Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Afterworld – jutra nie będzie


telewizja · komentarzy 21

Nowy Jork już nie jest taki jak kiedyś...

Mimo wysypu rozmaitych seriali, nadal nie doczekałem się czegoś w klimatach postapokaliptycznych. „Jericho” zapowiadało się całkiem nieźle, ale zbyt niska oglądalność sprawiła, że serial ucięto w trakcie drugiej serii. Od tamtej pory cisza w temacie – przerwał ją dopiero „Afterworld”.

Nazywam się Russell Shoemaker. Sprzedawałem ludziom elektronikę – gdy jeszcze istniała.

Wypowiadający te słowa do niedawna wiódł normalne życie pracownika agencji reklamowej. Któregoś ranka ze zdumieniem stwierdził, że urządzenia elektryczne nie działają, a ludzie dookoła po prostu zniknęli. Nie ma gruzów, nie ma ciał, nie było żadnego wybuchu… Russell jest jedną z niewielu osób, która przeżyła tajemniczy kataklizm, zwany Upadkiem. Na domiar złego bohater był właśnie w Nowym Jorku, zaś jego ukochana żona i córka zostały w Seattle. Przed nim 3000 mil lub 4800 kilometrów drogi do domu. A jak pamiętacie z klasyki gatunku, podróże po postapokaliptycznym świecie, to nie bułka z masłem.

Zasada pierwsza: Najpierw uciekaj, potem pytaj

Mimo ciekawej fabuły, „Afterworld” nie stanie w szranki z „Lost” czy innymi wielkimi produkcjami. Przygody Russella to aż 130 odcinków, ale trwających w sumie tylko 5 godzin – każdy epizod to około trzech minut animacji komputerowej. Jakością przypominają te ze starych gier. Russel rzadko jest w pełni animowaną postacią. Najczęściej oglądamy poklatkowe ruchy na statycznych tłach albo kolejno przenikające się kadry. Trafnie określono to jako 2,5D, jednak taka forma wcale nie przeszkadza w oglądaniu. Momentami czułem się jakbym czytał komiks. Udźwiękowienie też jest specyficzne. Epizody skonstruowane są na wzór wpisów do dziennika – sekwencja otwarcia i zamknięcia tegoż jest klamrą każdego odcinka. Narratorem jest sam główny bohater – opowiada to, co jednocześnie ukazują nam animacje. Włącza w to dygresje na temat obserwowanego świata, dzieli się obawami i stawia pytania. Można naprawdę zżyć się z Russellem. Monolog nieco zagubionego człowieka połączony z nieinwazyjną, lekko ambientową muzyką tworzy niezwykle sugestywny klimat świata po katastrofie.

Wyprawa Russela przez całe Stany, pozwoliła na dokładne ukazanie tego, co zawsze najbardziej ciekawiło mnie w nurcie postapokaliptycznym: jak radzi sobie społeczeństwo pozbawione dorobku cywilizacji? Twórcy „Afterworld” odrobili pracę domową – są tu wszystkie znane i lubiane elementy: fanatyzm religijny, nowe społeczności oparte na rozmaitych prawach, zbrojne bandy wyrzutków. Są nawet dzikie zwierzaki na ulicach Filadelfii. Oczywiście nie zabrakło teorii spiskowej – Russell w trakcie podróży stara się dowiedzieć co (lub kto) stoi za kataklizmem. Jest trochę ideologicznego bełkotu – Russell zdaje sobie sprawę z konsumpcyjnej natury człowieka i z faktu, iż był trybikiem w maszynie. Z jego działań bije typowa amerykańska wiara w moc jednostki, ale można przymknąć na to oko. Schemat fabularny jest dość ograny i pewnie znudziłby, gdyby rozciągnąć go do rozmiarów tradycyjnego serialu. W „Afterworld” fabuła gna do przodu, bez dłużyzn i wypełniaczy. Nie ma znienawidzonego skakania między wątkami. Każdy odcinek jest jak kolejny kawałek układanki – odpowiada na jedno pytanie, a stawia następne, kończąc się rasowym cliffhangerem. Jak tylko opublikuję ten tekst, zabieram się za końcówkę sezonu, bo już mnie ciekawość zżera.

Przepraszam, którędy do Vault 13?

