Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

RanXerox


komiksy, papier · komentarze 22

Who's your daddy?

O „RanXeroxie” po raz pierwszy usłyszałem przy okazji opisywania „Hard Boiled”. Trafiłem m.in. na recenzję godaiego, gdzie „RanXerox” określony został absolutną megaklasyką i przyrównany do „Blade Runnera”. A że od upadku świetnej serii „Status 7” nie za wiele widziałem produkcji cyberpunkowych, postanowiłem tę megaklasykę wyszperać.

Nie za wiele było do wyszukiwania – seria padła ofiarą zawikłanej historii komiksu polskiego. Dawno temu, w 1994 roku, ukazał się jedyny numer magazynu „Fanzin”, który, wedle hasła na okładce, miał zgromadzić „Bibliotekę najsłynniejszych komiksów świata”. Ponoć można to było dostać w każdym kiosku. Widać polska publiczność nie doceniła dorobku światowego, bo „Fanzin” podzielił los wielu efemerycznych publikacji z początku lat 90. Pewnie ma to związek z faktem, że magazyn wydała tajemnicza oficyna, a w środku nie ma żadnej informacji o prawach autorskich. Nigdy nie ukazał się zapowiadany drugi zeszyt – „Happy Birthday, Lubna”, o trzecim „Amen” nawet nie ma co wspominać. A i „RanXeroxa w Nowym Jorku” niełatwo wyszperać. Nikt też nie podjął się opublikowania tej serii ponownie, w całości – polski czytelnik skazany jest na te 44 strony. Co jednak nie przeszkodziło w zaproszeniu autora na Międzynarodowy Festiwal Komiksu w 2008 roku.

To złe miasto...

„RanXerox” powstał jako „Rankxerox” (lub „Rank Xerox”, w zależności od źródła) w 1978 roku w głowie Stefano Tamburiniego, on też był pierwszym rysownikiem tej serii. W 1980 nową wersję narysował Tanino Liberatore,a Tamburini ograniczył się do scenariuszy. Liberatore a href=”http://blog.komix.it/zapple/2007/01/20/tanino-liberatore-hm-interview-2/”>wspomina, że jego dojście do serii zbiegło się z protestem firmy Xerox, która nie chciała być kojarzona z brutalną i obsceniczną historią i dlatego z „Rank Xeroxa” zrobił się „RanXerox”. Inna wersja mówi, że to tę nazwę po proteście zmieniono na „Ranx” – nie jest to najistotniejsze – w Polsce komiks wyszedł pod tytułem „RanXerox”. Seria miała też problemy z cenzurą obyczajową w Stanach, nawet polskie wydanie ma w rogu napis „Komiks dla dorosłych”. Nie zawiera za to żadnego wprowadzenia – zastanawia mnie, czy podobnie jest w oryginale. Poznajemy Ranxeroxa, gdy pędzi na spotkanie ze swoją ukochaną Lubną. Ani słowa o tym kim jest on, kim jest ona i co ich połączyło. Lubna wygląda na mocno nieletnią, a Ranxerox to cyborg, w którego obwodach nastąpiło niezwykłe spięcie – wskutek tegoż obdarza dziewczynę miłością, uczuciem, jakie cyborgom na ogół znane nie jest. Ten wątek napędza cały komiks, bowiem Lubna zostaje porwana, a przeprogramowany cyborg musi wyrwać się spod władzy porywacza i odnaleźć dziewczynę. Bez obaw, nie będzie ckliwego zakończenia i łzawej historyjki. Fabuła sprawia wrażenie nieco pokawałkowanej, postacie pojawiają się znienacka. Zakładam, że chaos jest wynikiem wydania w Polsce tylko fragmentu całości – być może potem sytuacja się rozjaśnia.

Tamburini wymyślił, a Liberatore narysował niezwykłą historię – fascynującą swą brzydotą. Bohaterowie to osoby, które ciężko polubić – RanXerox jest brutalny, kieruje się prymitywnymi odruchami. Zadziwia bezgraniczne uwielbienie jakim darzy Lubnę, która pomiata nim i manipuluje, wykorzystując jego uczucie. Cynicznie wykorzystuje jego zdolność zapamiętywania ogromnej ilości danych i sprzedaje swojego „ukochanego” do futurystycznego cyrku, gdzie miałby zabawiać tłuszczę, odgrywając postacie ze starych musicali. Obydwojgu obce są normy moralne, które przykładalibyśmy do zakochanej pary w XX wieku, kieruje nimi raczej zwierzęca chuć. A mimo wszystko, coś trzyma ich razem. I podobnie nieokreślona fascynacja każe przewracać kartki tego komiksu. Bowiem RanXerox i Lubna nie są wyjątkami, a tylko szarymi przedstawicielami świata w jakim przyszło im istnieć. Mamy tu do czynienia z cyberpunkiem, który podobnie jak w „Hard Boiled” jest raczej antyutopią. Nie ma tu chromowanych cyborgów, pięknych kobiet i błyszczących wieżowców ze szkła – są zezwierzęceni obywatele, brzydkie dziwki, zapadłe rudery. Prawami tego świata są wszechobecne przemoc i seks oraz władza klasy posiadającej pieniądze i informacje nad bezwolną masą, która oczekuje prostych podniet. Mógłbym pokusić się o analogię do „hard science-fiction” i określiłbym realia „RanXeroxa” jako twardy cyberpunk.

