Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Pięć platformówek, które sprawią, że Wasze palce zaczną krwawić


gry · komentarzy 59


Autorem ilustracji jest Michał Dzitkowski.

Co dzieje się z popularnym gatunkiem gier komputerowym w momencie, gdy traci zainteresowanie masowego odbiorcy? Zostają przy nim jedynie najbardziej oddani fani, którzy zaczynają tworzyć kolejne tytuły na własne potrzeby. Rezultatem tego jest wzrost poziomu trudności – tak właśnie stało się z platformówkami 2D.

Tak na dobrą sprawę, to platformówki nigdzie nie odeszły, one po prostu, wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej komputerów i konsol, przeszły w trzeci wymiar. Przykład takich serii jak „Tomb Raider”, wskrzeszonego „Prince of Persia” czy niedawnego „Mirrors Edge” pokazuje, że ludzie nadal lubią przeskakiwać z platformy na platformę. Prawda jest jednak taka, że żadnemu współczesnemu producentowi nie opłaca się zrobić przesadnie trudnej gry – stąd pojawiły się poziomy trudności, dzięki którym tytuł może przypasować osobom o różnym stopniu umiejętności. Sprawdza się to dobrze w strzelankach czy kolejnych odmianach „Guitar Hero”, ale jak można zwiększyć trudności w platformówce? Nieznacznie poszerzyć przepaście?

Na pewno cześć z Was trafiła kiedyś na „Super Mario Brothers – Frustration”, przekomiczny film, na którym poddenerwowany gracz starał się przejść uber trudny mod do klasycznych przygód Mario. W końcu nie ma nic zabawniejszego, niż ukryta skrzynia, przez którą spadamy w przepaść. Nieco w podobnym stylu utrzymany był również „Unfair platformer”, flashowa gra, w której można było się zabić o byle co.

Powiedzmy sobie jednak szczerze, to tylko takie jarmarczne popisy – prawdziwa platformówka to gra dla dżentelmenów, którzy zamiast metodą prób i błędów, wolą przechodzić plansze w oparciu o własne umiejętności. Platformówkowy Zen mówi jasno: liczysz się tylko Ty i to, gdzie jesteś w stanie doskoczyć. Myślicie, że jesteście twardzi albo twarde? To spróbujcie przejść jedną z poniższych gier.

N

Rozpędź się, doskocz, a po po drodze nie daj się zabić przez miny,lasery, nadlatujące rakiety czy droidy strażnicze. Słowem: „N”. Gra stworzona dla wszystkich tych, którzy poza małpim refleksem dysponują również świetnym wyczuciem czasu i momentu. Jednocześnie „N” to przykład na to, że dzięki cyfrowej dystrybucji nawet niezależna gra może trafić na korporacyjne konsole i spotkać się z życzliwym przyjęciem krytyki. Choć nie byłem w stanie dotrzeć do danych na temat sprzedaży gry na Xbox Live, Nintendo DS czy PSP.

Meat Boy

O „Meat Boyu” wspominałem przy okazji antologii prac Edmunda McMillena. Kierujemy zbudowanym z mięsa ludkiem, który wyrusza na ratunek swojej porwanej ukochanej. Szybka, nieznająca wybaczenia rozgrywka z dużym naciskiem na odbijanie się od ścian. Pamiętajcie, że dla spragnionych większych wrażeń powstał też pakiet dodatkowych poziomów. Aktualnie gra, pod nazwą „Super Meat Boy”, zmierza na Wii.

You Probably Won’t Made It

„You Probably Won’t Made It” to krótka, 20 poziomowa gierka, która przetestuje kung fu Waszego podwójnego skoku. Na dodatek, gra zaznacza wszystkie miejsca w których nadzialiśmy się na kolce oraz pokazuje naszą trasę podczas poprzedniego podejścia. Poprzednia gra tego samego autora, „You Made It” była krótsza, ale w sumie trudniejsza, bo wymagała zapamiętywania, co jest, a co nie jest aktualną przeszkodą.

