Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Ten mroczny świat fanowskich komiksów o World of Warcraft


internet · komentarzy 15

Czy popularność tak dobrze zaplanowanego i reklamowanego produktu jak „World of Warcraft” można nazywać fenomenem? Bez przesady. „World of Warcraft”, jak większość z popularnych produktów kultury inspiruje swoich graczy, fanów, wyznawców do tworzenia różnych, opartych na nim dziełek. Fenomenem jest to, że część z nich naprawdę warto poznać, przynajmniej jeśli chodzi o komiksy.

Oczywiście wydana w 2004 roku gra Blizzarda wielokrotnie była tematem dyskusji w najprzeróżniejszych mediach, powstały liczne żarty, został jej poświęcony jeden odcinek „South Parku”, a większość z liczących się komiksów internetowych dla graczy poświęciła mu kilka odcinków. Obecnie w „World of Warcraft” gra ponad 11 milionów osób, poprzednie gry Blizzarda sprzedawały się w niewiele mniejszych ilościach i również czerpały swoją popularność z powodu jakości rozgrywki wieloosobowej, ale to chyba właśnie „WoW” stworzył tak liczną społeczność.

Zresztą, Blizzard zawsze był świetny w organizowaniu i aktywizowaniu graczy wokół swoich tytułów. W przypadku komiksów szybko zorganizowano comiesięczny konkurs na fanowskie twory. Do wygrania są oczywiście doładowania abonamentu. Większość z nadesłanych tam prac jest albo słaba, albo zbyt hermetyczna, aby był sens się nimi zajmować.

Wydaje mi się, że w przypadku twórczości fanów jako takiej, bez względu czego dotyczącej, istnieją dwa bieguny. Pierwszy z nich to nawiązywanie do formy, czyli mechaniki i grafiki danego tytułu, drugi to wykorzystywanie treści, gotowego już świata do snucia własnych opowieści. Podział jest oczywiście umowny i choćby taka fanowska parodia „Half Life 2” jak „Concerned” znajduje się w sumie gdzieś pośrodku. Z jednej strony chciałbym ją wrzucić w „formę”, ale nie da się też zaprzeczyć, że mimo wszystko dotyczy też „treści”.

„World of Warcraft” jest grą MMO i w rzeczywistości nie ma jednej, wspólnej dla wszystkich graczy fabuły. Oczywiście zdarzają się wydarzenia obowiązujące dla całego świata, jak otwieranie się kolejnych krain czy różne inwazje i epidemie, ale gracz nie ma na nie większego wpływu. Dzieją się od wyznaczonego dnia do wyznaczonego dnia, a gracz może je totalnie olać i zająć się zbieraniem rudy gdzieś na peryferiach świata. Z tego też względu każdy ma jakąś opowieść w „World of Warcraft”, zależnie od rasy i profesji, więc fanowski humor odwołuje się co najwyżej do konkretnych zadań, na które większość graczy może wpaść.

Ze wszystkich wybranych przeze mnie komiksów, najbardziej w lewo na skali znajdują się dwa autorstwa Dava Kosaka: „Flintlocke’s guide to Azeroth” i „Flintlocke vs The Horde”, stworzone w oparciu o grafikę „WoWa”, co samo w sobie jest już pierwszym chrztem ognia dla wszystkich niezaznajomionych z grą.

„Ding” Scotta Kurtza jest już nieco bardziej przystępny, jednakże mamy tu żarty nie tyle z gry, co z samych graczy i ich zachowań, więc siłą rzeczy nie są one tak uniwersalne jak humor sytuacyjny. Jeżeli więc nie wiecie, co to jest multiboxing albo jak ważne jest bycie pierwszym wszędzie i we wszystkim, to czytanie „Dinga” może być bardzo pouczające.

Podobnie jak lektura mocno siermiężnego graficznie „The Noob”, który naśmiewa się z gier MMO jako takich, jednakże najwięcej nawiązuje właśnie do „World of Warcraft”.

Gdzieś tak pośrodku skali znajduje się chyba najlepszy komiks z gatunku „Heroes of WoW”, który przeczytałem kiedy dopiero zacząłem się pierwszy raz przymierzać do gry. Zawiera oczywiście żarty nawiązujące do mechaniki, jednakże większość humoru wynika z sytuacji zachodzących pomiędzy duetem głównych bohaterów, którzy z dużym powodzeniem mogliby występować w jakiejś komediowej serii fantasy. No i nie macie wrażenia, że obaj wyglądają jak para scenarzystów pewnego polskiego komiksu o dzielnym rycerzu?

Nieco podobny, choć nie tak wiekowy, jest „Teh Gladiators”, opowiadający o ponurym świecie arenowych rozgrywek w „World of Warcraft”, z którym nie miałem zbyt wiele styczności. Jednakże znowu, areny i świat gry jako taki, jest tylko punktem wyjścia do bardziej uniwersalnych żartów.