Kobietę trzeba krótko...

Liberatore epatuje w swoich rysunkach antyestetyzmem – z malarską dokładnością przedstawia mafiozów, alfonsów, zdeprawowanych artystów i bonzów przemysłu rozrywkowego, którzy budzą w nas niechęć albo i odrazę. A jednocześnie agresywny sposób bycia RanXeroxa i sensacyjna fabuła sprawiają, że komiks ma raczej charakter rozrywkowej pulpy, a moralitet o upadku społeczeństwa przewija się, gdzieś w tle, niezauważalnie. Można w ogóle tego nie zauważyć, jeśli skupimy się na wydarzeniach tyczących bohaterów. Jednak slogan z tyłu okładki – „Przeczytaj, a zawyjesz: Litości!” – brzmi w takim wypadku wyjątkowo dwuznacznie. Po oswojeniu się z konwencją (słowo-klucz!) będziecie się świetnie bawić. Pod warunkiem, że albumik wydany w Polsce potraktujcie jako wersję demo – prawdziwe wydanie trzeba sobie ściągnąć z zachodu. Może ktoś pokusi się o wznowienie „Ranxeroxa” – najlepiej trzech tomów w jednym, skoro to „absolutna megaklasyka”… Z pewnością pomogłoby, gdyby pojawiły się jakieś świeże informacje o planowanej ekranizacji komiksu. Biorąc jednak pod uwagę datę opublikowania tego newsa, nie mam co na to liczyć..

Dzięki Ranxowi za doprecyzowanie pewnych faktów, których nie byłem świadomy w trakcie pisania tekstu.

komentarze 22

  • Nawet ten fragment warto znać.

    Chociaż dziś nie ma co liczyć na wznowienie, Lubna ma ile? 13 lat? – cenzura obyczajowa i antypedofilska nagonka nie przepuszczą tego nawet w tak podłej i prymitywnej rozrywce jak komiks.

    Natomiast jest to esencja jakichś trendów i przewidywań dawnych fantastów, więc warto znać. Zresztą, ile tak naprawdę dzieli nas od Rzymu z poziomu 30-tego?

    Acha, pierwszy.

  • ciekawe jak się ceni ten „klasyk”
    bo ja poznałem (nabyłem?) to polskie wydanie
    zamawiając kiedyś coś z jednego antykwariatu internetowego
    dostałem tego RanXoraxa jako usztywniacz do koperty w której była zamówiona bibuła :D
    komiks solidnie ssie – ale w pozystyny jakiś sposób
    skojarzenie miałem z Gangami Radomia trochę

  • Hehe.

    Ja zaszpanuję – zamówiłem u wydawcy pocztą w czasach, gdy to było na rynku.

    Ssie? No, odczuł upływ czasu. Fabuła jest pretekstowa i porwana. Ale tu chyba jak w HB – tam fabuły wcale nie było, bo była przyczynkiem do popisów rysownika. Tutaj autorzy chcieli albo pokazać coś głębszego, albo po prostu poszaleć z ruchaniem, narkotykami i radosną przemocą. :D

  • Analogie z „Hard Boiled” są nieuniknione – tak samo chodzi tu o pokazanie świata. Na tle tego zubożenia obyczajów i zezwierzęcenia ludzi Lubna i RanX nie robią już takiego wrażenie…
    A z megaklasyki już się godai wytłumaczył. ;-)
    Zważywszy, że można go dostać na allegro w cenie piwa, może dwóch, to warto.

  • JAPONfan

    U was w tej warszawie to mieszkania po 2 tysiace a piwo po 25 zeta? I wy tam mieszkacie? Ja za swojego Ranxa dalem 44 zeta.
    A rysunki Gierka bardzo sa inspirowane Liberatore. Jak i tematyka. Wystarczy spojrzec na jego komiks w B5. Ale to IMHO na plus dla polskiego rysownika.
    A co do tematyki to gdyby nie zdezakutalizowanie kilku rzeczy (jak np. telefony) to to nadal jest mocno Cyberpunkowe. Bo nie wiem czy wiecie ale w Watykanie granica wiekowa od kiedy mozna uprawiac seks z osoba pełnoletnia jest 12 lat. A kto wie gdzie jest Rzym poziom 30?

