Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Wirtualna rzeczywistość spowszedniała?


varia · komentarzy 48

cyferki literki

Nie macie wrażenia, że „Matriksy” były ostatnimi tytułami, które podejmowały temat życia w wirtualnym świecie i uciekania do niego z „realu”? Że nikt po braciach Wachowskich nie przebił się do masowej wyobraźni z wizją życia w cyberprzestrzeni, przenikania się sieci z rzeczywistością?

W latach 80 był „Tron”, który opowiadał o tajemnym życiu naszych komputerów, pomysł podjęty potem przez animowany serial dla dzieci „Reboot”, gdzie wirusy były złe, programy dobre, a wszystko przypominało „Było sobie życie”. Później Masamune Shirow narysował „Ghost In The Shell”, a w 1992 Pierce Brosnan starał się powstrzymać „Kosiarza umysłów”. W 1995 powstał do scenariusza Wiliama Gibsona „Johnny Mnemonic”, z Keanu Reevesem, który musiał oddać część swoich wspomnień, aby móc przenosić więcej danych.

W Polsce powstał taki serial jak „Wow”, opowiadający o przejściu komputerowego programu do świata ludzi, a „Łowca. Ostatnie starcie” z punktu widzenia moich szczątkowych wspomnień, jawi się jako fabuła równie poplątana co „Neuromancer” Gibsona. Chłopiec musi grać na swoim Gameboyu, aby uratować ojca? Srogo.

No i gdzie teraz jest ta cyberprzestrzeń? I nie chodzi mi tu o przedstawianie sieci jako trójwymiarowego interfejsu, który ma ułatwić odszukiwanie danych, jak w „Hakerach” czy „Kodzie dostępu”, „Breakoffie”, gdzie sieć polega na tym, że cwany koleś potrafi szybko klepać w klawiaturę, a przed oczami wyświetla mu się pokaz slajdów, który można odczytać jedynie pod wpływem ciężkich narkotyków.

Chodzi mi o fabuły zajmujące się przenikaniem naszego codziennego życia z siecią, komputerami, ucieczki od realności w świat zer i jedynek. I sobie myślę, że to brak tego typu opowieści wynika z faktu, że dzisiaj sieć jest na wyciągnięcie ręki i nie ma w niej już zbyt wiele magii i tajemnicy.

Uplink
Uplink – czyli symulator hakera, bez wodotrysków czy wpinania sobie wtyczek w kark.

Miliony osób komunikuje się za pomocą internetu, gracze zanurzają się w wirtualne światy, które jednak rzadko kiedy są cyberpunkowe, czy sci-fi, jak „Anarchy Online” czy „Eve”. Częściej sieć jest wykorzystywana do stworzenia świata fantasy, jak „World of Warcraft” czy „Guild Wars”. Choć może to właśnie jest cyberprzestrzeń – że zamiast świetlnych esów floresów mamy możliwość wcielenia się w wymachującego toporem orka i dlatego z tego korzystamy. No i jest też w końcu „Second Life”. Skoro każdy jest teraz w sieci, to wizje z lat 90 nie są już tak interesujące?

„Matrix” z tego punktu widzenia jest kropką nad i dla całych lat 90. Wachowscy zebrali do kupy wszystkie dostępne motywy i stworzyli jeden przerażający koktajl, w którym ten wirtualny świat jest dla większości bardziej atrakcyjny niż prawdziwy. I mało kto chcę się zmierzyć z tak postawioną poprzeczką.

Czy może jednak coś mi umknęło? Jakoś nie jestem w stanie sobie przypomnieć żadnych znaczących pozycji, które ukazałyby się po 2003 roku. Czy może to tylko kilkuletnia dziura, czas, jaki należało odczekać, aby ruszyć z nowymi opowieściami o nurkowaniu w cyberprzestrzeń. Na ten rok zapowiedziana jest wstępnie ekranizacja „Neuromancera”, ćwierć wieku po premierze książkowego pierwowzoru.

