Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Loveless #2 – Burza nad Blackwater


papier · komentarzy 12

Pierwszy tom westernowej serii Briana Azzarello był miodem na serce dla wszystkich tęskniących za Dzikim Zachodem. Teraz, ponad pół roku później, wychodzi kolejna część opowieści o zarośniętych facetach, wyzwolonym niewolniku i pałającej żądzą krwawej zemsty rudej babce. Warto było czekać?

Osoby, które przeczytały „Huczny powrót do domu” wiedzą, że Wes Cutter objął posadę szeryfa i robi co może, aby mieszkańcy Blackwater nienawidzili go całym sercem. W drugim tomie to się nie zmienia – Wes w zdecydowanie zbyt bezpośredni sposób obwieszcza wprowadzenie nowego podatku, a także łazi po mieście z penisem na wierzchu. Taki jest twardy. Znaczy się akurat to, jaki jest twardy, nie zostało pokazane, ale rozumiecie, o co mi chodzi.

Tymczasem Ruth siedzi w lesie, sika do rzeki albo masturbuje się przy ognisku wspominając wojenne czasy, Boyd włóczy się po okolicy z drużyną swoich oberwańców, a Atticus udziela porad młodszym od siebie i kombinuje, jak tu zostać pierwszym czarnym łowcą nagród na Dzikim Zachodzie. Gdzieś w tle majaczy na dodatek tajemniczy zabójca, który, jak każdy zły zabójca, musi rozwlec flaki swoich ofiar po całym obejściu.

Tak też, jeśli po przeczytaniu pierwszego tomu byliście ciekawi, jakie były wcześniejsze losy głównych bohaterów, to z „Burzy nad Blackwater” dowiecie się nieco, ale nie liczcie, że scenarzysta „100 Naboi” odsłoni przed Wami wszystkie karty. Ba, po przeczytaniu tego albumu możecie wręcz zemleć kilka przekleństw pod jego adresem. Niemniej, „Loveless” czyta się znakomicie, głównie dzięki różnym narracyjnym sztuczkom, z których korzysta Azzarello: ciągłe retardacje, wspomnienia czy wręcz równoległe opowiadanie trzech zdarzeń jednocześnie, widać, że to robota zawodowca.

Za „Burzę nad Blackwater” odpowiada trzech rysowników. Chorwata Danijela Zezelja zachwalał pół roku temu Maciej Pałka, jednakże ja po przeczytaniu tych kilkudziesięciu stron jego autorstwa mam mieszane uczucia. Rozmazane czernie, duże cienie, strasznie brudna kreska. Właściwie jedyny plus jest taki, że Wes przestaje w interpretacji Zezelja przypominać Clinta Eastwooda, jak na rysunkach Marcelo Frusina, który ma tu zresztą swoje dwa rozdziały. Mnie najbardziej spodobał się styl Werthera Dell’Edera, bardzo czysty i wyraźny. Trzeci tom serii będzie należeć do niego i Zezelja, więc to dopiero będzie karkołomne połączenie.

Jeżeli podczas lektury pierwszego rozdziału macie wrażenie, że coś Wam umyka, to sprawdźcie strony – w moim egzemplarzu część była w złej kolejności. I czemu jeszcze żaden z domorosłych ekspertów od angielskiego nie porozdzierał szat nad przetłumaczeniem „Thicker than Blackwater” na „Burzę…”?

komentarzy 12

  • tytul PL w sumie brzmi niezle… Niestyty sam sobie dalem spokoj z L. jakos westerny to nie dla mnie zabawa;)

  • „Grubszy niż Czarna Woda”

  • „Gęściejszy niźli Woda Czarnych”

  • Mi kreska Zezejlego w ogóle nie podeszła. Wszystko jest takie toporne.

  • Dobra Konrad, wygrałeś…

  • Gonzo już zrobił raport specjalny o tym, że komiks jest źle złożony.

    To ja dopowiem, że właśnie byłem w CK i usłyszałem, że nakład jest wycofywany, a komiks będzie drukowany na nowo. Także zapewne za miesiąc (czy coś takiego) będzie go można sobie wymienić.

  • kupujcie póki są, te egzemplarze bedą potem białymi kurkami. krukami. coś w ten deseń.

  • 1000 białych kurków? bezjaj.

  • Ciekawe, ile się „Lododowych mórz” ostało

  • Jaki rynek, takie białe kruki… albo i wrony.

  • Pierwszy tom bardzo mi przypasował. Ciekawie poprowadzona para głównym bohaterów,super kreska,kompozycja planszy, sztuczki narracyjne, klimat pomiędzy „Przejażdżką z diabłem” Anga Lee a serialem HBO „Deadwood”. Konflikty na miarę „Jak zdobywano Dziki Zachód” Johan Forda. Zacna rzecz.

  • ja byłem zmęczony jak czytałem, więc nie dochodiłem czy to pomieszane strony czy moje zmęczenie, raz mi przez mysl przeszło, że cos nie teges przetłumaczyli, że się te dialogi nie łączą. W sumie i tak daje radę sie połapać.

Dodaj komentarz