  • Ja dałem dwie dychy, ale widziałem i po 10. ;-)
    A mieszkania iście po 2000 i też boleję.

  • Bo to wszystko pewnie te nakupowane w trakcie nakręcających się cen za metr i teraz się „inwestorzy” odkuwają za kredyty we frankach.

  • czy tylko mi sie te klimaty kojarzą z Gierkiem? :D

  • Titos, kurwa bacz na wcześniejsze komenty zanim ponownie odkryjesz Amerykę!

  • Macieju, mimo wszystko to są komentarze do tekstu, a nie do dyskusji, więc można przeoczyć coś czasem.

  • czy tylko ja uwazam, ze to jest podobne do komiksow gierka?

  • Dziwi mnie, że nikt jeszcze nie zauważył podobieństwa do komiksów Gierka.

  • To będzie jedno z haseł na nasze koszulki, jak się ich dorobimy.

  • abo ja nie czytam co asu piszę.
    z definicji.

  • fomoraig

    Właśnie… bardzo dziwnym był fakt zaproszenia Liberatora na MFK… tak naprawdę to nie było z czym doń podejść (jeśli ktoś nie miał Ranxeroxa)… Może był dodany jako gratis do pakietu z Rosińskim :D

  • zauważyłem właśnie podobieństwo do komiksów gierka

  • co uderza u liberatore to podobieństwo do komiksów gierka. dziwi mnie trochę, że jeszcze nikt nie zwrócil na to uwagi

  • janostaw

    ponoć to Gierek siedział na MFK zamiast Liberatore, taniej wyszło

  • W tekście jest trochę nieścisłości. Jak już piszecie o klasykach to warto zajrzeć choćby do „lambieka”. Ranxeroxa wymyślił w 100% Tamburini, który był również rysownikiem. Pierwsza wersja pod tytułem „Rank Xerox” została wydrukowana we włoskim zinie undergroundowym. Później zmieniono tytuł na „Ranxerox” i to narysował Liberatore (trzy albumy + jeden short). A po proteście firmy od kopiarek zmieniono tytuł na „Ranx”.

  • Cóż, nie miałem tak dokładnych informacji, więc dzięki za doprecyzowanie.
    Ale o zmianie imienia na Ranx nie ma ani słowa na stronach obydwu artystów, ani w wywiadzie, wiki czy lambieku? Według tego ostatniego pierwsza wersja brzmiała nie „Rank Xerox”, a Rankxerox”, a po skargach Xeroxa zmieniono ją na „RanXerox” – takie info jest też na stronie Tamburiniego, na tyle na ile rozumiem włoski. Z kolei Liberatore mówi o takiej nazwie jak ty (Rank Xerox) i połączeniu dwóch słów w jedno:
    LIBERATORE: When Stefano was doing it, the character was called Rank Xerox [Europe’s Xerox Corporation]. Then we got a letter from the company lawyer saying we couldn’t use their name, that the story was violent and obscene and therefore bad for their image. So we made it into one word, and never heard from them again.
    Na Wiki jest z kolei takie info jak podajesz, że „RanXerox” zmieniono na „Ranx”- moglibyśmy to jeszcze doprecyzować, gdybyś podał prawdziwego maila…

    Ale wprowadzę kilka poprawek do tekstu, zawierając tam te różne wersje, by nie mylił następnych czytelników. Dzięki

  • komiks ten jest na takim poziomie grafiki, że trudno coś innego znaleźć. Gość rysował go nawet szminkami, stąd koloryt są takie pozytywnie pojechane.

    Szkoda, że mało komiksów robi, woli malować (ale za to jak) kobiety w różnych pozach, naprawdę kontrowersyjnych, a przez te kolory i całą formę ogólnie to są mocne obrazy.
    Miał stworzyć komiks o pradziejach ludzkości, ale sprawa gdzieś przepadła.
    Ostatni ranxerox jest najsłabszy w sumie i widać jakiś pośpiech i zupełnie masakryczne zakończenie. Kontynuacji raczej nie będzie.
    Komiks ten można sprowadzić z wersji angielskiej, francuskiej…
    Pamiętam to polskie wydanie, było naprawdę obiecujące, choć nie satysfakcjonujące. Rzecz jest kontrowersyjna, ale jest tam tyle aktualnych problemów tego świata, przerysowanych skrajnie, że jest to w całości na czasie. Drastyczna scena a cygańską dziewczynką w knajpie, której Ranx zgniata dłoń. Szokujące, ale Europa ma dziś poważny problem z Cyganami, np na Słowacji, gdzie dochodzi do aktów przemocy wobec tych ludzi. W szczegóły nie wnikam, ale chcę pokazać, że antyutopia z tego komiksu staje się całkiem realna.
    Moim zdaniem powinno to wydać w całości Hella Komiks, rzucili już na rynek takie mięcho, że szok jak na nasze warunki.

Dodaj komentarz