Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

niedziela 93


niedziela · komentarzy 19

niedziela
Konrad:
* Nie wiem na ile to zasługa „Grindhousa” Tarantino, czy też takie filmy powstawały ciągle, ale dopiero teraz zacząłem na nie zwracać uwagę, ale od jakiegoś czasu ciągle wpadam na różne zabawy z konwencją klasy B: najpierw „Bitch Slap”, a w tym tygodniu „Black Dynamite”.

* Jakiś czas temu pisałem o grach typu tower defence i prorokowałem szybkie wypłynięcie gatunku poza flashowe wody. I tak już niedługo na PC będzie dostępny „Defence Grid”, a na PSN „Savage Moon”. Oba tytuły roją się od kolorów, wybuchów i różnych cwanych efektów graficznych. Szkoda, że nie mam jak ich sprawdzić.

* „Iran: A nation of bloggers” to krótki film animowany produkcji kanadyjskiej o irańskich blogerach. Właściwie film informacyjny. Kilka sekwencji żywcem zostało zerżniętych z „Persepolis”, a ogólnym wnioskiem jest, że dla irańskich emigrantów w Kanadzie wolność ma kształt iPhona. Trochę szkoda, ale z drugiej strony w PRLu była to Coca-Cola.

* Jak wiecie, na łamach „PSX Extreme” od dawna można oglądać ilustracje Torturra, który miesiąc w miesiąc tłucze po kilkanaście rysunków. W ostatnim numerze magazynu można przeczytać dwa paski autorstwa jego kumpla, Konrada Okońskiego. Czyli naszego też, w sumie.

* A tymczasem na stronie Rycerza Janka ukazała się nowa, czterostronicowa historia. Tym razem w całości autorstwa Igora Wolskiego.

* Ostatnio ciągle zastanawiam się, gdzie można by ulokować centrum operacyjne Motywu i składować te wszystkie komiksy, gry, książki, filmy i inne bibeloty, oraz cieszyć się, że mamy swoje biurka itd. Chyba już znalazłem.

Łukasz:
# Gdyby ktoś był ciekaw, jak wygląda „Watchmen Motion Comic”, ale nie chce wydawać kasy na iTunes (bo tamże premiery mają kolejne odsłony), to z pomocą przychodzą piraci z sieci. Nie ma całości, ale w sumie, kto by chciał zobaczyć całość komiksu w taki sposób. Ja nie.

# Daniel Chmielewski idzie w ślady Śledzia oraz Krla i rozrzesza swoje blogowe uniwersum. Atelier ma być galerią jego starszych i nowszych prac, więc będzie jeszcze mniej komiksowe niż Pub pod Picadorem.

# W 199 nr. „Wizard Magazine” ukazała się mapa Manhattanu, na której możemy zobaczyć, gdzie kwatery mają superbohaterowie Marvela. Niech Gotham się schowa, Nowy Jork – to jest to!

# Czy naprawdę nie będzie tygodnia, w którym serwisy (a głównie Aleja) nie zaliczą jakiejś wtopy? Wcześniej przepychanka z „Ziniolem”, teraz pRzypAdKiEm zapomnieli podać skąd kopiują. O tym, że tylko jeden serwis doczytał się, iż „boli.blog” jest napisane na okładce małymi literami, to już nie wspomnę.

# W 1993 roku zmarli Audrey Hepburn i Frank Zappa. Oboje na raka zresztą. Fajny tribute dla Audrey znajdziecie tutaj, a Frank Wam zaśpiewa:

komentarzy 19

  • Ten Motion Comics wygląda w sumie zdecydowanie lepiej niż się spodziewałem. Nie chciało mi się tego oglądać w całości, ale taka animacja wydała mi sie całkiem sympatyczna :D

    Mapa Manhattanu Czad! :D

    Bitch Slap! zdecydowanie lepsze niż Black Dynamite!

    no i Igor totalnie przyszalał rysunkowo w nowym Janku.

  • Cała akcja z przyjazdem Brito i Fazendy to przede wszystkim gruba wtopa organizatorów, którzy nie wpadli na to, żeby kogokolwiek poinformować o wizycie. I jeszcze się qba obraża na aleję, że w ogóle wstawiła informację. No poezja.

  • Mnie poinformowano. Osobiście oraz mailowo przez sklep CK. A qbie raczej chodziło o to, że skopiowali nie podając źródła, a nie, że w ogóle wstawili informację.

  • Nie powiedziałbym, żeby podane przez Ciebie formy były wystarczające. Nie było żadnej wzmianki na stronie Taurusa, nie było też żadnego mailingu do mediów.

  • Ale napisałeś „kogokolwiek” ;p. Nie oszukujmy się, to był cykl imprez dla mieszkających w Warszawie. I tak:

    Spotkanie po portugalsku, dla studentów iberystyki – info wystarczające, bo dla głównych zainteresowanych

    Sesja autografów (w sklepie, dla klientów sklepu) – info wystarczające, bo skierowane do klientów przez maila

    Warsztaty – w ASP info wystarczające, kto miał być to był

    Tertúlia – tutaj zbyt szerokie info było nawet niewskazane, bo było ograniczone miejsce itd. A i tak przyszło bardzo dużo osób jak na mozliwości lokalowe.