Na samym prawym końcu skali znajduje się komiks, który z jednej strony trudno nazwać fanowskim, ale z drugiej trudno zaprzeczyć, że u swoich początków mocno nawiązywał do „World of Warcraft”. Chodzi oczywiście o „Looking for Group” Ryana Sohmera i Lara Desouzy. Te opisywane przeze mnie dwa lata temu szesnaście stron przerodziło się w pełnokrwistych komiks fantasty z własnym światem i historią. Jedyne co pozostało, to wygląd głównych bohaterów.

Te kilka tytułów to moim zdaniem najlepsze komiksowe rzeczy jakie powstały w obrębie społeczności graczy w „World of Warcraft”. Ja sam grałem jedynie dwa miesiące, jednakże sporo czytałem, śledziłem i jestem bardziej teoretykiem niż praktykiem. Zachodzi podejrzenie, że im więcej się w „WoWa” gra, tym więcej takich komiksów zdaje się być ciekawszymi. Mam nadzieję, że udało mi się nie przekroczyć jakiejś chwiejnej granicy dzielącej zdrowy rozsądek od bycia członkiem fandomu.

komentarzy 15

  • JAPONfan

    Byl tez kiedys komiks o graczach w wowa i diablo2. Niestety nie pamietam nazwy a slowa klucze „n7” „skull comics” nie daja wyników. Ten sam autor robil komiks o ninja monkey.

  • czytałem pierwszy album wydany przez WILDSTORM. niezbyt byłem zadowolony z lektury. mało zjadliwe to było, więc tych fanowskich już w ogóle nie ruszam.

  • wstyd przyznać – ja kiedyś rysowałem dla tibii :D nawet w nią nie grając.

    fani sie wypieli że za mało w tym tibii, a ludzie z zewnątrz nawet polubili bohatera.

    Inna sprawa że z braku z tego kasy porzuciłem te serie..

    Ale gry to zawsze dobry materiał na komiksy. Zwłaszcza humorystyczne. Zawsze jest co parodiować.

  • nie kminie tych gier , co to trza placic za nie miesiac w miesiac…. Znaczy zawsze mialem pewne wyobrazenie takiego mmorrrpoggie (moglem pomylic skrot:P) , ale po zobaczeniu na czym to polega naprawde, srogo sie zawiodlem…

  • Bo ja wiem, płacenie za grę, w przypadku gdy na serio tłucze się w nią miesiąc w miesiąc to nic specjalnego.

    Sick: te Wildstormowe rzeczy to zupełnie inna para kaloszy i w sumie nie fanowskie, a na licencji i z zamiarem natrzepania kapuchy, więc nie ma co porównywać. Ale słabe były, to fakt.

  • Jestem totalnym fanem LFG . ulubioną postacią jest oczywiście Richard – swoją drogą mocno inspirowany Deadpoolem (Sohmer gdzieś pisał ,że jest fanem Deadpoola o ile coś mi się nie pochrzaniło)

  • E tam, zeszyty WoW z Wildstormu miały przynajmniej okładki Jima Lee…

  • Kucze, CC Cleaner wyczyścił mi połowę rzeczy z FF. Nevermind…
    Świat Warcrafta jest, według mnie, jednym z najlepiej wykreowanych uniwersów. Aż dziw mnie bierze, że komiksy z niego są słabe.
    Co do Diablo… Hm, nigdy nie byłem pasjonatem, więc nawet na komiksy nie rzuciłem okiem.
    /me wraca do lektury Megatokyo… Papierowego… Za 5zł XD

  • Nie przesadzałbym z tą jakością kreacji świata Warcrafta – mam wrażenie, że mnożąc kolejnych, jeszcze bardziej potężnych demonicznych władców zagonili się w kozi róg. A obecny król ludzi? Skąd on w ogóle się wziął? :)

  • „/me wraca do lektury Megatokyo… Papierowego… Za 5zł XD” Z wyprzedaży… :)

  • @pawelk And so what? Ważne że mam i doganiam ludzkość XD
    @Konradh No niby masz rację, ale mi na przykład podoba się możliwość wejścia w skórę orka w WoWie i odwiedzenia wielu przepięknych miejsc, które do dziś wspominam z łezką w oku XD

  • E, spoko, ja tylko doceniam skąd link zdobyłeś.
    Ja MT _papierowego_ nie czytałem… :)

  • Zacna rzecz, kup sobie, albo czekaj do marca to ci na WSK podrzucę.
    Ja nie czytałem Webkomiksu (co już wyjaśniłem), teraz wiem co mnie ominęło.

  • Marcin: to fakt, granie orkiem w „WoWa” ma swój klimat. Chyba jednak jestem nerdem, ale jeśli miałbym wracać do tej gry, to tylko z grupą znajomych aby sobie po RPGowac :)

  • No tak, dlatego mi nie w smak było granie po 22 kiedy IPlus dobrze działał. Czekam do wakacji, aż sterroryzuję lokalnych dostawców internetu, by mi założyli jakieś dobre łącze. Wtedy Azeroth dostanie nowego bohatera.

Dodaj komentarz