Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Mikroblogowe dno komiksu internetowego


internet · komentarzy 45

Questionable Twitter

Co jakiś czas na łamach Motywu wspominam o kolejnych platformach do mikroblogowania, w cichej nadziei, że ktoś doda mnie do swoich znajomych i będziemy mogli sobie nawzajem pisać, że właśnie coś zjedliśmy. Tymczasem od niedawna Jeph Jacques, autor „Questionable Content” wykorzystuje mikroblogi do czegoś znacznie ciekawszego, ba, wręcz wiekopomnego!

Jacques korzysta z Twittera – najpopularniejszej mikroblogowej platformy w Stanach, czy też może na całym wszechświecie. Ma tam swój profil, na który wrzuca różne pierdoły, niedawno jednak wpadł na pomysł, aby każdemu z głównych bohaterów „Questionable Content” założyć profil.

Tak też swoje konto ma Marten, Faye, Dora, Hannelore, Penelope, Pintsize oraz Sven. No i teraz najlepsze: Jacques przeprowadza pomiędzy tymi profilami rozmowy!

Na przykład, Hannelore pracowicie składa swoje skarpety aż do momentu w którym wpada w panikę z powodu zgubienia jednej z nich. Jej atak śledzi Dora i Marten, który postanawia pójść do niej i jej pomóc. I rany, ile z tego jest frajdy!

Questionable Twitter

Żeby było jeszcze lepiej, w poniedziałkowym odcinku QC pojawia się niedźwiedź, więc Hannelore daje znać na Twitterze o swoim przerażeniu. To jest wychodzenie z narracją na zupelnie inny poziom. Fabuła komiksu toczy się równolegle poza nim. Ile to daje możliwości! Czekam aż Jacques zacznie pisać w drugą stronę, czyli wydarzenia z Twittera będą przechodzić na komiks i już wszystko się wymiesza dokładnie.

Z tego co zrozumiałem, autor rozpisuje sobie dialogi swoich twitterowych „audycji” tak samo jak scenariusze codziennych odcinków komiksu. Następnie zasiada do tych kilku profili i żonglując nimi wprowadza wszystko w życie. Aktualizacje następują na razie w przeciągu paru godzin, więc życie bohaterów QC nie toczy się jeszcze 24 godziny na dobę. Ciągłe żonglowanie profilami może być nieco denerwujące, ale Jacques ma kilka komputerów w domu, więc jakoś to ogarnia z żoną.

Jak najwygodniej to śledzić? No cóż, chyba najlepiej po prostu założyć sobie konto na Twitterze i dodać sobie wszystkich bohaterów do znajomych, wtedy ma się wszystko na talerzu i w chronologicznej kolejności. Ja sobie jeszcze zainstalowałem Twitbin, wtyczkę do Firefoxa, dzięki której nie muszę ciągle włazić na stronę.

Rany! Jaki w tym drzemie potencjał, o ile ma się oczywiście komiks z galerią bohaterów, którzy mają sobie nawzajem coś do powiedzenia. Na polskim gruncie to nie wiem, może na przykład ekipa z „The Movie” mogłaby wymieniać się uwagami na temat obejrzanych ostatnio filmów czy seriali, albo bohater „Hell Hotel” może pisać jak bardzo się nudzi itd. Możliwości jest sporo.

Przy okazji: od jakiegoś czasu Motyw Drogi ma swój profil na Blipie i poza nieudanymi relacjami z konwentów wrzucamy tam też linki do najnowszych notek, ale i nie tylko. Ja sam zresztą też ostatnio się tam uaktywniłem. Jeżeli używacie Blipa to dajcie znać o sobie.

komentarzy 45

  • a potem te wirtualne postacie zbudują skynet (na podstawie ręki pintsize’a) i będzie koniec świata. QC chyba z dwa lata tam nie zaglądałem.

  • Od paru tygodni staram się uwskuteczniać coś podobnego – blog postaci komiksowej. Tyle, że z nieistniejącego jeszcze komiksu, heh.

  • wtf is mikroblog vogle?

  • To takie coś, co uprawia się właśnie na blipie, twitterze, plurku itd. Niektórzy uprawiają mikroblogowanie w swoich opisach gg. Są to krótkie notki o tym, co tam u Ciebie słychać obecnie. Generalnie.

  • Było wcześniej parę takich rzeczy, jak o ile się nie mylę myspace jakiegoś boga gdzie inni bogowie i szatani się wpisywali. Był też jakiś zabawny fikcyjny twitter, ale to jest coś zupełnie nowego :).
    Ciekaw jestem jakim pomysłom to otwiera drzwi- cała twitterowa powieść? Sesje RPG? :D

  • O kurde!
    Geniusz!
    Aż mnie tym zachęciłeś do rejestracji na twitterze i poćwierkać trochę (ale to słowo jest przaśne, bez kitu).

