Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

The Dark Saga, czyli Spawn: Musical


muzyka · komentarzy 30

The Dark Saga
Wczorajsza wizyta Iced Earth w Warszawie przypomniała mi o ich albumie, o którego istnieniu każdy komiksiarz wiedzieć powinien. Krążek „The Dark Saga” wyróżnia się nie tylko okładką Todda McFarlane’a, ale przede wszystkim pomysłem – to koncept album, czyli płyta, gdzie zarówno słowa jak i dźwięki opowiadają spójną historię. W tym wypadku – historię Ala Simmonsa, znanego szerzej jako Spawn.

Mieliśmy w Polsce dwie okazje, by zapoznać się ze Spawnem. Komiks najpierw wydawało TM-Semic – stanowił rozpaczliwą próbę ratowania upadającego wydawnictwa. Przerwaną serię podjęło wydawnictwo Mandragora i także ją zarzuciło bowiem wydawane historie miały coraz słabszy scenariusz, w którym dominowały niekończące się cierpiętnicze monologi głównego bohatera.

An empty soul shrouded in darkness
Alone and confused what am I?
Images flash memories jaded
He took my life God damn his lies

Grupa Iced Earth zaczynała karierę od surowych heavymetalowych dźwięków. „The Dark Saga” to czwarty album ich w dorobku, a drugi z wokalistą Mattem Barlowem. Jego dołączenie do zespołu wpłynęło na muzykę grupy. Już na poprzednim krążku, „Burnt Offerings”, surowy heavy metal został wzbogacony o melodyjne fragmenty. „The Dark Saga” jest kulminacją tego rozwoju – wykorzystanie gitar akustycznych albo kobiecych chórów dodało muzyce tajemniczości i spotęgowało mroczną atmosferę. Zrobiono to m.in. po to, by dopasować utwory do charakteru opowiadanej historii – miały stanowić spójną całość. Nadal jednak rozpoznawalny jest tu styl zespołu – metal gęsty od gitarowych riffów i łomoczącej stopy perkusyjnej. Elementem spajającym jest potężny, niski głos Matta, który zazwyczaj śpiewa melodyjnie, ale potrafi też zawyć niemalże falsetem i otrzeć się o krzyk. Idealnie nadaje się do opowiedzenia historii o zdradzie, miłości i wojnie piekła z niebem. A historia Spawna jest idealnym tematem na płytę Iced Earth.

The Light Saga

Spawn to postać wielce oryginalna. To nie superbohater – niech was nie zmyli czerwona peleryna. Al Simmons był niegdyś amerykańskim agentem do zadań specjalnych. Zginąwszy na służbie, trafił do piekła, gdzie zdecydował się na pakt z diabłem: odda swą duszę w zamian za powrót do ukochanej żony. Nie wie, że trafił na wyjątkowo wrednego demona. Owszem wraca na ziemię, lecz nie jako człowiek. Zostaje przemieniony w Hellspawna – nieludzki twór z ektoplazmy, połączony z symbiotycznym kostiumem. Kiedyś ma zostać generałem armii piekielnej. Na razie został obdarzony został wyczerpującą się mocą, a diabeł przygląda się jego cierpieniom. Używając energii, Spawn przybliża swój powrót do piekła – a wstrzymując się od jakichkolwiek działań musi obserwować, jak zło rozprzestrzenia się na ziemi. To rozdarcie wewnętrzne zostało oddane w muzyce na „The Dark Saga” – kompozycje pełne smutku i melancholii przeplatają się z pełnymi wściekłości. Album nie opowiada żadnej konkretnej historii z komiksu – wykorzystuje najważniejsze wydarzenia, znane również polskiemu czytelnikowi, by w tekstach utworów przedstawić tragiczną postać Ala Simmonsa, agenta piekieł. W otwierającym „Dark Saga” Al powraca na ziemię i orientuje, że został oszukany – nie jest już sobą. To jednak nie koniec niespodzianek – okazuje się, że od jego odejścia minęło 5 lat, a żona zdążyła ułożyć sobie życie ponowne. Wyraz swojemu bólowi daje w balladzie „I Died for You”. Na Spawna czekają też problemy związane z jego nową naturą – w „Violate” usłyszmy wyliczankę obrzydliwych rzeczy, które chce zrobić mu Violator, a utwór jest równie agresywny, co ta kreatura.

