Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Uwolnić gry spod dyktatu rozrywki


gry · komentarze 3

molle

Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o główny nurt, to twórcy gier bardzo rzadko zdobywają się na komentarz dotyczący spraw społecznych czy politycznych. Od jakiegoś czasu drobne akcenty możemy znaleźć w jednym z bestsellerów, serii GTA, ale to chyba tylko dlatego, że mogą do gry wrzucić cokolwiek, bo i tak się sprzeda ze względu na rozwałkę i nikt nie będzie kręcił nosem, że „ta gra stara mi się coś narzucić, a przecież nie do tego są gry”. Jeżeli więc chodzi o całą resztę producentów, to mało który wykorzystuje nowe medium, jakim są gry, do poważniejszych rzeczy. Co innego internet, oczywiście.

Jednym z internetowych przykładów wykorzystywania gier do niesienia „poważniejszych” treści jest włoskie studio Molleindustria, których najnowsza produkcja – „Oilgarchy”, święci ostatnio triumfy. Właściwie ten tekst miał być wyłącznie o niej, jednakże okazało się, że Włosi mają na swoim koncie całą masę innych, równie ciekawych gier na kilka ważnych tematów.

molle

Jedna z pierwszych gier, „Tuboflex”, jest prostą zreczniościówką ukazującą matnię McPracy i innych tymczasowych zajęć. Przesłanie gry jest czytelne – klikasz, klikasz, a i tak prędzej czy później nie dasz sobie z tym rady. Podobne błędne koło ukazuje również „Tamatipico”, czyli tamagotchi, w którym zamiast kurczaczkiem opiekujesz się robotnikiem zaganiając go bez ustanku do roboty.

W „Orgasm simulator” uczymy się z kolei, że tak naprawdę jedynym czego potrzeba ludziom do szczęśliwego życia seksualnego, to umiejętne udawanie orgazmów. Złośliwe. Natomiast „Queerpower” podejmuje temat umowności płci i pyta, czy ma jakiekolwiek znaczenie, czy jesteśmy zainteresowani wyłącznie facetami czy kobietami. Różowe.

molle

Sporo obrywa się zorganizowanej religii, a w szczególności kościołowi katolickiemu. W „Operation Pedopriest” sterujemy specjalnym oddziałem zajmującym się tuszowaniem afery z udziałem molestujących dzieci księży. Metafora „Faith Fighter” jest bardzo czytelna – bogowie walczą pomiędzy sobą, ludzie są tratowani, a ich domy niszczone. Nieprzetłumaczoną niestety na język angielski jest „Papa Parolibero”, w której zajmujemy się układaniem wystąpień Karola Wojtyły. Ale efekt polegającym na nieustannym „lalalala” jest chyba uniwersalny.

Wolności słowa i wymianie myśli są poświęcone dwie następne gry: „Enduring Indymedia” oraz „The Free Culture Game”. Ta pierwsza odpowiada na historyczne już zakusy administracji Busha i Berlusconiego na Indymedia, niezależny serwis informacyjny, którego nikt nie czyta. „The Free Culture Game” stara się natomiast wytłumaczyć zasady obiegu pomysłów i własności intelektualnej na dzisiejszym rynku. Choć w tym wypadku sterowanie zostało nieco zwalone.

molle

Wszystkie wymienione wcześniej gierki są tak naprawdę mniej lub bardziej złośliwymi zabaweczkami, nad którymi nie spędzimy najpewniej więcej niż paru minut. Molleindustria jest jednak najbardziej znana dzięki „McDonalds Videogame” oraz „Oilgarchy”, które idealnie wypełniają hasło „ucząc – bawią”. Oba tytuły to tak naprawdę gry edukacyjne. Z pierwszej dowiemy się jak funkcjonuje McDonald, jak zachęca klientów do stołowania się w nim i trzebi lasy Ameryki Południowej, w drugiej wcielimy się dyrektora koncernu naftowego i będziemy starali się jak najwięcej obłowić nie licząc się ze środowiskiem naturalnym, ludźmi czy prawem. Celność i ostrze satyry w „Oilgarchy” rozłożyły mnie na łopatki – możemy wywołać wojnę w kraju Bliskiego Wschodu, aby pozyskać z niego ropę, możemy w afrykańskim państwie przekonać rząd do pacyfikacji protestujących przeciwko naszym rurociągom plemion, możemy wreszcie przegłosować w kongresie represjonowanie organizacji ekologicznych. Nie mówiąc już o wpływaniu na losy wyborów prezydenckich w Stanach, aby mieć pewność, że wygrany kandydat będzie nam przychylny.

Można się oczywiście spierać nad łopatologią i jednostronnością wielu produkcji Molleindustrii, czy miejscowemu przekraczaniu czyiś granic dobrego smaku. Nie można im jednakże odmówić wyczucia medium jakim są gry. Oni sami zresztą piszą, że chcą „wyzwolić gry spod dyktatury rozrywki” i sprawić, że będą równorzędnym nośnikiem poważnych treści, takim jakim jest teraz literatura czy film, a powoli staje się komiks. Wszystko w myśl zasady „nie walcz z medium, stań się nim”.

Choć warto też pamiętać, że pomimo całej tej kontestacji Molleindustria robi też gry reklamowe dla MTV. No cóż.

gry

komentarze 3

  • No, produkcja całkiem ciekawa. Ja osobiście polecam „World of Goo”, genialna gra logiczna, z świetną oprawą. Graficzną i muzyczną.

  • Skończyłem Oilgarchy… Trochę się dłuży pod koniec, ale udało mi się doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. :)

Dodaj komentarz