Jumper 3

Gra Matthew Thorsona jest całkiem podobna do Meat Boya, jednakże haczyk polega na tym, że tutaj mamy do wyboru pięć postaci, o różnych właściwościach – jedna potrafi wyżej skakać, druga lewitować, trzecia huśtać się na linie itd. Głównym wyzwaniem jakie stoi przed graczem, jest wybranie odpowiedniego ludka do przejścia danego poziomu, właściwy kolor Ogma jest tym, co dzieli frustrację od satysfakcji.

Descent

„Descent” Teda Lauderbacha to cwana, ale składająca się z jednego poziomu gra w starym dobrym stylu polegającym na ucieczce przed wzbierającą lawą. A przy tym jest całkiem zabawna. Choć nie zna przebaczenia i najmniejszy błąd oznacza powrót na początek długaśnego poziomu. Gra niewiele ma wspólnego z tym „Descentem”.

Każda z tych gier doprowadzić może do szaleństwa, u mnie jednym z pierwszych objawów jest nerwowy chichot, który towarzyszy kolejnym wpadnięciom na kolce. Śmiech to zdrowie!

gry

komentarzy 59

  • „Do szkoły nie poszedłem, by przeczytać Motyw Drogi” :P
    Fajne wytłumaczenie dla starszej.
    N wyszło również na Nintendo DS. Mówię wam, kosmiczna rewelacja.

  • A wspomniałem o tym:) Grałem w demo „N” w wersji na Xboxa, jakoś nie mogłem się przyzwyczaić po ograniu z pecetową edycją.

  • Haha! Penis in the background!

  • To ja polecę jeszcze flashówkę Fold (i w roli tytoriala do niej Unfold) – wymaga pomyślenia, zaplanowania i na późniejszych etapach, bardzo zręcznego wykonania. Co więcej, często jest więcej sposobów ukończenia lewelu. A na czym polega? Ot, chodzimy śmiesznym ludkiem, który ma do dyspozycji dwie samoprzylepne buły, pozwalające zmieniać kierunek grawitacji…

  • Eeeeeetaaaaam. Najlepszym platformerem 2D ostatnich lat jest Braid, reszta może mu kamasze czyścić.

  • To świetnie, że jest najlepszym, ale mowa tu o tych pięciu gorszych.

    Jurgi: w „Fold” grałem kiedyś, rzeczywiście przyjemne i cwane.

  • No niekoniecznie. Bo world of goo i crayon psuhic deluxe tez ida z nim łeb w łeb.

  • „World of goo” i „Crayon physic” idą z „Braidem” łeb w łeb w kategorii platformówek? Bardzo ciekawe.

  • Braid jest genialny, ale to puzzle platformer, czy jak to zwać.

    tymczasem new super mario z DSa czy N+ to też kawał dobrego kodu w klasycznym stylu

  • LocoRoco też platformers, aj? Ale przy nim palce nie krwawią akurat.

  • Japon zaszalał, trzeba przyznać. przebijam go, dorzucam do stawki castle crashers.

  • Teraz jak „Braid” wychodzi na peceta, to chyba w ten sposób się nim szybciej pobawię niż na Xboxie.

  • karolkonw

    ee tam mega wypasem platformowym i na mega wkurwie jest Rolando iphonowe

  • „World of Goo” pasuje raczej do gatunku gier logicznych. Ale przyznaję, jest nieprawdopodobne.

  • A w tym tygodniu „Braid” tańszy na Xbox Live. Warto rozważyć zakup.

  • Rolando to tylko wtórny klon LocoRoco i w porównaniu do oryginału ma IMHO przekombinowany design, jednak co made in Japan to made in Japan. Plus to wykorzystanie tilta w iPhonie( nie powiem, w demko grało się całkiem OK).

    Gonz- oczywiście, że puzzle platformer, ale wciąż platformer.

  • Platformowka. Moze nie w takim sensie jak Pitfall ale platformowka. Mamy przejsc z punktu A do B. W braid mozemy wykorzsytwac czas, w crayon rysujemy potrzebne elementy planszy.