    Pewnie, można było przeprowadzić szeroką akcję promocyjną, ale nie myślę, że to by coś zmieniło. Kto miał być, to był. Kto miał wiedzieć, to wiedział.
    Aleja zresztą poinformowała 21 listopada o sesji autografów.

  • Jakbym mieszkał w Markach i bym się dowiedział po fakcie, że mogłem podjechać na wykład/warsztaty do tych, co to są na sprzedaż, to bym nie był zadowolony. Zresztą cytując Daniela: „Gości było co prawda kilkunastu (…)”.

    Wątpię w to co piszesz – że kto miał wiedzieć, to wiedział. Skoro na każde spotkanie mógł wejść każdy chętny, a na warsztatach było kilkanaście osób, to zakładam, że nie każdy zainteresowany wiedział.

    Wiesz dobrze, że nie chodzi mi o “szeroką akcję promocyjną”.

  • Ale Jarek ma racje, nikomu koron z głowy by nie spadła, gdyby CK do listy adresatów pierwszego listu dodała też te cztery serwisy. Poza mailami nie można było nigdzie indziej znaleźć tej informacji, a szkoda.

  • Pewnie, że by nie spadła. Ale też wiem jak organizowaliśmy (jako Radioaktywne, m.in. z gonzem) spotkania z Baranowskim czy Gawronkiewiczem. Informowaliśmy, informowaliśmy… a i tak przyszło kilkanaście osób.

    Jarek ma rację z tym, że nic by się nie stało gdyby poinformować, ale podtrzymuję opinię, że naprawdę kto miał wiedzieć to wiedział. Bo już byłem na różnych takich spotkaniach i wiem, że kilkanaście osób to standard. Smutny, ale prawdziwy i jakoś się tego zmienić za bardzo chyba nie da.

    Albo weźmy spotkania z cyklu „Komiksowa niedziela” organizowane przez timofa. Zazwyczaj nie pojawia się NIKT oprócz stałych warszawskich komiksiarzy i rodziny/znajomych autora. Kilkanaście osób. Dlatego inną rzeczą jest, że informowanie nie robi nikomu krzywdy, ale inną, że nikt z tej informacji i tak nie korzysta.

  • You never know. Kiedyś z Aliną specjalnie wybraliśmy się do Warszawy na panel dyskusyjny dotyczący Nachta-Samborskiego. Gdyby nikt o nim nie informował stracilibyśmy doskonałą okazję na zdobycie cennych informacji. Dowcip polegał na tym, że poza nami byli tam wyłącznie ludzie w taki czy inny sposób związani z autorem, chociaż nawzajem się nie znający.

  • łukasz może to ze względu na poczucie homoru timofa :D

    apropos. znalazłem zaginiony teledysk. pamięta ktoś jak to leciało na vivie w latach 90 ?
    http://www.youtube.com/watch?v=QbS9c0ZMRX4

  • ja się wkurzyłem że spotkanie było w czwartek, bo w piątek jeszcze bym się wybrał te 100 kilometrów, ale w środku tygodnia ? niet.
    A co do „Grindhouse- Planet Terror” to kurde, chętnie obejrzałbym film którego pseudo trajler tam wrzucono :D „Machete” z Cheechem Marinem i Dannym Trejo ;)

  • W pewnym momencie był pomysł, żeby zrealizować wszystkie filmy, do których nakręcono fake trailery, ale upadł – prawdopodobnie po klapie kasowej double feature Tarantino i Rodrigueza.

  • Klapa? Kurde.

    Death Proof. Środek tygodnia. Mała sala w „pleksie”. Troszkę ludzi. Na koniec owacje na stojąco. Wszyscy, dosłownie wszyscy w totalnej euforii. Żaden DKF itp. Przypadkowi ludzie różnej maści. Jeden, jedyny raz takie coś w kinie przeżyłem.

  • Sztybor

    Niestety liczby mówią same za siebie. Budżet całego „Grindhouse’a” to 53 bańki, a zarobki to jedyne 25 baniaków. Oczywiście chodzi tu o double feature i o Stany, ale i w Europie nie zarobił tyle, by całość się zwróciła. Dopiero DVD przyniosło zyski.

  • też biliśmy brawo po Death Proof. Kapitalny film.

  • Ach ten polski internet ;). Się ponabierali wszyscy eksperci z Filmwebu i Wiki. Fajnie by było żeby powstał, ale nie powstanie, chlip.

  • pawelk – dokładnie, przejrzałem sobie komentarze na filmwebie i pomimo początkowej euforii, moja radość całkowicie opadła.

    śledziu – Death Proof był faktycznie super filmem. Ale Planet Terror to niezła padaka. Po tym przekonałem się że wolę jednak samego Tarantino.

  • Ystad – ja też, ale same wyniki w google nieźle wprowadzają w błąd.

    Mi jednak bardziej podobał się Planet Terror – w DP oglądanym za trzecim razem nic Cię już nie rusza, liczą się głównie samochody i panienki – dialogi nużą, czego u Tarantino być nie powinno…

Dodaj komentarz