Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

niedziela 97


niedziela · komentarzy 38

niedziela
Lukson:
# W tym tygodniu zauważyłem dwie fajne kampanie reklamowe, poniekąd mające swój związek z komiksami. Pierwszą jest świetnie zrealizowana kampania z Kapitanem Energą, drugą burtonowska reklama Parkera. Niusy to słabe, bo Bohater Codzienności działa od października, a gryzmoły Burtona można obejrzeć w centrum Warszawy na wielkim formacie ponoć od dwóch tygodni.

# Kolejną nieświeżynką jest to, że Jamie Hewlett (koleś rysujący „Tank Girl” i Gorillaz) stworzył kolekcję bajeranckich wibratorów. Ktoś mi może nawet jeden kupić na następne święta, z małymi modyfikacjami będę miał w pytkę spieniacz do cappucino.

# Niusem tygodnia jest dla mnie rozstrzygnięcie sporu 20th Century Fox vs. Warner Bros. w sprawie praw dystrybutorskich filmowych „Strażników”. Ładnie się porobiło.

# Pamiętacie moje zachwyty nad filmem “WALL·E”? Jeżeli tak, i mieliście podobnie, to z pewnością spodoba się Wam krótki filmik o BURN-E. Zapewne filmik zostanie niedługo usunięty z sieci, bo jest to jeden z dodatków do DVD. Także zachęcam do zakupu tegoż i podaję drugi mirror.

# Chłopaki od „Hell Hotel” wypuścili ostatnio najlepszy pasek w krótkiej historii tego webkomiksu. Okazał się on być tak świetny, że został zauważony przez chłopaków z Polygamii. Życzę dalszych małych sukcesów.

# Z powodu rotacji składu na niedzielę nie udało mi się tydzień temu zaprezentować muzycznego numeru 96. Jest nim oczywiście kultowa dla mnie piosenka zespołu CKY – „96 Quite Bitter Beings”, która towarzyszyła mi w trakcie niezliczonych godzin grania w „Tony Hawk’s Pro Skater 3”. Do dziś pamiętam także, jak Johnny Knoxville wpieprzał się wózkiem sklepowym w krzaki właśnie przy tej piosence.

# Numer 97 to najlepsza płyta Kazika – „12 groszy”. Na niej naturalnie kawałek tytułowy, „Nie ma towaru w mieście”, „Maciek, ja tylko żartowałem” i embedowany „Sztos”. Na kolana chamy!!!

Paulson:
Ø Święta nastroiły mnie nostalgicznie… Aż chce się zanucić za Sindeyem Polakiem: „Przemijamy i taka jest prawda”. Wybierając prezenty dla dzieciaków z rodziny trafiłem na model Lego, którego nigdy nie widziałem w sklepie. Nic dziwnego, skoro kosztuje tyle co dwa albo i trzy używane maluchy. A patrząc na ludzi, którzy z klocków budują scenę ataku na Hoth, zaczynam żałować, że swoje zamknąłem w pudle.

Ø Nie ukrywam, że moje ostatnie odchyły powstały pod wpływem lektury kolejnego geekowego bloga. Pasją właściciela są stare zabawki nawiązujące do filmów i komiksów. Coś, czego w Polsce mieliśmy tylko namiastkę… Poza tym komiksowi herosi z marcepanu, urodzinowy tort z Darthem Vaderem i panienki. Mam nadzieję, że jego dziewczyna nie ma .jpg na nazwisko. Chociaż jeśli chodzi o prezenty świąteczne, to jestem z nim zadziwiająco zgodny.

Ø Wszystkie te wpisy o zabawkach zaczynają Was drażnić, a ich zbieraczy uważacie za dziwaków? Jest akcja społeczna przeznaczona dla Was. Odnajdźcie w sobie odrobinę empatii dla tych biednych ludzi.

Ø W święta zdążyliście zapomnieć o zombie, a one wciąż się czają. Interaktywny trailer do filmu „The Outbreak” da Wam możliwość zmierzenia się z inwazją. Wybory, których dokonujemy, wpływają na przebieg filmiku i choć się powtarzają, to prowadzą do różnych konsekwencji. Krwawe 20 minut zabawy – przypomina się „Phantasmagoria”.