komentarzy 48

  • wiesz, może temat musi się uleżeć. kiedy powstawały te wszystkie cyberpunkowe bzdury cyberprzestrzeń nie istniała, a to były bzdury. nikt nie wiedział jaka będzie ta wyczekiwana nowa rzeczywistość. no i jest, patrzymy sobie, hm, a więc tak to wygląda. nic szczególnego.
    moze to tylko śwaidczy o tym czym tak naprawde jest fantastyka naukowa- tylko rozrywką. nie prognozą. wszystkie te historie były o buntujących się maszynach, rządzeniu światem, morderstwach i kradzieżach, a nie o tym, ze mozesz sie w 5 minut dogadac z człowiekiem z drugiego końca planety i wysłać mu 5GB grafiki. że mozesz w Polsce pracowac dla kogoś w Stanach nie ruszajac sie z domu, że masz do dyspozycji, za darmo, obrazy z satelity, który 10 lat temu był szpiegowski, i koleś z Buenos Aires, który u mnie mieszkał poklikał chwilę i pokazał mi: „patrz, to chata moich starych, a tu przy parkanie jest palma na której siedzą gołębie i obsrywają nasze podwórko”. literatura i kino nie takimi tematami żyją i dlatego nie tego się spodziewaliśmy. najstraszniejsze co nas dzis moze spotkac w sieci to pan udajacy ze ma 7 lat. tego to NIKT nie przewidział.
    więc może jak temat się uleży to powstanie coś ciekawego. wiesz, jak ten film o wyprawie na Księżyc i awarii w czasie tej wyprawy i o tym jak dzielni kosmonauci walczą o to by wrócić na ziemię cało? kompletne science fiction, tylko, że oparte na faktach? to moze być tak, że najlepsze historie cyberpunkowe jeszcze przed nami. zycie napisze scenariusze, yeah.

  • Dlatego też jestem ciekawy tej ekranizacji „Neuromancera” – w końcu sam Gibson piszę do tego scenariusz i jestem ciekaw, ile pozostawi ze swojego pierwotnego pomysłu i ile zmieni właśnie pod wpływem tego, w jaki sposób sieć wykorzystywana jest w praktyce.

  • JAPONfan

    A ten „eagle eye”?
    I „gry wojenne” jeszcze byly.

  • po pierwsze to future is now. a po drugie to nie gibson nakręcił Mnemonica, a jemu nakręcili (czy też ukręcili). po trzecie to Matrix tak napędził wszystkie płody cyberpodobne, że nastęił totalny przesyt. po czwarte – matrix to już nie cyberpunk, to post-cyberpunk, i wygląda na to że on też już minął chyba jednak.

  • Kto tutaj twierdzi, że Matriks to cyberpunk, że musisz go poprawiać? I to na „post cyberpunk”?

    No ale właśnie, ja nie kojarzę filmów z tego po matriksowego zalewu, które to?

  • pamiętam było takie cudo „Mroczne miasto”, wyszło z rok przed Matriksem i chociaz film właściwie nie należy do nurtu cyberpunku to sporo sie mówiło o tym, ze scenariusz Matriksa jest CHOLERNIE podobny. było tez nieszczęsne „Trzynaste pietro”, które wyszło mniej więcej równocześnie z Matriksem. nieszczęsne, bo scenariusz nie przerastał intelektualnie „Trona”. ani nawet nie byl wiele lepszy od jakże bolesnego wspomnienia „Wow” i „łowcy ostatniego zdarcia” (a skoro juz mowa o crapowych filmach to i wspomniany „Kod dostępu” nie zachwycał logiką scenariusza). w 98mym było jeszcze anime „Lain”. i rzeczywiście wydaje się, że to koniec tematu. fascynacja światem wirtualnum nie przeżyła spotkania z Y2K.

  • nie żebym narzekał na Trona. Tron miał klimacik, którego późniejszym produkcjom z reguły brakuje.

  • Bele dziś mówił, że kręcą drugą część „Trona”, profani. „Tronu”?