  • @koko – Chodzi Ci może o myspace Thora a wśród znajomych cała śmietanka z Asgaardu.

    Ciekawe czy Jezus ma myspace… :)

  • Pewnie nie jeden ;-)

  • Niezła akcja. Prawie jakby maczał w tym palce Pszren.

  • Pomysł jest super, rozszerza grono odbiorców komiksu no i powiększa całe komiksowe uniwersum, dając duże pole do niekonwencjonalnych twistów. Ciekawe czy Jeph będzie do komiksu wtranszalał dialogi jego postaci z fanami z tego twittera.

  • Zupełnie jak fikcyjne konta na N-K ;) . No dobra, tam nikt nie prowadzi dialogów, ale już takie coś jak zdjęcia z wakacji, popijaw z kumplami itp. można spotkać. Nie żebym śledził N-K…

  • JAPONfan

    Anders love Maria miało konta na twarzoksiążce. Ale ludzie chyba za bardzo nie lubili Andersa i sie skonczyło.

  • Dobra opcja, ale brzmi jak trochę za dużo roboty:) Ale może założymy jakimś bohaterom konta na Motywie Drogi, co by komentowali.

  • Damian, kiedy przelecisz Dr. Steina?

  • Co do interakcji bohater – czytelnik, to na razie Jaques powiedział, że to byłaby już przesada i nie dodaje prawdziwych kontaktów do profili bohaterow QC.

    Radek: na bliiipa chodź :)

  • lukaszb: po ślubie.

  • A czy mógłbyś zawołaś pokojówkę? Bo mnie interesuje kiedy pokaże cycki.

  • Ok, komiksowe charaktery nie rozmawiają z ludźmi… A z innymi komiksowymi charakterami?
    Czy jeśli ktoś założyłby konto na twitterze dla polskich postaci komiksowych i wszedł w interakcję z tymi z QC, to doczekalibyśmy się crossoveru…? ;)

  • Ale żeś pojechał kalką z angielskiego ;).

    Myślę, że ci od QC by nie wiedzieli gdzie jest Polska.

  • lukaszb: gdyby to tylko ode mnie zależało to już dawno by pokazała, ale Bartek nie wiedzieć czemu ma jakieś ale do scen porno w komiksie. Ale musi to kiedyś nastąpić, dopnę swego albo zginę próbując.

  • Łukaszu, może zbyt drastyczny przykład dałem… To weźmy QC vs PvP: Twitter War. ;)

  • A ja tego nie łykam. Może jestem stary, głupi i kiedyś posiwieje, ale QC jest zajebistym komiksem, ale to jest ciekawostka dla mnie z kategorii albo przerostu formy nad treścią, albo ze schizofrenii autora, nad którym postacie przejęły władzę. Co dalej, każdy będzie miał bloga, a potem JJ założy im konta na Live Messangerze i podepnie talkboty?

    Sorry, że nie jestem fajny, ale komiks, to jest komiks, a nie jakiś multiplatformowy „performens”. Prosi się cytat jakiś fajny, ale nie mam na podorędziu.

  • E. Ale właśnie performance jest super. Szczególnie gdy idzie o komiks internetowy, przecież to jest po prostu szerokie wykorzystanie możliwości medium. Tak samo jak w Hell Hotel chłopaki ostatnio założyli fikcyjną stronę internetową i wykorzystali ją w komiksie.

    Tak samo jak „When I am king” świetnie wykorzystuje ramki ;). To jest zaprzężenie nowych platform, do rozbudowania treści. Jak „BZZZT!” flasha wykorzystuje i tak dalej…

  • JAPONfan

    Co mi tu pan jakis performenes odstawia? Dla mnie to wlasnie z powodu tego „na razie nie dodaje kontaktów” tylko taki dodatek. Rownie dobrze moglby im zalożyc konta adminowskie na stronie i komentowac komiks. Efekt bylby podobny. Człowiek-Szynszyla ma konto na N-K i nikt nie robi szału. To jak „portfel” i „minutnik” w telefonie. Jest ale nikt tego nie uzywa.

  • Godai: no, że posiwiejesz, to prawie pewne. czy przerost formy nad treścią? Na pewno forma się rozrasta, ale treść, czyli cwane dialogi pomiędzy tymi samymi bohaterami pozostaje ta sama.

    Japon: profil na Naszej-Klasie, Myspace czy Facebooku to zupełnie co innego, statycznego. Na Twitterze jesteś tymczasem widzem i obserwujesz rozwój wydarzeń. Dlatego też komentowanie własnych odcinków czy gadka z widzami w wykonaniu bohaterów byłaby słaba.