Ø Dla rozluźnienia nerwów (lecz nie palców) – Guitar Hero w wersji flashowo-świątecznej. Szkoda, że na klawiaturę. Wariantu z trzymaniem jej jak gitary nie testowałem.

Ø George Lucas planuje musical w realiach „Star Wars”. NOOOOOOOOOOOOO! Tego nawet muzyka Williamsa nie uratuje…

komentarzy 38

  • Ten pasek Hell-hotel jest po prostu rozbrajający.
    No bo kto nie płakał gdy umarł Mufasa?
    Wibratory Hewletta- obowiązkowy zakup każdej fanki komiksów.
    Zaraz zabiorę się za Santa Rockstar.
    Bardzo fajna niedziela :)

  • mr.ciacho

    Jestem chyba potworem, bo jak miałem 5 latek to nie popłakałem się podczas tej sceny :(

  • Dla mnie z solówek Kazika najlepsze było „Oddalenie”. Kawałek tytułowy, „Łysy”, „Błagam was”, „Wewnętrzne sprawy”… Jedna z niewielu płyt, które łyka mi się tak samo dobrze zarówno we fragmentach, jak i w całości. Każdy track jest trafiony, żaden nie jest niepotrzebny, żadnego nie mam ochoty przewinąć, kiedy raz na kilka/kilkanaście miesięcy do „Oddalenia” wracam. „12 groszy”, mimo, że również świetna, to jednak w paru momentach jest męcząca, nużąca i niepotrzebnie przeciągnięta.

  • Gdy wychodziła „Melassa”, to myślałem, że tak, to jest to, super Kazik. A teraz… prawie nie wracam do tej płyty. Jednak najczęściej do „12 groszy”. Gdybym miał zrobić jakąś taką składankę 2CD Kazik The best of, to faktycznie, większość to by była z „Oddalenia” („Czy wy nas macie…” i „Łysy”!) i „12”.

  • JAPONfan

    Nie widzialem reklam Parkera. Widac uznali ze tylko w Warszawie pióra sie sprzedą. Jakby warszafka umiała pisać ;/.

  • Ja tam jestem fanem kaenżetu… Zresztą niedawno, sunąc przez miasto, dostrzegłem plakat reklamujący koncert tegoż w lutym, we Wrocławiu. Reaktywowali się!

  • @DeBe: ja nie płakałem. Nie płakałem nawet, jak zastrzelili matkę Bambi.

    A te wibratory fajne, ale takie jakieś mocno ascetyczne z dezajnerskiego punktu widzenia. Nawet gumowych jajec nie mają…

  • Ciacho- płakałeś, tylko o tym nie wiesz!

  • Godai- śmierć matki Bambi przy śmierci Mufasy to był pikuś

  • 12 groszy to koniec Kazika. ja nie lubię.

  • Heh, dobrze wiedzieć o tej Polygamii. Co do praw autorskich i Watchmenów to polecam zabawny list otwarty fana Watchmenów do Fox’a zachęcajacy ich do zjedzenia sporej ilości kutasów.

  • To Kazik miał kiedyś swój początek?

  • Kazik się skończył na Kill ’em all.

    A Mufasa… Brzmi jak Mustafa. A to brzmi jak jakiś arabski terrorysta-samobójca. Więc obecnie to nawet nie wypada płakać, trzeba się cieszyć!

  • Cholera godai. Wstyd się przyznać ale ubiegłeś mnie tekstem ,z Kill’em all :-)

    Nowa płyta podobno kupa straszna. Słyszałem singiel i mnie o kłamstwie tych doniesień nie przekonał. Kiedyś się sprawdzi.

  • Nowa płyta Kazika lekko ssie pałke, ale lekko:). W koncu to jednak Kazik. Ja nawet „cztedziesty pierwszy” (o ile dobrze pamietam tytuł) słuchałem z wielka przyjemnoscia. Tylko trzeba wziac poprawke iz teksty nie Kazika tylko „silnej grupy”. Lepsza Pl płyta wydana w tym samym okresie to N/O. Nosowka do tekstów Osieckiej. Super. Cud. Miod.

  • reklamy burton-parker sa do obejrzenia w „polityce” od jakiegos miesiaca. mniejsze.