I’ll beat you with your spinal cord
Split your skull in two
I’ll feast on your intestines
There’s nothing I can’t do
I’ll rip your heart out of your chest
Watch it beat as you cry
I revel in your agony
I violate and make you die

Także niebo zdążyło zainteresować się nowym wybrańcem diabła – anielica Angela ma przetestować moc Hellspawna i w dynamicznym „The Hunter” urządza sobie na niego polowanie. Miotający się Simmons niezmiernie bawi swego twórcę – demona Malebolgię. „The Last Laugh” to wyraz tryumfu diabła nad człowiekiem, który próbował z nim paktować. Spawn słyszy to wyznanie, gdy staje przed jego obliczem, przemierzywszy najpierw kilka poziomów piekła („In the Depths of Hell’). Dowiaduje się m.in. że za jego śmiercią stoją konkretni ludzie, na których zemści się w „Vengeance is Mine”. Ostatnie trzy utwory połączone są wspólnym tytułem The Suffering Scarred i stanowią wyznanie wściekłej bezsilności Spawna. Chciał odzyskać życie i kontrolować swój los, a został uzależniony od swego symbiotycznego kostiumu („Scarred”) i kaprysów diabła – na zawsze pozostanie sługą ciemności („Slave to the Dark”). Album kończy się epickim siedmiominutowym „A Question of Heaven”, gdzie Spawn zostaje ocalony przez łaskę bożą – wśród bicia dzwonów i śpiewu chórów żeńskich jego dusza trafia do nieba. Nie mam niestety pojęcia na ile zgodne jest to z komiksem, bo nigdy nie zadałem sobie trudu skompletowania tej serii. Pozwala jednak zgrabnie zakończyć album, który szczerze polecam – o ile nie odstraszają was mocne rockmetalowe dźwięki. Zadziwia mnie, że na stronie oficjalnej komiksu, w dziale muzycznym, nie ma wzmianki o tym albumie.

„The Dark Saga” broni się zarówno jako soundtrack do lektury komiksu jak i jako samodzielna historia. Może być także wprowadzeniem w serię komiksową. Może w Polsce „Spawn” nie był wydawany wystarczająco długo, by nabrać rozmachu – wszak w Stanach dobije niedługo do dwusetnego numeru. Sądząc po fanowskich teledyskach do utworów z tego albumu – serial animowany też może być wart uwagi. Ale to już temat na inny artykuł.

komentarzy 30

  • nie film, a serial… wydany u nas za calkiem rozsadne pieniadze… czy uwagi wart: stalo za tym HBO. To juz sporo mowi:P

  • A zobacz do czego jest link… Ale ok, poprawię.
    HBO nic mi nie mówi – nie mam HBO.
    Telewizora też nie.

  • tyz ni mam:P. Po prostu dobry serial=HBO. Ogólnie Spawn tas ma wszelkie zalety i wady serii komiksowej:). Dobra rozrywka, ale w malych dawkach, gdybym mial ogladnac trzy sezony na raz, prawdopodobnie bym nie przetrwal:P. Natomiast czepialstwo z nazewnictwem wynika z ciagle nie mogacej sie skonczyc sesji:P

  • No proszę, człowiek nawet nie wie, że takie coś jest. Trzeba będzie przesłuchać.

    A co do serialu, to chodzi o ten

  • Serial animowany to istny miód. Od tego zaczęła się moja miłość do Spawna, ale po kilku komiksach szybko się od nich odbiłem. Brzydka kreska, monotonnia, nieraz cały zeszyt to po prostu walka z kim się akurat pod ręką nawinie etc. Chyba do komiksów o Spawnie trza podchodzić selektywnie.
    No i fakt, że do serii wrócił jej kreator, Todd McFarlane, rokuje jakieś nadzieje. Tu fajowa próbka – kliku klik

    Czy ktoś oglądał film o HellSpawnie? Dobry?

  • hehe…Czy dobry to kwestia sporna… Lubisz Power Rangers? Jesli tak, to istotnie, jest niezly;). Tam był Spawn-motor o ile pamietam:). Mam wrazenie, ze akurat kreska o ktorej wspomniales, nawet w najgorszych dla serii momentach byla wielka zaleta spawnow. Moge sie mylic;P

  • The Dark Saga to całkiem dobry album, od niego zacząłem znajomość z tą formacją i regularnie do niego wracam. Nie miałem pojęcia, że grali w Warszawie ostatnio. Co do wzmianki o albumie na stronie komiksu, jakoś specjalnie mnie to nie dziwi – o ile mnie pamięć nie myli (pisałem o tej płycie dawno temu), w tekstach utworów też nie użyto imion bohaterów z powodu jakichś zawirowań prawnych.

  • Ale chujoza O_o’

  • Ej no, kaman, Iced Earth to powermetalowa kaszana, niech nie psuje mojego muzycznego obrazu MD zbudowanego na zacnych kapelach, w których gustuje m.in Konrad.

  • Maciej szybszy o „sekundkę” :)

  • Kuba, MD to nie tylko Konrad (i czasami całe szczęście ;P). A jeżeli chcesz więcej konradowej muzyki, to weź go podopinguj żeby w końcu złożył trzecią „Motywację” ;).