„Afterworld” powstał jako produkcja przeznaczona do sieci i dopiero, gdy Sony Pictures Television International zainwestowało w niego pieniądze, zaczął pojawiać się w telewizji. Od 1 sierpnia emitowany jest na AXN Sci-Fi, tydzień później pojawił się też na AXN, więc szczęśliwi posiadacze tych kanałów obejrzą dziś odcinek 124 (lub 119), zbliżając się do końca serii. Ale pewnie zgodzicie się, że oglądanie tylko 3 minut dziennie, to mordęga. Pozostaje internet. Sytuacja jest nieco paranoiczna, bo kiedyś serial bez trudu dało się znaleźć. Dziś większość linków, łącznie z oficjalną stroną afterworld.tv, odsyła do działu na stronie AXN, który jest żałośnie pusty. Ale zawiera mikroskopijnych rozmiarów link do właściwej podstrony o serialu. Znajdziecie na niej 110 odcinków z polskim lektorem, mam nadzieję, że wkrótce pojawi się reszta. Kompletny sezon bez trudu można znaleźć na YouTube, na kanale AfterworldTV. Jednak by móc je obejrzeć musiałem zmienić region w ustawieniach YouTube – z Polski na Wielką Brytanię. Można też szukać innych wrzucających na YT.

Miała pojawić się kontynuacja, jednak autorzy zamilkli i prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Zastanawia mnie ten brak produkcji w klimacie postapo. Czy scenarzyści nie chcą denerwować Amerykanów wizją grzyba atomowego za oknem? A może wszyscy pamiętają o niskich notowaniach „Jericho”? Być może ja jeden naiwnie uważam, że ekranizacja „Fallouta” byłaby dobrym pomysłem… Może ktoś kiedyś spróbuje. O ile überfani nie ukamienują go po pierwszych newsach.

komentarzy 21

  • oglądałem kilka odcinków w okresie świątecznym kiedy to miałem dostęp do telewizji. bo te 4 kanały które na co dzień posiadam nie kwalifikują się do miana telewizji właśnie.

    i to taka kupa jest ten serial,że szok. ale tylko graficznie. bo graficznie wygląda jak tępe demo do gry komputerowej z przed 7 lat.

    te kwadratowe ryjce z chamskimi teksturami, ten brak mimiki….

    ale żeby nie było- sama formuła- że statyczne ujęcia, że zero ruchu prawie :) taki slajdszoł bardzo mi podobało. i nie raziło. w sumie właśnie taki komiks w tv.

  • jericho zanudzilo na smierc nawet mnie (chociaz pierwszy sezon calkiem spoko – zaczalem drugi, odlozylem i juz nie powrocilem)

    to juz nie sa lata 1980 – gdyby MAD MAX pojawil sie teraz, nikt by na niego uwagi nie zwrocil ;) teraz to w modzie saufoki i zombiaki

  • >Być może ja jeden naiwnie uważam, że ekranizacja “Fallouta” byłaby dobrym pomysłem…

    Napisz e-mail do Uwe Bolla w tej sprawie.

  • Aż tak zdesperowany nie jestem. :)

  • Zamiast ekranizacji Fallouta czy kolejnej części Mad Maxa wolałbym obejrzeć zupełnie nowy film.

  • ja tez chcialbym zupelnie nowy film obejrzec, najlepiej zeby mial tytul MAD MAX 4
    ;]

  • Jakby miał tytuł MAD MAX 4 to by nie był zupełnie nowy :roll:
    Film Fallout, hm, naturalnie machnąwszy całkowicie nowego bohatera w zupełnie innej części Ameryki, miałby potencjał… Oczywiście jednak zjebali by to upychając doń tak wiele wybuchów jak się da i o ile wysadzanie autostrad pełnych aut w F3 to niezła zabawa, nie jest to materiał na przyzwoity film…
    Gdyby jednak przystopowali z akcją i wdrążyli się we wszelkie inne aspekty życia na postnuklearnych pustkowiach mogli by otrzymać świetny materiał na serial.
    Ale czy potrzebna była by konkretnie marka Fallout? Większość fanów i tak by tupnęła nogą na to, a reszta potencjalnych widzów nie miała by zielonego pojęcia jak wiele się kryje za tym tytułem.
    Osobiście przeżyłbym bez charakterystycznych brahminów czy Bractwa Stali… Więc wracamy do „czegoś zupełnie nowego”.
    Ew. Mozna by okazać trochę miłości Neuroshimie, ale to jeszcze mniej prawdopodobne.
    A temu Afterworldowi się przyjrzę, właśnie szukałem czegoś by odwrócić uwagę od nadchodzącej sesji <.<

  • nie wiem czy to się nadaje, ale na wyspach niedawno leciał taki serial „Survivors”. o ludziach, którzy przetrwali plagę śmiertelnej choroby. nie oglądałem jeszcze, ale to z recenzji i wypowiedzi znajomych wnioskuję że to podobne jest do „Bastionu” Kinga.

