Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Wąż, szeptucha i internet


internet · komentarzy 49

Od dzisiaj w sieci można przeczytać pierwsze fragmenty zupełnie nowego komiksu Karola Kalinowskiego, o Jaćwingach. Z tej okazji zadałem mu kilka pytań na temat całego zamieszania.

Co zrobić, aby dotrzeć z komiksem do większej ilości osób? Niby w internecie istnieją komiksowe serwisy informacyjne, każdy z wydawców ma swoją witrynę, twórcy prowadzą blogi, ale mało który z nich na serio korzysta z internetu jako środka promocji. Zbiegiem okoliczności najaktywniejsi pod tym względem, czyli autorzy „Pierwszej Brygady” i serwujący e-pizody „Wartości rodzinnych” Śledziu, wydani zostali przez Kulturę Gniewu. Nie dziwne więc, że właśnie to wydawnictwo postanowiło sprawdzić, co się stanie, jeśli przed papierową premierą opublikuje się w sieci pierwszy rozdział z nowego komiksu KRLa.

Rozdział pod tytułem „Wąż, szeptucha i stary kredens” publikowany będzie po jednej planszy, w środy i niedziele o godz. 20, przez następne dwa miesiące. Gdzie? Na blogu Kultury Gniewu, co nie jest może najelegantszym rozwiązaniem, ale biorąc pod uwagę, że wydawnictwo nie dysponuje jedną zbiorczą witryną, to tworzenie następnego małego serwisu byłoby nieco bezsensowne – zwłaszcza, że nie jest to jakaś dłuższa akcja. Choć kto wie?

Tego typu akcje to świetny pomysł na wypromowanie danego komiksu. Ludzie chętniej coś kupują, gdy wiedzą, że na to czekają. Nie należy również zapominać, że to działa w dwie strony – zainteresowanie komiksem publikowanym w internecie można łatwo przekuć na zainteresowanie innymi tytułami wydawcy. Nie da się ukryć, że jest to, jak na nasze warunki, eksperyment, ale tak naprawdę jedynym słabym ogniwem jest tutaj wena twórcy. Jeżeli znudzi mu się nowy projekt, to przynajmniej plansze nie zalegną gdzieś w szufladzie, tylko będzie można je przeczytać w sieci.

A sam komiks, którego tytułu na razie nie zna jego autor? Od dzisiaj możecie zacząć przekonywać się na własne oczy – my mieliśmy okazję przeczytać czternaście pierwszych stron, z osiemnastu jakie trafią do sieci i jest to chyba najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek stworzył KRL. Zapraszam więc do lektury poniższego krótkiego wywiadu. Więcej do pogadania o Jaćwingach będzie bliżej premiery.

Jak to się stało, że facet pracujący od dłuższego czasu nad komiksem o kosmitach, nagle postanawia zająć się Jaćwingami, wymarłym ludem bałtyckim?
Wygrał lepszy temat. Żeby było śmieszniej – temat który chodzi za mną od dawna. Mam na koncie 48-planszowy album o Jaćwingach, który zrobiłem na studiach, a który obecnie leży gdzieś w ROKiSie w Suwałkach i nie chcą mi go oddać. Chyba zgubili. Tym razem chciałem ugryźć temat inaczej. Mniej pompatycznie, właściwie to wyprułem go z pompatyzmu całkowicie. To lekka historia obyczajowa z elementami mitologii i dawnej religii. „Ostatnia kronika” musi poczekać.

Co było główną inspiracją dla nowej opowieści?
Szczypta życiorysu, dwie szczypty wyobraźni i sos z faktów historycznych. W samej formie komiksowej nie było inspiracji. Choć pojawiło się dwa razy „Persepolis” w ustach czytających – nie mam pojęcia skąd. Chyba dlatego, że dziewczynka i taka narracja. I że czarno-białe.

W internecie będziemy mogli przeczytać jedynie pierwszy z trzech rozdziałów tej historii. Skąd pomysł na częściową publikację w sieci?
Wpadliśmy na niego tej samej nocy razem z Szymonem Holcmanem. On miał pomysł na wrzucanie komiksów Kultury Gniewu do sieci, ja – swoich, a że mój był już zaklepany przez KG… samo się wyjaśniło, który pierwszy pójdzie. Trochę mnie zauroczyła opowieść o skeczach Monty Pythona rzuconych do sieci – że im sprzedaż DVD skoczyła o tych kilka tysięcy procent. Czy kilkadziesiąt… Ja wiem, że to się nijak przekłada na nasz ryneczek komiksowy, ale wizja była kusząca.