  • „Ciągłe żonglowanie profilami może być nieco denerwujące, ale Jaques ma kilka komputerów w domu, więc jakoś to ogarnia z żoną.”

    żona pewnie jest wniebowzięta.

  • A jak myślisz, kto zawiaduje całą fabryką wysyłająca koszulki, gdy on ciągle tłucze kolejne paski? Ona właśnie.

    Oni się z tego komiksu utrzymują, rodzinna firma.

  • rene, ta od anders loves maria zalozyla paru postaciom z komiksu konta na facebooku. nie wiem, czy postacie z kims koresponduja, bo nie rozumiem idei facebookow, blipow, mikroblogow i naszej klasy. nigdzie nie mam konta i jestem rownie czerstwa co godai.

  • tak Unka, nie rozumiesz:)

    Bohaterowie ALM mają konta, ale postacie nie korespondują z nikim.

  • JAPONfan

    NO przeca napisalem. Na poczatku mieli normalne „uzytkownicze” konta. Ale po tym jak ludzie zaczeli jechac Andersa Rene zamkneła. I dlatego uwazam to za bonus a nie jakis specjalny „ficzer”. Rownie dobrze mozemy sie umowic z Biramem ze zakładamy konto Batmanowi człowiekowi strusiowi i rozmawiamy z facetem od zakladania okularow na plaży w miami. Nothing fancy.
    Aaaale jakbysmy my jako ludzie z normalnymi kontami zaczeli rozmowe z Szynszyla i to by potem wypłyneło w komiksie. To co innego. To by dopiero było walenie widza w twarz cegła z rozbitej 4 sciany.

  • Sam nie wiem. Z jednej strony powinienem zacytować Konewkę, z tym jego klasycznym: „pffffffffff”.

    A z drugiej strony – siedziałem ostatnio trochę na feedspeak.blogspot.com w celach naukowych i znalazłem tam sporo fajnych działań, których nikt o zdrowych zmysłach nigdy by nie zauważył, gdyby nie ich internetowa dokumentacjia.

    Ale jednak mikroblogi kompletnie mnie nie jarają.

  • @lukasz: When I’m King i BZZZ łykam – to dla mnie jest rozszerzenie medium.

    Strona do hotelu to taki badziewny dodatek w stylu przepompowanej nudnej pseudowiralnej kampanii do Mrocznego Rycerza.

    To nie rozszerzanie medium, tylko portowanie go na inne obszary, coś w stylu słynnego czytania Wojny Światów w radiu – to przestaje być książka, a zaczyna się słuchowisko.

    @konrad: Czytanie tych dialogów mnie nie jara, jak nie mam do tego komiksu. Tracę połowę zabawy i ta pozostała połowa nie jest już tak śmieszna.

    Trochę jak pornos z samym dźwiękiem.

  • u mnie jest dokladnie odwrotnie-komiks ostatnimi czasy mnie lekko nudzi, ale te rozmowy na twitterze czyta sie swietnie :) ciekawe jest takie…realnonierealne istnienie postaci komiksowych i ich wzajemne interakcje, w sumie cholernie pasujace do ich charakterystyk. podejrzewam zaś, ze byloby to tysiac razy nudniejsze w przypadku czytania rozmow jakichs tam istniejacych w tzw. ‚realu’ ludzi. wlasciwie nie podejrzewam- wiem, sprawdzilam. ot, takie moje zdanie.

  • Godai: narracja pozostaje narracją, „pornos bez dźwięku” to bardzo atrakcyjny przykład, ale niezbyt adekwatny. Bo tutaj to nie jest „komiks bez obrazków”, ale historia i bohaterowie w zupełnie innym otoczeniu. Gdyby np Marten wreszcie nagrał demo swojego zespołu i zostałoby ono umieszczone na Myspace to byłoby to równie świetne.

    W „Strażnikach” też były fragmenty książek, akta, wywiady, to też są „badziewne dodatki”? Nie, pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w sam komiks.

    asdf: no właśnie! mam podobnie, dialogi żywych osób do śledzenia to jakaś nuda, a tutaj mam cały kontekst i opowieść :)

  • No… A w LXG „Black Dossier” są fikcyjne sztuki Szekspira, jakieś opowiadania dodatkowe, artykuły… badziewne dodatki, komiks to komiks, nie może przecież być intertekstualny (dobrze użyłem tego słowa, prawda?).

  • Hm, no cóż, kmh… Mnie się strona Hotelu nie pozwoliła w nic wczuć. Inna sprawa, że po pierwszym kliku się nie załadowała w ogóle, ale nijak nie wpłynęła na mój odbiór komiksu. Nie urealniła go ani nic innego (wbrew pozorom u mnie granica między realem a siecią jest dużo wyraźniejsza i grubsza niż u „zwykłych” użytkowników).