  • Konrad – zapędziłem się, bo pisałeś o cyberprzestrzeni, która jest elementem jak by nie było śćiśle powiązanym z z cyberpunkiem.

    tak czy siak – nie o poprawianie mi chodziło, a o to że ten moment już raczej minął i się na powrót nie zanosi. cyberprzestrzeń to był cyberpunk, przełom 90/00 to jazdy z ‚obudź się, to co cię otacza to nie rzeczywistość’ i VR. a teraz mamy etap rozwoju techniki, że tylko wtyczek do mózgu nie ma jeszcze. cyberprzestrzeń nie robi już wrażenia. w literaturze i filmie to już nie stymuluje tak jak kiedyś.

    pozycje matriksopodobne wspomniał adler. były też jeszcze inne, których nie pamiętam, ale kojarzę że w wyporzyczalni sypały sie takie produkty kategorii C, tytułów nie pomnę. inną rzeczą jest klonowanie matrixa na kolejne części i anime, dzielenie go przez ułamki i siebie samego, robienie kolejnych wydań komiksów, gier itd. kto chciał, miał tego aż nadto.

  • Ano tak też mi się właśnie wydawało, że zachwycanie się przenikaniem do sieci, to już miniona pieśń przeszłości – teraz na czasie jest chyba lęk przed tym, ile nas przez tą sieć widać.

  • Wtyczki do mózgu to są od dawna, vide ten slepy, co na tokarce robi, czy amerykańska żołnierka z protezami, które od prawdziwych nóg różnią się tym, że „po nocy na dyskotece nogi nie bolą”.

    Po prostu nie ma (i nigdy nie będzie), malowniczego gniazda typu Din5 na karku, do którego się wsadza kabel.

  • sądzę, że po prostu wyczerpał się nośnik „cool” w cyberprzestrzeni. można go wskrzesić, ale nikt nie się nie podejmuje

    teraz taka tematyka to spoko miejsce na jakiś komentarz socjologiczny, kreowanie bohaterów niż epickie historyjki ::)

  • a wiec to sie nazywalo ‚reboot’
    ide wiec sciagac ;q

  • Godai – human-machine interface to kwestia bliskiej przyszłości, przecież już kombinują z podłączeniem elektrod do nerwów, teraz jest tylko kwestia wykminienia uniwersalnego łącza i odpowiedniego gniazda w człowieku.
    Jeden typo z Segi twierdzi że to jest przyszłość elektronicznej rozrywki, i zgłosił się na ochotnika do wszczepu.

    wracając do tematu – rozmawiałem dziś akurat z jegomościem z Nowej Fantastyki, i spytałem jako szpeca co się stało z całym Cyber. podał dwa powody – że to o czym pisano te 20 lat temu to w dużej mierze codzienność, drugi jest taki że pisarze znowu starają się zaglądać dalej, i zamiast międlić przeżuty już dwukrotnie temat, wolą opisywać ewentualne dalsze konsekwencje boomu technologicznego. tak w skrócie.

  • @gonz: ja napisałem, że HMI już jest. Więc trudno powiedzieć, czy to bliska przyszłość ;)

    Po prostu nie jest tak widowiskowy, jak w popkulturze. Ale dla mnie podłączenie nerwów do protezy i sterowanie nią mózgiem jest bardziej cool niż oglądanie pornosa bez ekranu, czy wizualizacje kabli światłowodowych :D

  • „Skoro każdy jest teraz w sieci, to wizje z lat 90 nie są już tak interesujące?” — mniej więcej.

    Sieć jest tak powszechna, że dużo trudniej jest ją przedstawić w interesujący sposób. Kiedyś wystarczyło na ekranie pokazać szkieletowy tunel albo wizję sieci jako miasta 3D i już, szczęki opadały, film robił wrażenie i się sprzedawał. Teraz chętni mogą sami zajrzeć do Second Life, więc po co oglądać go w kinie?

    A dobre teksty nadal powstają. Chętnie obejrzałbym na przykład ekranizację „Czarnych oceanów” Dukaja.

  • Jakiś niedawny czas temu coś takiego napisałem co trochę koreluje z tym powyższym twoim. Tak jako ciekawostkę rzucam.

  • Memo do Uplinka- Jak w to grałem, jak byłem mały, to podłączyłem zwykły kabel telefoniczny do komputera, i odpaliłem grę myśląc, że to program hakerski. Nie zastanawiało mnie, dlaczego dostaję takie zadania, a bylem pewny, że kasa jest prawdziwa. Głupiutki byłem.

    Co do ogólnego tematu, dla mnie ogólny pomysł dosłownej interakcji człowieka z internetem nie jest zła, jednak co z wszechogarniającą infiltracją?