Poza tym – to dobry sposób na trafienie do właściwego targetu, do bractw rycerskich i mieszkańców Podlasia. Oni nie odwiedzają półek z komiksami tak często, a w sieci im Google wyświetli moich Jaćwingów.

To było dokładnie 23000 proc. Przynajmniej według redakcyjnego speca od Pythonów. A nie boisz się, że Przysłowiowy Polski Komiksiarz dokona szybkiego obliczenia i stwierdzi, że nie opłaca mu się kupować czegoś, co w 1/3 ma za darmo?

Myślę, że nie. Ja osobiście bez mrugnięcia zgodziłbym się nawet na publikację 2/3 komiksu w necie, nie boję się o to. Sprzedają się rzeczy, które całkowicie wisiały w internecie, a końcówka historii jest najważniejsza.

W sieci masz słabszą rozdzielczość i nie poczytasz w łóżeczku. A na pewno nie powąchasz farby i nie zrobisz sobie z komiksu podkładki pod kawę. Ja takie sobie robię z albumów, teraz mam kawę na „Bend” Mawila.

Czyli co, wyrobisz się na MFK?
Myślę że tak. Myślę że na pewno tak. Chyba że mnie szlag trafi po drodze.

Teraz już nie masz odwrotu w sumie.

Teraz już nie (śmiech).

komentarzy 49

  • Pomysł świetny i oryginalny jak na nasz rynek. Na pewno będę czytał i kibicował. A jeśli się spodoba, w co nie wątpię, to papierową wersję kupię. Tylko „Ostatniej Kroniki” mi szkoda :(

  • Owszem, szkoda, ale jak patrzę na te plansze, to momentalnie o „Kronice” zapominam :)

  • Ja już nawet nie pamiętam o czym zapomniałem. Rewelacja!

  • Motyw drogi—> jesteśmy szybsi o 9 minut :)
    Kupię.
    Raz, że KRL, dwa, że w nowej formie, 3 że mitologia jaćwingów (to te wierzenia co w Rudej Sforze były? Jeśli tak to biorę w ciemno!)

  • DeBe: kto szybszy!? Gadaj!

    :)

  • A mnie „Kroniki…” wcale a wcale nie szkoda. Bo zobaczyłem do czego Karol jest zdolny i „Kronika…” to przy tym pryszcz. Mogę trochę zapeszać, ale komiks-o-jaćwingach (na razie bez tytulu) to będzie bardzo dobra rzecz.

  • Źle mnie zrozumieliście. To nie tak, że czekam tylko za „Kroniką”, a „Węża,…” potraktuję jako wypełniacz do czasu wydania „Kroniki”. Co to to nie. Od pierwszych komiksów w Produkcie kibicowałem Karolowi i cały czas to robię. „Węża,…” przeczytam z przyjemnością, a po tym co piszecie, to już prawie jestem pewny, ze stanie na mojej półce, gdy już się pojawi. A samego Karola będę szukał na MFK by mu pogratulować komiksu. Po prostu „Kronika” się świetnie zapowiada i miałem nadzieję, że na MFK09 będę mógł ją kupić.

    PS. Przez najbliższy czas środy i niedziele, w okolicach 20:00 będę spędzał na systematycznym wciskaniu F5 na otwartej stronie bloga KG :D

  • Iron: zaoszczędź swój czas i zacznij korzystać z RSSów:)

  • Hehehe, korzystam od dawna. Mój Google Reader jest już nieźle spuchnięty. Po prostu chciałem przez to zdanie przekazać, że KRL ma we mnie wiernego czytelnika :)

  • totalnie sie nam KRL rozwinal. Git.

    Graficznie w sensie;P

  • Jestem na tak, ma talent.

  • Trzymam kciuki za KRLa. Bo coś czuję, że to dzieło ma przyszłość.

  • KRL jakby zrobił komiks o księgowaniu faktur, to ja i tak kupię. Kocham Jego komiksy, po prostu kocham…
    No i ja z Podlasia jestem! :)

  • JAPONfan

    KRL polski McCloud. Tamten robi o googlu, KRL moze o fakturowaniu.
    Niech potwor ma przynajmniej ladna twarz.