    Na pewno dla niektórych to rzeczy atrakcyjne, dla mnie zbędny balast. Fajnym dodatkiem jest scenariusz do Azylu Arkham, ale gdyby dołączali do wydania talię kart, które układał Harvey Dent, to by to było zwykłe gówno podnoszące cenę.

    Tu nie ma tego aspektu, ale i tak – dla mnie to nic nie wnosi. Czytam komiks i chcę komiks, nie listę dialogową.

    No tak mam już.

    @lukasz: tak, dla mnie to zbędny balast. Tylko ja bym powiedział “komiks nie musi być intertekstualny, żeby się na siłę uatrakcyjniać. Wystarczy, jak jest dobry w swoich podstawowych ramach.

  • Nie no, nie przejmuj się, rozumiemy Cię!:)

  • Mnie to zafascynowało. W ogóle trafiliśmy w ciekawy moment w historii, na równi z wprowadzeniem druku. W tej chwili te wszystkie wartości, co dla nas, pokolenia znającego świat bez internetu (pomyśl Bartku, dla Zuzy to będzie Ab. So. Lut. Nie abstrakcyjne), zmieniają zupełnie swój sens. Takie pojęcia jak realność i fikcja, które dla nas były proste do rozróżnienia dla nich stają się czymś zupełnie innym, zespalają się, przez co wyłonią się nowe obszary, z nowym nazewnictwem i cechami. Indywidualność w erze tych wszystkich wirtualnych person również zmienia punkt ciężkości. Nie ma co tego rozpatrywać w kategoriach dobre, złe. Nasze pokolenie będzie pluło na to, jak malarze akademiccy w XIX wieku pluli na fotografię, a aktorzy kina niemego pluli na kino dźwiękowe. A dzieciaki będą się buntowały i mówiły między sobą: „Ale mój stary nie jarzy”. Na razie to sobie gadamy o jakichś komiksach i tłiterach, ale jeśli nie pojmiemy rangi tego co się dzieje, to wszelkie przepaście generacyjne, jakie bywały w dwudziestym wieku to nic w porównaniu z tym, co będziemy mieli z własnymi potomkami.

    A taki zabieg jak ten jest zgodny z naszym współczesnym, przebodźcowionym światem, gdzie odchodzi do lamusa linearna kultura druku, i wraca nielinearna kultura oralna. Co prawda jesteśmy tak niezaawansowani technicznie, że komunikacja komputerowa ogólnie opiera się na piśmie, ale tylko pozornie, o czym świadczy linkowanie na blogach. Kolejność poszczególnych zdań i zdarzeń przestaje mieć znaczenie, jest totalność wchłaniania i porządkowania w nielinearne, powiązane ze sobą siatką większych lub mniejszych związków struktury.

  • No właśnie to jest najstraszniejsze, bo śledzę ten proces od ponad dekady, większość tego czasu z pozycji współtwórcy kataklizmu.

    A młode pokolenie, hm, najlpesza jest anegdotka: Zu ogląda z babcia książeczkę. „Zuziu, patrz, myszka. Wiesz, co to myszka?” Dziecko wstaje, idzie do swojego pokoiku, grzebie w pudle, wyciąga zarekwirowaną w mojej pracy mysz Logitecha i przynosi babci.

    Babcia nie pada na zawał, ale stwierdza, że chyba jednak coś nie halo.

    Z drugiej strony wolę podejście naszego pokolenia – dla nas internet to platforma, nie świat. My rozróżniamy po której stronie ekranu aktualnie jesteśmy. Nastolatki już nie.

    No, ale zdryfowalismy. Tu by się faktycznie threading przydał w komentach. Albo forum ;)

  • mnie osobiscie rozwala zupelnie co innego- tak sie mowi o wszechobecnym necie, bez komorki czlowiek jest jak bez reki, zdobycze technologii blablabla [tutaj odniesienie do dyskusji o papierze sprzed okolo tygodnia], a gdyby teraz wybuchla jakas wojna, na tyle drastyczne, ze wrociloby nas do zera absolutnego pod wzgledem cywilizacji, to bylibysmy strasznie madrzy machajac patykami – komputer, a nawet-w tym kontekscie glupia i prosciutka-lodowke to malo kto by skonstruowal. przykre ;/

  • jak to z nikim nie koresponduja konrad? a ze soba? jesli nie ma miedzy nimi zadnej interakcji to tym bardziej bez sensu.

  • mikroblogowy gonzowy comment of the day: a dobrej kaszanki to bym zjadł…

  • Dziś ze zdziwieniem odkryłem, że nie tylko komiks internetowy używa twittera do takich bajerów!
    http://twitter.com/miacross – Tutaj jest twitter bohaterki „Californication”, chyba nawet wykombinowany przed Jacquesem ;)

Dodaj komentarz