  • Tak jest, CKY rządzi. Kazik również, chociaż to nie moje pokolenie XD
    Co do Mustafy, ja tez nie płakałem. ot, umarło zwierzę.
    Wiem, bez serca jestem XD

  • @asdf – no widzisz. Moja jest akurat z „Wprost”. A że nie czytam ani „Polityki” ani „Wprost”, to przypadkiem ujrzałem.

    Aha, i też nie płakałem na „Królu lwie”. Płakałem na „Titanicu” ale na „Królu…” nie.

  • A ja dziś sobie wyciąłem z Newsweeka… :)

  • ja tak tylko celem dygresji i ewentualnie, zeby miec to dla siebie na papierze i moc obczajac do woli, nie żeby sie przylansic albo-co gorsza!- doczepic ;) widze jednak, że w kwestii papierowych wydan tej reklamy zostalam ubiegnieta. my bad.

  • Agon- mam ochotę Cię udusić.
    Btw: zajebisty lego death star

  • Czy jak powiem, że się prawie co popłakałem na WALL*E to wzbudzi to Wasz respekt czy też pogardę?

  • I tak już powiedziałeś ;). Ale żadne z powyższych. „WALL*E” miał tak słodkei momenty, że też się mało nie popłakałem.

  • Na „Królu Lwie” to nie, ale na „Autach” to i owszem, rozłożyła mnie atmosfera śmierci małego miasteczka na prowincji.

    A Kazik śmierdzi. studencki rock.

  • Poczułem się lepiej jako niepłaczący na Królu Lwie. Myślałem, że jestem wyklętym odmieńcem, a tu taka niespodzianka :D

    Płakałem za to na końcówce „Wielkiego mysiego detektywa”- gdy główny villain spadł z Big Bena…
    I na „Edwardzie Nożycorękim”.

  • …i na Forrest Gumpie, Lilo i Stich, Truman show?

  • W ’97 była też pierwsza płyta The Casualties, co się zwała For The Punx.

    To nie jest studencki rock. W sensie, że nie śmierdzą, ale są brzydcy.

  • Nowa Nosowska jest absolutnie genialna, czy raczej nowy Macuk z Nosowską. Ponownie uwierzyłem w to, że starym kawałkom naprawdę można nadać drugą młodość. A Kazik nawet nie próbował, po prostu nagrał to samo od nowa.

  • Ale legowa Gwiazda Śmierci jednak wysiada przy tym

    Płakałem na Królu Lwie i na Titanicu… I jak umierał Superman.

  • Ostatni raz płakałem na Amores Perros.

  • to ja zabilem supermana.
    U Kazika najlepszy twor na plytce, to kolejena juz interpetacja W poludnie… Choc „kolejna” to za duzo powiedziane… Dowod na to ze za czasow KNZ radzil sobie najlepiej Pan Kazimierz. Przynajmniej patrzac na wywiady z nim widac, ze wie, ze z dawnego czaru nic prawie nie zostalo… Coz.
    A co do placzacych Panów, kobiety gdy mowia ze lubia uczuciowych facetów, maja na mysli mniej wiecej to samo co my gdy mowimy , ze lubimy male piersi:P:P. Trzymajcie Motyw Drogi z dala od swych kobiet;)

  • Ta makieta hoth jest wyczompista O>O
    Te odciski stópek uciekającego skywalkera urzekające :)

  • JAPONfan

    Płakałem na RAmbo: pierwsza krew jak John mówi ze po powrocie z Wietnamu nim pomiatali.

  • Trekker: ale ja na serio lubię. Nawet zaadaptowałem sobie na kształt hymnu piosenkę Grabaża Laski z małymi cyckami

  • Można sie jeszcze było popłakać, na Punisherze jak mówił: si vis pacem para bellum czy jakos tak

  • per rectum on mowil per rectum:). co do pierwsi z jakiejs ksiazki jakiegos polskiego pisarza ksiazek : „9 na 10 facetow lubi duze piersi, a ten 10 lubi pozostalych 9.” Cytat niedokladny:P. Powazniej mowiac to wiadomo, iz naprawde chodzi o kszalt nie rozmiar!

Dodaj komentarz