10 stron francuskiej edycji. Komiks jest dobrze wydany, lecz miejscami kolory nie są chyba wystarczająco wyciągnięte, co najlepiej widać po planszy z wężami, na której czytanie jest utrudnione. Ale za to jest fajne liternictwo. Koniec końców – jestem bardzo zadowolony z tej pozycji, a jej cena (już gdzieniegdzie dyskutowana) nie gra dla mnie roli. Czekam na więcej Sandovala w Polsce. Może przy okazji wydania jego następnego komiksu zaprosić go do naszego kraju? Tony pisze, że jednym z jego ulubionych artystów jest Beksiński… myślę, że z chęcią połączyłby komiksowy wojaż ze zwiedzaniem Sanoka, do którego ja wciąż nie mogę się wybrać… Może w najbliższe lato?

Skomentuj

Comment

26 Comments

  1. Po prostu fajny komiks, miła fabuła i kapitalne rysunki z superaśnym kolorem. Jak ja bym miał porównywać to raczej do wypadkowej kreski Gipiego i estetyki Tima Burtona.

  2. Rysunki są bardzo zachęcające a cena za takie majsterszytki wcale nie odstrasza.

  3. a u nas komiks był tłumaczony z hiszpańskiego czy z francuskiego?

    a, okej z fr.

  4. Cieszę się że opisałeś ten komiks. Dokładnie jak piszesz, Taurus mógłby udostępnić gdzieś przykładowe strony… teraz już muszę kupić :-)

  5. @gonz: ano. Szczerze powiem, że nawet chciałem napisać o Burtonie, ale pomyślałem, że będzie to trochę zbyt odważne porównanie, i że może mi się tak po prostu wydaje. Jak się okazuje nie tylko mi ;).

    @qba: No już sam znalazłeś :). Licencja Paquet. Zresztą wydaje mi się, że nawet wersja francuska wyszła przed hiszpańską. Ale to bym musiał poszukać, a teraz trochę nie mam czasu .

    @fomoraig: cena jest w sumie normalna. A jeżeli wziać pod uwagę to, że ze zniżką -25% w Ck zapłaciłem 32 złote, to już w ogóle luz.

    @Folko: cieszę się, że mogłem zachęcić. No graficznie jest po prostu cudnie.

  6. czy troszke nie za spoilerowy dobor kadrow…?
    Nawet Bardzo spoilerowy? Komiksu na razie nie czytałem… Takie mam wrazenie tylko:P

  7. Ja również przyłączam się do pochwał. Kawał świetnego komiksu. Rysunki boskie, fabuła ciekawa. Kupować, bo warto!

  8. tony ma konto na deviancie i obserwuje go od jakiegos czasu. „rozwija się” to chyba nie to slowo, ale jego stylistyka troche się zmienia i wole najnowsze rysunki. ale i tak obejrze w empiku trupa i sofe >; a moze nawet kupie.

  9. jakbym miala kupic, to tylko dlatego, ze tony nie robi slodkich rzeczy. albo inaczej: nawet, jak robi, to sa raczej niepokojące.

  10. No cóż… „Trup…” nie jest aż tak niepokojący, jak pewnie sobie wyobrażasz, że cała twórczość Tony’ego jest. W sumie się nie przekonasz, dopóki nie przeczytasz ;).

  11. Graficznie naprawdę śliczna rzecz. Trzeba będzie chyba wzbogacić swoją kolekcję o ten komiks.

  12. Właśnie wchłonąłem ten zacny komiks. Już wiem, że to najfajniejszy komiks lutego 2K9. Damn!

  13. Oj. „Najfajniejszy komiks lutego” to nie. Najfajniejsze są „Trzy cienie”, a tuż za nimi „Przybysz”. Na podstawie tego, co do tej pory przeczytałem (czeka jeszcze „Pierwsza wiosna”, Toppi i Arq m.in.) „Trup i sofa” zajmuje bardzo mocną trzecią pozycję.

  14. Czyli mamy już dwa najfajniejsze komiksy lutego w dwóch kategoriach: komiks Łukasza i komiks CHC!

    Unka: noooo kuuuuuuup nie bądź wiśnia, za każdy kupiony komiks dostajemy od Taurusa wersalkę. Znaczy się sofę.

  15. Też właśnie się bałem, że ten wycinek z rzyganiem krwią (czekoladą?) trochę zbyt spojlerowy. Sam komiks zapowiada się świetnie. Gdyby nie fakt, że mam stosik zaległości do czytania, już bym w niego inwestował.
    Aha, nie myśl Łukasz, że się czepiam, ale tak mi się rzuciło w oczy: „niewiele z tego nie wynika” ?

  16. no to trzeci komiks miesiąca – jak na razie dla mnie to Przybysz. 2gie miejsce kiwa się między Cieniami a Trupem. też Toppi i Andreas do nadrobienia.

  17. lukasz, jesli ciebie nie niepokoja jego rysunki, to uznam to za dziwne. te wszystkie czarne oczka i male buźki… no we mnie to wywoluje jakiestam uczucia, niekoniecznie ciepla i komfortu.

  18. Unka – jego rysunki, owszem, są niepokojące, niektóre. Ale „Trup i sofa” akurat nie jest nipokojący. Nie aż tak po prostu.

    Trreker – ano widzisz, spoko spoko, nad wszystkim myślimy ;)

  19. jak dla mnie z lut(owych) przeczytanych to zdecydowanie Przybysz wygrywa (nie wiem czemu mi ktoś wmawiał, że to trudny komiks :lol:). Trzy Cienie i Trup też na podium- czeka jeszcze ARQ. Pierwsza Wiosna tak sobie, zresztą napisałem eckę do Ziniola, nie wiem czy pójdzie, czy przejdzie redakcyjną cenzurę :-) i czy na czas się wyrobiłem.

    pozdrrr