  • Japon, nie zrozumiałeś, więc prościej: zręcznościówka, przeskakiwanie ludkiem z platformy na platformę, unikanie kolców. „CP” i „World of Goo” to świetne gry, ale nie ma sensu ich na siłę do „Braida” porównywać i wrzucać do jednego wora.

  • Japon- zbastuj.

    WoG platformówką? PLASK!

  • Japon- właśnie bardzo, bardzo mnie rozbawiłeś:D

  • Przepraszam, ale jeden z tych komentarzy się gdzieś zaplątał w antyspamowych filtrach i dopiero teraz go wygrzebałem.

  • jest jeszcze taka fajna platformoweczka z bardzo przyjemnym klimatem. ja nazywam ja platformowka ambientowa ;] chodzi o gre pt. Knytt.

  • Yeah meat boy yeah!

  • A taki gameboy ze Związku Radzieckiego, dzie Wilk z Wilka i Zająca, albo Myszka Miki (zależy jaką kto miał wersję) łapał jajka, to jest platformówka czy jak? Nie wiem jaka jest fachowa nazwa tej zajebistej gierki, ale u mnie na osiedlu mówiło się na nią po prostu „Jajeczka”.

  • w te „jajeczka” gralem chyba kiedys ale na jakims stacjonarnym sprzecie. imo to mala zrecznosciowka jest. podskoczyc chyba nawet tam nie mozna.

  • „Jajeczka”, „Ośmiorniczka” i „Kucharz” to rosyjskie klony technologii Nintendo, japońskiej serii pra-hendheldów pod wspólną nazwą Game & Watch. Ruskie, wzieli, rozłożyli na czynniki pierwsze, skopiowali i cały blok wschodni bawił się, jak skośnoocy bracia.

  • Pyszne to były czasy.

  • skoro o rosjanach mowa, szkoda, ze putin nie zorganizowal jakiejs maszynki do konkurowania z reszta swiata. chlopaki sa nie w ciemie bici przeca.

  • karolkonw

    ROLANDO- jasne ze klon loco ale…
    myslalem ze wypieprze telefon przez okno pociagu po 16 probie przjescia jednej z plansz no i design zajebisty

  • Moment, moment… A Icy Tower, to co? Pies?

  • jeśli każda gra gdzie trzeba przejść od A do B to platformówka, to spokojnie doliczyć można do cyklu Dooma.

  • I Diablo…

  • I FIFA. Oczywiście w trybie pucharowym.

  • a propos platformowek i dooma, na psxa byl taki platformer fpp pt. jumping flash. imo byl calkiem udany.

    pomyslalem tez o mirrors edge przytoczonym w artkule kmh. bo jest to niby platformer fpp ale… wydaje mi sie, ze nieszczesliwie probuje polaczyc jakosc platformer z realistyczna otoczka.

  • Na Waszych komiksowych blogach poświęcacie wiele miejsca grom komputerowym. Pisałam już u Pana Gonza, żeby napisał coś o The Sims, ale chyba nie zauważył mojej propozycji. Być może u Was pojawiłby się artykuł o tej grze? Chodzi mi głównie o dodatek: Zwierzaki. W mojej pracy gra w to wiele osób. Myślę, że to nie jest zły pomysł. Przemyślcie to chłopaki.

  • @Sylwia: Ty na serio? Weź się zagłęb w nasze archiwum i zobacz o czym piszemy, a o czym nie.

  • Ok, przemyślimy, na dodatek.

  • @Vig – ale przecież ME to jak najbardziej platformer FPP. i jak nieszczęśliwie jak szczęśliwie? wpytegra.

  • no to mamy odmienne opinie. za to dodatek do mirrors edge wyglada lepiej, nie ma w nim tej realistycznej otoczki. chociaz gameplay pozostaje ten sam niewatpliwie. dla mnie ta gra to bardziej ciekawostka niz gra udana.

  • bo parę rzeczy tam nie trybi (np strzelanie), i owszem, ale dawno mi żadna gra tak adrenaliny nie podnosiła i nie ujmowała designem i rozwiązaniami.

