in papier

Wartości rodzinne #1

Tucholski Patrol Assemble!

Michał „Śledziu” Śledziński to już właściwie uznana marka. Twórca „Produktu”, autor kultowego „Osiedla Swoboda”, rysownik licznych pasków komiksowych w czasopismach dla graczy – od „Świata Gier Komputerowych” aż po „Engarde”. Jeszcze nie zakończył quasi-biograficznej sagi „Na szybko spisane”, a już atakuje z nową serią – tym razem w zeszytach.

Do „Wartości rodzinnych” podszedłem podejrzliwie, mając w pamięci zeszytowe „Osiedle Swoboda”, które pod koniec serii zaczęło ujawniać braki scenariuszowe. Nowe dziecko Śledzia to, póki co, jeden odcinek, więc nie można na razie zbyt wiele powiedzieć o fabule. Zastajemy tu niezwykłą sytuację – u skrajnie typowej polskiej rodziny mieszka skrajnie nietypowy gość – Jezus. To jakaś moda w polskim komiksie? Nie wiemy na razie, czemu trafił do tego domostwa i co zamierza – pewnie w drugim numerze doczekamy się jakiejś retrospekcji. W pierwszym odcinku przedstawione zostają różne postacie pierwszego i drugiego planu. Poza Jezusem, warci uwagi są członkowie rodziny, u której mieszka – w rzeczywistości to oni będą głównymi bohaterami. Śledziu znów daje poznać się jako czujny obserwator polskiej rzeczywistości, co zresztą pokazał już w „Osiedlu…”. Na pewno nie raz złapiecie się z myślą: „Jakbym znał tego typa”. Rodzina Królów składa się z ojca – mężczyzny z zasadami, dobrze sytuowanego i skupionego na pracy, co łączy się ze zdolnością ignorowana wszelkich elementów rzeczywistości, które nie pasują mu do obrazu życia. Żona z kolei czuje się niedoceniona i niepotrzebna, co skutkuje zaglądaniem do kieliszka i marzeniami o karierze towarzyskiej. Statystycznie w polskim domu jest dwoje dzieci, tu nie mogło być inaczej: synek to kulturysta-amator (zwany pospolicie dresiarzem), a córeczka mroczny emo-potworek. Mają nawet psa… typowe. Jest za to ukraińska półdarmowa pomoc domowa, która już w pierwszym odcinku ujawnia swoją mroczną stronę. To nie koniec obsady komiksu – a znajdziecie tam jeszcze większe oryginały. Nie chcę Wam jednak psuć przyjemności z czytania.

J.C. jakiego nie znacie...

Widać, że Śledziu ma zaplanowane wydarzenia związane z postaciami, a akcja nie będzie ograniczała się do domu Królów i ich rodzinnych perypetii. Kroi nam się wątek szpiegowsko-sensacyjny. Miejmy nadzieję, że puenta jest już gotowa i równie dobra jak zawiązanie akcji – z plotek, które czytałem wynikało, że Śledziu zaplanował co najmniej 4 numery. Na razie czuję niedosyt – wątki są nieco zawieszone w próżni… Mimo inspiracji „Simpsonami” i „Family Guy” w „Wartościach rodzinnych” nie ma, póki co, nachalnych rubasznych dowcipasów. A jednak przez całą lekturę uśmiechałem się pod nosem. Mam nadzieję, że w następnych częściach pojawi się więcej nawiązań do popkultury, które tak uwielbiałem w „Osiedlu Swoboda”. Rysunki w numerze pierwszym zdążyły już wzbudzić w sieci niezdrową sensację. Ale spokojnie – są tylko naturalnym efektem trwającej od pewnego czasu ewolucji kreski Śledzia. Styl jest bardziej zamaszysty, no i oczywiście bardziej karykaturalny, niż w „Osiedlu…”, które rysowane było dość realistycznie. Jeśli widzieliście „Na szybko spisane” i „Bears of War”, to nic Was nie zaskoczy. Ewentualne wątpliwości rozwieje kilka plansz zamieszczonych w sieci. Postacie są wyraziste i każda na swój sposób sympatyczna, ale już widać, że będzie kilka czarnych charakterów. Słówko o wydaniu – Kultura Gniewu dała czadu. Określenie „zeszyt komiksowy” jest nieco nieścisłe, mamy do czynienia raczej z małym albumikiem – całość wydrukowano na śliskim papierze, w sztywnych okładkach. Tylko objętość zeszytowa… niestety.

Jedi zostać chcesz? Silnym musisz być ty!

