Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Battle Pope


import · komentarzy 10

Papież Bitewny
Dzisiejszy wpis o podtytule “Prawie tyle samo seksu i przemocy co w Biblii, a w dodatku więcej obrazków!” napisał Jerzy Łanuszewski, znany być może stąd. Zapraszam do czytania, klikania w obrazki po całość okładek i zgłaszania się do nas (jak Gordon), jeżeli chcielibyście o czymś napisać. (Ł.)

Sąd Ostateczny nastąpił – Bóg osądził ludzi. Część z nich (nieliczna) dostąpiła łaski Nieba – inni pozostali na Ziemi. Jakby tego było mało, bramy Piekła zostały otwarte, więc ludzie, którzy zostali, zmuszeni są dzielić Ziemię z przeróżnej maści demonami. Jednym z pechowców jest papież Oswald Leopold II, bezpośredni następca “Naszego Papy” (który, nota bene, występuje na samym początku komiksu). Wizerunek Ojca Świętego dalece odbiega od tego lansowanego w mediach – bohater Kirkmana to bufon, pijak, zakapior i jebaka z gatunku tych, co to żadnej babie nie przepuszczą.

Prawdopodobnie nieszczęsny biskup Rzymu dokonałby dni swoich gdzieś pomiędzy butelką Jacka Danielsa a pijaną osiemnastką, gdyby nie boski plan. Otóż Bóg doszedł do wniosku, że pozostawiona sama sobie ludzkość raczej długo nie pociągnie i przydałby się jej jakiś obrońca przez duże “O”. Wybór pada na niczego niespodziewającego się Oswalda Leopolda II. Świeżo upieczony “Battle Pope” zostaje wyposażony w nowe ciało (ulepszone pod każdym względem), zapas broni i małoletniego pomocnika w osobie Jezusa H. Chrystusa. Tak, pomocnik jest hippisem i nie, nie pali trawy, ale za to lubi gry na konsole. Ich pierwszą misją jest uwolnienie dowódcy armii niebios – Archanioła Michała (wyglądem przypominającego generała Pattona na sterydach), więzionego przez Hellcorp, firmę samego Lucyfera. A potem jest tylko lepiej. Sam Kirkman tak opowiada o swoim pierwszym komiksie.

Motyw starć z legionami piekielnymi i superbohaterowanie są najważniejszymi, choć nie jedynymi, wątkami w tej serii. Kirkman stworzył znakomitą mieszankę religii i trykotów. Szczególnie udanie wypadają sceny patroli papieża i Jezusa – ot, Batman i Robin w wersji rzymskokatolickiej. Autorzy sporo miejsca poświęcają życiu codziennemu pary głównych bohaterów: relacjom papiesko-damskim, perypetiom związanym z mieszkaniem pod jednym dachem z Jezusem, którego obecność wyjątkowo przeszkadza w tychże relacjach, czy kłopotom z sąsiadami. Najmocniejszą stroną komiksu, oczywiście poza absurdalnym pomysłem na fabułę, są sylwetki bohaterów. Poza papieżem w pelerynie barwną galerię tworzą m.in. demon-nerd, jednooki Święty Mikołaj, Madonna z wielkim cycem (a nawet dwoma), bliźniaki zombie czy dziwnie mówiąca właścicielka mieszkania, w którym rezyduje głowa Kościoła.

Battle Pope

“Battle Pope” to bezpretensjonalna rozrywka w najczystszej postaci. Sprawy wiary i religii potraktowane są w tym komiksie bardzo luźno. Nie ma tutaj miejsca na ostre ataki w stylu Ennisa czy prostacki antyklerykalizm Dąbrowskiego. Kirkman wziął tematykę kościelną i stworzył z tego bazę do serii mniej lub bardziej absurdalnych żartów. Nie żeby “Battle Pope” nie był obrazoburczy. Jest. Tyle że nie za bardzo. Papieski humor jest rubaszny, niedorzeczny. Dowcipy nie zawsze są najwyższych lotów, nierzadko krążą między łóżkiem a kiblem, ale doprawione sosem kościelno-lateksowym zyskują na groteskowości.

Ilustracjami zajął się Tony Moore, znany z pierwszej części “Żywych trupów”. Widać, że ten rysownik o wiele lepiej sprawdza się w seriach komediowych. Jego staranne, lekko kreskówkowe grafiki doskonale oddają wszystkie charaktery rozpisane przez Kirkmana. Seria była ilustrowana również przez Cory’ego Walkera, Matthew Robertsa, C. J. Su, Marka Kidwella, Briana Despaina i Shane’a White’a, ale ich udział jest epizodyczny. I bardzo dobrze – według mnie części rysowane przez Moore’a o niebo lepiej pasują do przygód Oswalda.

Komiks składa się z czternastu zeszytów (zebranych w cztery TPB) i jest zamkniętą całością. Może to i lepiej – w końcu jak długo można eksploatować jeden pomysł? “Papież Bojowy” to niemalże wzorcowy przykład dobrego komiksu rozrywkowego. Przemoc, trochę seksu, wątki religijne – czego chcieć więcej?

komentarzy 10

  • Chciałbym wszystkich serdecznie przeprosić – Gordona za zniknięcie jego tekstu i czytelników za zniknięcie ich komentarzy. W wyniku błędu naszej firmy hostingowej baza danych z czwartku została zapisana kopią zapasową sprzed środowej awarii.

    Teoretycznie moglibyśmy ręcznie wpisać część komentarzy jakie napisaliście pod tym tekstem, ale stwierdziłem, zawsze znajdzie się inna okazja do ponabijania się z fajek na bańki mydlane.

    Które mi się bardzo podobają.

  • Ha! Victoria!

  • Yupikayey motherfucker!

  • nie daruje wam tego ;(

  • motywdrogi skonczył sie na kill’em all.

  • no wlasnie ja. Wyjdzmy przed lokal. :/

  • Opamiętajcie się!!! Nie naigrawajcie się ze spraw swiętych! Bóg wszystko rozliczy po śmierci i każdemu odpłaci za jego sprawowanie. Nie moge patrzeć jak ludzie przegrywaja życie na własne życzenie! Nie wolno nam spocząć ciągle musimy o tym przypominac i nawoływać do powrotu i nawrócenia.

  • To nie bóg stworzył człowieka ale człowiek wymyślił boga. Po co to zrobił? Dla władzy, kasy, z głupoty – czyli ze zwykłych pobudek… więc przestań Tomku chrzanić, bo niedobrze się robi :)

  • @up – uuuuuuuuuu.

    A komiks czytałem. Bardzo mi się podoba bedbojowy papież.

Dodaj komentarz