  • no tez tam mialem pare akcji co mi napedzily adrenaline. nie jest zla. ale oryginalnej jej kopii na pewno bym nie kupil.

  • Gonz- ostatnio mnie rozkładasz na łopataki:D Strzelanie w Mirrorze MA nie trybić. Myślisz, że ekipa od Battlefielda schrzaniłaby element, na którym zęby zjedli? Nie na tym ta gra polega, o czym pewnie wiesz. To tak, jakby zarzucać Burnoutowi, że nie jest symulacją.

    Vigor- jedna z najlepiej zrealizowanych pod względem designu, mechaniki i nowatorskiego podejścia do gatunku FPP gier „ciekawostką”? Nosz, meeeen. Ja kumam, że to pozycja skierowana do bardziej HC graczy i potrzeba cierpliwości, żeby ogarnąć sterowanie i zacząć czerpać z niej przyjemność, ale określenie jej mianem „ciekawostki” to gruby pierdzielnik.

  • Śledź, kurde, ja wiem że nie na tym to polega, i to czuć, bo sterowanie zoptymalizowane jest do dynamicznego biegania i skakania, a nie do precyzyjnego strzelania. zresztą zdecyduj się, też uważasz że ta gra nie na tym polega, czy że kolesie z DICE na tym zęby zjedli więc wszystko rozwiązane jest kapitalnie?

    pierwszy raz grę przeszedłem wogóle bez strzelania zdaje się (wymęczyłem sie na aczika), i było OK. utrudniało zabawę, ale było OK. za drugim razem odpaliłem harda (miałem niedosyt), i dalej mnie bawiło skakanie, ale strzelaniny (bo tylko one sie utrudniły) to mordęga była. to po prostu nie trybii basta. mogli to odpuścić sobie zwyczajnie. albo na hardzie dodać utrudnienia na trasie, a nie zmniejszyć wrażliwosć na pociski.

  • Sledziu, wazylem slowa. ta gra jest ladna, ale to jest niewiele, bo obecnie grafika w grach czesto bywa ladna wlasnie. wiec jak przestac skupiac sie na ladnych kolorkach, wysokiej rozdzialce i popularnym od pewnego czasu parkour to co zostaje? gola mechanika gry, to czym gra jest. a wedlug mnie jest ciekawostka.

    i nie musisz tutaj wyciagac tej bujdy z casual i hc graczami. gracze sa rozni, ale gry zawsze powinny byc dobre.

  • Vigor- wow. A jak odrzemy komiks z ilustracji, tekstu to zostaną puste kadry. Ciekawostka zostanie. Czym niby ma być gra, jak nie składową elementów, które ją tworzą?

    I czy naprawdę sądzisz, że casualowiec po obejrzeniu instrukcji do np. ME a dokładniej obłożenia pada, rzuci się na taką grę z radością, skoro pięć minut wcześniej grał w Wii Sports i wystarczyło mu, że machnął wiilotem, żeby grać? Ten podział nie powstał bez powodu. HC odnajdzie się w pozycjach dla casuali w sekundę, casual nie odnajdzie się w pozycji dla HC, chyba, że przysiądzie tydzień, dwa. Myślisz, że mamusia dwójki dzieci, która gra z nimi na Wii ma czas na takie zagrywki? Osobiście śmiem wątpić. Jakość gry ma tu znaczenie drugorzędne.

    Gonz- nie skumałeś.

