Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

A może jednak Zuda się na coś przyda?


internet · komentarzy 8

Hell Break

Jakiś czas temu wszyscy cieszyliśmy się z wiadomości o współpracy Marka Oleksickiego z Warrenem Ellisem nad komiksem „Frankenstein’s Womb”. No bo nie dość, że uzdolniony Polak wydaje się za granicą, to jeszcze ze scenariuszem Ellisa.

Generalnie to świetna sprawa, gdy polski twórca ma możliwość zarobienia na komiksie, który nie jest reklamą pasztetu czy jakąś inną chałturą. 11 grudnia dotarła na fora wieść, że Janusz Ordon i Radek Smektała dostali się ze swoim komiksem „Hellbreak” do nieco zapomnianej przeze mnie Zuda Comics.

Krótkie przypomnienie dla tych, którzy od sierpnia 2007 zapomnieli, o co z Zudą chodzi: Zuda Comics to internetowy oddział wydawnictwa DC, który publikuje komiksy na zasadzie konkursu – każdego miesiąca internauci wybierają jeden komiks z kilku przygotowanych przez autorów próbek, a wygrani otrzymują kontrakt od Zudy i mają możliwość publikowania go dalej. Gdy pierwszy raz o tym przeczytałem, pędziłem do domu, aby jak najszybciej dowiedzieć się szczegółów. Możliwość profesjonalnej publikacji w sieci pod skrzydłami jednego z najważniejszych komiksowych wydawnictw w Stanach to była woda na mój młyn. Jak się jednak okazało, Zuda jednak ze swoim modelem nie trafiła w moje gusta.

Zuda

Pierwszym zgryzem był powolny flashowy interfejs służący do czytania komiksów, drugim niezbyt czytelny sposób informowania o nowych odcinkach, choć teraz się to trochę zmieniło na plus, trzecim wreszcie, że w pierwszych kilku rundach nie wygrywały komiksy, które mi się podobały, a te które wygrywały i tak były publikowane z dużym opóźnieniem. No ale to było prawie rok temu.

Zarówno Janusz jak i Radek nie publikowali wcześniej w sieci żadnych komiksów, więc gdy spytałem się ich, dlaczego wybrali Zudę, zgodnie odpowiedzieli, że dlatego, że oferuje szybkie dotarcie do całkiem sporej ilości czytelników. Co jest pewną wartością, ale i tak wszystko zależy od tego, jak chętnie ci pierwsi czytelnicy będą podawali link dalej.

Nie pytałem autorów „Hellbreak” o finanse, ale podejrzewam, że tak czy siak są to większe pieniądze, niż gdyby mieli się wydawać w Polsce i po polsku. Ich komiks jest horrorem, zamkniętą całością i Radek, scenarzysta, powiedział, że raczej nie pali się do ciągłego gmerania w tego typu historiach. Z tego też względu, ich komiks nie wydaje się być dobrym materiałem na komercyjny komiks internetowy. Te, jak można zobaczyć po przynoszących zyski przykładach, są niekończącymi się mniej lub bardziej komediowymi obyczajówkami, których wątki można mnożyć i mnożyć.

Dlatego też oddanie się pod skrzydła Zudy jest jakimś pomysłem. O ile oczywiście chłopaki wygrają tę rundę. Głosowanie trwa do końca grudnia, więc można jeszcze się zarejestrować i zagłosować. Czemu nie?

Sam & Lilah

Jednakże mam wrażenie, że komiksy które wygrywają Zudę nieco giną w odmętach tego serwisu. Pomimo ponad rocznej działalności, twórcy serwisu nie wpadli na pomysł zrobienia specjalnej podstrony, która szybko odsyłałaby do zwycięzców. Wygrywasz konkurs, dostajesz kasę, a potem i tak z poziomu serwisu trudno na Twój komiks trafić. Autorzy „Hellbreak” rozwiązali to w ten sposób, że po prostu założyli oddzielną witrynę z linkiem prowadzącym do Zudy. Tam też bym się spodziewał kontynuacji komiksu, jeżeli nie uda się wygrać Zudy. „Sam & Lilah” też się kiedyś nie udało, a teraz można ich czytać na podstronach Activate.

Niemniej, chłopaki mówią, że w ten czy inny sposób, całość „Hellbreak” na pewno światło dzienne zobaczy. Być może także na papierze. I po polsku, choć to raczej w dalszej kolejności. Z wiadomych względów.

komentarzy 8

  • bardzo fajna sprawa. Trzymam kciuki. :)

  • Słyszałem o tym i oczywiście oddałem głos. Oby się udało. Już pomijając fakt ,że Polacy to i tak moim zdaniem najlepszy komiks w tej rundzie.

  • Fajny tekst. Chociaż szkoda, że tak mało o samym HellBreak. A jest to komiks, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Polecam!

  • Kingpin: trudno trochę pisać więcej o tych ośmiu stronach, które są zaledwie wstępem do większej całości. Mnie zaciekawiło, pomimo, że nie czytam horrorów.

  • Jasne. Ale można napisać kto jest bohaterem i o co mniej więcej chodzi. Fakt, że tylko 8 stron i dużo nie można powiedzieć, ale można wspominieć, że te 8 stron jest naładowane treścią bardziej niż nie jeden 32 stronicowy zeszyt, że jest to mocny wstęp zostawiający apetyt na dużo więcej itp.

  • Owszem, można.

  • a, to luz. Cieszę się, że można :)

  • Fajnie jak można bo zawsze lepiej niż gdy się nie da, albo nie wolno. Czyli luuzik.

Dodaj komentarz