in gry

Gra na licencji Strażników może być nawet całkiem w porządku. W ostateczności.

gra straznicy

Komu zmartwiało serce na wieść o tym, że powstaje gra na licencji „Strażników”? Wszystkie ręce w górze? Uf, całe szczęście, to oznacza, że jestem w dobrym towarzystwie. Ale tak pomiędzy Ozymandiaszem a prawdą, to ta gra może być całkiem w porządku…

Zanim jednak wyrwiecie mi z klapy marynary żółty, uśmiechnięty badzik, dajcie mi dojść do głosu!

Wszyscy zgadzamy się, że komiks jakim są „Strażnicy” to bardzo trudny i złożony materiał i nie do końca wiadomo, jak wyjdzie przeniesienie go na język filmu. Ja sam widziałbym go raczej pod postacią 12 odcinkowego serialu, a nie dwugodzinnego filmu. Pożyjemy, zobaczymy.

Listopadowa wiadomość, że Warner Bros postanawia wyprodukować również grę, która na dodatek ma być klasyczną nawalanką w stylu „Double Dragon” od początku nie brzmiała zachęcająco. Głównie ze względu na to, że bohaterami mają być Rorscharch i Nocny Puchacz. Tego typu retro rozgrywka pasowałaby mi raczej do przygód pierwszego Puchacza i reszty Gwardzistów. Jakby zapewnić temu jeszcze odpowiednio stylizowaną oprawę graficzną, wyszłoby super. No ale skoro ktoś chce zarobić na licencji, to nie wrzuci do gry postaci, których nie będzie w filmie.

W niedziele jednak Przemek Pawełek podesłał mi linka do strony z xboxowymi osiągnięciami dla „Watchmen: the end is nigh”. I niespodzianka, do zdobycia jest tylko 200 pktów. Co oznacza jedno: gra nie wyjdzie w „dużej”, pudełkowej formie, ale jako gra do ściągnięcia z Xbox Live, PSN czy internetu. I to jest dobra wiadomość, bo lepiej, aby to była krótka, prosta gra z sieci, niż wymęczony gniot za 180 złotych.

Oczywiście po chwili głębszych poszukiwań okazało się, że Variety już w lipcu pisało, że gra będzie wyłącznie w dystrybucji cyfrowej, no ale cóż, czasami robi się w lipcu lepsze rzeczy niż czytanie Variety, no nie? Co ciekawe, „Watchmen: TEIN” ma składać się z kilku niezależnych epizodów, choć jakoś wątpię, aby było ich więcej niż dwa. Oczywiście scenariusz jest konsultowany z Davem Gibbonsem, a jego autorem jest inny weteran branży – Len Wein.

Myślę więc, że należy się odprężyć i nastawić na zespołową walkę ze zbirami Wielkiego Szefa. O ile gra w ogóle się ukaże.

Skomentuj

Comment

32 Comments

  1. Coś cienki kostium ma ten Puchacz na obrazku, jakiś zupełnie inny od komiksowego.

    Zdaje mi się, czy zalinkowałeś na wiki oczywistość? Czy tylko dla bat-fanów Len Wein to znane nazwisko?

    ;)

  2. Facet był już dobry, jak ten cały Gaiman jeszcze biegał boso po ulicy. Tak powiem.

  3. W nowym numerze „NEO Plus” jest spory materiał dotyczący tej gry. I, jak się można z niego dowiedzieć, jej fabuła będzie dotyczyła wydarzeń, które rozegrały się przed czasem akcji komiksu.

    Ale ja w ogóle nie mam ochoty tłuc Rorshachem ludzi po twarzach. Gdyby w NBA Live 09 dali taką dodatkową drużynę Strażników to może bym się nawet skusił…

  4. To, że gra będzie o wydarzeniach sprzed 1985 roku, to było wiadomo – stąd też moje podejrzenia, że będzie można walczyć z Wielkim Szefem.

    NBA? Szymon, a co z FIFĄ? :)

  5. Tak naprawdę to wolałbym egranizację tego kadru, gdzie Komediant stoi na pojeździe Puchacza wzywając ludzi do rozejścia się… A najlepiej teamup Rorschacha i Komedianta – Puchacz jakoś nie pasuje mi do bijatyki.

  6. W Fifie są większe drużyny po prostu. Ale faktycznie od kilku dni szaleję raczej na parkietach a nie boiskach.

  7. To mogłoby być zabawne, po przyjęciu piłki Dr. Manhattan zaczyna się zastanawiać nad jej istotą i gra nie mogłaby się odbyć dalej.

  8. Raczej zamienia ją w rakietę ziemia-koszykarz i dziesiątkuje drużynę przeciwną w 3 minucie. A przez resztę meczu żałuje za swój czyn i odpokutowuje go na robotach przymusowych w agencji rządowej

  9. Ciekawe, czy grając Manhattanem miałoby się opcję teleportowania piłki do bramki…

  10. eee tam, wole 10 raz przejść Loco Roco;)

    Tak sobie na szybko pomyslałem, ze ekranizacja gry Loco Roco byłaby dużo większym wyzwaniem niz robienie gry ze „Strażników”.

    (scalił P.)

  11. Pfff ludzie malej wiary. A Apocalipto to niby o czym jest?

  12. O pasji? To sequel poprzedniego filmu Gibsona?

    Jeśli chcesz czytać trailery w Hollywood, to wymowę słowa „passion” z odpowiednim przejęciem musisz opanować do perfekcji… Tak samo jak „truth”, „danger” i „freedom”.

  13. z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jezeli chodzi o licencjonowane gry to jest to z reguly chlam. bo albo firma kupuje licencje za gruby szmal i proboje zaoszczedzic na czasie produkcji, albo ktos daje licencje i zleca prace, zanizajac cene (bo przeciez daja droga licencje).