Nową Śledziową tradycją jest zakładanie blogów, które mają promować jego komiksy. W przypadku „WR” poszedł jednak dalej – blog ma służyć nie tylko do wrzucania newsów i chwalenia się recenzjami z mediów. Przede wszystkim będzie platformą publikowania e-pizodów – krótkich komiksów nawiązujących do serii. Aby otrzymać pierwszy z nich należy odpowiedzieć na odezwę Kapitana Krzepy zamieszczoną w numerze pierwszym i robiąc pompki udowodnić, że nie jest się cherlakiem. Specjalnie dla czytelników Motywu Drogi podjąłem wyzwanie i oto zamieszczam sneak peek pierwszego e-pizodu. Wiele mnie to kosztowało… Ale warto, bo historyjka jest zabawna. Oby takie bonusy pojawiały się częściej niż numery papierowe – wtedy będą podtrzymywać zainteresowanie serią. Mogłyby nie być tylko humorystycznymi epizodzikami, ale, na wzór komiksów rysowanych do amerykańskiego serialu „Heroes”, ujawniać dodatkowe tajemnice o bohaterach pobocznych…

Na koniec dochodzę do kwestii w polskim komiksie drażliwej. W takich chwilach chciałbym mieszkać w USA, mogę nawet do końca życia jeść BigMaki, ale niech ta kwestia nie sprawia mi już problemu, niech nie muszę o niej pisać… Trudno…
Ja chcę numery „Wartości…” regularnie! Na cykl comiesięczny nawet nie liczę, ale niech nie minie rok – bo ten komiks się nie obroni wydawany raz na (ruski) rok. Żebym jeszcze pamiętał odcinek pierwszy, gdy drugi wyjdzie. Śledziu, nie zawiedź mnie!

Soundtrack na dziś – cygańscy punkrockowcy z Gogol Bordello – płyta „Super Taranta”. Albo możecie sobie włączyć polskie „gwiazdy” mózyki rozryfkowej…

P.S. Dręczy mnie jedno. Skąd u autorów komiksów przekonanie, że Jezus na Ziemi jarałby trawę? Down się nasłuchali?

Skomentuj

Comment

32 Comments

  1. E tam, „niezdrową sensację” zaraz. Nie każdemu się podoba taki styl i nie każdy ma na tyle szczęścia i oratorskich umiejętności, żeby o swoim guście umieć zakomunikować w sposób na tyle eufemistyczny i na tyle naszpikowany tymi kretyńskimi obrazeczkami pokrzywionych gęb, żeby nie nadepnąć na jakiegoś gildiowego drzyjmordę obrońcę czci polskiego komiksu co nienawidzi szczerym i czystym sercem reakcjonistycznych pleców konia i lokomotyw.

    Mnie personalnie taki styl graficzny też się nie podoba, więc generalnie na tym skończę swoje uwagi odnośnie WR, bo nie sięgnąłem po nie.

    2 koment
    Kurde, wycięło mi komentarz w trójkątnym nawiasie. Łukasz, jeśli on tam istnieje, to go odkryj, a jak nie, to srał to pies, zobaczymy, co się komu wykształciło a co nie.

    /scalił Ł./

  2. Dobra rzecz. Dzięki świetnej jakości wydania warta tych 10zł z mniejszym/większym hakiem. Moi faworyci (pewnie sam tu nie jestem) to Tucholski Patrol – szacun! Przy retrospekcji z krową też się uśmiechnąłem szerzej. Ale ogólnie nie powala. Rozumiem pierwszy numer, rzecz musi wystartować, ludzie muszą poznać postaci żeby sadzanie śmiesznych gagów w stylu FG miało ręce i nogi, ale jeśli komiks nie będzie się ukazywał regularnie to rzecz straci impet i może przestać bawić. Także dołączam się do apelu „Śledziu, nie zwiedź mnie!”

    A to z trawą pewnie dlatego, że przeciętny komiksiarz nigdy Biblii nie czytał poza szkołą (chyba ,że księgę objawienia dla zajawki) i ma utarty gdzieś wizerunek Jezusa jako punk-anarchistycznego-hipisa co to mięsa nie jada, ale zioło moi na kilo.

    …Tak, specjalnie prowokuję :-)

    A! Jeszcze jedno…
    Dzięki za przypomnienie, bo bym tych pompek nie zrobił :-)

  3. @godai: nigdzie go nie ma. Może do Pawła mailem dotarł w nienaruszonej formie, ale w panelu nie widać.

  4. Nie dotarł – został potraktowany jako html i zniknął w czeluściach WordPressa…

    @.C.Z – Patrol ok, ale do O.P.O. (Osiedla Pod Ochroną) startu nie mają…

  5. bo Jezus to pierwszy hipis był. to właśnie można w biblii wyczytać.

    aż kupię. jak się natknę gdzieś.

