Dzisiejszy wpis o podtytule “Prawie tyle samo seksu i przemocy co w Biblii, a w dodatku więcej obrazków!” napisał Jerzy Łanuszewski, znany być może stąd. Zapraszam do czytania, klikania w obrazki po całość okładek i zgłaszania się do nas (jak Gordon), jeżeli chcielibyście o czymś napisać. (Ł.) więcej…
Douglas Rushkoff popełnił wstęp do pierwszej części swojego „Testamentu” w lekko megalomańskim tonie. W pewnej chwili zacząłem się obawiać, że kupiłem klona Dana Browna, przebranego dla niepoznaki w komiksowe szatki. Niemalże wymiękłem, gdy o Biblii napisał:
Uważasz, że masz talent? Sprawdź kod źródłowy rzeczywistości i sprawdź, czy dasz sobie z nim radę.
Zabrzmiało to jak slogan z reklamy kolejnego dzieła, które „odkrywa nieodkryte, odtajnia utajnione”. Ale spokojnie. Przymrużamy oko, kończymy tekścik, przewracamy kartkę… I okazuje się, że Douglas scenariusze do komiksów pisze lepsze od wstępów. więcej…
Komu zmartwiało serce na wieść o tym, że powstaje gra na licencji „Strażników”? Wszystkie ręce w górze? Uf, całe szczęście, to oznacza, że jestem w dobrym towarzystwie. Ale tak pomiędzy Ozymandiaszem a prawdą, to ta gra może być całkiem w porządku…
Zanim jednak wyrwiecie mi z klapy marynary żółty, uśmiechnięty badzik, dajcie mi dojść do głosu! więcej…
W dzisiejszych czasach, gdy myślimy o współczesnych grach komputerowych w których możemy wcielić się w awanturnika i zwiedzać opuszczone ruiny to najpewniej przed oczami pojawi nam się Lara Croft z „Tomb Ridera”, ewentualnie Nathane Drake z „Uncharted” albo „Lego Indiana Jones”. Na szczęście Derek Yu stworzył „Spelunky”. więcej…
Z polskim komiksem w internecie w większości wypadków ciągle jest coś nie tak. Albo rysunki słabe, albo scenariusz nie taki, albo strona z zeszłej epoki lub nieregularne aktualizacje. No naprawdę, komiksy ukazujące się w polskiej sieci, które mógłbym z czystym sumieniem polecić do przeczytania znajomym, mógłbym policzyć na przyssawkach jednej macki. A przecież nie jestem jakoś szczególnie wymagający. Jednakże przygody Człowieka Szynszyli są komiksem, dla którego czasem warto przymknąć oczy na niedociągnięcia. więcej…
* Ostatnio znajduję się pod lekkim urokiem winylowych figurek i przeglądając poświęcone temu zagadnieniu strony znalazłem takie urocze steampunkowe zabawki. Uwaga – strona wisi w sieci od kwietnia, więc osoby, które zdążyły przeczytać już cały internet mogą sobie odpuścić klikanie.
# Wystartował konkurs na blog roku. I parę osób piszących o komiksach już się zarejestrowało: Daniel, Przemek, Paweł i mało aktywny ostatnio Doniek. Z twórców jest Łukasz Ryłko i Malarz Seba, który swoje żenujące prace sprzedawał kiedyś na Allegro. Ciekawe co to będzie, jak się okaże, że trzeba wysyłać SMSy (chciałem napisać SMy, ale to Daniel przedłoży o co biega pewnie) i że Mann wcale nie przeczyta tych blogów. Wydaje mi się, że na naszej scenie komiksowej jest jeden blog, który bez żenady mógłby przystąpić do tego konkursu, Śledzia, który ma wystarczającą ilość fanów… no ale on nie bierze udziału.
# Nasz naczelny geek, Paweł, nie może teraz podejść do telefonu. Gdyby mógł, to pewnie powiedziałby (tak jak ja zresztą), że ten zegar to sobie trzeba kiedyś sprawić.
# W 1998 roku swój debiutancki album wypuścił zespół System of a Down, którego wówczas słuchałem. Niestety embedowanie ich teledysków jest zabronione, także tylko linkuję „Sugar”. Embeduję natomiast „Fly Me to the Moon Lyrics” Franka Sinatry, któremu się w tym samym roku umarło.
„Originals” kupiłem w ciemno, skuszony zapowiedziami na stronie wydawcy. Jak się później okazało – to był kiepski pomysł. I nie dlatego, że materiały prasowe były przesadzone. Wręcz przeciwnie – były zbyt dokładne. więcej…
By obejrzeć sekwencję początkową „Lost in Translation”, kliknij w nagłówek.
Być tłumaczem to prawdziwe wyzwanie. Tłumaczony tekst jest odbierany przez tłum ludzi, a w tym tłumie zawsze znajdzie się ktoś, kto od tłumacza lepiej zna język polski, angielski czy jakikolwiek inny, który wiąże się z przekładem danego dzieła. Wśród tego tłumu zawsze też znajdzie się ktoś, kto jest zapaleńcem ornitologii, futbolu amerykańskiego, tematyki genderowej i owsianki. Tłumacz nie musi być ekspertem w tych dziedzinach, musi umieć zrobić research, by w razie potrzeby dokonać precyzyjnego przekładu. Naszym rodzimym tłumaczom nie brakuje sprawności językowej, potknięcia wynikają raczej z nieuwagi, niewystarczającej ilości czasu, nieumiejętności rozeznania się w dziedzinie, której dotyczy dany termin. To jest moje małe podsumowanie różnych translatorskich wpadek w 2008 roku. więcej…
I jak było? Fajnie? Pytam się o wrażenia z samego roku, a nie przereklamowanej imprezy jaką jest Sylwester. Jeśli chodzi o komiksowe sprawy, to chyba wyszło całkiem udanie, choć mam pewien niedosyt. więcej…