  • i masz kolejny temat literacko-filmowy. system próbuje infiltrować użytkowników, ale ponieważ to użytkownicy de facto tworzą system, a bronią się przed infiltracją rękami i nogami, sytuacja jest co najmniej ciekawa.
    jeszcze w Resecie był koleś, który mi o tym potrafił wykład zrobić: są juz techniczne mozliwości aby wykluczyć z obiegu papierowe/fizyczne pieniądze (a był rok 98) ale to sie nie stanie jeszcze długo właśnie z powodu obaw o możliwość śledzenia transakcji. z drugiej strony możnaby powiedzieć, że uczciwy człowiek nie ma nic do ukrycia. z trzeciej strony, jak pokazuja niedawne przykłady, dla sprytnego oszusta przeskoczenie nowych zabezpieczeń jest tylko jeszcze jedną przeszkodą, którą da się pokonać.
    nie ma obaw, jest o czym główkować.
    temat interakcji człowieka z maszyną ie jest zarezerwowany dla CP. Lem właściwie tylko o tym pisał, ale jakoś nie próbuje się go podciągać pod CP na siłę.

  • @w 98mym było jeszcze anime “Lain”. i rzeczywiście wydaje się, że to koniec tematu.

    Avalon, Innocence.

  • Mamoru Oshii to inna baja, on ma na tym punkcie lekki skręt, pewnie i 15 lat później będzie kręcił filmy o cyber-basset houndzie, co sie zastanawia czy jest psem, czy tylko mu się tak wydaje

  • jedyne czego brakuje tej przyszlosci , wktorej juz zyjemy , to katastrofy ekologicznej/meteorytu/wojny nuklearnej etc a raczej jej skutkow , tzn czegos PO czym ludzie musieliby zyc w ciemnosci. wiecie oco chodzi, pamietacie jakas dobra wizje przyszlosci w slonecznym swietle i z zielonymi drzewami ?
    od paru lat mam taki pomysl , zeby na okres zimowych dlugich nocy , przestawic sie na wstawanie wieczorem i „zycie ” w nocy , tak zeby przez pare tygodni wlasnei przeniesc sie do cyberpunkowego swiata, no bo umowmy sie , oprocz tej ciemnosci to wszystkie inne gadzety juz sa : iphone, metro 24h (przez weekend) , dopalacze.pl i jazda ;))

  • Hmm w „AI – sztuczna inteligencja”, były roboty i zielone parki. W gruncie rzeczy w „Łowcy Androidów” też gdzieś tam pod koniec w zielone tereny jechali.

    Ale co do życia w nocy i spania w dzień… JESTEŚ CHORY!!! :)

  • mogliby zekranizować half-life’a kiedyś :.

  • E tam, „Half Life” jest tak filmową grą, że nie widzę niczego ciekawego, co mogłoby do tej opowieści wnieść kino. Więcej wybuchów?

  • @maciek- popracuj trochę na nocnej zmianie to i to Ci spowszednieje:P

  • się mi przypomniało – czyż Czyż nie linkował swego bloga na temat? podlinknę na temat i ja siebie.
    kliku klik

  • nie no bylo pare przykladow wsumie , w minority report z tomem scjentologiem tez bylo zielono . ale cyberpunk bez ciemnosci to jak cthulhu bez macek .

    no ale nie mowcie , ze taka „gra miejska” w nocy nie bylaby dobra , jeszcze kazdy by mial jaki ASG sprzet i ciemne okulary .
    po tygodniu wszyscy by skonczyli na sobieskiego pewnie ;))

  • a serial animowany o batmanie 20 lat później ? :) też miał taki mroczny cyber klimacik

  • A o mandze „Blame!” nikt tu nie wspomniał? A fe, Panowie Znawcy ;)

  • manga się nie liczy. nigdy.

  • poza Edenem. i Akirą. No i GITSem. Ale poza tym to naprawdę nigdy.

  • my za tobą też nie przepadamy. ^__^

  • Rzeczywistość wyśmiała większość wizji cyberprzestrzeni. Filmów chyba żadnych nie ma faktycznie, może znalazło by się coś w pozycjach książkowych, ale najnowsza, jaką kojarzę, to Czarne oceany Jacka Dukaja, z 2001 roku (której zresztą rzeczywistość nie tylko jeszcze nie wyśmiała, ale zdaje się potwierdzać po kawałku trafność tej wizji).

