Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Bird, czyli modelka na krwawym szlaku zemsty


papier · komentarze 24

Bird

Gdy w kwietniu zeszłego roku pisałem o pierwszym albumie „Bird” wstrzymywałem się z formułowaniem ostatecznych ocen do czasu ukazania się następnych części historii. W grudniu wydawnictwo Sutoris dobiło do trzeciego, ostatniego albumu i wreszcie można poznać opowieść o losach Jobeth w całości.

W skrócie: Jobeth Benton odziedzicza po zmarłej babci władzę nad koncernem farmaceutycznym. Nie jest to w smak jej bratu, który postanawia umieścić ją w zakładzie psychiatrycznym i przejąć władzę nad firmą. Po pewnym czasie uzależnionej od psychotropów Jobeth udaje się uciec i rozpocząć nowe życie jako Bird, modelka pokryta egzotycznymi, maoryskimi tatuażami. Niestety przeszłość ją dogania i żąda wyrównania rachunków.

Czytając „Bird” niemalże od początku do końca wiemy, kto jest dobry a kto zły i kto w tym starciu wygra. Intryga nie jest specjalnie zawiła i momentami została wręcz uproszczona do poziomu „dostarczmy dowody policji, a wszystko będzie dobrze”. Nie ma tu miejsca na pełną niedomówień i tajemnic historię rodem ze „100 Naboi” czy „Whiteout” Grega Rucki. Akcja toczy się wartko, a my biegniemy za Jobeth, aby dowiedzieć się, w jaki sposób wygra.

Pomijając pierwotne skojarzenia z „Powrotem do Edenu” i „Kill Billem”, komiks Trillo i Bobillo przypomina mi nieco „Dzień zapłaty” z Melem Gibsonem. Tak jak tam, tutaj też wszyscy bohaterowie są w jakiś sposób przerysowani czy zwariowani. Lubiąca BDSM lesbijka, kazirodcze rodzeństwa czy wielki jak szafa Chińczyk, który uprawia seks w tunelu metra z babką, która uwielbia, gdy przenosi się ją na miejsce zbliżenia w plecaku. Brzmi to jak pornol, ale erotyka w „Bird” została przyjemnie wyważona i stanowi jedynie skromny smaczek. Historia jest prosta, ale nie prostacka i widać, że pisana przez dobrego rzemieślnika, który wie, czego i w jakich proporcjach użyć.

Bird

Całe to przerysowanie klimatu podkreślają jeszcze świetne rysunki Bobillo, kojarzące się nieco z tym, co robił Guarnido w „Blacksadzie”. Rozmazane akwarele, przytłumione kolory, wszystko to wygląda nieco „malarsko” i jeżeli uznacie, że scenariusz jest kiepski, to przynajmniej będziecie mieli na co popatrzeć.

Gdyby „Bird” został wydany zbiorczo, za około 80-90 zeta, to mógłby sprawić pewien zawód – w gruncie rzeczy jest to pulpowa historia, którą gdzieś już w jakiś sposób widzieliśmy kilka razy. Rozbita jednak na części łatwiej daje się przełknąć w budżecie, akurat wtedy, gdy przyjdzie Wam ochota na przeczytanie jakiegoś niezobowiązującego komiksu środka. Ja chyba mam po prostu jakąś słabość do scenariuszy Trillo.

komentarze 24

  • dlaczego muj nic nie wnoszący komentarz zotał ocenzurowany? Chciałem tylko się pobawić… :(

  • To nie tutaj.

  • OK. Szkoda. Gdzie indziej mi się nie udaje :( Więcej nie będę!

  • „muj”…

    Nic więcej…

  • Aru, to taki żart był.

  • 90 złotych w sumie za taki sobie komiks.
    czysto kolekcjonerski koszt, bo raczej do takich komiksów sie nie wraca po latach.

  • Dzięki Konrad ;) Cieszę się, że sam nie muszę moiH rzartuff tłumaczyć. Dzisiaj miałem kiepski dzień, stąd bardzo niskie ich loty. Może jutro będzie lepiej…

  • Kingpin, masz takie wyrafinowane poczucie humoru.

  • Ano, wyrafinowane niczym rafa koralowa. I równie zdradliwe.

  • I bynajmniej nie od dziś. To poczucie. Tego humoru.

    @kamehameha: czyli co, kupować ptaka czy nie? Bo nie wynika. W ogóle, te twoje recenzje to krótsze niż moje podcasty, kurde.

  • Wynika przecież. Jak masz ochotę na pulpę – kupuj, jak nie, to nie.

  • No wiem Panowie, wiem, beznadziejny jestem… gupie to… ale mam nowy cel w życiu – z różnych miejsc wyciągam komiksy kultury gniewu, żeby je poustawiać obok siebie i zrobić zdjęcie – tak jak na blogasku ogłosili. Jednak życie ma sens tylko jak ma się jakiś cel!

  • Piłeś – nie pisz.
    Nie piłeś – napij się.
    Albo…

  • ‚Jak masz ochotę na (wstawić dowolną treść) – kupuj, jak nie, to nie.’ – mogę to cytować?

  • Bez sensu. Przecież wszystko tak działa ;).

  • Możesz, nawet parafrazować.

  • porównanie Bird z dniem zapłaty jest krzywdzące. naprawdę Bird nie jest tak zły.

  • Ja tam „Dzień zapłaty” lubię, głównie za „haba haba haba”.

  • ja za Lucy Liu. ona nigdy nie jest zła. a bird jest do oglądania, ale czytać nie ma po co.

  • czyli za „haba haba haba” :)

  • doczytałem do końca. stwierdzam że to lipne jest zwyczajnie.

  • Przeczytałem całe, dwa razy. Nie podobało mi się, ale nie potrafię uzasadnić dlaczego bo jestem zbyt głupi.

  • Nie no, nie przejmuj się :)

  • Dzień zapłaty miał mimo wszystko całkiem zgrabny scenariusz. Wiem, zabrzmi to kontrowersyjne: na swoim poziomie przerysowania – wiarygodny.

    A, no i „haba haba haba” oczywiście.

Dodaj komentarz