Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Powrót do przeszłości: Optimus Prime


varia · komentarzy 19

Z filmu to ja wolę Optimusa
Wybieranie prezentów dla dzieci jest dużo trudniejsze niż w przypadku dorosłego. Dziecko będzie otrzymaną rzecz oglądać długo i wnikliwie oraz bawić się nią. Dlatego wybierając podarki dla chrześniaczki i jej brata stanąłem przed nie lada zadaniem. W przypadku chłopca było oczywiście łatwiej – zacząłem się zastanawiać, co mi sprawiłoby największą przyjemność, gdy byłem w jego wieku. W końcu stanęło na wielkim robocie. Czy jest chłopak, który nie uwielbia robotów? Ale nie mógł to być byle jaki robot. Moje wewnętrzne dziecko nakazało, że musi to być Autobot. I też nie jakiś szeregowy – to miał być sam Optimus Prime.

Jeśli ktoś chciałby sobie skompletować Transformersy z jakiejś konkretnej serii i bawić w kolekcjonera, to w polskich sklepach może mieć problem. Ze znalezieniem Optimusa takiego nie było, jest ich chyba największy wybór. Udało mi się niedrogo dostać model nawiązujący do filmowego designu. W tej wersji przywódca Autobotów jest ciągnikiem „z nosem”, pomalowanym w płomienie. Nie przypomina niestety czerwonej ciężarówki z komiksów, na których się wychowywałem, ale nie zamierzam płakać z tego powodu. Zwłaszcza, że model, który kupiłem, to nowa edycja serii Voyager – zmieniono w niej kolory na bardziej klasyczne.

Z pudełka wyciągamy ciężarówkę długości 18 cm, a wysokości 8 cm (9 cm, jeśli liczyć rury wydechowe). Transformersy, którymi się niegdyś bawiłem nie były produkowane przez Hasbro i miały jedną poważną bolączkę – transformowały się w kliku ruchach, a pojazd wyglądem zdradzał, że kryje się w nim robot. Ewentualnie forma robocia nie była w pełni funkcjonalna – miała kończyny o małym zasięgu ruchu lub uproszczone. W wypadku First Strike Optimusa potrzeba trzynastopunktowej instrukcji (+ kilka etapów pobocznych), a ciężarówka bardzo dobrze skrywa w sobie robota. Pierwsze podejście bez instrukcji zajęło mi kilka minut, a paru rzeczy nie odkryłem. Po obcykaniu wszystkiego przemiana zajmie nam 30 sekund do minuty. Proces jest dość skomplikowany jak na zabawkę oznaczoną „Od 5 lat”…

They are watching us... (kliknij, by się przekonać)

W formie robota Optimus prezentuje się imponująco – mierzy 21 cm (z rurami nawet 28). Wygląda niemalże dokładnie tak, jak jego filmowy odpowiednik. Przynajmniej jeśli stoi przodem, bo niestety z boku widać, że maska i kabina ciężarówki złożone są na plecach na kształt plecaka i nieco psuje to bryłę robota. Producent pomyślał jednak i zamontował dość duże stabilne stopy, które pozwalają ustawić figurkę mimo tej przeciwwagi. Optimusa upozować można nie tylko na baczność, ale też idącego. Nie pasują mi jeszcze dwie rury wydechowe – można je zamontować na plecach, niczym anteny, mogą tez służyć Autobotowi jako karabiny. Ja wolę wariant kombinowany – jedna jako antena, jedna jako broń, bo kto widział Optimusa z dwoma karabinami? Pewnie nikt, więc uznajemy to za dodatek dla małoletnich posiadaczy Transformersów. Zwłaszcza, że każdy karabin naprawdę strzela – działa na prostej zasadzie przycisku i sprężynki znanej z wielu innych zabawek. Za prawdziwą wadę można natomiast uznać kilka ruchomych części – niektóre dają się przypadkiem odczepić. Umieszczenie ich z powrotem na miejscu to nie problem, ale takie odpadające osłony rąk mogą skutecznie zepsuć radość z zabawy, o niebezpieczeństwie połknięcia nie wspomnę. Obawiam się, że plastikowe sworznie, na których zamontowane są te elementy, zapewne wysłużą się z czasem i odpadanie będzie nagminne. Na szczęście w przypadku przegubów rąk i nóg zastosowano śrubki oraz skokowo poruszane stawy co daje kończynom szeroki zakres ruchów i stabilność po ustawieniu w jednej pozycji. Tylko głowa pozostaje nieruchoma. Plastik, z którego wykonano Autobota jest dobrej jakości, choć niektóre elementy zostały niezbyt dokładnie odlane. Jest za to parę cieszących oko szczegółów – logo Autobotów na masce i kierowca w kabinie. I dlatego First Strike Optimus Prime z nowej edycji serii Voyager najlepiej prezentuje się na półce. Na mojej półce.