  • ja po prostu rozlozylem i zlozylem sobie mirrors edge a potem powstala moja opinia. nie mam zamiaru nikogo do niej przekonywac.

    pomimo, ze podzial na graczy hc i „zwyklasow” nie wzial sie z powietrza to ja skupiac sie wole na grach, ot tak, aby nie stracic pionu. nie chce sie zapuszczac z ta rozkmina za daleko, ale na podzialach to na pewno nie gracze korzystaja. ci ktorych nazywa sie hc graczami tez byli kiedys „zwyklasami”. zarowno dawne zwyklasy jak i dzisiejsze zwyklasy maja szanse wejsc w temat gier glebiej, ale zawsze zaczyna sie od gier prostych. jest tez tak, ze nie kazdy kto dawno temu zagral w mario stal sie oddanym zwolennikiem gier.

    poza tym sam nie mam ochoty o sobie myslec jako o graczu hc tylko dlatego, ze jestem w stanie szybciej skminic (na przyklad) mirrors edge niz gospodyni domowa bo w ogolnym rozrachunku moze mnie ta gra rownie malo zajarac jak owa gospodynie.

    kim jest dzisiejszy hc jesli nie swinka doswiadczalna lykajace kazda przekombinowana nowosc. to moze za daleko sie posunalem w tym zdaniu ale troche tak mi to sie widzi.

  • kłóccie się kłóccie. przyjdzie pani Sylwia i was zmusi do buziaków na zgodę.

    kłutcie:)

    co za kurcze trudne słowo.

    żryjcie się.

    łukaszscali.

    łukaszscalił – Ł.

  • owszem, Śledź, nie skumałem. w sensie że typy z DICE celowo elementy strzelane podkręcili w hardzie tak, żeby chciało się padem cisnąć? bo że parkour, bieganie, unikanie walk itd, to ja wiem ja rozumiem, to gra o bieganiu. ale np na statku czy coś w porcie normalnie nie da sie paru ostrych sieczek ominąć. i jest booool.

    Vig – kurde, ale z tym rozdziałem na kałżal i HC to true. i Mirror’s to gra dla HC jest ewidentnie. casual nie podnieci się bujaniem kamery uzależnionym od tempa biegu, machania łap, tego że ogólnie w ruchu widać kończyny, czuć pęd i masę ciała. casuala wpieni prędzej to że jak skacze to przed walnięciem w glebę musi wcisnąć guzik by zrobić fikołka, bo jak nie, to sobie nogi połamie.

  • true jest jedynie roznica skilla u poszczegolnych graczy, reszta to kwestia gustu. jak ktos ma wysoki skill to dalej moze grac w jakies przekombinowane rzygi (pluje w kierunku tylko zblizonym do mirrors edge) i dla mnie takie hc to zart.

  • @Vigor
    „ja po prostu rozlozylem i zlozylem sobie mirrors edge a potem powstala moja opinia. nie mam zamiaru nikogo do niej przekonywac.”

    I bardzo dobrze;)

    „pomimo, ze podzial na graczy hc i “zwyklasow” nie wzial sie z powietrza to ja skupiac sie wole na grach, ot tak, aby nie stracic pionu.”

    To jest oczywiste. Sam pykam w pozycję dla HC i casuali.

    „nie chce sie zapuszczac z ta rozkmina za daleko, ale na podzialach to na pewno nie gracze korzystaja.”

    Nie kumam do końca, ale domyślam się, że na tym podziale mają niby korzystać firmy, które na np. Wii czy iPhone’ a puszczają crapy za zetę, tak?

    „ci ktorych nazywa sie hc graczami tez byli kiedys “zwyklasami”.”

    Do tego poniżej się odnoszę.

    „zarowno dawne zwyklasy jak i dzisiejsze zwyklasy maja szanse wejsc w temat gier glebiej, ale zawsze zaczyna sie od gier prostych.”

    Puuuf. Znajdź mi grającego 30-latka który zaczynał od prostych gier. Stare tytuły to były dopiero HC sprawy. Ja z pewnością nie zaczynałem od prostych gier. Każdy, kto zaczynał na 8-bitowych systemach był rzucany na dość głęboką wodę.

    „jest tez tak, ze nie kazdy kto dawno temu zagral w mario stal sie oddanym zwolennikiem gier.”

    Mógłbym się założyć, że jednak większość przy grach została. Myślę o świecie, nie o Polsce, gdzie panuje dziwaczne przeświadczenie, że z komiksów/ gier/ kreskówek powinno się wyrosnąć, nie zauważając, jak bardzo te przemysły przesunęły ciężar gatunkowy w kierunku dojrzałych( przynajmniej wiekiem, hehehe) ludzi.

