Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Trzy paradoksy


papier · komentarzy 7

trzy paradoksy

Sformułowanie „autobiograficzny komiks młodego amerykańskiego twórcy” po lekturze „Blankets” czy „Morskiego powietrza” nieco mrozi mi krew w żyłach. Mrozu do mroziska dorzucił jeszcze wczoraj Szymon Holcman, którego spotkałem wczoraj przypadkiem na mieście i dumał, że jest bardzo ciekawy, jak ludzie na „Trzy paradoksy” zareagują. Z pewnym lękiem zabrałem się zatem do czytania.

Pierwszy oddech – „Trzy paradoksy” owszem, opowiadają o dorastaniu, ale raz, że trochę na dalszym planie, a dwa, że tym nieco późniejszym. Alter ego autora przyjeżdża w odwiedziny do swoich rodziców mieszkających w małym miasteczku w Ohio, na kilka dni przed umówionym spotkaniem z Niemką, w której zakochał się przez internet. Spacerując po rodzinnym mieście przypomina sobie różne zdarzenia ze swojej przeszłości i miasteczkowych historii i uzmysławia sobie, jak dawno temu to było.

Drugi oddech – komiks Paula Hornschemeiera* to masa zabawy z formą i różnymi technikami rysunku. W gruncie rzeczy, „Trzy paradoksy” to cztery historie, które są spinane do kupy piątą, tą „prawdziwą”, o przyjeździe Paula do rodziców. Dwie pozostałe są wspomnieniami autora, jedna jest historią, którą Hornschemeier na bieżąco rysuje, a czwarta to opowiadanie ze świata greckich filozofów. Każda z nich rysowana jest w innym stylu, przy użyciu nieco innej techniki czy kolorów i choćby dlatego warto komiks sprawdzić, aby zobaczyć, jak autor żongluje swoimi umiejętnościami i nawiązuje do amerykańskich komiksów dziecięcych z lat 50 czy 60.

trzy paradoksy

Tytułowe trzy paradoksy zdają się odwoływać do myśli Zenona z Elei, wiecie, tego od biegacza, co nigdy nie jest w stanie dogonić żółwia. No i podobno cały komiks jest o zmianie, ruchu, tym co stałe, ale dla mnie „Trzy paradoksy” są zupełnie o czymś innym. O relacjach ojciec – usamodzielniający się syn.

Być może wszystko to przez moją obecną sytuację – wyprowadziłem się z domu do innego miasta, niby widuję się z rodzicami co tydzień, dwa, ale jest to coś zupełnie innego niż mieszkanie trzy dzielnice dalej. Paradoksem jest to, że aby zbliżyć się psychicznie do swoich rodziców musiałem oddalić się fizycznie. Jasne, wcześniej nie żarłem się ze swoim ojcem jakoś wyjątkowo, ale też nigdy nie witaliśmy się ściskając i poklepując po plecach, nawet po jakiś tygodniach ferii czy urlopu, a on na mój widok nie podrywał się z kanapy aby zagrzać naleśniki. I właśnie tego rodzaju ostrożne ciepło odnalazłem w stosunkach Hornschemeiera Juniora z Seniorem.

trzy paradoksy

I jakoś tak na sercu mi się zrobiło lepiej, choć może to akurat przez to, że komiks czytałem w pociągu wracając do Szczecina po krótkiej wizycie w domu.

Pozostawiając to jednak z boku, „Trzy paradoksy” wydają mi się jednak komiksem nieco urwanym. Podobnie jak w „Piekło, niebo” brakuje jakiegoś określonego zakończenia, kropki nad i. Hornchemeier stara się łapać na raz wiele srok: proces twórczy, relacje z ojcem, wpływ przeszłości na teraźniejszość czy właśnie kwestie zmiany i stałości. Chyba zbyt wiele, aby móc się wszystkimi należycie zająć na tych kilkudziesięciu stronach. Ale też, patrząc pod innym kątem, to każdy coś dla siebie w tym komiksie znajdzie i warto go przeczytać choćby dla samego „Zenona i przyjaciół”.

* – teraz już wiem jak czują się ludzie starający się wymówić „Hildebrand”

komentarzy 7

  • Relacje ojciec – usamodzielniający się syn to nic innego, jak odwołanie do myśli Zenona z Elei.

    Poza tym żadne sroki i żadne ogony, bo wszystko jednak te myśli i te tytułowe „trzy paradoksy” spinają.

  • Nieno, nie żartuj, Hildebrand to jest pryszcz przy „Horsenmejerze”. ;)

  • Mnie Sztybor już tłumaczył, że Hornschemeier to jeden z pięciu geniuszy narracji. Niby komiks już czytałem, ale nie mogę tego nazwać przykładną lekturą. Także sam się wypowiem inną razą. Ale Bartek możesz coś więcej powiedzieć, skoro Paul to jeden z Twoich ulubionych scenarzystów ;).

  • zgadzam sie, ze Hildebrand nie jest trudne do wymowienia, do tego latwo zapamietac, kojarzy sie z pysznymi czekoladkami!

  • JAPONfan

    Masz taki brand bitwo.

  • Najlepsze zdanie było o naleśniczkach i tak.
    Mam podobnie teraz z ojcem. Niby mieszkałem raptem chwilę drogi od niego, ale to i tak coś zupełnie innego niż mieszkanie pod jednym dachem i analogicznie jestem sobie w stanie wyobrazić jak on i ja reagowalibyśmy gdybym wyprowadził się na kraniec świata (Szczecin ? No weź.)

    A TrzyP. przeglądałem na razie tylko, ale graficznie bardzo mi podchodzi więc w najbliższym czasie pewnie łyknę.

  • karolkonw

    P.H jest mistrzem narracji
    do tego pamiętajcie że on jest filozofem i do tego o ile mnie pamięć nie myli to doktorat ma z filozofii albo zaczynał coś mi się kołacze…..
    w zabawie forma i narracja jednocześnie PH. rozwala totalnie w mother come home
    i.. w powrocie słonia… krótkim komiksie o samotnych pedofilach:)

Dodaj komentarz