Szczególiki... aaach!

Kupiłem dwa Optimusy – nie będę zwodził, że skuszony niską ceną (choć to też), bo skusił mnie kultowy przywódca Autobotów sam w sobie. Położyłem go sobie oldschoolowo pod choinką. W końcu – od czego są święta jeśli nie od spełniania marzeń? Teraz szukam jakiegoś fajnego Decepticona … dla chrześniaka oczywiście. I tak zawsze sporo brakować będzie mi do pewnego zbieracza, który ma już niemalże 2000 Transformersów. Jak sam mówi:

This site is not for children even though stupid ass toys are often discussed.

And yes, they are just stupid ass toys. It doesn’t matter than I have hundreds upon hundreds of them. It doesn’t matter that I may take photos of my collection. It doesn’t even matter that I blog about the toys and occasional Transformers-related shit.

Wszelkich Mikołajów chcących sprezentować mi edycję jubileuszową wydaną z okazji 25-lecia Transformerów proszę o kontakt.


P.S. Druga część filmu już latem 2009!

komentarzy 19

  • JAPONfan

    Sworznie. How kinky! Dla mnie zbieraczem jest Willis z http://www.shortpacked.com/ kupuje nie tylko Transformery ale tez Batmana ;).
    Ps. Kiedys dostalem zabawke tego tranformera ktory zamienial sie w F-16.

  • Przypomnij się. Jak ustalę, który siostrzeniec kogo dostał moje stare TF, to masz je wszystkie w prezencie. Zu się nimi bawić nie będzie raczej. Nic wielkiego, ale miałem nawet kilka postaci z wydawanej przez TM-Semic serii. Są „oldskulowe”.

  • Zabierzesz dziecku zabawki? You bastard! ;)

  • O ile wiem, on ma już z 16-17 lat.

  • To co, wystarczą mu jeszcze na jakieś 20 lat.

  • Obecnie woli już RTSy. Potwierdziłem, który to konkretnie.

  • to normalne, najpierw Transformersy, pozniej RTS a pozniej narkotyki, alkohol, panienki…. W dowolnej kolejnosci trzy ostatnie pozycje. A robot nie teges na tych zdjeciach.

  • Ja do dzisiaj mam takiego transforma, który zdaje się w kreskówce nie występował, ale wciąż w niezłym stanie się utrzymał w przeciwieństwie do niektórych swych „markowych” kolegów – zmieniał się z łódkę. Żółtą. W zasadzie jacht. I umiał jako łódka pływać w wannie. Na zasadzie silniczka z turbinką. Nakręcanego. O.

  • @Trek – nie czeges?

  • :P. Roboty mnie nie ruszaja, Batman mnie rusza.

  • Jak podoba mi się design TFów w filmie, tak nie lubię ich tej formie jako zabawek. Mimo to ten Optimus całkiem przypadł mi do gustu. Sam jednak wolałbym Wheeljacka wyciągniętego z G1 ;)

  • kendo777

    To najbardziej dupny „artykuł” jaki ostatnio czytałem:D W pozytywnym tego słowa znaczeniu:)

  • potwora z cloverfielda tez mozna nabyc w formie figurki. nawet fajnej. ale bez kitu nie wiem, po co doroslym ludziom takie rzeczy. to chyba taki sam mechanizm, jaki zmusza moją mame do kupowania setnej figurki porcelanowego aniołka, ktory potem zalega na polce i zbiera kurz.

  • A mi Mikołaj przyniósł 2xDVD w wersji ‚opakowanie rozkładane w Optimusa’. Pewnie że to nie to samo, co Optimus rozkładany w film, ale ma ktoś taki? NIE? a moje DVD się w Optimusa rozkłada. No to kurturarnie fakju.

  • @unka – mi po nic, ładnie wygląda na półce – nie ważne, że bawił się nim nie będę. Poza tym zamierzam poprzestać na jednej…

    @gonz – bracie, jedyny mnie rozumiesz. :)

  • kuzyn kiedys dostal takiego roboto-dinozaura (to chyba nie transformers) – Boze, jak ja mu zazdroscilem (lata 90te). Dalbym sobie reke uciac :D

  • Bylo cos takiego jak Beast Wars

  • tez mialam takiego. jakiegos ceratopso-ryranozaura co sie mutował w samolot. i roboswierszcza, co tez sie w cos mutowala. jak bylam mala to mnie to cieszylo na maksa. bardziej niz lalki barbie… ale teraz bym sobie w zyciu nie kupila (;

  • ja bym sobie sprawil cos takiego – dobrze na polce wyglada ;)

Dodaj komentarz