  • Na podstawie „Bastionu” też był kiedyś zrobiony mini-serial, RTL7 go emitował.

  • JAPONfan

    Według google podróż zajełaby piechotą 38 dni.
    Mnie After znużył dośc szybko. Głównie z powodu „znikniecia” ludzi i „wielkiej tajemnicy” z jednej strony niby jest pustkowie z drugiej jacys tam ludzie sa i jakos sie organizuja. I nie dlatego ze zabrakło prądu. Tylko dlatego ze kupa ludzi gdzies wsiąkła. Co jest zreszta na reke scenariuszowi. BO gdyby zrobic tylko apokaliptyczny brak pradu to glownym problemem było by „jak zyc wrod kilku milionow ludzi ktorzy nie zdaja sobie sprawy ze woda w kranie leci bo jest prad.

  • glupie w tym serialu sa wstawki paranormalne – ani one nie wyjasnione w tych 130odcinkach ani nie widze mozliwosci na ich jakiekolwiek rozsadne wyjanienie…
    teorie na ktora wpadlem przy 1 odcinku okazala sie identyczna z serialowa wiec nie mam pojecia jak ktos kto ‚sprzedaje technologie’ nie wiedzial nic o emp czy tej drugiej rzeczy ktora ze wzgledu na spojrer nie zdradze;] (szczegolnie ze w 120+odcinku okazuje sie ze jednak wiedzial:P)
    i w ogole glowny bohater jest troche jakby przytlumiony – bylbym w seattle zanim on w ogole z hotelu wyszedl -.- (na opowiesci z pamietnika bym mial czas jakbym juz wiedzial co sie stanie z moja rodzina:)
    a tworcy to chyba tak do konca nie odrobili lekcji bo kompletnie nikt tam nie uzywa starych samochodow ktore mozna ‚bez problemu’ uruchomic i co lepsze w przeciwienstwie od tych serialowych nie musza placic za paliwo bo wszedzie jest pelno opuszczonych samochodow z pelnymi bakami;]

  • >Większość fanów i tak by tupnęła nogą na to, a reszta potencjalnych widzów nie miała by zielonego pojęcia jak wiele się kryje za tym tytułem.

    Dlatego też bez pudła orzekłaby, że tenże film/serial jest mocno inspirowany twórczością Philipa K. Dicka.

  • Ano, zekranizowanie tych kilku postapo opowiadań Dicka to byłoby to!

  • Was ist „postapo”?

  • Godai… no weź. Jest to znany skrót od „postapokalipsa”, znany, używany, nawet strona taka jest (choć nieaktualizowana). I Ty to dobrze wiesz i mogłeś wygooglać i tak dalej… Więc nawet nie wiem po co to pytanie.

  • kazmarch

    Kurde ja tu teraz niewyspany przez ten Afterworld w pracy siedzę…
    Sporo w nim niedociągnięć fabularnych i bezsensownych motywów ale wciąga ustrojstwo.

  • Wciąga, przynajmniej na kilka odcinków.

    Mocno kojarzy mi się z „Nowhere Man” — narracją, oprawą dźwiękową, nastrojem, intrem.

  • Wrzuciłem drugi link do YT, bo mam sygnały, że trik z przestawianiem się na UK nie zawsze działa.
    Serial jest też oczywiście w innych źródłach… jak wszystkie seriale.

  • After jest spoko:)przemknołem przez 110 odcinków na AXN i wyczuwam klimat z „LOSTONOSZA” z K.Kostnerem:) serial jest spoko mnie sie bodobało:) szkoda że tylko 130 odcinków… Dla sceptyków zawsze będa jakies niedociągnięcia.. ale to jest SF czyli wolna amerykanka dla umysłu…nie wszystko trzeba wyjaśniać logicznie…tak ma byc i koniec..komu sie nie podoba to niech nie ogląda a ja i tak będe czekał na nowe odcinki…pozdro all

  • @Luke: a bo mnie się skojarzyło z pewną policją…

  • hmm ciekawe masz skojarzenia:))

Dodaj komentarz