    „poza tym sam nie mam ochoty o sobie myslec jako o graczu hc tylko dlatego, ze jestem w stanie szybciej skminic (na przyklad) mirrors edge niz gospodyni domowa bo w ogolnym rozrachunku moze mnie ta gra rownie malo zajarac jak owa gospodynie.”

    Kwestia gustu, oczywiście. Ja tylko twierdzę, że nazywanie takiej szpilki jak ME „ciekawostką” to z obiektywnego punktu widzenia grube nadużycie.

    „kim jest dzisiejszy hc jesli nie swinka doswiadczalna lykajace kazda przekombinowana nowosc.”

    Hem??????

    „to moze za daleko sie posunalem w tym zdaniu ale troche tak mi to sie widzi.”

    Załóż szkiełka, chłopie:)

    @Gonz
    „w sensie że typy z DICE celowo elementy strzelane podkręcili w hardzie tak, żeby chciało się padem cisnąć?”

    Dokładnie tak myślę.

    „kurde, ale z tym rozdziałem na kałżal i HC to true… casual nie podnieci się bujaniem kamery uzależnionym od tempa biegu, machania łap, tego że ogólnie w ruchu widać kończyny, czuć pęd i masę ciała.”

    Tak samo jak nie zauważy miliona innych smaczków i będzie się doskonale bawił przy czterech pikselach na krzyż, jeśli te śmiesznie fikają koziołki. IMHO typowy casual to niezły frajer, że tak daje się kroić na niedopracowanych grach kupowanych za pełną cenę( np. na Wii) i szacun dla developerów, że tak doją tę grupę. Dzięki temu budżety gier w które zwyczajowo pykam ładnie puchną i mam śliczną grafę, orkiestrową muzę i wodotryski:D

    “jakies przekombinowane rzygi (pluje w kierunku tylko zblizonym do mirrors edge)”

    No i wyszło szydło z worka.

  • YEAH! Z tej rozmowy wywnioskowałem, że jestem HC graczem. Hell yeah!

  • Raczej HC gracz to taki, który lubi się męczyć.

  • Żebyśmy się dobrze zrozumieli, ja sam siebie za HC nie uważam, bo np. nie mam cierpliwości do poziomów trudności typu Hard czy Legendary:) Wolę pyknąć w kilka różnych gierek, niż śrubować jedną dla satysfakcji odpicowania calaczka, choć zdarzają się wyjątki w postaci dwugałkowych szuterów, które potrafię przycisnąć grubo poza granicą HC.

  • Tak więc może te podziały rzeczywiście chuj znaczą? Bo ja się uważałem za casuala, ale taki „Mirror’s Edge” mi problemów nie sprawiał i jakoś nerwów – o których pisze Gonzo – w czasie grania nie doświadczyłem.

  • Myślę, że miarą casuala jest to, czy uważa nokiowego snake’ a za ósmy cud świata:D A jak jest z tobą, Sztybor?

  • „No i wyszło szydło z worka.”

    poniekad.

    z podzialami to dokladnie o to mi chodzilo. firmy z tego korzystaja. zwyklasy napieraja tanie produkcje za ktore placa jak za produkcje o grubym budzecie a hc lykaja produkcje o grubym budzecie, ktore czesto zawartoscia sa zastraszajaco zblizone do tego czym „karmia sie zwyklasy” (z roznica, ze wielki budzet dodaje wiecej dekoracji do swojego produktu). i tak imo obie grupy daja sie oszukiwac.

    moglbym sie za bardzo rozpisac, wiec podaruje juz teraz.

  • Śledziu, wolę Sudoku :]

  • Sudoku z tej strony na poziomie „Evil” jest całkiem hc.

    :)

  • sztyb – mnie frustrat dopiero na końcówce (last lvl) bez szczelania łapał, i potem na hardzie. normalnie to nie. taki jestem pół-HC.

Dodaj komentarz