    A kawałki, które ja co niedzielę podrzucam? W jaki sposób budują Twój muzyczny nasz obraz?

  • MD nie ma muzycznego obrazu, bo każdy z nas słucha czego innego, z naciskiem na Łukasza, który słucha bardzo wielu rzeczy i wrzucał w niedzielach najróżniejsze linki.

    (No i tenże Łukasz mnie uprzedził)

  • Ale tak czy siak, ja słucham najlepszej muzyki.

  • Napisałem miedzy innymi. Ja rozumiem gusta i guściki, ale Iced Earth to naprawdę chujoza niemożebna.

  • A animowanego Spawna łyknąłem kiedyś (prawie) w całości na Youtube, może jeszcze się tam uchował.

  • Kiepskie, nie kiepskie, ale jest ze Spawnem!

  • @Kuba – a myślałem, że komentarze w stylu „Dlaczego o tym piszecie? To jest chujoza, to mi się nie podoba!” to domena dzieci onetu…

    edit: we wpisie o zombie-music to dopiero chujozy przemyciłem. ;-)

  • A film ze Spawnem ktoś widział? To było dopiero ciężkostrawne…
    Co do muzy, to Todd machnął bardzo fajną okładkę do Follow the leader (teraz pewnie ktoś rzuci kupą w Korna) i rewelacyjny klip dla Pearl Jam.
    A odcinki komiksu, tworzone przez Capullo też graficznie dawały radę. Przykładem ten Spawn-aniołek, którego widać powyżej (zachwycił mnie w 98, jak go w Resecie zobaczyłem).

  • PKP, niech sobie rzucają – „Follow the Leader” to fajna płyta jest, a teledysk z ucieczką dzieci to niezła schiza – generalnie Korn do „Issues” daje radę.

    A reszta tych Toddowych fascynacji muzycznych jest na podlinkowanej spawn.com.

  • Chopy, to na tym majspejsie to Makferlejn jest? Bo niepodobne całkiem do tego, co się przyzwyczaiłem.

    No, ale ja Makferlejna ostatnio Batman: Year Two czytałem, a to ma swoje lata. A poprzednio to spajdery semikowskie.

  • nie, nie on… to ten koles od Mega Marvela z Iron Manem o ile dobrze kojarze i Batman : Confidential. Koles nie umie rysowac kobitek:P. W jakichs z Pl X-menow tez mozna na niego sie napatoczyc. http://whilceportacio.net/portfolio.htm

  • Witam. Z tą ciężkostrawnością filmu fabularnego to bym nie przesadzał. Film moooocno średni, ale wyszedł płaszcz Spawna, Clown no i cd z soundtrackiem bardzo zacny:)
    Tm Semic chyba zdychać zaczął też nieco później. Kreska akurat jak na komiks pop to w „Spawnie” była raczej atutem.

  • @Portacio

    Pierwsze Punishery po polsku to też Portacio (z tuszem Williamsona).

  • Portacio mnóstwo okej.
    Mam sentyment od czasu tych Punisherów.

    No i niezły był w pierwszych numerach Stormwatch: Team Achilles.

  • A pamięta ktoś grę komputerową ze Spawnem? :D

  • Az jutro przeszukam polki, akurat z Punisherem totalnie mi sie nie kojarzy… hm… Mozliwe ze mieczak wtedy bylem i Puni byl akurat troszke za mocny za czasow tego pana.:P

  • OST z filmowego Spawna faktycznie bardzo zacne. A sam film widziałem wieki temu (o trzeciej w nocy na jakimś TVNie go puścili).
    Gier ze Spawnem było kilka. Jedna na SNESa, jedna na PSXa, no i jeszcze jedna na którąś konsolę poprzedniej generacji (X-Box i chyba też PS2). Oprócz tego Spawn pojawia się w xboxowej wersji Soul Calibur 2.

  • @Trreker
    Az jutro przeszukam polki, akurat z Punisherem totalnie mi sie nie kojarzy… hm… Mozliwe ze mieczak wtedy bylem i Puni byl akurat troszke za mocny za czasow tego pana.:P

    1- 6/90 oraz 1-2/91. To pierwsze 7 zeszytów po polsku Punishera, jeszcze w czasach jak polska redakcja TM Semic była w Krakowie i nazywała się Codem;) Chyba to nawet nazwiskami autorów nie było podpisane. Punisher szedł wtedy na spółę w zeszycie z serią o ninjach;)

  • Portacio OK, nawet lubię, ale to jakieś bez jaja. Punishery, ta saga z X-Factorem, generalnie kilka dobrych rzeczy (nawet banalny wyrzyg w III Black&White – bez scenariusza, ale ładny) w sumie OK. Ale to jakieś bezpłciowe takie.

  • Portacio będzie w nowym Ziniolu.

Dodaj komentarz