Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Udław się


film · komentarzy 14

gołębki wskakują mu do gębki
Jak już dobrze wiecie jestem fanem wszystkiego, co palahniukowe. Nie pomnę ile razy oglądałem „Fight club”, albo ile razy wracałem do niektórych fragmentów książki pod tym samym tytułem. Gdy usłyszałem o filmie „Udław się”, opartym na absolutnie najlepszej książce Chucka, jaką czytałem, wiedziałem, że muszę to zobaczyć. Jak się później okazało, wcale nie musiałem…

I to nie dlatego, że film był zły. Bohaterem jest Victor Mancini – seksoholik pracujący jako uosobienie wczesnokolonialnej Ameryki, w wolnym czasie dławiący się w restauracjach, by wyciągać kasę od swoich wybawicieli („Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś” – rzekł Lis do Małego Księcia, prawda?). Do tego ma kumpla – Denny’ego, który ma w sumie te same zainteresowania. No dobra, nie do końca, Denny ma fiksację na punkcie ipsacji, a do restauracji chodzi, by najeść się za darmo, nikt przecież nie będzie ich prosił o uregulowanie rachunku. Chłopaki chodzą na mityngi (powtarzający się palahniukowy motyw) anonimowych seksoholików, Denny – by się zmienić, Victor – by się zabawić. Tego pomysłu nie można po prostu spieprzyć. To tak jakby mówić, że dowcipy o poruczniku Rżewskim są nieśmieszne.

Nie musiałem tego filmu oglądać, ponieważ jest bardzo wierną adaptacją książki. Szczerze powiedziawszy, to tak właśnie sobie wyobrażałem poczynania Victora, tylko że z lepszym aktorstwem. Ten zarzut tyczy się głównie Kelly MacDonald grającej Paige, bo Sam Rockwell (Victor) czy Anjelica Huston (matka Victora) byli bezbłędni. Wracając do moich odczuć – dla osoby, która zna książkę, film będzie po prostu dobry. Żarty dalej śmieszą, brak pruderii nadal nakręca, ale to po prostu nihil novi. Naturalnie trafiają się perełki jak scena pozorowanego gwałtu, która spowodowała, że znowu śmiałem się do rozpuku, lecz mając lekturę „Udław się” za sobą nie można być w pełni zadowolonym z filmu. Co ciekawe, nie mógłbym powiedzieć czegoś podobnego o „300”. Nie wiem, może po prostu idealizuję komiksy i filmy na ich podstawie.

doskonały ketchup

Najmocniejszymi momentami filmu są te z seksem, dławieniem się i retrospektywnymi scenami z paranoiczną matką Victora. Te dwie pierwsze rzeczy dziwić nie powinny, choć miałem uczucie, że było ich za mało. Matka Victora, gdy on był mały, wszędzie szukała spisków, była poszukiwana za parę wybryków typu wypuszczenie zwierząt z zoo, a z synem widywała się „w biegu”. Uczyła go wtedy takich ciekawych rzeczy jak to, że gdy na lotnisku ktoś poprosi przez megafon Bernarda Willisa do wyjścia 16 w hali F, to oznacza, że ktoś tam przystawił zakładnikowi nóż do gardła. Takich rzeczy też nie da się spieprzyć. W filmie zaskoczyło mnie to, że momenty obyczajowe, chociażby gdy dorosły już Victor odwiedza matkę w szpitalu psychiatrycznym, całkowicie mnie wynudziły. Zupełnie w przeciwieństwie do książki, która istnieje w mojej pamięci całościowo, nie jako zlepek kilku świetnych elementów. Film należy jeszcze pochwalić za humor, szczególnie ten w kolonialnej wiosce, natomiast zganić za macosze potraktowanie wątku kamieni Denny’ego.

Nie chcę mówić, że jeżeli nie widzieliście jeszcze tego filmu, to zobaczcie go koniecznie. Dlatego nie umieszczajcie go najwyżej na swojej liście zaległości filmowych, na mnie znacznie większe wrażenie zrobił chociażby ostatnio obejrzany „In Bruges”. „Udław się” nadal pozostaje ciekawym i zabawnym filmem, który nieśmiało polecam, co nie zmienia faktu, że najbardziej zachęcam do przeczytania książki.

film

komentarzy 14

  • „Ten zarzut tyczy się głównie Kelly MacDonald grająCEJ Paige”. no.

  • Łukasz, byłeś na „Udław się” w kinie? Bo jakoś nie zauważyłem, by grali to u nas. O samym filmie zapomniałem i przypomniał mi o nim dopiero twój wpis. Filmweb mówi, że premiera w Polsce była w połowie listopada, ale jakoś tego nie zauważyłem.

  • Aaa, i wszystko jasne. Według Stopklatki w Polsce było dostępne całe 5 kopii!! Tylko ciekawe gdzie, bo raczej żadna do Poznania nie dotarła :/

  • No pięc kopii na całą Polskę, więc z obejrzeniem nie będzie tak łatwo. Dodatkowo na torrentowo-pirackich stronach filmu nie ma. Czyli chyba pozostaje poczekać do wydania DVD [jeżeli się pojawi w naszym pięknym kraju].

  • izeq, to piekne wiesci… a juz sie ucieszylam, ze kolejna ekranizacje palahniuka obejrze. ));

  • nie czytałem książki ale film widziałem i uważam ,że jest mistrzowski.

  • @Iron i @izeq: Film widziałem przedpremierowo na 24 Warszawskim Festiwalu Filmowym.

    @Canty: gdybym nie czytał wcześniej książki pewnie bym powiedział to samo ;).

  • Książka w pytę, filmu jeszcze nie widziałem. Ciekawi mnie jak rozwiązali patenty z narracją, jest dużo voiceoveru?

  • @łukaszb – to naprawdę super, ale nie mieszkam w stolicy ;>

    A co do recenzji, to książkę czytałam. I nawet czekałam na ten film, bo trailer nawet mi się podobał. A tu niespodzianka, i np. w Łodzi w kinach nie ma.

  • Czekajcie na DVD. Pewnie podobny motyw jak z Krainą Traw – było z 10 pokazów i w ogóle do kin nie wszedł…

  • W warszawskiej sieci kin z dwoma C było ale chyba jakiś tydzień góra półtora .

  • JAPONfan

    Niezbadane są scieżki martketingowców. Wydawac by się mogło ze kolejna ekranizacja autora „Fight Club” bedzie w polsce miala swoje miejsce. A tu nie tylko 10 miesiecy po premierze ale jest w zawrotnej ilosci 5 kopii.

  • juz jest na torrentach (:

Dodaj komentarz