  • O czesc Jurgi – jaka ta siec mala…
    Polecam Twojej uwadze wydane ostatnio ‚Accelerando’ (Wydane przez MAGa w ramach swietnej serii ‚Uczta Wyobrazni’)

    A filmow ‚po Matrixach’ nie ma za duzo,bo w sumie co mialo by tam byc? Jeszcze wiecej efektow specjalnych? Przyznaje, ze nie doszukalem sie niczego wiecej.

  • Panowie i Panie, a eXistenZ? Is the game stil on? :D

  • No ale to też „era Matrixów”… 10 lat temu. Jak ten czas leci…

  • właśnie co by kto nie wspomniał niewspomnianego, to to z okresu zajawki zielonymi literami na czarnym tle wszystko jest.

  • Wlasnie sprawdzilem swoja biblioteke i wyszlo mi, ze w bardzo wielu ksiazkach s-f wystepuja ciagle elementy cyberprzestrzeni i wirtualnej rzeczywistosci (np. Morgan, Watts, Simmons)- tyle, wlasnie ze sa to tylko dodatki, nie os fabuly. Widac juz za bardzo oklepany temat by budowac na nim cala ksiazke…

  • w momencie gdy każdy kto chce ma internet? no raczej.

  • No na to wygląda, przecież nawet u wspomnianego przeze mnie Dukaja OVR jest elementem (choć bardzo ważnym i kluczoweym), jednym z wielu, a nie osią fabuły.
    Teraz prędzej spodziewałbym się podjęcia VR w jakiejś zmutowanej formie, np. taki mix cyber- i steampunku.

  • Z aktualności na polskim rynku – „Accelerando” Charlesa Strossa. BARDZO a propos.

  • Co do niedalekiej przyszłości trend się raczej odwróci i będzie szedł w drugą stronę. Już dosyć powymyślaliśmy systemów, zależności, stron www, baz danych i innych tego typu narzędzi. Dopiero od kilku lat zaczynamy tak naprawdę ich używać. Prawdziwe majstersztyki tych konstrukcji są dopiero przed nami i właśnie o tym będziemy myśleć. O tym jak wymyślone czysto teoretyczne jak dotąd wytwory wyobranie, zaczną nabierać ludzkich kształtów. Już nie rzeczywistość zagląda w sieć, ale sieć wyjdzie do rzeczywistości, kiedy wstaniesz od kompa a lodówka rzuci w Twoją stronę gotową kanapką na drogę, a pod drzwiami staną gotowe do ubrania Twoje ulubione buty. To właśnie taki mix sieci z rzeczywistością nas czeka w najbliższym dwudziestoleciu. Przestrzeń wirtualna musi zostać ujarzmiona i człowiek nauczy się to robić. To ona ma służyć człowiekowi i stać się czymś zwykłym i codziennym. A staje się to na naszych oczach, więc nie ma sensu robić z niej dalej bogini (w afrykańskiej dżungli jeszcze żyją plemiona, kóre czczą przelatujące samoloty). Teraz ta bestia jest oswajana. Ludzkość ochładza się z emocji tego odkrycia, a sama zejdzie do roli użytecznego pomocnika do kolejnych wyzwań ludzkości.
    Jakich?
    Drodzy fantaści, do dzieła! :)

  • ja już mam pomysł na jeden twór absolutnie fantastyczny i niemożliwy: internauta co panuje nad językiem ojczystym. a plemiona afrykańskie najbardziej czczą te samoloty, które przywożą im kałasznikowy. podejrzewam, że raczej miałeś na myśli Amerykę południową, albo odległe zakątki Bolandy, gdzie ludzie modlą się na widok nacieku w kształcie Najświętszej Panienki na drzwiach stodoły.

  • swistak_kr

    dupa…

    ;)

  • Czyja? Gdzie? Jak? Co z nią?

  • pisze ksiazke ktora rzuci na kolana wszystkich cyberonanistow i cyberkapelanow :D behold …

Dodaj komentarz