  6. „żeby nie nadepnąć na jakiegoś gildiowego drzyjmordę obrońcę czci polskiego komiksu co nienawidzi szczerym i czystym sercem reakcjonistycznych pleców konia i lokomotyw.”

    to chyba o mnie.

  7. Bo palenie zioła to błędna opinia o Jezusie. Wy jakbyscie mogli miec wina za friko prosto z kranu to palilibyscie zioło?

  8. Mysle ze przy takim procesie chemicznym obecnosc chloru to najmniejszy problem.

  9. Kurde, jaram się Wartościami rodzinnymi, ale wkurza mnie idea wykorzystania postaci Jezusa – po South Parku jakoś mam wrażenie, że motyw „Jezus we współczesnym świecie” został już mocno wykorzystany i w pewien sposób wyeksploatowany. Nie wiem czy przyprawienie tego polskimi realiami coś zmieni.
    To samo wrażenie mam co do postaci dzieci Królów – kulturysta i emo? Te archetypy postaci też już mocno są zużyte.

    To są jednak wrażenia przed przeczytaniem tego zeszytu, więc mogę chrzanić. ;) Boję się po prostu, że te postacie mogą zacząć kuleć.

    A, i zajebisty jest fakt pojawienia się na rynku nowej serii komiksowej :)

  10. Na razie się tej wtórności w postaciach nie czuje. Jezus z WR to zupełnie inny Jezus niż ten z SP, FG, czy ten prawdziwy :-) Dzieciaki za mało się na razie udzielają ,żeby coś powiedzieć. Gdyby zrobił gadającego psa i niemowlę owładnięte manią wielkości, to było by dużo bardziej wtórnie.

  11. Oj, nie chodzi mi o wtórność, a o pewne zagrożenie zużyciem się formuły emodziewczynki/kulturysty/Jeusa.

  12. Jezus i Dresy to starocie, emo to nowka dosc na naszym ryneczku. A emojezus kulturysta- Ninja dalby najbardziej rade.

  13. Widzisz godai, to o czym piszesz działa w dwie strony. Jak ktoś pisze pierdoły typu, że został zrobiony w bambuko, to jest bidulkiem pozbawionym szczęścia i oratorskich umiejętności. I może sobie pisać, że chłam, że miernota, że niechlujne, że wynurzenia na bloga itd. A jak ktoś się z tym nie zgadza, to oczywiście jest gildiowym drzyjmordą obrońcą czci polskiego komiksu. Daj spokój.

  14. Ej, przeca on jointa nie jara tylko szluga zwykłego. Nawet ma szlugowy, zwyczajny filterek, ten niedopałek.

    @godai/Jaszczu – prymitywnym hejterom mówię „nie”. W sumie nawet nie wiem po co skomentowałem te urojenia. Musiałem się nudzić, ot, co.

    A recka fajna.

    BTW W Izraelu wyjątkowo ciepła zima w tym roku. Powietrze – 20 – 24 stopnie, morze – 17 stopni. A wczoraj to się tak działo podczas promo Kompotu, że ulala.

  15. A co się działo? Napisz trochę tutaj, albo skrobnij jakiś wpis na blogu na szybko :D

  16. Coś czułem, kurwa, że bez tego komentarza się nie obejdzie. KRLu, Jaszczu i kto tam inny: TO BYŁA IRONIA!

    Śledziu, nie denerwuj tu temperaturą ludzi, proszę. U mnie dziś śnieg z deszczem zaciął :D

  17. Bo godai’ego ostrze ironii to bokken jeszcze.

    A u Śledzia pewnie bomba wybuchła, to i „się działo”.

  18. Jaszczu: właśnie dlatego tam od początku był komentarz, ten, co to uległ wycięciu.

  19. @Śledziu – nie jaram nic, więc nie jestem ekspertem. :) Założyłem, że to joint, bo Król wyczuł jakiś zapach.

  20. w Izraelu laski sa prześliczne, to pewnie działo się.

  21. wszyskie kobitki są ładne.. ale niektóre są ładniejsze po alkoholu. a jezeli panny sa tam przepiękne, to faktycznie musi się tam dziać

  22. Czy ty naprawdę uważasz, że na kulturalnych spotkaniach promocyjnych komiksu chleje się alkohol?

  23. Panowie. Nie wiem skąd ten mit, że tutaj piękność pogania piękność. Jest mocno średnio pod tym względem. A działo się, ponieważ mutacja kapeli Mitch & Mitch – Kwadratowi dali taki koncert na dachu miejscówki zwanej Spaceship, że połowa luda umarła i spadła. Albo najpierw spadła a potem umarła. Druga połowa skumała niewiele. A trzeciej być nie powinno, więc nie została zaproszona.