in komiksy

Dziesięć porad, które mogą Wam pomóc przeczytać „Prosto z piekła” Alana Moore’a

Ewa the Mewa

„Prosto z piekła” Alana Moore’a i Eddiego Campbella ukazało się na naszym rynku kilka miesięcy temu, jednakże można odnieść wrażenie, że jakoś mało się o tym komiksie mówi. Być może po prostu niewielu osobom udało się jeszcze przeczytać to dzieło w całości. Specjalnie dla tych, którzy mają takie problemy przygotowaliśmy skromny poradnik, który, mamy nadzieję, pomoże w zanurzeniu się w wspaniały świat XIX-wiecznego Londynu.

1. Zapomnij o „Prosto z piekła” – jedyny słuszny tytuł to „From Hell”. W ogóle po co przetłumaczono angielską wersję, przecież po polsku brzmi to tak pretensjonalnie i plebejsko.

2. Pamiętaj, wersja w miękkiej okładce jest dla panienek – prawdziwy fan komiksu preferuje twardookładkowe wydania, bo tylko one są w stanie nadać odpowiednią rangę obrazkowemu dziełu.

3. „From Hell” czytaj na klęczkach. Raz, że czekałeś na jego wydanie dwanaście lat, dwa, że jest to dzieło wiekopomne, trzy, twardookładkowe wydanie jest ciężkie.

4. Jeżeli nie czujesz wagi dzieła, spróbuj kilka razy walnąć się nim w głowę – teraz już wiesz, po co była edycja twardookładkowa.

5. Zanim zaczniesz czytać, spójrz na okładkę polskiej edycji i szybko napisz na jakimś forum, jak bardzo Ci się nie podoba.

6. To, że nie studiowałeś ani polonistyki, ani anglistyki, nie oznacza, że Ty przetłumaczyłbyś „From Hell” gorzej, w końcu oglądasz mnóstwo seriali, nie?

7. Nie, „wontpie” to nie błąd, tylko celowy zabieg tłumacza. Jeżeli studiowałeś polonistykę, zamknij oczy.

8. Nie, strona po niemiecku to nie przeoczenie tłumacza, tylko celowy zabieg, tym razem scenarzysty. Jeżeli studiowałeś germanistykę punkt dla Ciebie.

9. Istnieje kilka szkół czytania przypisów do „From Hell”. Niektórzy czytają najpierw komiks, potem przypisy, są tacy, którzy przeskakują do przypisów od razu, a jeszcze inni czytają przypisy po każdym rozdziale. Jeżeli szukasz mocnych wrażeń polecam inny sposób – najpierw czytaj przypisy, a potem szukaj odpowiednich fragmentów w komiksie.

10. Jeżeli jednak nie masz czasu przeczytać „From Hell”, zawsze możesz przeczytać „Szminkę”. Po co szarpać się z blisko 600 stronami, skoro można przeczytać 60? „From Hell” to w końcu rozciągnięta na kilkaset stron „Szminka”.

Skomentuj

Comment

33 Comments

  1. „Wontpia” to kiedyś się na bebechy mówiło chyba? Znaczy się, jelita, trzewia, flaki… Kiedyś, czyli „drzewiej”. Trafiłem w kontekst? Bo samego „fromhella” jeszczem nie zmógł bym…:)

  2. Konradowi chyba raczej chodzi o zmagania tłumaczy z translacją cockneya, czy jak się ten akcent nazywał w czasach Kuby.

  3. Fajny tekst, oddaje wiele moich wontpliwości, które miałem czytając From Hell :)

  4. @konradh – przyznaj, sam jeszcze FH nie przeczytałeś?? ;)

  5. Złośliwe to. Skoro tak, to można dodać punkt 11 utrzymany w podobnym tonie. :)

    11. Nie ustosunkowuj się na forum do tego co tam piszą. Forum jest dla panienek. Rób to tylko na blogu!

    ;)

  6. Hehe ja tam widzę tylko pożegnanie z super ciotowatym hostem:D Dobry pomysł z tymi przenosinami.

  7. Kendo, racja, porzucam żenadziarzy z SH. Będzie dostępne wieczorem pewnie.

  8. Ja żech „Ze piekła” nie czytoł. Ino żech we Dablinie jak był przejrzał. Za dużo ględzenia i mi sie widziało że twardej okładki tam ni ma potrzeby.
    kliku klik

  9. Zgubiłem się w tym tekście. Żart z różnorodnych wypowiedzi na temat „From Hell” – z tymże brak mi choć jednej myśli pochodzącej wprost z MT.

    A „From Hell” podobał mi się. Szyłak nie zauważył, że ludzie nie czytają „FH” by się nasycić obrzydliwościami, tylko dlatego, że to świetna literatura.

    Ktoś powinien narysować komiks o gościu z łukiem, który jest synem kosmity, ma żonę księżniczkę i lata balonem do Ameryki – i zdziwić się, że nie jest tak popularny jak Thorgal, huhu.

  10. rany…to będzie źle świadczyć o mnie, ale co tam… tekst jest super bzdurny i w zasadzie bez sensu (chyba że sens=”skończcie pierdolić i przeczytajcie ten komiks bo chcę się dowiedzieć, że się wam podobał”). W dodatku nie zrozumiałabym go, gdyby ŁB nie zanudzał mnie codziennie pseudo-problemami komiksowego światka.
    Ale… to pierwszy tekst od dawna, który przeczytałam w całości:D

  11. heh
    nie chcecie wcale zaczynać tej rozmowy:)
    jeżeli zastąpisz „baby” „ludźmi o praktycznym, ostrym jak brzytwa umyśle i oszałamiających nogach” to masz szansę przeżyć

  12. 0,5. Szanujący się komiksiarz przeczytał już dawno dzieło w oryginale (wtedy też odpadają pkt 1, 5, 6, 7, 8, a jeśli do tego cenisz swój czas to opuść też poradę* pkt. 10).

    *tutaj akurat się uśmiałem :)

  13. 11. A tak w ogóle to nawet nie próbuj czytać „From Hell”. Zamknij swój egzemplarz (a jeśli byłeś przezorny – to wszystkie pięć) na klucz w szafie pancernej, idź do banku i zaciągnij kredyt. Spłacisz go za kilkanaście lat, sprzedając swój drogocenny jak sztaba szczerego złota egzemplarz na Allegro za cenę godną małego fiata.

    Oczywiście małego fiata również za kilkanaście lat.

  14. Na mojej ulicy fiaty po 500 złotych chodziły (jeździły?), co jak za komiks by było niezłą kwotą.

  15. „Moora” zamiast „Moore’a” to też taki przykład cockneyowskiego slangu?

  16. To prawda. Trzeba tylko uderzyć odpowiednio mocno.

  17. Prawda. A autor FH-Alan Moore nie musi myc rączek przed obiadkiem u Rysia z Klanu

  18. Trawestacjom chucknorrisowych sucharów mówimy zdecydowanie nie.

  19. Ale możemy wymyślić nowe na temat From Hell. np. bardzo głupie: Dodatkowa książeczka FH nie musi na Ciebie czekać na MFK, to TY musisz na nią czekać w domu…;P

  20. To nie Ty powinieneś bać się książeczki, ale książeczka Ciebie?

  21. oj, co to za pudelkowy wpis na motywie drogi;)