  • zajebiście, uwielbiam okoloslowianskie motywy.

  • I believe in KRL.

  • za sugestią pjp, który troszczy się o moje zdrowie psychiczne, może przy następnych słowach pochwał, dopiszcie też coś w stylu „ale Yoel to był chujowy”. dla równowagi. żeby mi nie uderzyło do głowy i żeby mieć motywację na te dwa następne rozdziały albumu.

  • Yoel był chujowy. Klej nie trzyma.

  • Fajne. Dużo lepsze niż ten chujowy Yoel.

  • świetna krecha w tym komiksie
    pierdzielić eodcinki
    ja to już chcę w łapach trzymać!

  • Krecha w pytonga!

  • O boże najdroższy, dopiero zauważyłem, MD ma LINKA DO WIKI!

    Świat się kończy, gromadźcie cukier i amunicję!

  • Mam wrażenie, że użyłeś już kiedyś tego żartu. Więc albo jesteś nieśmieszny, albo nie patrzysz uważnie do czego linkowaliśmy w przeszłości.

  • Obstawiam to pierwsze. Godai ma też drugi ulubiony żart ostatnio też (ale to na forum gildii) – „komiks to nie manga” mniej więcej brzmi.

  • To jeszcze napisze żeby tak słodko tu nie było, że się miziacie pytami po szyjach i nie macie nic do powiedzenia. znam się na tym, 30 lat czytam recenzje wiec co nieco wiem a poziom merytoryczny był wtedy na bardzo wysokim poziomie.

  • recenzje nauk ścisłych?

  • O, wypraszam sobie! Ja czytam 20 lat. Bez zrozumienia oczywiście.

  • Ostatni gasi światło.

  • zaznaczmy, że poziom wysoki był nie tylko merytoryczny, ale i graficzny.

    Swoją drogą – zauważyliście jak często w pamiętnym tekście padały słowa ‚wysoki poziom’..?

  • Kupie wszystko od KRLa. Wiadomo.
    A to się zapowiada świetnie. Lepiej niż Kronika.

    P.S. Bend – podkładka pod kawę? Padłem. xD

  • @MD – pewne żarty stają się pełnoprawne wtedy, kiedy to tzw. running jokes. To jak z faktami, jak powtarzasz dostatecznie długo, robią się prawdziwe :D

  • Prrryyyyt. ;)

  • @godai – to jedno, a z drugiej strony pewne żarty przestają śmieszyć już następnego dnia po bibie.

  • Zawsze pozostają dwie opcje:

    – cenzurować,
    – nie śmiać się,

    obie równoprawne :D

  • Z tego co do tej pory widziałem, to Karol szykuje jakąś graficzną bombę wodorową.

  • I AM THIRTY SEVEN!?

  • @godai: „pewne żarty stają się pełnoprawne wtedy, kiedy to tzw. running jokes.”
    Masz zatem nadzieję, że „sodomizowanie elektrycznym pastuchem” kiedyś będzie śmieszne?

  • Obywatelu Bele Sienicki, przywołajcie się do porządku i idźcie rysować „The Movie”! :)

    Edit: to było do komentarza nr 37. :)

  • Kupuję! :) Z dwóch powodów:
    Raz: że KRL – lubię, cenię i mam szacunek za pracowitą konsekwencję.
    Dwa: słodziacka dziewczynka, fajna kreska. I lajk.

  • jezu, widział ktoś notkę o smierci batmana w przekroju? żal

  • jezu, nie widziałem. a co, napisali, że to KRL zabił Batamana?

  • A to już kumam, dlaczego batarang nazywa się tak a nie inaczej!

    Sziet, nerdjoke…

    Sziet…

  • Literówa. Argh!

  • Bez niej…
    nie…
    byłoby nerdjoke’ u…
    sziet…

    sziet…

  • No właśnie. Ty sobie sypnąłeś nerdjokem, a mój zupełnie stracił na wyrazie.

    sziet…

  • karolu trzymamy kciuki.
    najpierw za ciebie
    a potem miejmy nadzieje że w dupie żeby sie nie posrać ze szczęścia jak wydasz komiks.

    :]

  • No i jak po trzech planszach?

  • Kupiłbym „szeptuchę” nawet gdyby w całości została opublikowana w internecie. Świetna kreska i pomysł!
    Yoel był hujowy ;)

Dodaj komentarz